bylam wczoraj na imprezie, i bylo dobrze nic sie nie dzialo ciesze sie bardzo i mysle ze reszta imprez bedzie wlasnie taka
a co Monika robila, hmmm nie wiem, nie wnikam, dobrze ze ja nic nie (z)robilam
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8743 Skąd: Kraków
Wysłany: 29-06-2006, 11:54
Inni przestali miec na mnie wplyw jakies 2-3 lata temu- dojrzalam i przestalam przejmowac sie ich zdaniem, zyje w sposob bardziej prawdziwy, swój własny, autentyczny. I tak jest mi dobrze. Jestem zbyt silna psychicznie by przejmowac jakies zachowania.
Obsolutnie nie mają wpływu na mnie żadni znajomi. A TYMBARDZIEJ "tylko znajomi"
Robię to co chcę , to co lubię i jak jest mi wygodnie nie przejmuję się opinią innych.
Cytat:
I czy Wy postrzegacie kogoś przez pryzmat jego znajomych ? ( np. jezeli jedna dziewczyna jest wredna to czy uwazacie ze jej przyjaciolka tez chociaz jej nie znacie? )
Chyba każdemu trzeba dać szanse, nie ?
Cytat:
Nie wiem co robic, chce z tym spkonczyc ale to nie takie latwe, naprawde... mam nadzieje ze mnie zrozumiecie, doradzicie ...
Nie ma co radzić skoro sama doszłaś do wniosku że robisz zle to znaczy że nie jesteś taka głupia, jakby się mogło wydawać. Ogolnie rzecz biorąc nie jesteś małym dzieckiem powinnaś się sama hamować.
Twój świat, Twoje życie nikt Ci niczego nie zabroni jedynie Ty możesz to zrobić, tylko uważaj bo w tym wieku najbardziej Ci się kształtuje charakter.
_________________ _____________fucki'n
_____________________wanna play ??
bylam wczoraj na imprezie, i bylo dobrze nic sie nie dzialo ciesze sie bardzo i mysle ze reszta imprez bedzie wlasnie taka
a co Monika robila, hmmm nie wiem, nie wnikam, dobrze ze ja nic nie (z)robilam
Tylko pogratulować I oby tak dalej, co nie znaczy, że jak spotkasz tego jedynego to zakończysz na maślanym patrzeniu w oczy
Czy zgadzacie sie ze stwierdzeniem kim przystajesz takim sie stajesz?? Czy Wasi znajomi maja na Was duży wpływ?
Wiesz, wydaje mi się, że te obie rzeczy powiązane są ze sobą. No, bynajmniej w moim przypadku. Mam koleżankę rok młodszą, szaloną. Mam przyjaciela trzy lata starszego, któremu daleko do anioła. Bardzo. Ona nauczyła mnie cieszyć się z życia. On nauczył mnie uważać na siebie w życiu. Myslę, że czasami obie rzeczy mają powiązanie.
Cytat:
Czy jest to pozytywny wpływ czy może negatywny?
Zazwyczaj pozytywny, choć czasami dają mi w kość
Cytat:
I czy Wy postrzegacie kogoś przez pryzmat jego znajomych ? ( np. jezeli jedna dziewczyna jest wredna to czy uwazacie ze jej przyjaciolka tez chociaz jej nie znacie? )
Absolutnie nie - to chyba jakieś stereotypy. Uważam nawet, że tak nie można.
Wiecie co... Opamietalam sie, nic glupiego nie zrobilam od casu napisania tego tematu ...
Ogolnie z jednej z domowek wybieglam i nie wrocilam ( niektorzy na zyt wiele sobie pozwalali), zerwalam calkowicie kontakty z tym towarzystwem, jedynie z Monika kontakt jako tako utrzymuje.
Powiem Wam ze nie zaluje tej decyzji ale ... no wlasnie ale.. Teraz nie mam znajomych... Siedze w domu i usycham z nudow.. Monika spotyka sie z tamtymi weic na dwor nie wychodzi, na imprezki bez nich tez sie nie ruszy... niby mam znajomych z klasy, ale dziewczyny sa calkiem w innym klimacie niz ja, bardzo je lubie ale mamy malo wspolnych tematow... a chlopaki, maja swoj maly swiat ( jaranie i picie pod blokami), takze jestem totalnie sama Wczesniej komorka odzywala sie prawie non stop, teraz milczy, okropne to jest ! Kiedys bylam przyzwyczajona ze kumpel ( z tamtego towarzystwa) praktycznie codziennie ok 1 , 2 w nocy dzwonil do mnie i gadalismy godzine o jakis pierdolach, teraz nie dzwoni ... A dzisiaj zadzwonilam do Moniki zapytac czy wyjdzie na dwor jutro a ona z tekstem "no wiesz niezbyt bo jutro ognisko sobie robimy " , skonczylam szybko rozmowe i az sie poplakalam...
I zostalam totalnie sama, zwalone wakacje
Imię: M
Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 94 Skąd: POLSKA
Wysłany: 08-07-2006, 15:50
z kim przystajesz takim sie stajesz nie wierze to ale jak masz swoja ekipe to macie spólne cechy i zainteresowamie raczej mozna to nazwać przystosowaniem do gruby he
_________________ Świat jest pełen zakłamanych obłudników z kaplicy , System jest tylko do łamania .
z kim przystajesz takim sie stajesz nie wierze to ale jak masz swoja ekipe to macie spólne cechy i zainteresowamie raczej mozna to nazwać przystosowaniem do gruby he
Interpunkcja, k***a! tego się czytać nie da. Skończyłeś podstawówkę?
Zagwiazdkuj następnym razem przekleństwa. Razi to niektorych, np. mnie. ;p / Alter
Nie mam zwyczaju przystosowywania się ani do znajomych, ani do kogokolwiek.
Ja uważam, że to jakie ma się towarzystwo (zwłaszcza, jeśli się w nim spędza sporą ilość czasu) ma naprawdę spory wpływ na zachowanie. Wydaje mi się, że nikt się nie przyzna do tego, że ŚWIADOMIE dostosowywuje się do kumpli, ale myślę, że NIEŚWIADOMIE na pewno każdy z nas przejął jakąś część sposobu wysławiania się, poczucia humoru, drobnych zachowań, które panują w gronie naszych znajomych.
Oczywiście - im ktoś jest silniejszą osobowością tym słabiej ulega wpływom i tym większe jest jego oddziaływanie na otoczenie.
Zastanów się - lepiej miec takich znajomych, czy nie miec żadnych? Udziel sobie na to odpowiedzi, i postąp zgodnie z nią.
Problem w tym że ja nie wiem. Z jednej strony nie chce miec takich znajomych a z drugiej nie chce zopstac bez znajomych.
Chociaz juz za pozno, bo to ja sama kontakty zerwalam, no coz, tak musi zostac chyba ...
A najgorsze ze robie impreze 18-stkowa razem z Monika, wiec oni tez beda bo ona ich zaprosi ciekawa jestem ich zachowania wzgledem mnie, czy sie odezwa czy beda udawac ze mnie tam nie bylo ...
Z jednej strony nie chce miec takich znajomych a z drugiej nie chce zopstac bez znajomych.
Znajomi zawsze się znajdą. Rozejrzyj się, świat jest pełen ludzi takich jak ty. Nie ma obowiązku zadawania się z osobami do których czujęmy coraz większą niechęć. Nawet jeśli to wieloletni przyjaciele.
_________________ I oto ujrzałem, koń trupioblady, a imię siedzącego na nim śmierć. I piekło szło za nim.
Problem w tym że ja nie wiem. Z jednej strony nie chce miec takich znajomych a z drugiej nie chce zopstac bez znajomych.
Chociaz juz za pozno, bo to ja sama kontakty zerwalam, no coz, tak musi zostac chyba ...
Lepszy ryc, niż nic.
Jeśli ty nie będziesz się dostowsowywała do ich zachowań i podejdziesz do nich z pewnym dystansem to myślę, że nic w tych znajomościach złego.
_________________ Odszedłem bez pożegnania. ~.~
Adieu.
Dziękować miłym i mniej-miłym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum