Zwycięzcy nie mają czasu zajmować się przegranymi. Żyjemy w świecie gdzie silniejszy wygrywa, i wcale nie mówię o tężyźnie fizycznej. Stawiając sprawę w ten sposób, nie mógł bym awansować na wyższe stanowisko w pracy, bo to wiąże się z degradacją osoby która to stanowisko zajmuje?
Nie chodzi tu o podzial wygrani przegrani. Nie chodzi o "degradacje" osoby ktorej stanowisko zajmujemy. Bo z tym sie zgadzam. Awansuje ten ktory w tym momencie jest lepszym potencjalem dla firmy.
Nie chodzi tez o zajmowanie sie nimi. Caly czas rozchodzi mi sie o to, zeby dazac do swojego szczescia/spelnienia/etc nie rozpychac sie tak lokciami zeby inni nie obrywali ktorzy tez sobie tam do jakiejs samorealizacji daza.
Empatia ale nie kosztem siebie.
Source napisał/a:
Z racji że nie wydaję opinii wartościujących, powiem tylko że odmawianie sobie szczęścia jest nierozsądne. Złe? Dobre? Zależy od moralności każdego z osobna.
Ale budowanie sobie szczescia na czyms niesczesciu..???
Jasne, ze odmawianie sobie jest nierozsadne ale namawianie sisbie do dazenia czyims kosztem juz uwazam za nierozsadne...
Ale budowanie sobie szczescia na czyms niesczesciu..???
Jasne, ze odmawianie sobie jest nierozsadne ale namawianie sisbie do dazenia czyims kosztem juz uwazam za nierozsadne...
Mam nadzieje że rozchodzi się o tego nieszczęśnika któremu dziewczynę odbijamy. Sam jest sobie winien skoro dziewczyna jest gotowa go opuścić. Można rzec że awansuje na jego stanowisko.
Jeśli chodzi o rozbicie związku - skoro dziewczyna jest gotowa podjąć decyzję i zaryzykować, muszę to zaakceptować i nie mogę po prostu przestać ją uwodzić. Jeżeli zajdzie sytuację że "nam" nie wyjdzie, a były chłopak nie jest gotów jej przebaczyć - ich wybór, nic mi do tego.
Kuszenie do grzechu nie uznaję za nic złego - jest to po części wystawianie związku na próbę. Ja nikogo do łóżka siłą nie zaciągam.
Mam nadzieje że rozchodzi się o tego nieszczęśnika któremu dziewczynę odbijamy. Sam jest sobie winien skoro dziewczyna jest gotowa go opuścić. Można rzec że awansuje na jego stanowisko.
Jest to jakies wyjasnienie...
Z drugiej strony. Ten co namwia tez nie jest bez winy.
Jasne, ze dziewczyna jak chce opuscic faceta to to zrobi... ale robieie jej z mozgu papki bo ja chce z nia byc a nie liczy sie dla mnie ze ona z kims jest.. jest tez.. brakiem szacunku...?
Tak tez mozna to wyjasnic.
Source napisał/a:
eśli chodzi o rozbicie związku - skoro dziewczyna jest gotowa podjąć decyzję i zaryzykować, muszę to zaakceptować i nie mogę po prostu przestać ją uwodzić. Jeżeli zajdzie sytuację że "nam" nie wyjdzie, a były chłopak nie jest gotów jej przebaczyć - ich wybór, nic mi do tego.
Owszem mozesz. Podjecie wogole dzialan wobec kobiety ktora jest juz zaangazowana i jest to jasne nie jest do konca fair wobec niej.. chyyyyyba, ze to Ona intresuje sie Toba i Ty jej odppwiadasz. Aczkolwiek okazuje sie, ze mezczyzni maja wybitny talent dopatrywania sie zielonego swiatla tam gdzie go nie ma i nie zauwazanie czerownego gdzie jest. Aczkolwiek i sa takie kobiety
Source napisał/a:
uszenie do grzechu nie uznaję za nic złego - jest to po części wystawianie związku na próbę. Ja nikogo do łóżka siłą nie zaciągam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum