ja niestety nie potrafię kierować się rozumem kiedy już się w kims zakocham. gdyby nie ta druga osoba to po dzisiejszy dzień żyłabym w chorym związku który mógłby mnie zniszczyć.
U mnie serce łączy się z mózgiem.
Jeśli facet piłby albo by mnie zdradzał, robiąc tym krzywdę, byłabym gotowa od niego odejść, tłumacząc sobie, że najwyraźniej mnie nie kochał.
Jeśli facet piłby albo by mnie zdradzał, robiąc tym krzywdę, byłabym gotowa od niego odejść, tłumacząc sobie, że najwyraźniej mnie nie kochał.
nie zebym rpzeczył, ale wiele kobiet to mowilo/myslalo, poki takiego nie spotkaly... to taka psychologiczna detsruktywna manipulacja.
poza tym dosc zabawnie brzmi
Gabi napisał/a:
U mnie serce łączy się z mózgiem.
:D
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
nie zebym rpzeczył, ale wiele kobiet to mowilo/myslalo, poki takiego nie spotkaly... to taka psychologiczna detsruktywna manipulacja.
Za dużo się już naoglądałam i nasłuchałam, żeby z takim zostać i męczyć się w imię "pełnej rodziny". Takie bycie z kimś na siłę, mimo tego, że chciałoby się odejść to dopiero jest samodestrukcja i masochizm.
Oj, Erill Erill, chyba praca troszke Ciebie przytłacza. Ja wiem ze nalezysz do kobiety ktore by chciala udźwignac cały swiat na swoich barkach... ale nie warto... to za trudna sprawa.
Ale co moze miec przepraszam moja praca do tego, ze uwazam, że człek patrzy na swiat przez pryzmat siebie?
Odkad pamietam zawsze o tym pisze
devir napisał/a:
A co tematu i cytatu, to... owszem ludzie przewaznie patrzna przez pryzmat siebie, tylko, ze to ma pewne granice, jestes mąrda kobieta i dobrze wiesz, kazdy jest inny.
Wiec warto czasem zastanosci sie nad osądem 2. czlowieka bo latwo go wydać, ale juz nie tak latwo wydac go prawdziwym.
Jakim osądem?
Przeciez nie osadzam nikogo. Zwyczajnie wspolczuje, ze jest naiwny wierzac, ze moze spojrzec stajac obok siebie. To jest raczej moj znak emocjonalny niz osadzanie kogos. Nie uwazam wtedy, ze ktos jest naiwny w ogole. Ale w tym konkretnym przypadku. Zatem nie oceniam calosci natezenia cechy.. a jedynie postawe dotyczaca jednej rzeczy
To nie osad. To raczej opinia
Cytat:
Milosc potrafi byc niebespieczna, wiec powinno sie lokowac ja tam gdzie naprawde warto.
Wskaz mi proszę jak to zrobic?
W jaki sposob mozna od razu przed zaangazowaniem wiedziec, ze lokujesz milosc tam gdzie naprawde warto..
Nie jestes w stanie tego wiedziec poki ta miloscia nie obdarzysz, poki nie poznasz człowieka tak dobrze by miec pewnosc ze faktycznie warto lub nie warto.. Ale znim to nastapi.. Juz dawno sie w nim zgubisz..
Ein napisał/a:
Why so serious? rozumiem o czym mowimy
Ou, nie rozrozniamy ironii
Ein napisał/a:
Drazni mnie tłumaczenie szumnym "podążaniem za sercem" tłumaczenie niemozności opanowania własnego umysłu
A Ty posiadasz taka moznosc?
Opanowalbys np. swoj umysl - przyjmijmy Twoje nazewnictwo - w sytuacji gdyby umarl nagle ktos bardzo Ci bliski.. Opanowalbys swoj umysl zeby nie reagowal rozpacza??
Ale co moze miec przepraszam moja praca do tego, ze uwazam, że człek patrzy na swiat przez pryzmat siebie?
Odkad pamietam zawsze o tym pisze
Praca... ? Ano praca pani psycholog potrafi mniec duzy wpływ na czlowieka zycie, szczegolnie jak jest sie zapracowana osoba i nie ma sie czasu. A tutaj nie chodzi mi o osad czy sposob patrzenia.
Erill napisał/a:
Przeciez nie osadzam nikogo. Zwyczajnie wspolczuje, ze jest naiwny wierzac, ze moze spojrzec stajac obok siebie. To jest raczej moj znak emocjonalny niz osadzanie kogos. Nie uwazam wtedy, ze ktos jest naiwny w ogole. Ale w tym konkretnym przypadku. Zatem nie oceniam calosci natezenia cechy.. a jedynie postawe dotyczaca jednej rzeczy.
To nie osad. To raczej opinia
Osąd czy opinia, jak zwal tak zwal i nawet opinie mozna zle wydac.
Mi nie chodzi o to, ze potrafie na siebie spojzec z boku, chodz wydaje mi sie ze czasem to ludzie robia, wtedy zadaja sobie pytanie: kurwa, co ja robie ?
Mnie chodzi o to, ze potrafie sie powstrzymać przed czymś czego sie boje... jak długo i jak efektownie, tego nie wiem.
Erill napisał/a:
Wskaz mi proszę jak to zrobic?
W jaki sposob mozna od razu przed zaangazowaniem wiedziec, ze lokujesz milosc tam gdzie naprawde warto..
Nie jestes w stanie tego wiedziec poki ta miloscia nie obdarzysz, poki nie poznasz człowieka tak dobrze by miec pewnosc ze faktycznie warto lub nie warto.. Ale znim to nastapi.. Juz dawno sie w nim zgubisz..
To zalezy od ludzi, ale jak my wszyscy chodzimy na randki i to 1 warazenie i spotkanie decyduje co dalej, jak nie jestesmy pewni to sa kolejne.
Nie trzeba miłoscia odbarzac tej osoby, zeby sie przekonac, ze na nie zasługuje albo nie warto bo nie pasujemy do tej kobiety czy faceta... nawet 5 min rozmowa.
Ja wiem ze jezeli ta druga osoba nas bardzo pociaga strasznie to trudno sie powstrzymać, bo sa emocje, szalenstwo horomonów.
Pamietajmy jednak, ze ludzie sa egoistyczni, bronimy sie czasem jezeli nie mamy ucieczki, jezeli widzimy, ze zwiazek sie rozpada wolimy sie zaczac odkochaiwac powoli niz stara sie walczyć... boimy sie byc zranieni, to naturalna reakcja - ale ten przyklad pokazuje wyzszosc serca nad mozgiem.
Doskonale wiem, ze zeby poznac 1 czlowieka trzeba beczke soli zjesc i tak naprawde na starosc sie okazuje czy dana osoba byla godna naszej milosci.
Nigdy sie nie ma pewnosci czy dobrze sie lokuje uczucie, ale kilka spotkan, przegadane noce potrafia wykluczyc złe wybory. Oczywiscie i tak reszta to 1 wielki znak zapytania, ktory drobnymi kroczkami bedziemy odsłaniać.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Praca... ? Ano praca pani psycholog potrafi mniec duzy wpływ na czlowieka zycie, szczegolnie jak jest sie zapracowana osoba i nie ma sie czasu. A tutaj nie chodzi mi o osad czy sposob patrzenia
Dlaczego usilnie probujesz mnie dyskredytowac nazywajac "pania psycholog"?
Pania psycholog się moze pani Zawadzka nazywac a nie ja, ktora studiuje psychologie...
Nie dopisuj mi etykietek ktore srednio do mnie pasuja. Przynajmniej na ta chwile.
Na dodatek etykietek które sa po to by moc mi wskazywac jakiez to straszne bledy w mysleniu popelniam. I bez nich wiem, ze je popelniam.
devir napisał/a:
Osąd czy opinia, jak zwal tak zwal i nawet opinie mozna zle wydac.
Nie bardzo rozumiem sens czepiania sie moich subiektywnych opinii. Uwazam, ze cżłowiek patrzy przez pryzmat siebie na swiat. A spojrzenie na siebie z boku to jednak jest inna czynnosc niz spogladanie na swiat przez sito swoich pogladow, przekonan i doswiadczen. Poza tym. Obiektywizm i tym samym spojrzenie na siebie z boku to generalnie asbtrakty ktore sa nierealne do osiagniecia. I zaznaczam to tez jest moja subiektywna opinia na temat swiata.
Cytat:
Mi nie chodzi o to, ze potrafie na siebie spojzec z boku, chodz wydaje mi sie ze czasem to ludzie robia, wtedy zadaja sobie pytanie: kurwa, co ja robie ?
Mnie chodzi o to, ze potrafie sie powstrzymać przed czymś czego sie boje... jak długo i jak efektownie, tego nie wiem.
Wiesz.. a mnie sie wydaje, ze z boku to na nas patrza np. przyjaciele. I uswiadamiaja nam pewne rzeczy. To nie my wychodzimy z siebie i patrzymy obok, tylko docieraja do nas feedbacki z otoczenia...
Ktore rowniez sa dyktowane przez sito osoby ktora nam je dostarcza.. i tak sie kolo zamyka.
To co nie pasuje Tobie, to mowisz, bo Tobie nie pasuje, ale człowiekowi ktoremu to mowisz, moze to pasowac, etc, etc.
devir napisał/a:
To zalezy od ludzi, ale jak my wszyscy chodzimy na randki i to 1 warazenie i spotkanie decyduje co dalej, jak nie jestesmy pewni to sa kolejne.
Nie trzeba miłoscia odbarzac tej osoby, zeby sie przekonac, ze na nie zasługuje albo nie warto bo nie pasujemy do tej kobiety czy faceta... nawet 5 min rozmowa.
heh.. jakby to bylo takie proste. Pozyjesz troche dluzej, podoswiadczasz wiecej to jestem ciekawa czy nadal bedziesz z taka pewnoscia glosil teorie o tym co to mozna wiedziec po 5 min rozmowy, jak to mozna nie kochac człowieka skoro sie czego nie jest pewnym, albo wiedziec czy to ten czy nie, po pierwszej randce...
Az by sie chciało zadac pytanie czy jestes az tak naiwny czy po prostu na tyle Twoje poglady zdaja sie byc podyktowane jedynie teoria lub ewentualnie tym co widzisz, nie zas sam odczuwasz..
Cytat:
Pamietajmy jednak, ze ludzie sa egoistyczni, bronimy sie czasem jezeli nie mamy ucieczki, jezeli widzimy, ze zwiazek sie rozpada wolimy sie zaczac odkochaiwac powoli niz stara sie walczyć... boimy sie byc zranieni, to naturalna reakcja - ale ten przyklad pokazuje wyzszosc serca nad mozgiem.
bla, bla, bla..
Skad wiesz, ze ludzie sie ot taka poddaja? Kim jestes zeby wiedziec ze sie poddaja a nie podejmuja mimo wszytsko prob o to, by walczyc o wspolnosc "my" jaka sie wytworzyla. Ferwujesz wyrokami na ludzi z taka latwoscia, ze az mnie to poraza...
Moze znasz same przyklady ludzi, ktorzy wybrali najprostsze rozwiazanie polegajace na odkochaniu sie. Osobiscie sie z tego grona wylamuje. Bo nawet jak mi sie narzeka na to, ze zwiazek mi sie rozpada to nie spakowalam maneli mowiac "zegnaj".
O ile cenie sobie gdy moj przyjaciel czasem da mi takie "hatsz" na otrzezwienie tak niemilym jest dostwac po omacku...
szczerze... jak to czytyałem to miałem wrazenie ze masz jeden z gorszych dni i chcialabys mi dowalic
Erill napisał/a:
w sytuacji gdyby umarl nagle ktos bardzo Ci bliski.. Opanowalbys swoj umysl zeby nie reagowal rozpacza
na szczescie sposród moich bliskich nikt jeszcze nie zmarł. ja pisałem w kontekscie zakochiwania się a nie śmierci. Ludzie posiadają wielkie zamiłowanie do tłumaczenia wszelkich głupot jakie poczynią w relacjach z partnerem tzw "podążaniem za sercem" lub "miłością"
Jestem zdania że potrafiłbym opanowac swoj umysł, co nie oznacza ze nie odczuwałbym smutku. W zyciu kieruje się emocjami, ale sa one w większosci przypadków wyważone przez umysł.
Dlaczego usilnie probujesz mnie dyskredytowac nazywajac "pania psycholog"?
Pania psycholog się moze pani Zawadzka nazywac a nie ja, ktora studiuje psychologie...
Nie dopisuj mi etykietek ktore srednio do mnie pasuja. Przynajmniej na ta chwile.
Na dodatek etykietek które sa po to by moc mi wskazywac jakiez to straszne bledy w mysleniu popelniam. I bez nich wiem, ze je popelniam.
Wytłumaczylem Ci juz.
Erill napisał/a:
Wiesz.. a mnie sie wydaje, ze z boku to na nas patrza np. przyjaciele. I uswiadamiaja nam pewne rzeczy. To nie my wychodzimy z siebie i patrzymy obok, tylko docieraja do nas feedbacki z otoczenia...
Ktore rowniez sa dyktowane przez sito osoby ktora nam je dostarcza.. i tak sie kolo zamyka.
To co nie pasuje Tobie, to mowisz, bo Tobie nie pasuje, ale człowiekowi ktoremu to mowisz, moze to pasowac, etc, etc.
No jasne, przyjaciele to maja najlepsze miejsca jezeli chodzi o obserwacje nas i ja najbardziej trafini w tym co mowia.
Erill napisał/a:
heh.. jakby to bylo takie proste. Pozyjesz troche dluzej, podoswiadczasz wiecej to jestem ciekawa czy nadal bedziesz z taka pewnoscia glosil teorie o tym co to mozna wiedziec po 5 min rozmowy, jak to mozna nie kochac człowieka skoro sie czego nie jest pewnym, albo wiedziec czy to ten czy nie, po pierwszej randce...
Az by sie chciało zadac pytanie czy jestes az tak naiwny czy po prostu na tyle Twoje poglady zdaja sie byc podyktowane jedynie teoria lub ewentualnie tym co widzisz, nie zas sam odczuwasz..
Ty to zbyt dosadnie rozumiesz.
Nie chodzi mi ze te 5 min. powie nam wszystko o czlowieku, ale da podstawowe informacje, przewaznie na tyle podstawowe, ze albo sie z tym czlowiekiem zaprzyjazniamy albo nie. Nie raz po 5 min. rozmowy nasłuchalem sie takich głupot ze szkoda mi bylo dalej rozmawaic z tym człowiekiem.
W zyciu nic nie jeste proste, ale nie wiem jak Ty, ale jak czegos nie jestem pewien to nie ryzykuje, jak jest jakas dziewczyna no niby fajna, ale pewnosci co do wszystkiego u niej nie mam wiec po ta jest randka zeby sie przekonac, jak jedna za malo to nastepna. Nawet gdyby poznal jakas bomba dziołche, ktora mi imponuje pod kazdym wzgledem to i tak bym nie pozwolil abym sie rozkochal w niej, bo ja nie ufam ludzia, nie wiem co zamierza, pobawic sie moimi uczuciami czy faktycznie na normalne zamiary.
Nie, naiwny napewno nie jestem.
Cala ta sprawa jest jak gra, tylko, ze sa wszystkie chwyty dozwolone, nie kazdej osobie chodzi o milosc i uczucia, jedni chce tylko filrtu inni seksu, a inni leca na kase, trzeba uwazac aby nie zostac wykiwanym.
Erill napisał/a:
bla, bla, bla..
Skad wiesz, ze ludzie sie ot taka poddaja? Kim jestes zeby wiedziec ze sie poddaja a nie podejmuja mimo wszytsko prob o to, by walczyc o wspolnosc "my" jaka sie wytworzyla. Ferwujesz wyrokami na ludzi z taka latwoscia, ze az mnie to poraza...
Moze znasz same przyklady ludzi, ktorzy wybrali najprostsze rozwiazanie polegajace na odkochaniu sie. Osobiscie sie z tego grona wylamuje. Bo nawet jak mi sie narzeka na to, ze zwiazek mi sie rozpada to nie spakowalam maneli mowiac "zegnaj".
Nie bla bla tylko tak.
Skad wiem... ? na tyle juz zyje ze zauwazylem jedna ciekawa rzecz, ludzie sa słabi i ta słabosc pokazujemy w roznych czynnosciach.
Nie mowie ze wszyscy, ja generalizowalem.
Ale tez widze ze ludzie patrzac jak ich zwiazek sie rozwala to nie mysla czasem o tej drugiej osobie... czesto tak jest, postepuja nawet bardzo brutalnie, wtedy. Bo sie boja, nie chce byc zranione.
Czemu tak jest ze ludzie jezeli czuja zdrade w powietrzu, wola jako pierwsi zdrazic...
To bardzo dobrze ze sie wyłamujesz
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Zastanawiałem się już wiele razy skąd wzięło się pojęcie kierowania się sercem, bądź coś w tym rodzaju. Przecież sercem się nie steruje, ono nami nie steruje, wszystko odbywa się w mózgu, nie?
Odruch bezwarunkowy – reakcja wrodzona (odruch), automatyczna, zachodzi przez pobudzenie odpowiednich receptorów zakończeń nerwowych nerwów czuciowych oraz pobudzenie organów efektorowych (głównie mięśni) poprzez nerwy ruchowe lub autonomiczne. Reakcja odruchowa przebiega bez uświadomienia, to znaczy, że nerwy wywołują odruch (pobudzają mięśnie) przed powiadomieniem mózgu.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3301
Wysłany: 04-09-2008, 18:55
Serce to taki symbol uczuć, Matess.
A Ty, Source, chyba niepotrzebnie wspominasz tu o odruchu bezwarunkowym, który dotyczy mięśni, a nie uczuć i rozumu.
To, o czym tu się mówi, to kwestie powyżej odruchów bezwarunkowych, powyżej również móżdżka i międzymózgowia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum