tak nie wątpie, radzą i to dobrze.
Ale nie mieszajmy ich do tego.
Cytat:
nie, to nie jest złe. umiar, umiar, umiar. umiejetnosc zastosowania i wdrazania marzeń poprzez poszczegolne drogi.
tlyko trzeba wiedziec gdzie się konczy umiar.
Dominican napisał/a:
bardzo dużo złego zrobiły bajki o księciach. istna katastrofa, pożóga i spustoszenie posiało to w mózgach młodych ludzi...
czy ja wiem zalezy jak do tego podejdziesz ;]
Cytat:
brzmi jak wierszyk albo koncowka bajki.
hehe ^^
odkryłam swoje powołanie będe pisac bajki
Dominican napisał/a:
oczywiscie są tez takie marzenia, ktorych spelnienie jest nieosiągalne (lub przynajmniej nie w tej erze), ale związane są z wybujałą wyobraźnią, a wprowadzanie ich w zycie jest albo naiwnością albo dowodem na oderwanie od rzeczywistosci...
a no własnie moje się zalicza własnie do tych marzeń.
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
no właśnie nie za dobrze. przynajmniej nie w naszym spoleczenstwie zamknietym na odmienność.
kamasutra napisał/a:
czy ja wiem zalezy jak do tego podejdziesz
a co dobrego zrobiły? wg mnie tylko sieczkę z mózgu tysiącom nastolatek, ktore siedza w oknach wypatrując osob, ktore pasują do ich spersonalizowanego wytworu mezczyzny, ktory nie ma praw istnieć! a z facetów zrobiły zdobywaczy i twardzieli mimo woli, ktorzy plakac nie mogą, jak ich ciśnie, nie moga sie zachowywac wg wlasnych chęci, np się powygłupiac, bo zaraz są krytykownai od starych pierdzieli, od dzieci etc. poza tym wchodzi w to manipulowanie konformistami i siłowe przydzielanie ich do roli, ktorej nie chcą, w ktorej sie nie czuja dobrze ani tez tacy w niej nie są. i na dodatek są z tego powodu upokarzani. co wiec, do cholery, dobrego przyniosly bajki o ksieciu na koniui ksiezniczce czekajacej na owego? ja sie pytam! wg mnie - TYLKO i WYŁĄCZNIE same szkody, ludzi-zombie, zapatrzonych we wlasne idee. a odstępstwa traktowane są jak obraza spoleczenstwa co sie konczy banicją!
kamasutra napisał/a:
a no własnie moje się zalicza własnie do tych marzeń.
warto popracowac nad wysokością lotów, szczegolnie jesli jestes nadambitna... wiesz co sie dzieje - cel nie do zrealizowania - niepowodzenie - porażka - przyjecie jej do siebie - smutek - żal - wrogość i oskarzenia pd adresem niewinnych temu. pomysl nad tym... i to poważnie...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
tak nie wątpie, ale czy ma sens wrzucanie ich do tego tematu? tzn do naszej rozmowy^^?
Dominican napisał/a:
przynajmniej nie w naszym spoleczenstwie zamknietym na odmienność.
nie wiem , nie mam styczności z tymi ludzmi ani dziećmi. Nie mogę się wypowiadać na temat o którym tak mało wiem.
Dominican napisał/a:
wg mnie tylko sieczkę z mózgu tysiącom nastolatek, ktore siedza w oknach wypatrując osob, ktore pasują do ich spersonalizowanego wytworu mezczyzny, ktory nie ma praw istnieć! a z facetów zrobiły zdobywaczy i twardzieli mimo woli, ktorzy plakac nie mogą, jak ich ciśnie, nie moga sie zachowywac wg wlasnych chęci, np się powygłupiac, bo zaraz są krytykownai od starych pierdzieli, od dzieci etc. poza tym wchodzi w to manipulowanie konformistami i siłowe przydzielanie ich do roli, ktorej nie chcą, w ktorej sie nie czuja dobrze ani tez tacy w niej nie są. i na dodatek są z tego powodu upokarzani. co wiec, do cholery, dobrego przyniosly bajki o ksieciu na koniui ksiezniczce czekajacej na owego? ja sie pytam! wg mnie - TYLKO i WYŁĄCZNIE same szkody, ludzi-zombie, zapatrzonych we wlasne idee. a odstępstwa traktowane są jak obraza spoleczenstwa co sie konczy banicją!
Masz jakas wybujała wyobraźnie, dlaczego to kobiety sa złe?
a faceci nie szukają ideału kobiety?
Dla mnie facet mże płakac, nie musi być twardzielem,moze sami chcecie tak życ?
Dominican napisał/a:
wiesz co sie dzieje - cel nie do zrealizowania - niepowodzenie - porażka - przyjecie jej do siebie - smutek - żal - wrogość i oskarzenia pd adresem niewinnych temu.
Odziow nikogo nigdy nie oskarżałam,przecież to moje życie. sama nim kieruję.
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Imię: Basia
Wiek: 22 Dołączyła: 26 Sie 2008 Posty: 10
Wysłany: 26-08-2008, 08:47
Jak dla mnie brak drugiej połówki nie jest tak bardzo bolesny kiedy ma się świetnych przyjaciół. Każdy stan ducha jest dobry na swój sposób. Przecież będąc z kimś w związku nie zawsze jest pięknie a wtedy przychodzą nam do głowy czarne myśli typu "może lepiej byłoby gdybym była sama" . Na każdego czeka ten ktoś. Spotkanie tej osoby to kwestia czasu. Nie należy załamać się i siedzieć w domu oczekując aż ten ktoś się pojawi tylko żyć najnormalniej w świecie. Czasem to po prostu przychodzi jak grom z jasnego nieba.
niektórym brakuje życia wobec tego...jak wiec wyjasnic starych kawalerów...
baziaszklana napisał/a:
Nie należy załamać się i siedzieć w domu oczekując aż ten ktoś się pojawi tylko żyć najnormalniej w świecie. Czasem to po prostu przychodzi jak grom z jasnego nieba.
ja tam mam nadzieje,z e ten grom mnie nie bedzie chcial zaobrączkować w wieku 15 lat... zamierzam trochę po kraju pokrążyć, chocby tirami...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
Chyba najlepszy przyjaciel skwitował moje postępowanie w ten sposób.
"Jak będziesz w stałym związku, to choćbyś był w Kambodży, ZADZWOŃ! Przyjadę, nie uwierzę jak nie zobaczę!"
Ludzie bez potrzeby się nie zmieniają, ja nie widzę potrzeby by zmieniać się w tym kierunku.
Dominican napisał/a:
czy umiesz tworzyc zwiazki? oczywiscie!
Genetyka to bardzo potężna rzecz. Nie miała byś prawa istnieć, gdybyś była niezdolna to stworzenia związku, biologicznie. To co sobie ubzdurałaś w główce nie wiele ma wspólnego z tym, do czego rzeczywiście jesteś zdolna.
Alicja napisał/a:
Myślę, że kiedyś poznam mężczyznę, który będzie do mnie pasował na tyle, że nie będę miała obaw przed daniem szansy uczuciom.
Masz jakieś jasno określone kryteria? Szkoda byłoby się pomylić, a co gorsza, nawet nie dać szansy sobie, by się pomylić. Bez sprecyzowanych oczekiwań odnośnie tego, co chcesz zauważyć w sobie w obecności partnera, ciężko wytypować jakoś kandydata.
Kamasutra napisał/a:
Bo czy można żyć w nie realnym świecie?
Realnym na jakiej płaszczyźnie? Bo realność to takie bardzo elastyczne stwierdzenie.
Żyjesz w przynajmniej 4 światach. Kwantowym, subatomowym, biologicznym, społecznym. Dodaj sobie do tego jeśli chcesz. świat duchowy, astralny etc. Jeśli chodzi o autyzm i autystyczną rzeczywistość, jest ona równie autentyczna co Twoja, różni się tylko jedną płaszczyzną - społeczną. Różni się, nie znaczy, że nie jest mniej rzeczywista, jest inna, bardziej dla nich odpowiedni, chociażby biologicznie.
Dominican napisał/a:
bardzo dużo złego zrobiły bajki o księciach. istna katastrofa, pożóga i spustoszenie posiało to w mózgach młodych ludzi...
Jesteś jedynakiem? Pytam bo, któryś raz z kolei próbujesz wprawić świat w ruch, wokół siebie, własnych potrzeb, pragnień i idei.
Spójrz na społeczeństwo jak na osobny organizm. Pomyśl sobie o potrzebach takiego organizmu, później zaprzęgnij do tego ewolucje. Pierwsza przykładowa rzecz. Cudzołóstwo.
Potrzeba-możliwość bezpiecznej reprodukcji.
Wynik jest taki, że coś takiego powstało jak małżeństwo. Seks bezpieczny, to seks z jednym partnerem. Dzieci zabezpieczone przyszłościowo, to takie, które mają matkę, która się nimi opiekuje, ojca, który pracuje na ich potrzeby i dach nad głową. Bezpieczni rodzice, to tacy, których na starość będzie miał kto wykarmić - własne, dobrze wychowane dzieci.
Była potrzeba, której wynikiem jest kult różowej barbie i wymuskanego Conana w lśniącej zbroi. Podobnie religia zaspokaja pewne społeczne potrzeby. Popatrz z tej perspektywy na sprawy, które Cię trapią a być może dostrzegniesz nowe rozwiązanie, które dadzą Ci nowe możliwości.
Imię: Katarzyna
Wiek: 18 Dołączyła: 18 Cze 2008 Posty: 1246 Skąd: z raju...
Wysłany: 27-08-2008, 07:27
kamasutra napisał/a:
Co robicie kiedy wasi znajomi bawią się ze swoimi partnerami a Wy siedzicie z boku i przyglądacie się temu wszystkiemu.
no czasami mi sie przykro robi ale to szybko mija ...
kamasutra napisał/a:
Czy zazdrościcie im ? Czy czujecie sie szczęśliwi sami?
czasami tak,czasami nie.
Z jednej strony jestem wolna,robie co mi sie podoba,chodze wszedzie z kim mi sie podoba,nie musze sie przed nikim ukrywac i nikomu tłumaczyć.
Ale zaś z drugiej strony,brakuje mi osoby,ktora mozna przytulic,ktorej mozna zaufać,z ktora mozna sie spotykac,nie mowie tu o zwyklym koledze czy mojej przyjaciółce,bo to nie to samo.
Jestem pół na pół
_________________ "My ludzie umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach które mogłyby być piękne a nie były, o skarbach, które mogłyby być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskami. Obawiamy się sięgać po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje nam się, że nie jesteśmy ich godni, lub że nigdy nam się to nie uda. "
Masz jakieś jasno określone kryteria? Szkoda byłoby się pomylić, a co gorsza, nawet nie dać szansy sobie, by się pomylić. Bez sprecyzowanych oczekiwań odnośnie tego, co chcesz zauważyć w sobie w obecności partnera, ciężko wytypować jakoś kandydata.
Kryteria... Ciężko powiedzieć. Nie mam listy, gdzie odhaczam dany punkt, jeśli ktoś wykazuje, że posiada pożądaną cechę. Ale to też nie jest tak, że czekam aż patrząc na jakiegoś faceta poczuję się jakby trafił mnie piorun i zacznie się wielkie love story. Myślę, że mam w głowie pewien zarys mężczyzny, przy którym będę mogła pokazać siebie, a nie którąś z moich masek.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
a nawet nie, mam brata, choc mlodszego. czasami jednak się czuję jak jedynak. niekoniecznie z cechami, ktore Chinczycy okreslają jako "mały cesarz".
Source napisał/a:
Była potrzeba, której wynikiem jest kult różowej barbie i wymuskanego Conana w lśniącej zbroi. Podobnie religia zaspokaja pewne społeczne potrzeby.
tja, to wiem... toleruję to, co nie znaczy, ze muszę się zgadzać z pogladami ludzi zwanych "guido". albo "moherowych babć", a sam przeciez tego nie zlikwiduję...
a czemu likwidować? to taka odległa myśl, ktorego modyfikacją jest unikanie czegos, co powoduje psychiczne odrzucenie. wchodzą w to, oczywiscie, mysli egoistyczne.
Source napisał/a:
któryś raz z kolei próbujesz wprawić świat w ruch, wokół siebie, własnych potrzeb, pragnień i idei.
po części masz rację. to wynika trochę z przeszlosci, ktora, niestety, oddziałuje na mnie na zasadzie vendetty. zwyczajnie zrobiono mi przez 9 lat skróconą wersję PRLu w wersji szkolnej. ja się zgadzałem na takie zachowanie cos na wzór appeasementu. i mam swoje. staram się odciąć od tamtych czasów choćby poprzez stworzenie kontry, ktora byłaby neutralna wobec innych, choć pod pewnym dostosowaniem pod egoistyczne potrzeby. nie ofensywnie!
nie ukrywam, ze wnerwia mnie i wywołuje agresję kontrolowaną przykazanie czyjeś "dostosuj się!"...
Source napisał/a:
Popatrz z tej perspektywy na sprawy, które Cię trapią a być może dostrzegniesz nowe rozwiązanie, które dadzą Ci nowe możliwości.
ja rowumiem, wszystko jest dla ludzi: piwo, denaturat, zioło i dzi(e)wki. i to toleruję, niech sobie będą. akceptuję ich do czasu, gdy nie zacznie się tym epatowac, tarabaniąć przy tym niczym pijana orkiestra. przykład: feministki, homoseksualiści, "cool-laski" myślące, ze są przesuperhipermegazajebisciefajne i równie piękne, zabawne, inteligentne, uosoabiające inteligencjęi esencję fajności. Wkurza to trochę ludzi, którzy za cel życia nie mają bynajmniej nabijanie punktów lansu, np mnie.. a co do księżniczek: to tez jest potrzeba, ale nakręcana przez kuturę, marketingowców w różny sposób. ci dostrzegają pragnienia ludzi, marzenia i obawy i zaczynają to nakręcać, byle pozostali poza sferą świadomej strony mózgu. to wywołuje takie zachowania jak wyolbrzymione oczekiwania, zachowanie socjalne "mi się należy", ogólna naiwność, z np pastylka dobra na wszystko: mięsnie, ból głowy, głód, inteligencję, cos na zasadzie "goli, pier*oli, krawaty wiąże i usuwa ciążę"...
oczywiście toleruję i to, ale w pewnych granicach. potem zanikają mi hamulce i zaczynają sie CHamulce. bo próbuje mi coś narzucić siłą.
poza tym, widzę w tym także zagrożenie dla własnych interesów. może i uważam się za samotnika, jakoś nie angażuję się w zycie społeczne, co nie znaczy, ze outsider to już jakiś dziwak, od którego nalezy się trzymac z dala. a z tego co widzę to panuje kult imprezowiczów, co się tylko lejąc w rurkę bawić potrafią (przejaskrawienie)...
Alicja napisał/a:
Myślę, że mam w głowie pewien zarys mężczyzny, przy którym będę mogła pokazać siebie, a nie którąś z moich masek.
z badan jakie przeprowadzili badacze z uniwersytetu chyba harvardzkiego wyszło im, ze wiekszosc zwiazków trwałych powstaje, gdy partnerami sa osoby w wiekszosci ze sobą zgodne. więc... moim zdaniem wizja siebie (tu: ciebie) samej wpływa na wizję mężczyzny. okresl na jednej kartce siebie, potem na drugiej mezczyzne-wizję. lub napisz na kartce tylko swoje cechy, jak się widzisz, a następnie sprawdz czy zgodne sa z twoją wizją. w wiekszosci cechy się powtórzą, powtorza sie takze ogólne oczekiwania ludzi zachodu z odzwierciedleniem marzen.
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
z badan jakie przeprowadzili badacze z uniwersytetu chyba harvardzkiego wyszło im, ze wiekszosc zwiazków trwałych powstaje, gdy partnerami sa osoby w wiekszosci ze sobą zgodne. więc... moim zdaniem wizja siebie (tu: ciebie) samej wpływa na wizję mężczyzny. okresl na jednej kartce siebie, potem na drugiej mezczyzne-wizję. lub napisz na kartce tylko swoje cechy, jak się widzisz, a następnie sprawdz czy zgodne sa z twoją wizją. w wiekszosci cechy się powtórzą, powtorza sie takze ogólne oczekiwania ludzi zachodu z odzwierciedleniem marzen.
Ja wiem, że najlepiej czułabym się z mężczyzną, który miałby wiele cech podobnych do mnie. Z reguły nie czuję się dobrze w relacjach damsko-męskich, kiedy partner jest zbyt różny ode mnie.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
akceptuję ich do czasu, gdy nie zacznie się tym epatowac,
Zauważ, że Ty promieniujesz i obnosisz się tym, że ich nie znosisz. Ktoś może również ciebie za to nie lubić, a ktoś tego kogoś etc. Ingerujesz w ich życie, co nie jest zbyt fajne chyba nawet z Twojej perspektywy. Oceniasz ich przez pryzmat swoich wartości. Łatwo się pogubić. Gdzie jest granica, która oddziela Twoje życie, od ich życia? Może i ludzie(społeczeństwo) próbują wywrzeć na Ciebie wpływ, ale Ty również, nawet tak błahą sprawą jak obrona, wpływ wywierasz na nich. Najlepiej zaszyć się w jaskini z dala od tej całej pięknej cywilizacji.
Chyba najlepszy przyjaciel skwitował moje postępowanie w ten sposób.
"Jak będziesz w stałym związku, to choćbyś był w Kambodży, ZADZWOŃ! Przyjadę, nie uwierzę jak nie zobaczę!"
Ludzie bez potrzeby się nie zmieniają, ja nie widzę potrzeby by zmieniać się w tym kierunku.
I nie bedziesz musiąl bo ta druga osoba sprawi, że będziesz sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
_________________ Dziś posty sponsorowane są przez litere Pe i cyfre 8
bzdura. folguję sobie tutaj. bowiem wiem, ze mogę oczekiwac konstruktywnej krytyki. jakbym powiedzial na ulicy lub sie faktycznie z tym obnosił to wówczas byloby krecenie nosem itd itp, a zadnej rozmowy czy dyskusji.
Source napisał/a:
Ktoś może również ciebie za to nie lubić
przyzwyczaiłem się, ze nie bede kolegą wszystkich... a w zwiazku z tym i tu sobie folguję. niektorzy uwazaja to za niedyplomatyczne i za palenie mostów, ale... jezeli kogos obraża tekst komentatorski do zdjęcia, że "zdjęcie trochę zbyt jaskrawe, ze kolorystyka przypomina picassę za młodu" to raczej sie taką osobą niezbyt interesuję. no, chyba ze tylko tym jak zaregauje.
Source napisał/a:
Oceniasz ich przez pryzmat swoich wartości.
mam jakies inne? ty takze oceniasz ich rpzez pryzmat swoich wartosci, chocby nie wiem jak uniwersalne byly, jak liberalne, wciaz beda twoje. i nawet czyjas proba wytlumaczenia jego mysli spali na panewce bo wszsystko co powie zrozumiesz w swoj sposob i to tez bedzie tylko twoja wersja jego opinii czy przemyslen. zatem nie sposob jest spojrzec przez pryzmat czyichs wartosci, bo sa one, jesli chodzi o esencję, niewysławialne. kazde slowo je znieksztalca powodując, ze mozemy sie poslugiwac tylko wartosciami uniwersalnymi, wyposrodkowanymi.
wiec ciezko patrzec przez czyis pryzmat, choc to mozliwe w pewnym sensie...
Source napisał/a:
Najlepiej zaszyć się w jaskini z dala od tej całej pięknej cywilizacji.
zalezy jaki aspekt tejze cywilizacji uwazasz za pieky. znajdę oczywiscie pare przykladów. dla mnie wciąż jest to swiat raczej nieprzychylny. choc zmieniłem towarzystwo i wiele sie na plus zmieniło. towarzystwo = środowisko pracy. wyszlo, ze 40+ latkowie są mniejszymi gburami od 20+ latków, ktorzy na stanowiskach kierowniczych zmieniają się w cesarzy... oczywiscie gburowatosc w sferze stereotypowej. bo kazdy moze byc gburem niezaleznie od wieku.
piękność świata tez jest kwestią subiektywną i nie ma tu tego, co mowi racje czy fałsz. oboje mają rację. to tak idac po sznurku od tekstu z przekonaniami...
Cytat:
I nie bedziesz musiąl bo ta druga osoba sprawi, że będziesz sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
zupelnie nie jarzę sensu zdania. wpływ drugiej osoby ma wplynać na rozwinięcie osobowosci do stanu bardziej "swojego" niz "swoj" obecny?
w jaki sposob?
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
zupelnie nie jarzę sensu zdania. wpływ drugiej osoby ma wplynać na rozwinięcie osobowosci do stanu bardziej "swojego" niz "swoj" obecny?
w jaki sposob?
Będę najlepszą wersją siebie. Przejadło mi się swego czasu. Dużo "guru" od samorozwoju ciągle ten temat wałkuje.
Idzie to rozwalić dwoma prostymi stwierdzeniopytaniami.
Najlepszy według kogo?(w 90% przypadków brzmi szczęśliwszy)
Każdy jest szczęśliwy na tyle, na ile uważa, że jest. Kwestia tego co jest wewnątrz, nie na zewnątrz.
Dominican napisał/a:
mam jakies inne?
Staram się ich nie mieć w cale, ale gdy nie mogę, pamiętam o słowach Kinga.
"Osądzam ludzi według ich zasad, nie według moich"
samotnosc mozna postrzegac jako wolnosc, moznosc czynienia tego, na co dusza zapragnie bez konsultacji z kimkolwie
Uwazasz, ze bycie z kims, dzielenie z nim swojego czasu, dzielenie sie z nim swoimi planami ogranicza Twoja wolnosc??
Dominican napisał/a:
raczej, bo pozwala mi ona na planowanie dnia dwowolnie i wydawanie kasy na co sie chce, a nie np na głupawe kweicie, ktore i tak zostana wyrzucone.
Dowolnie.. Brzmi troche jak ograniczenie. Jakby z parnetrka nie mozna bylo dowolnie dnia planowac..
Przeciez nikt nie zmusza nas do spedzenia czasu razem.. To nie chodzi o to, ze trzeba, powinno sie, ale o to, ze sie chce
jak dla mnie np. wolnosc najfajniej smakuje, gdy mozna sie nia dzielic z ukochanym człowiekiem
trzeba dwojga dojrzalych ludzi, ktorzy wolnosc swoja beda dzielic ze soba nie zas beda ja sobie swoimi obecnosciami ograniczac..
Ale da sie
Samotna sie coraz czesciej czuje w domu.. Glupi paradoks.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum