Mi teraz dobrze tak jak sobie siedze sama w pokoju, muzyka w tle, deszcz za oknem. Nie chciałabym być teraz z tłumem znajomych ani nawet z jedną osobą. Dobrze jest w taką pogode pozamulać w samotności
kreska napisał/a:
Czasami sobie mysle, ze chetnie bym wrocila do takiej samotnosci, kazdy dzien byl inny, mniej rutyny.
o_O
to chyba nie wiesz, czym jest samotność ;]
A o jakiej samotności myslisz?
Samotny, bo bez tej jedynej ukochanej osoby?
Dla mnie to nie samotność, przeciętny człowiek ma dużo innych ważnych dla niego ludzi, rodzicow, przyjaciol, znajomych. Owszem brak tej jednej wyjatkowiej osoby moze doskwierac, ale to nie odrazu samotność.
Samotność w sensie 'wszyscy Cie opuścili?'.
Niewiele osob wie co to jest prawdziwa samotność, ludzie naduzywaja tego slowa. Na pewno nie jednemu z nas wydawalo sie juz w zyciu jacy to my samotni jesteśmy.
A tak na prawdę, są to sporadyczne wyjątki, że ktoś zostaje całkowicie sam na tym świecie.
btw. to ludzi ktorzy uwazja sie za samotnych, najczesciej odrzucaja jakikolwiek dobry gest od drugiej osoby, trwajac nadal w przekonaniu o swoim odrzuceniu od otoczenia, to w jakims stopniu samookaleczanie siebie
kreska napisał/a:
A o jakiej samotności myslisz?
samotność w sensie 'zdany/a tylko na siebie'. bez wpływu innych na Twoje dłuuugie wieczory, bez słowa innych, bez uśmiechu. to nazywam samotnością.
To jest samotnosc z wyboru.
Wystarczy wyjsc wieczorem z domu. Troche inicjatywy
Bez slowa, usmiechu, nie rozsmieszaj mnie. Zawsze sie ktos do nas odezwie usmiechnie.
Tylko ze czlowiek samotny jest tak zapatrzony w ta swoja samotnosc, ze tego nei dostrzega, lub uwaza, ze ktos sie z niego smieje, patrzy bo dziwnie wyglada.
Ludzi mozna poznac wszedzie, trzeba byc tylko otwartym na nich.
kreska napisał/a:
Bez slowa, usmiechu, nie rozsmieszaj mnie
za kogo się masz, że miałbym Cię rozśmieszać? ;>
Ale o co ci chodzi?
Nie bierz wszystkiego tak do siebie. Zdystansuj sie troche od moich wypowiedzi. Nie atakuje przeciez Twojej osoby.
Twoja Stara napisał/a:
kreska napisał/a:
To jest samotnosc z wyboru.
Wystarczy wyjsc wieczorem z domu. Troche inicjatywy
to tylko potwierdza moją tezę, że o samotności wiesz niewiele... no ale z taką aparycją to szczerze mówiąc nic dziwnego.
Co z moja aparycja jest nie tak? Bo w sumie mnie ta kwestia zaciekawila
Co do tego, ze o samotnosci wiem niewiele.
Rzeczywiscie obecnie jej nie czuje.
I jak tak sobie mysle, to rzeczywscie, chcoiaz czasami mnie ktos opuszczal to nie moge powiedziec ze zostawalam calkowicie sama sobie.
Zawsze byli i sa rodzice, chcoiaz wiadomo, ze nei zawsze takie towarzystwa i oparcia sie oczekuje.
Nie pamietam rowniez zeby zdarzylo mi sie umacniac moja samotnosc poprzez nie wychodzenie do ludzi.
Człowiek czesto jest samotny bo sam sie na taki stan rzeczy godzi i nie robi nic w kierunku, aby to zmienic.
Wiadomo sa rozne przypadki, mozna stracic rodzicow, nie miec przyaciol ani bliskiej osoby. Ale to jest jakis okres w zyciu chwila. Jeśli stan taki trwa dluzgo jest to dla mnie samotność z wyboru.
P.S Prosilabym, ze jelsi chcesz mnie cytowac i wypowiadac do mnie, to wolalabym abys odniosl sie do mojej wypowiedzia nie odpowiadal skrotami myslowymi.
Nie bierz wszystkiego tak do siebie. Zdystansuj sie troche od moich wypowiedzi. Nie atakuje przeciez Twojej osoby.
aż muszę to powiedzieć: wzajemnie
Cytat:
Co z moja aparycja jest nie tak? Bo w sumie mnie ta kwestia zaciekawila
ano to, że masz ją taką, a nie inną, co raczej predestynuje Cię do posiadania stałego grona "zainteresowanych", co raczej Ci na odczucie samotności nie pozwolą. to miałem na myśli. popraw mnie, jeśli tkwię w błędzie.
kreska napisał/a:
Jeśli stan taki trwa dluzgo jest to dla mnie samotność z wyboru.
więc nazywaj to samotnością z wyboru. ja preferuję nazwę: "wolę tę >>samotność z wyboru<< niż brak samotności z byle kim".
kreska napisał/a:
Zawsze byli i sa rodzice
no a czasem lepiej, żeby ich nie było akurat zresztą na chwilę obecną jakoś ich nie mam w zasięgu dostępności, więc i ta teoria upada.
Przeciez jestem zdystanswona wiesz najlepsza, najmadrzejsza itp. hah
Twoja Stara napisał/a:
ano to, że masz ją taką, a nie inną, co raczej predestynuje Cię do posiadania stałego grona "zainteresowanych", co raczej Ci na odczucie samotności nie pozwolą. to miałem na myśli. popraw mnie, jeśli tkwię w błędzie.
A źle odebralam poprzednia wypowiedz
W sumie traktuje to co powiedziales jako komplement, wiec dziekuje.
Twoja Stara napisał/a:
więc nazywaj to samotnością z wyboru. ja preferuję nazwę: "wolę tę >>samotność z wyboru<< niż brak samotności z byle kim"
Co nie zmienia faktu, ze jakbys nie chcial to nie musialbys byc samotny
Nie kazdy 'bylekto' okazuje sie bylekim, a nie kazdy 'ktos' okazuje sie 'kims'.
To tak na podstawie mojego jakze dlugiego zycia i bardzo duzego bagazu doswiadczen jaki ze soba niose xDD
Twoja Stara napisał/a:
no a czasem lepiej, żeby ich nie było akurat zresztą na chwilę obecną jakoś ich nie mam w zasięgu dostępności, więc i ta teoria upada.
A wiec jednak mowimy o konkretnym przypadku (Tobie), bo sie nad tym wlasnie zastanawialam.
Nie jesteś samotny poniewaz rozmawiasz ze mna widzisz jakze mile towarzystwo masz hah
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum