Dziekujęx2 mam nadzieje że w Twoim wieku nie bedę miał takich kompleksów jak Ty . :*
buehehehehehehehe!!!!!
Aleś mnie rozbawił
ahaha... dzięki.. będę miał świetny dzień..
Aczkolwiek.. O moim braku kompleksów takie dziecko jak Ty to może pomarzyć ^^
:*
Source napisał/a:
Na ten temat jednak nic nie powiem, bo jeszcze ktoś mnie posądzi, że taki był cel tego tematu.
Ciekawi mnie czemu uważasz, że podejrzewamy Cię aż tak o spiskowanie..?
Bardzo mi przykro, że właśnie w Twoim temacie wyszła infantylność alana i jego żenujące ataki na wszystkich.
a mi tam trochę "żal", ciekawie było czytać posty i myśleć, że jest ktoś kto jest szczęśliwy ot tak, uważa siebie prawie za maszynę, reszte uważa za zagubionych, przesiąkniętych stereotypami i wizjami idealnego świata, życia, miłości itd.
to było takie trochę pocieszające. że i takich tu mamy.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
ciekawie było czytać posty i myśleć, że jest ktoś kto jest szczęśliwy ot tak
Bo tak jest. Nie zawsze, nie w każdej chwili, bo nic na świecie stałego nie ma.
caessa napisał/a:
reszte uważa za zagubionych
Jeśli zagubiony ma coś z ukrytym hipokrytom, to owszem. "Resztę" to jednak zbyt wielkie uogólnienie. Czasami sam mam powody, by czuć się jak największy hipokryta.
caessa napisał/a:
przesiąkniętych stereotypami i wizjami idealnego świata, życia, miłości itd.
Co do etykiet zdanie się nie zmieniło, wręcz coraz bardziej mam do nich wstręt. Przymiotniki są wstrętne. Świat jest, tylko tyle. Nie jest "jakiś", istnieje. Nie muszę go określać. Tyczy się to wszystkiego. Nawyki mają to do siebie, że wracają. O ile problemów ze zmianą nawyków nauka wielu nie ma, o tyle z ich usuwaniem owszem. Dlatego sam dalej wstrętne przymiotniki stosuję. Ciężko usiedzieć w ciszy, nie myśleć, nie określać, nie rozmawiać sam ze sobą. Być tu i teraz. Nie organizować przyszłości czy wspominać przeszłości. To nie jest złe ani dobre. Nie zawsze jest potrzebne.
Erill napisał/a:
Ciekawi mnie czemu uważasz, że podejrzewamy Cię aż tak o spiskowanie..?
Może dlatego, że czasem sam nie znam swoich motywów, a to mnie przeraża. Człowiek nie zawsze zastanawia się co nim kieruje, po prostu robi coś według utartego schematu, jak maszyna? Gurdżijew twierdził, że człowiek z natury jest maszyną, automatem. Dużo w tym prawy, ale tak działa nasz umysł. Pytanie czemu wtedy, kiedy automatami być nie musimy, dalej nimi z "własnej woli" pozostajemy?
Elektroniczna napisał/a:
takie czasy że nie jest to niestety temat który sobie można do końca bagatelizować i o tym warto rozmawiać
1)To jak ja widzę siebie w sieci, 2)jak widzę ludzi w sieci patrzących na mnie, 3)jak widzę siebie patrzącego na ludzi w sieci patrzących na mnie? Sierobi.
1)A no sieć jest dla mnie polem do popisu i eksperymentów. Jeśli człowiek przestaje próbować rzeczy nowych, drastycznie hamuje swój rozwój. Obstaje przy swojej opinii na temat siebie, co równoznaczne jest "pozjadaniem wszystkich rozumów". Nigdy nie mówiłem, że opinie są fajne. Opiniowanie siebie to wmawianie sobie, że jest się czymś, nie próbując tego zweryfikować. Nikt nie odpowiedział na pytanie czym jesteśmy, czym jest świadomość siebie. Ciekawe jest to, że każdy wie kim jest on sam, kim jest sąsiad, bez wiedzy czym jest człowiek.
2)Ludzie często utożsamiają obojętność na opinie z "wyzwoleniem" spod jarzma społecznego czy wolnością w ogóle. Obojętność nie jest brakiem reakcji, jest raczej reakcję "negatywną". Zamyka nas na informacje zwrotne. O ile istotne nie musi być to, jak określają nas inni, to przydatny może być fakt, dlaczego to robią. Można się nauczyć chociażby takiej rzeczy jak świadome kreowanie(manipulacja?) wizerunkiem, które jest chociażby podstawową rzeczą w PR.
3)Dlatego chyba najistotniejsze chyba w poznawaniu siebie w kontakcie z drugim człowiekiem czy bez niego, w sieci czy poza nią, jest obserwowanie siebie. To jak reagujemy na czyjeś opinie i zachowania, mówi nam więcej niż ich treść. Uważność. Wielokrotnie się słyszy, że ludzi nie są sobą, wpadają w gniew, wpadają w miłość etc. Nie ma w tym nic złego, fajnie jednak czasem wiedzieć gdzie aktualnie się znajdujemy i co robimy.*
*Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nie znoszą robić nowych rzeczy, wolą UMIEĆ, bo to nie zaburza znęcania się nad sobą. Gdy spacerujemy, nie jesteśmy spacerujacy, bo odbiegamy myślami w przeszłość bądź przyszłość. Nasze ciało spaceruje, my jednak jesteśmy w całkiem innym miejscu i czasie. Gdy się już czegoś nauczymy, przestajemy to robić i wracamy do próby organizowania rzeczywistości.
Np. typowy człowiek na długo przed wczasami, zastanawia się jak to będzie, co będzie robił itd. Gdy już dotrze na miejsce, zaczyna myśleć o domu, pracy rodzinie. Jak już wróci, zaczyna wspominać jakie te wczasy były cudowne. Może i był na tych wczasach, ale na pewno nie wtedy, kiedy znajdował się na nich fizycznie. Chwila, gdy się nią upajamy, może trwać wiecznie, gdyż chwili nie określa czas. Jest to linia oddzielająca przeszłość od przyszłości. Mało kto potrafi żyć teraz, jedni żyją przyszłością której nigdy nie przeżywają, bo dziś myślą o jutrze, jutro o pojutrzu etc. Inni natomiast przeszłością, która jest dawno za nimi.
Jak zwykle NIE MA W TYM NIC ZŁEGO, hipokryzją jest natomiast twierdzenie, że nie ma się czasu, gdy nigdy nie przeżywa się tego całym sobą, co sobie zaplanowaliśmy.
Szkoda że wraz ze wzrostem liczby słów spada prawdopodobieństwo przeczytania posta. Coś bym jeszcze od siebie dodał.
3)Dlatego chyba najistotniejsze chyba w poznawaniu siebie w kontakcie z drugim człowiekiem czy bez niego, w sieci czy poza nią, jest obserwowanie siebie. To jak reagujemy na czyjeś opinie i zachowania, mówi nam więcej niż ich treść. Uważność. Wielokrotnie się słyszy, że ludzi nie są sobą, wpadają w gniew, wpadają w miłość etc. Nie ma w tym nic złego, fajnie jednak czasem wiedzieć gdzie aktualnie się znajdujemy i co robimy.*
Hmmm.. czasem wole bardziej po mojemu
To prawda ze to w jaki sposób reagujemy na czyjeś opini o nas wiele o nas świadczy.
Czasem lubie nie umieją sie pohamować w złości co aczkolwiek jets złe.
Nie panujemy wtedy ani nad gestami ani slowami.
Source napisał/a:
Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nie znoszą robić nowych rzeczy, wolą UMIEĆ, bo to nie zaburza znęcania się nad sobą. G
Dobre odnosisz wrażenie.
Source napisał/a:
Szkoda że wraz ze wzrostem liczby słów spada prawdopodobieństwo przeczytania posta. Coś bym jeszcze od siebie dodał.
Pisz ja spostaram sie to przełożyć na swój własny język.
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Nie jesteś jedyną Kamilom, TA Kamila będzie wiedziała, że to dla niej, może się ujawni, może nie. Co nie znaczy, że inne Kamile tego czytać nie mogą. Złej Kamili w życiu nie spotkałem, więc wszelkie Kamile zapraszam do dyskusji.
Kamasutra napisał/a:
Czasem lubie nie umieją sie pohamować w złości co aczkolwiek jets złe.
Nie panujemy wtedy ani nad gestami ani slowami.
Złota zasada pewnej dziedziny, którą na okrągło wałkuje brzmi: dla każdego zachowania można znaleźć kontekst w którym okaże się użyteczne. Świat niestety nie jest taki nieskomplikowany, jak niektórzy by chcieli. Przykład?
Jeżeli chcemy komuś nawrzucać, hamulce nie są potrzebne a brak pohamowania się przydaje, jeśli walczymy w obronie własnej, również. Gniew jest nierozerwalnie związany z adrenalinom, która podnosi sprawność organizmu, a to się przydaje w sytuacji zagrożenia życia.
Jako taka moralność dla mnie nie istnieje. Człowiek wolny i szczęśliwy duchowo, nie ma potrzeby zajmować się cudzym życiem. Chęć robienia krzywdy jest to uwarunkowanie, które wolności zaprzecza.
Kamasutra napisał/a:
Dobre odnosisz wrażenie.
To jest sytuacja, która nieustannie mnie intryguje. Z jednej strony człowiek chce przestać, ale gdy jakiś przymus oderwie go od masochistycznego zamiłowania, czuje się poirytowany, że nie może "MYŚLEĆ", czyli dokonywać autodestrukcji.
Ludzie są dziwni.
Znam pewną uroczą osobniczkę, znam ją chyba lepiej niż ktokolwiek inny, na pewno lepiej niż ona sama. Cyrki z nią były niesamowite. Labilna, bardzo niestała emocjonalnie i odrobinę neurotyczna. Pchała się w łapki tym facetom, którzy emocjonalnie jej najmniej odpowiadali. Dręczyła się z takim, cierpiała. Cierpienie upewniało ją tylko w miłości. Bardziej się chyba tym cierpieniem upajała jak tą miłością. Niszczy jego, niszczy siebie. Wyciągnij pomocną dłoń, weź na piwo, spacer, przytulanki. Promienieje, rozkwita w dojrzałym emocjonalnie towarzystwie. Oczyszcza się. Uwolnisz się od takiej na dwa tygodnie, a ta tym razem znalazła sobie inny powód cierpienia. Tusza, rodzice, nauczyciele, szkoła.
Można rzec, DZIECINADA. Z dorosłymi nie lepiej jest. O ile zachowanie ludzi niedojrzałych prawnie można usprawiedliwić, to dla ludzi z doświadczeniem zbieranym przez pół wieku usprawiedliwienia nie ma.
Jednen z wniosków meetingu NLP Orlando 2008 brzmi.
Traktuj dorosłych jak ubrane w dorosłe ubrania dzieci.
I tak naprawdę jest. Barbie zamieniamy na żonę, resoraki na cadillaki, zabawa w wojnę zostaje, zabawa w doktora również. Bycie dzieckiem nie jest złe, udawanie, że się nim nie jest, zalatuje hipokryzją. Najbardziej irytującą rzeczą jaka mnie spotyka, jest próba zakucia ludzi w kajdany społeczne. Społeczne zombie z wypranymi mózgami, programuje następne pokolenie. Ludzie nie są na świecie potrzebni, potrzebne są maszyny. Najpierw z ludzi robiono maszyny, niedługo dzięki maszynom będzie się robić ludzi. W domu nie uczy się nas myśleć, boga, rodzinę, ojczyznę, i inne wartości podawane są na tacy. Dziecko do 6roku życia przyjmuje wszystko bez analizy. W szkole wszelką kreatywność się zabija. Ludzie nie są potrzebni, potrzebni są robotnicy, którzy przez 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu będą wykonywali te same czynności niczym roboty. Aktualnie przygotowuje się nas do zawodów, które jeszcze nie istnieją, stosując wiedzę, której nie udowodniono etc.
Według prawa Moore'a moc obliczeniowa komputerów podwaja się co 24 miesiące. Prawo Moore'a można zastosować praktycznie do opisu rozwoju dowolnej gałęzi technologicznej. Szacuje się, że w ciągu tygodnia w gazecie New York Time drukuje się więcej informacji, niż przez całe życie poznawał przeciętny człowiek w XVIIw. Statystycznie w tym roku wyprodukujemy 40egzabajtów(4x10^19) nowych informacji. Więcej niż przez ostatnie 5000lat. W 2010r ilość wiedzy technicznej ma podwajać się co 72h. W 2011 roku będziemy wiedzieć 4*10^45 razy więcej niż w 2010. W 2012 1.7*10^67 niż w 2011. Na to się nie da przygotować.
Prawdopodobnie w 2013 roku będę miał inż, mgr czy coś w tym guście. Prawdopodobnie, zanim je skończę, dowiem się, że połowa tego, co mnie uczona, jest nieaktualna. Gdy skończę, mogę się dowiedzieć, że zawód do którego się przygotowywałem, w między czasie wymarł niczym bednarz etc.
Bo tak jest. Nie zawsze, nie w każdej chwili, bo nic na świecie stałego nie ma.
No walsnie jest jedna "rzecz", zmainy, wszystko sie zmienia i tylko zmiany sa stale
Milo Ciebie Rafale poznac. Na zdjeciach wygladasz na starszego. Podejzewalem ze masz mniej niz 24 lat.
dkf napisał/a:
Do tego ten styl ja wiem wszystko lepiej i chodź bym nie miał racji to i tak wam wmówię ze ją mam. Z nim się nie da wygrać żadnej dyskusji, bo to co opanował do perfekcji to sztukę manipulacji i obstawania przy swoim.
Przesadzasz, bo nie raz czy dwa zdazylo sie ze powazylem ja np. post Sourc'a a on nie podwazal mojego, czy np. w temacie o "JA" a własnie, po wiekszych porzemyslenia JA jedna istnieje i jest jak zupa, zupa sie zmienia jest ciepla(na poczatku), a potem zimna, ale ciagle jest zupa...tak samo JA, tak samo czlowiek, wiadomo ze ludzie to nie zupy, ale akurat ten przyklad jest dobry, bo czlowiek nie stanie sie psem czy słoniem tak samo zupa nie stanie sie schabowym
jakkolwiek napisał/a:
Tylko czy te posty mają jakiś inny sens, gdy oświadczył, że jest młodszy niż większość go widziała? Oczywiście, że nie. I dla mnie podniecanie się każdą nowinką, w tym wypadku na jego temat, jest trochę bezmyślne, choćby dlatego, że wcale nie musi być to prawda. Tylko co z tego? To przecież zabawa.
Ja na to patrze inaczej, to nie wazne ile ma lat i kim jest. Wazne jest ze ma cos do powiezienia i tyle, wymyslil sobie ze sie ujawni przez 100 postem i tyle. Kiedys lubilem grac w szachy i nie obchodzilo mnie z kim gram, waze ze byl dobry, tak wiec gralem z 20 latkami, 30, 40 i 12latkami (od tego ostatniego dostalem w dupe).
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Nie jesteś jedyną Kamilom, TA Kamila będzie wiedziała, że to dla niej, może się ujawni, może nie. Co nie znaczy, że inne Kamile tego czytać nie mogą. Złej Kamili w życiu nie spotkałem, więc wszelkie Kamile zapraszam do dyskusji.
uff juz myslałam
Source napisał/a:
Ludzie są dziwni.
no podobno ;D
No cóż taka nasza natura
tak w ogóle to ludzie lubia pchać się w ze miejswca co nie powinni, zazwyczaj znajdują sobie problemy sami.
Ale tacy jetseśmy stworzeni.
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 61 Skąd: Z podkładki.
Wysłany: 08-05-2008, 14:13
Zawiodłem się. Liczyłem, że wyznasz nam jakiś sekret, choćby, że "sikasz na siedząco" Więcej nie chciałem, a tu? Że kimś innym, że Rafał, że matura... Kiepsko.
Swoją drogą to jakieś problemy? Kompleksy? Zabawa?
_________________ "I always tell the truth... Even when I' lie."
Wiek: 18 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4516 Skąd: Kraków
Wysłany: 08-05-2008, 16:04
Cześć Rafale
Fajnie wiedzieć jak masz na imię, choć prawdę mówiąc, więcej dowiedziałam się o Tobie z poprzednich wypowiedzi niż z tego jednego, jakże odkrywczego 1000-nego posta.
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum