zabierac czlowiekowi prawo do tego zeby sobie wartosciowal w okreslony sposob swoje juz uwarunkowane zachowania.
Nawet nie takie są moje intencje. Lubie możliwości, a poszerzam je świadomością tego, w jaki sposób funkcjonuje. Mam wrażenie, że inni też tego potrzebują, skoro bez przerwy słyszę: musiałem/brak wyjścia/brak wyboru/ i inne operatory możliwości.
Erill napisał/a:
Bo niby jak mozesz warunkowac to, ze ludzie sie ze soba swietnie lub beznadziejnie dogaduja?
Tu wchodzi raport. Dużo by o tym gadać. Od raportu energetycznego(z ying i yiang włącznie) przez system reprezentacji po predykaty. Komunikacja to bardzo prosty schemat.
Erill napisał/a:
Emocje nie zawsze maja wplyw na dobry kontakt i dialog.
Tak naprawdę ciągle jesteśmy w jakimś stanie emocjonalnym. Nie można nie mieć emocji. Jeśli są ciągle, czyli zawsze na nas jakoś wpływają.
Erill napisał/a:
ze jako jedyny jestes najbardziej obiektywny
W moim słowniku nie istnieje słowo obiektywny, dlatego zostało wsadzone w cudzysłów.
Jeśli chodzi o mój świat, na pewno nie jest nudny. Sam go koloruje, nie udaje jednak, że zawsze taki był i każdy powinien go w takich kolorach postrzegać. Niektórym w głowach się nie mieści, że można inaczej postrzegać rzeczy i kwestionować "naturalne" przekonania
Erill napisał/a:
ktory w okreslony sposob zostal zaprogramowany w mojej glowie.
Zaprogramowany przez kogo? Nikt nam w głowach nie grzebie. Nie wchodzi tylnymi drzwiami i nie majstruje przy procesach fizjologicznych.
Erill napisał/a:
A ona zostala konkretnie uwarunkowana, na konretny bodziec i konkretna rekacje.
Ty ją uwarunkowałaś. Nikt inny nie może za Ciebie tego zrobić. Można powiedzieć, że organizm robi coś za nas, dochodzi się wtedy do momentu w którym wynika, że tylko 0.0001e% naszego własnego ciała jest pod naszą kontrolą. Bezpieczniej wyjść z założenia, że robimy to my, tylko nie wiemy jak. Kwestia nauczenia się tego.
Erill napisał/a:
Jest to juz bardziej automatyzm anizeli moja wlasna praca by cos samej wywolac..
Jak się czujesz wyrzucając procesy fizjologiczne poza siebie? Co złego to nie ja? Tak musi być? Są ludzie, którzy potrafią zapamiętać 7600 książek na pamięć, a głównie dlatego, że mieli odwagę przejąć kontrolę nad swoją automatyzają.
Automatyzacja nie jest zła, jeśli nie jest pozna naszą kontrolą.
Imię: Anka
Wiek: 17 Dołączyła: 18 Mar 2006 Posty: 1382 Skąd: z nieba.. :)
Wysłany: 05-04-2008, 22:32
Source napisał/a:
SERCE kontra ROZUM!
Pozornie się gryzą, ale kiedy uspokoisz i wsłuchasz się w głos to będziesz wiedzieć że nie ma czegoś contra coś. Jest tylko taki problem żeby się wsłuchać. To po prostu idealna synchronizacja, idealna para. Cudne połączenie.
Ciał :*.
Nawet nie takie są moje intencje. Lubie możliwości, a poszerzam je świadomością tego, w jaki sposób funkcjonuje. Mam wrażenie, że inni też tego potrzebują, skoro bez przerwy słyszę: musiałem/brak wyjścia/brak wyboru/ i inne operatory możliwości.
Chcesz przez to powiedzieć, że zakładasz, że każdy człowiek jeśli by tylko popracował nad swoją świadomością mógłby mówić zamiast: musiałem - mogłem/chciałem, brak wyjścia - kilka wyjść, brak wyboru - wiele wyborów, etc?
Inaczej mówiąc. Czy Ty tak postepujesz?
Source napisał/a:
Tu wchodzi raport. Dużo by o tym gadać. Od raportu energetycznego(z ying i yiang włącznie) przez system reprezentacji po predykaty. Komunikacja to bardzo prosty schemat.
Czyli de facto wszytsko można sprowadzić do schematów, mechanizmów i innych działań, które maja swój określony szablon, którey ktoś zbadał, wymyślił jego strukture, etc?
Cytat:
Tak naprawdę ciągle jesteśmy w jakimś stanie emocjonalnym. Nie można nie mieć emocji. Jeśli są ciągle, czyli zawsze na nas jakoś wpływają.
Czy mówimy w tym momencie o tym, że emocje warunkują czy są dystraktorami?
Source napisał/a:
Zaprogramowany przez kogo? Nikt nam w głowach nie grzebie. Nie wchodzi tylnymi drzwiami i nie majstruje przy procesach fizjologicznych.
Żeby było jak mówisz człowiek musiałby żyć sam, z dala od społeczeństwa i określonej kultury. To, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze warunkowania nie znaczy, że warunkujemy zachowania w taki sposób jaki sami chcemy. I to mam na myśli.
Source napisał/a:
Ty ją uwarunkowałaś. Nikt inny nie może za Ciebie tego zrobić. Można powiedzieć, że organizm robi coś za nas, dochodzi się wtedy do momentu w którym wynika, że tylko 0.0001e% naszego własnego ciała jest pod naszą kontrolą. Bezpieczniej wyjść z założenia, że robimy to my, tylko nie wiemy jak. Kwestia nauczenia się tego.
Owszem. Ale nie zrobiłąm tego też do końca wedle własnych wyobrażeń. Nie wierze by można było się warunkować wedle własnych tylko założeń. Jesteśmy istotami związanymi społecznie i kulturowo i o ile ja odpowiadam za warunkowanie to nie zawsze odpowiadam za to, ze warunkuje coś w taki czy inny sposób.
Wiesz, z całym szacunkiem dla wszytskich książek i myślicieli którzy je napisali i na których się inspirujesz, ale to wcale nie wygląda tak prosto jak twierdzić, że człowiek sam jest tylko za swoje warunkowania i inne zachowania odpowiedzialy i tylko i wyłącznie od niego pewne rzeczy zależą. Wbrew wszytskiemu mamy mniej kontroli nad swoim zachowaniem niż chciałoby się przyznać. I to dla ludzi którzy mają dużo mniejszy zakres widzy niż Ty.
Zgadzam się że mamy spory wpływ na kreowanie rzeczywitości. Ale nie zgadzam się, że tylko i wyłącznie od nas zależy.
Cytat:
Jak się czujesz wyrzucając procesy fizjologiczne poza siebie? Co złego to nie ja? Tak musi być? Są ludzie, którzy potrafią zapamiętać 7600 książek na pamięć, a głównie dlatego, że mieli odwagę przejąć kontrolę nad swoją automatyzają.
Procesy fizjologiczne można conajwyżej ignorować a nie wyrzucić poza siebie. Chyba, że masz na myśli wyrzuć poza swiadomośc w danym momencie to prędzej.
Domena "co złego to nie ja?" to raczej brak umiejetności krytycznego spojrzenia na siebie. "Tak musi być", zastanówmy się.. Czy jesteśmy w stanie kogoś do czegoś zmusić czego ta osoba nie chce się podjąć? Czasem ta domena "takl musi być" to szacunek dla decyzji człowieka o czymś.
A z tą pamięcią.. Żadna nowość. Łuria miał dość spektakularne sukcesy w badaniu pamięci jednego ze swoich pacjentów.
Staram się nigdy nie usprawiedliwiać słowami MUSIAŁEM. Mam pewne problemy w kłamaniu sobie prosto w oczy. Możliwości są, czasem trudno je dostrzec. Zawsze są chociażby dwie: zrobić to, co nam się wydaje za słuszne/nie zrobić nic.
Erill napisał/a:
Czyli de facto wszytsko można sprowadzić do schematów
Wszystko ma strukturę. Jeżeli czegoś nie da się opisać - nie istnieje. Nawet słowo czułem, opisuje w jakiś sposób. Pytanie raczej brzmi, jak bardzo można coś uprościć, żeby efekt pozostał ten sam.
Erill napisał/a:
Czy mówimy w tym momencie o tym, że emocje warunkują czy są dystraktorami?
Że po prostu są. Rozproszenie też jest jakimś stanem emocjonalnym. Nawet podczas medytacji emocje istnieją. Nie da się ich wyzbyć.
Erill napisał/a:
że warunkujemy zachowania w taki sposób jaki sami chcemy. I to mam na myśli.
Może nie możemy robić tego od urodzenia, ale jest możliwość osiągnięcia większej kontroli nad tym, co do naszej głowy się przedostaje. Jeśli można osiągnąć większą, można osiągnąć absolutną. Jest przynajmniej jeden człowiek, który wręcz z matematyczną precyzję wpuszcza do głowy obce komunikaty. Nazywa się Dr.Richard Bandler. To, że tak robi, pozostaje mi opierać się na tym co mówi Mateusz Grzesiak, Adam Dębowski czy on sam.
Erill napisał/a:
Nie wierze by można było się warunkować wedle własnych tylko założeń
Można. Tylko na ile te założenia są NASZE.
Erill napisał/a:
Ale nie zgadzam się, że tylko i wyłącznie od nas zależy.
Skrajności nie są możliwe do osiągnięcia. Sam język wypacza nasze doświadczenia, przekonania czy warunkowania. Język niekoniecznie werbalny.
Istnieje możliwość zainstalowania sobie wszystkiego. Można nawet na zawołanie zostać daltonistą, powraca pytanie na ile to jest NASZE.
Erill napisał/a:
Czasem ta domena "takl musi być" to szacunek dla decyzji człowieka o czymś.
Szacunek jest wartościowaniem. Mój świat pozbawiony jest jakichkolwiek wartości. Przynajmniej chciałbym żeby tak było, czasem jednak się zawodzę.
Szacunek jest wartościowaniem. Mój świat pozbawiony jest jakichkolwiek wartości. Przynajmniej chciałbym żeby tak było, czasem jednak się zawodzę.
Zastanawiam sie czy to własnie ta niechęć do wartościowania powoduje, że nadal masz problem ze zrozumieniem tego czym jest miłość.
Nie wyobrażam sobie nie wartościowania. Jakkolwiek jesli Ty czujesz się dobrze nie wartosciujać.. swoja drogą, jak to jest mozliwe??.. to okej. Ja bym się czuła źle w relaliach w których nie miałabym jakiś wartosci i nie mogła ich przydzielać.
Cytat:
Może nie możemy robić tego od urodzenia, ale jest możliwość osiągnięcia większej kontroli nad tym, co do naszej głowy się przedostaje. Jeśli można osiągnąć większą, można osiągnąć absolutną. Jest przynajmniej jeden człowiek, który wręcz z matematyczną precyzję wpuszcza do głowy obce komunikaty. Nazywa się Dr.Richard Bandler. To, że tak robi, pozostaje mi opierać się na tym co mówi Mateusz Grzesiak, Adam Dębowski czy on sam.
Jak rozumiem Tobie nie udało jeszcze osiągnąc się takiego stanu?
Bo o ile w wiekszą kontrole przepływających komunikatów wierze [nie daleko szukać, wystarczy oprzeć się na wybiórczości uwagi, i tego jakimi metodami młodym ludziom wbija się ideologie, żeby widzieć, że faktycznie można precyzyje nie przyjmować obcych komunikatoów lub przyjmować tylko wybrane] tak w absolutną.. dużo mniej.
a bym się czuła źle w relaliach w których nie miałabym jakiś wartosci i nie mogła ich przydzielać.
Oceniam ludzi według ich wartości, nie według swoich - Stephen King.
Stąd moje nienawiść do hipokryzji a uwielbienie do jasno postawionych celów.
Swoją drogą wartościuje często, ale tylko w oparciu o CEL. Jaki sens ma wartościowanie w oderwaniu od kontekstu?
Lepsze/Gorsze...pojawia się pytanie - lepszy/gorszy W JAKI SPOSÓB? W jaki sposób altruizm jest lepszy od egoizmu? Nie jest to prawda objawiona przez nikogo, samo mi się pojawiło w głowie. Zawsze lubiłem zadawać dużo pytań.
Można się niebezpiecznie zbliżyć do wartościowania celów. To pytanie na które na razie nie znam (subiektywnej)odpowiedzi.
Erill napisał/a:
komunikatów wierze
Erill napisał/a:
tak w absolutną.
Problem jest taki, że wszystko jest komunikatem. Każde zachowanie, przedmiot, przekonanie, wartość jest komunikatem, który można przyjąć bądź odrzucić, lub po prostu zaakceptować jego istnienie.
Absolutnie wszystko jest komunikatem...komunikat jest absolutnie wszystkim?
A więc jednak wartościujesz. Widzisz, wynikało z Twoich poprzednich wypowiedzi, że unikasz przypsywania watości czemu/komu/etc./kolwiek..
A jednak tak nie jest.
Cytat:
Lepsze/Gorsze...pojawia się pytanie - lepszy/gorszy W JAKI SPOSÓB? W jaki sposób altruizm jest lepszy od egoizmu? Nie jest to prawda objawiona przez nikogo, samo mi się pojawiło w głowie. Zawsze lubiłem zadawać dużo pytań.
W tym punkcie niewiele sie roznimy.
Poza motywacja.
Moje dalsze pytania wynikaja z checi poznania czlowieka i nie dopuszczania do swiadomosci, ze cos jest takie proste i oczywiste. Lub inaczej mowiac naiwnosci ze nie ma czegos takiego jak absolut zla czy dobra. Sa tylko uczynki ktore mozna tak "ocenic"; ale w pelni tylko wtedy gdy ma sie pojecie o motywacji czlowieka ktory byl ich sprawca.
Source napisał/a:
Absolutnie wszystko jest komunikatem...komunikat jest absolutnie wszystkim?
Widzisz, wynikało z Twoich poprzednich wypowiedzi, że unikasz przypsywania watości czemu/komu/etc./kolwiek..
Tyle że do nie wiele ma z codziennym wartościowaniem. Nie usłyszysz z moich ust "wartościowy człowiek", "dobry chłopczyk", "dobry uczynek". Jasne, że da się usłyszeć "fajna dziewczyna", "miło było", "fajne chwile". Zdaję sobie jednak sprawę, iż jest to subiektywne spełnienie chwilowego pragnienia, patrzenia w kontekście celu. Daleki jestem od twierdzenia, że to czy tamto jest obiektywnie dobre, złe, fajne, modne, zajebiste.
Wartościowuje tylko jak ktoś mnie prosi, niekoniecznie werbalnie. Jeśli ktoś jest hipokrytą, słychać cichy krzyk "pomocy nie radzę sobie."
Dalej mam wrażenie, że jednak wartościujesz cele. Morderca jest gorszy od matki Teresy etc. Dla mnie nie ma różnicy.
Erill napisał/a:
Daleka jestem od wierzenia w tego typu absoluty.
Dla mnie jedno jest nierozerwalnie połączone z drugim. Jest to absolut słownikowy, a ja wierny językowi jestem. Każde zjawisko można opisać, a każdy opis jest komunikatem=każde zjawisko jest komunikatem. Nie jest to uogólnienie, są to "synonimy". Prostokąt jest kwadratem.
Trochę mi tu DUMĄ zawiało. "Nie pozwolę by mi to zrobił, zrobię to pierwsza:...?
Dla mnie to bardziej strach, strach przez odrzuceniem, wiec wolisz byc tym ktory rzuca.
Source napisał/a:
Wszystkiego nas uczą w szkołach, w życiu, w domu, ale nigdy tego, jak radzić sobie samemu ze sobą. Tylko w moim mniemaniu to paradoks?
Bo nikt tego nas nie nauczy jak tylko my sami, a zycie nam w tym "pomaga". Kazdy jest inny i nie ma złotego środka jak radzic sobie samemu.
Ja jestem ryba wiec słucham serca, ale moj mozg oczywiscie tez bierze w tym udzial i jest taka smycza, zeby serduszko zabardzo nie spierd***. Kontrola musi byc.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Dla mnie to bardziej strach, strach przez odrzuceniem, wiec wolisz byc tym ktory rzuca.
NO własnie też mi się wydaje bardziej ze to strach. Jakos nie widze dumy w zdrowych relacjach miedzy ludzmi. Jest predzej strach przed strata tego czlowieka..
Bo nikt tego nas nie nauczy jak tylko my sami, a zycie nam w tym "pomaga". Kazdy jest inny i nie ma złotego środka jak radzic sobie samemu.
Tu się nie do końca zgodzę. To co najgorszego robią nam w szkołach zazwyczaj, to wiele rzeczy umieszczają poza naszą kontrolą. Potem człowiek uważa, że depresja to nie jego wina, na emocje nie ma wpływu, waga zależy od typu budowy, a ubogie nie jest gorsze.
Inną rzeczą jest wpajanie błędnych sposobów uczenia się czegokolwiek. Potem człowiek ma przeświadczenie, że jest głupi, nierozgarnięty a matematyka jest dla ludzi z IQ powyżej 200, a tylko dlatego, bo jakiś nauczyciel wbija mu WŁASNY sposób, który w wykonaniu ucznia nie jest skuteczny. W ogóle mało kto ma przeświadczenie, że nauka jest fajna, zabawna i może dawać frajdę. Bo jak to zapamiętać 3000słówek w godzinę? Na to trzeba tygodni. Bulshit.
To samo dotyczy emocji. Dziecko ma problem, idzie do opiekuna, który najzwyczajniej w świecie go olewa. DUZI CHŁOPCY nie płaczą. Potem biegają z kijami tacy twardziele po ulicach. Takich przykładów jest mnóstwo, sam mam kilka w rodzinie.
Tu się nie do końca zgodzę. To co najgorszego robią nam w szkołach zazwyczaj, to wiele rzeczy umieszczają poza naszą kontrolą. Potem człowiek uważa, że depresja to nie jego wina, na emocje nie ma wpływu, waga zależy od typu budowy, a ubogie nie jest gorsze.
Owszem, ale nie wymagaj wszystkiego od szkoly, sa jeszcze rodzice.
Source napisał/a:
Inną rzeczą jest wpajanie błędnych sposobów uczenia się czegokolwiek. Potem człowiek ma przeświadczenie, że jest głupi, nierozgarnięty a matematyka jest dla ludzi z IQ powyżej 200, a tylko dlatego, bo jakiś nauczyciel wbija mu WŁASNY sposób, który w wykonaniu ucznia nie jest skuteczny. W ogóle mało kto ma przeświadczenie, że nauka jest fajna, zabawna i może dawać frajdę. Bo jak to zapamiętać 3000słówek w godzinę? Na to trzeba tygodni. Bulshit.
No troszke za bardzo generalizujesz, ale fakt faktem chyba w wiekszosci szkołach znajdzie sie nauczyciel, ktory ma niezrozumialy sposob nauczania.
Source napisał/a:
To samo dotyczy emocji. Dziecko ma problem, idzie do opiekuna, który najzwyczajniej w świecie go olewa. DUZI CHŁOPCY nie płaczą. Potem biegają z kijami tacy twardziele po ulicach. Takich przykładów jest mnóstwo, sam mam kilka w rodzinie.
No tak, ale moim zdaniem masz tylko czesc, racji, bo powiem Ci ze mozna na glowie stawac a dziecko i tak pojdzie ta zla droga, albo tyle razy sie mu bedzie mowilo zeby sie siegal po narkotyki a on i tak wezmie.
Szkola oprucz zajec dydaktycznych duzo daje na przerwach, młody czlowiek duzo sie uczy wtedy, relacji itp. A jezeli ma jakis probelem to powinien go w domu opowiedziec.
No ale niestetyt wiemy jakie sa realia, w wiekszosci przypadkow jest inaczej.
Ale ciagle tak uwazam, ze człowiek sam sie musi niektorych rzeczy nauczyc, mozna mu pomagac, wskazac odpowiednia droga.
Pozatym do tego dochodzi innosc ludzi, jak kolezanki pisza mi albo mowia ze maja dola bo cos tam, to odpowiedam zeby zaczel cos z tym robic i daje przykłady, nie wszystkie widza w tym sens, a to wszsytko daltego ze to sa inni ludzie inaczje wychowani, niz ja.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum