Imię: Robert
Wiek: 19 Dołączył: 18 Lut 2008 Posty: 17
Wysłany: 14-03-2008, 00:57
CopaCabana napisał/a:
Związek to miłość, wiernośc, zaufanie ( itd), tworzenie 'jedności' w pewien sposób.
.
Ale czy nie można być w związku wolnym z tymi wszystkimi cechami ??
Oczywiście można .
Zaraz ktoś pewnie mnie zbeszta że nie mam racji ,ale popatrzcie na to z perspektywy osoby która jest w takim związku.
Oni to traktują jak my traktujemy taniec .
Od bardzo erotycznego tańca do seksu tylko mały kroczek .
A puszczając was samych na impreze , wasz partner nie ma do was zaufania ??
Czy to oznacza że was nie kocha ?
Oczywiście dalej kocha....
Można chcieć bądź niechcieć byc w takim związku , lecz jest to związek jeśli się na niego godzimy
_________________ Życie z miłości
W miłości cierpienia
Życie z miłością nam doskwiera
Związek to miłość, wiernośc, zaufanie ( itd), tworzenie 'jedności' w pewien sposób.
.
Ale czy nie można być w związku wolnym z tymi wszystkimi cechami ??
Nie sądzę, że można wtedy mówić o wierności. No bo gdzie ona? Seks z inną osobą, nie jest zdradą? W większości związków tak właśnie jest traktowany i nie uważam, żeby to było patologiczne podejście.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Nie sądzę, że można wtedy mówić o wierności. No bo gdzie ona? Seks z inną osobą, nie jest zdradą?
Wg. mnie seks z inną osobą nie jest zdradą, jeśli partner się na to godzi. Zdradą jest robienie coś za plecami partnera, a nie z jego wiedzą i aprobatą.
Założyłam ten temat pod wpływem rozmowy z jedną osobą. Twierdzi, że jest w wolnym związku ze swoją dziewczyną, mieszkają chyba razem, ale mogą się "umawiać na seks" tudzież wyrywać dziewczyny/chłopaków kiedy chcą. Twierdził, że seks jest dla nich oderwany od miłości.
Wg. mnie seks z inną osobą nie jest zdradą, jeśli partner się na to godzi. Zdradą jest robienie coś za plecami partnera, a nie z jego wiedzą i aprobatą.
No niby tak, ale po co być z kimś skoro preferuje się taki tryb życia? Z wygody? Nie wiem czy na tym polega związek.
Czemu ta osoba, którą znasz wyrywa sobie partnerki na jedną noc? Dziewczyna nie toleruje jego preferencji seksualnych czy co?
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
No niby tak, ale po co być z kimś skoro preferuje się taki tryb życia? Z wygody? Nie wiem czy na tym polega związek.
Czemu ta osoba, którą znasz wyrywa sobie partnerki na jedną noc? Dziewczyna nie toleruje jego preferencji seksualnych czy co?
Szczerze mówiąc, to połowy rozmowy nie pamiętam
Z tego, co mówił, to jest zadowolony z seksu ze swoją partnerką, ale czasami na ochotę na inną dziewczyną. Ona tak samo.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9546
Wysłany: 14-03-2008, 17:16
Alicja napisał/a:
No niby tak, ale po co być z kimś skoro preferuje się taki tryb życia? Z wygody? Nie wiem czy na tym polega związek.
A może po prostu lubi/kocha się tą druga osobę bardziej psychicznie niż fizycznie. Nie dla wszystkich miłość i sex to jedno. Może po prostu dobrze im się razem żyje i świetnie się dogadują, ale do sprawy sexu podchodzą w luźny i wyzwolony sposób.
Dla mnie seks to jeden z elementów dopełniających związek. I nie wiem po co szukać go na zewnątrz. Nie lubię się dzielić i nie chciałabym, aby mój partner podchodził spokojnie do tego, że uprawiam seks z innymi mężczyznami.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Nigdy nie zgodziłabym się na podobny układ z facetem. Bo co mi po tym. Niektórzy idą na łatwiznę. Zero obowiązków, zero tłumaczeń. Dwoje ludzi spotyka się, sprawiają sobie przyjemność, rozstają się i tyle. Myślę, że to brak odwagi i uczciwości. Poczucie jakiegoś chorego komfortu. Ludzie brną w takie związki, bo boją się samotności a jednocześnie przerasta ich myśł rozpoczęcia czegos na poważne.
Myślę jednak, że prędzej czy później jedna ze stron snadzwyczajniej w świecie się zakochuje. Pojawia się zazdrość i wszystko staje się bardziej skomplikowane niż by się miało wydawać. Nie zawsze oczywiście.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Ostatnio zmieniony przez merel 15-03-2008, 00:00, w całości zmieniany 2 razy
Nie mogłabym być w takim związku. Toleruję takie związki dopóki nie dotyczą mojej osoby. Nie wytrzymałabym z myślą, że mój chłopak obraca inną panienkę. Zazdrość by mnie zjadła. Poza tym jeżeli mój M. zaproponowałby mi taki związek zastanawiałabym się co jest ze mną nie tak, jeżeli woli skakać w bok [jawnie to jawnie, ale to zawsze skok w bok]. Muszę wiedzieć, że mój facet jest tylko mój, nie lubię się dzielić, nie kimś, kto należy do mnie [brzydko zabrzmiało].
Przecież to jak najbardziej uczciwe podejście. Nieuczciwa jest zdrada.
No masz rację. Skoro obaj zgadzają się na takie warunki, to nie ma tu żadnych niedomówień i wiedzą na czym stoją. Nic nie mogą sobie zarzucić. Nie mniej jednak to chyba brak uczciwości z samym sobą. Bo ile można tak żyć. Ktoś by powiedział, aż się znudzi. Ale ja dziękuję za takie doświadczenie.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Co sadzicie o tzw. "wolnych związkach", w którym partnerzy tolerują seks z innymi osobami?
Myślę, że to już nie jest związek, ale zwykła znajomośc. masz ochotę na seks- to dzisiaj bedę z tobą, a jutro z kimś innym. Dla mnie jestt to troche dziwne i niezrzumiałe. Jak mozna nazwać to związkiem?
_________________ Jeszcze raz zabierz mnie do pierwszej łzy...
Imię: Robert
Wiek: 19 Dołączył: 18 Lut 2008 Posty: 17
Wysłany: 16-03-2008, 01:18
Darn napisał/a:
, nie lubię się dzielić, .
Lecz bóg tak nakazał !!
Ale osobiście też nie chciałbym się dzielić osobą na której mi zależy no bo co by zostało dla mnie ?? (no ewętualnie jakby partnerka się zgodziła to z inną kobietą mogłbym się podzielić):D
_________________ Życie z miłości
W miłości cierpienia
Życie z miłością nam doskwiera
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1026 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 16-03-2008, 11:24
Wolny związek, rozumiejąc jako związek bez zobowiązań, dla przyjemności itd. bywa fajny. Zależy od okoliczności..
Wolny związek - rozumiany tak, jak napisała autorka tematu jest fuj. A ble. To w ogóle nie jest związek. Będąc w takim "związku" czym moj "partner" różni się od tego, który przeleciał mnie poprzedniej nocy? Ja bym to nazwała po prostu złym prowadzeniem się. I tyle.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum