Sądzę, że jeśli się nie ma szacunku dla rodziców to również się nie będzie go miało np dla swojej drugiej połówki. Nie mówię tu o sobie, lecz o koledze bardzo pomiata swoją matką. Teraz ona pracuje w Anglii a on studiuję w Polsce. Może i matka sobie zasłużyła, bo miał trudne dzieciństwo, lecz to nie znaczy, że ma się ją traktować jak gó**o.
Teraz ma dziewczynę, którą obraża gdy jest zły, krzyczy i najgorsze jest w tym, że się nie umie pohamować. Nie mogę na to patrzeć. Ona raczej z nim nie zerwie, bo go bardzo kocha.
Co Wy sądzicie w tym temacie?
Ostatnio zmieniony przez powerbass 25-12-2007, 22:08, w całości zmieniany 1 raz
tak z reguły jest,że jak się nie ma szacunku do rodziców to i się go nie ma do kogo innego. taka patologia, myśli,że jak obraża matke, poniża ją itp, to można to robić do każdego innego (swojej połowy tym bardziej). szkoda mi takich ludzi.
Jak widzę takiego ciskającego się faceta, który wyżywa swoje frustracje na innych to nie wiem czy śmiać się czy płakać. To smutne, że nie potrafi rozmawiać, tylko włącza mu sie agresor i to w stosunku do najbliższych ludzi. I ten brak szacunku, żal.
Nie wytrzymałabym z facetem, który nie szanuje swojej matki i mnie. Nie lubię jak ktoś mną pomiata i mi ubliża. To boli, zwłaszcza kiedy robi to ktoś bliski.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Z jednej strony można powiedzieć tak: "Na szacunek trzeba sobie zasłużyć" i piszę to już ogólnie nie odnosząc do sytuacji tego chłopaka i nawet już nie do samych rodziców...wiem, że to może wywołać oburzenie większości...no bo tak mówimy o rodzicach, więc szacunek powinien im się należeć...ALE nie może być tak że ten szacunek to tak naprawdę strach przed którymś z rodziców (który na zewnątrz tylko wygląda jak szacunek)...nawet rodzic swoim postępowaniem powinien zasłużyć na szacunek swojego dziecka
po drugie już bardziej w odniesieniu do tego chłopaka..uważam że coś musiało wpłynąć na to jak dziś traktuje swoją matkę/ dziewczynę itd...może wpłynęły na to wzorce jakie miał w okresie dojrzewania...nigdy nie jest tak że coś się dzieje bez przyczyny....ciężko mi mówić coś na 100% bo nie znam jego ani tego jak to wyglądało w jego przypadku.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
kurcze najbardziej mi szkoda tej dziewczyn bo naprawdę jest fajna, wkurza mnie to że jest taka ślepa i nie rozumie że ten związek jest toksyczny i nie ma on przyszłości.
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2639 Skąd: Radom
Wysłany: 26-12-2007, 13:39
ja uważam że szacunek do rodziców jest najwazniejszy, dlatego nie mogę patrzeć jak ktoś wyzywa ich od najgorszych z błahych powodów. dla mnie facet który nie szanuje swojej dziewczyny jst skończonym palantem
Wysłany: 26-12-2007, 15:51 Re: Stosunek do rodziców
legalna napisał/a:
ja uważam że szacunek do rodziców jest najwazniejszy, dlatego nie mogę patrzeć jak ktoś wyzywa ich od najgorszych z błahych powodów.
Nie to, że się czepiam tego co napisałaś, ale okazywać brak szacunku można także inaczej jak tylko wyzywając od najgorszych.
A tak jeszcze wracając do pierwszego postu. Napisałeś powerbass:
powerbass napisał/a:
Może i matka sobie zasłużyła, bo miał trudne dzieciństwo, lecz to nie znaczy, że ma się ją traktować jak gó**o.
To zależy co rozumieć pod pojęciem trudne dzieciństwo...bo jeśli chodzi o to, że powiedzmy mieli słabą / bardzo słabą sytuację materialną, ale mama dobrze go traktowała to ten brak szacunku nie jest wytłumaczalny...ale jeśli byłoby tak, że mama by go w dzieciństwie upokarzała czy krzywdziła w jakiś inny sposób to szczerze mówiąc nie dziwiłby mnie brak szacunku do niej (mimo że to matka)
Nie wspomniałeś w ogóle gdzie w tej kwestii umiejscowiony jest ojciec...być może on dostarczał temu chłopakowi wzorców zachowań wobec matki.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Moim zdaniem na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie ma tak, że matka jest matką, więc z tego tytułu należy się jej szacunek. Jeśli matka stara się być dobrą matką i zapewnia jakiś byt materialny to można ją szanować.
Bawiło mnie kiedyś jak ktoś mówił, że każdemu nauczycielowi należy się szacunek. G***** prawda. Jeśli nauczyciel daje coś z siebie, dobrze traktuje uczniów, chce ich czegoś nauczyć i jest jakimś wzorcem moralnym.
_________________ Black is like the silence of the body after death, the close of life.
Kandinsky
Owszem na szacunek trzeba sobie zazluzyc, jakkolwiek cos takiego jak szacunek do starszych w tym wypadku rodzicow jednak winen byc wpisany w zachowanie jako aksjomat a nie cos na co rodzic ma pracowac. No hello chyba by to bylo bardzo nie w tej kolejnosci jakby rodzic mial na szacunek dziecka zaslugiwac..
A odzwierciedlanie zachowania do rodzicow na partnerach.. oj tak.
Bardzo zwracam uwage na to jak ludzie traktuja swoich rodzicow bo to jest bardzo jasna wykladnia jak bedzie trakotwac Ciebie...
Czy to w relacji partnerskiej czy to w czysto kolezenskiej..
Owszem na szacunek trzeba sobie zazluzyc, jakkolwiek cos takiego jak szacunek do starszych w tym wypadku rodzicow jednak winen byc wpisany w zachowanie jako aksjomat a nie cos na co rodzic ma pracowac. No hello chyba by to bylo bardzo nie w tej kolejnosci jakby rodzic mial na szacunek dziecka zaslugiwac..
A odzwierciedlanie zachowania do rodzicow na partnerach.. oj tak.
Bardzo zwracam uwage na to jak ludzie traktuja swoich rodzicow bo to jest bardzo jasna wykladnia jak bedzie trakotwac Ciebie...
Czy to w relacji partnerskiej czy to w czysto kolezenskiej..
No tak Erill powinien być wpisany w zachowanie...i jeśli rodzic postępuje wobec dziecka dobrze to ten szacunek wydaje mi się jest czymś naturalnym...Przynajmniej jeśli chodzi o mnie (bo też pisałam że na szacunek trzeba sobie zasłużyć) nie uważam, że rodzic ma skakać wobec dziecka i starać się za wszelką cenę ten szacunek i uznanie zdobyć...to bardziej wynika z naturalnych, niespecjalnie jakoś "kreowanych" zachowań"...bo chyba zgodzisz się ze mną że trudno mieć szacunek do kogoś kto powiedzmy całe dzieciństwo Cię bił mimo iż jest Twoim rodzicem...szacunku do danej osoby też nie traci się bo takie jest czyjeś "widzi mi się"
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
No tak. Zgadzam sie iz mozna kgoos przestac szanowac i zaczac nim pogardzac. Tylko ze wtedy przestaje sie szanowac jednak najpierw siebie - bo ma sie wpajane, ze nie zasluguje sie na szacunek - a potem innych od agresora poczawszy..
szacunek do starszych w tym wypadku rodzicow jednak winen byc wpisany w zachowanie jako aksjomat
A tam. Rodzic bije Cię po buzi, nie daje jeść, nie pozwala chodzić do szkoły i masz go szanować za to, że jest ojcem?
Masz szanować 60latka za to ma 60 lat?
Nie pasuje mi to.
_________________ Black is like the silence of the body after death, the close of life.
Kandinsky
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum