Uwazasz, ze bycie z kims, dzielenie z nim swojego czasu, dzielenie sie z nim swoimi planami ogranicza Twoja wolnosc?
to wszystko jest kwestią wyboru. mozesz siedziec z dziewczyną, nie musisz. siedzisz, bo wuazasz, ze niesedzenie z nią moze ją zranic, a ze na niej zalezy - siedzisz. adekwatnie do drugiej strony. choc ja mam trochę wypaczone spojrzenie na płeć przeciwną i wg mnie kobietom w tej sferze doboru pozwala sie na wiecej, łącznie z graniem uczuciami. ale tu chodzi mi o to, ze kobieta moze siedziec, ale nie musi, zalezy od kaprysu. od faceta zas ta sama osoba wymaga, by siedzial przy niej, nie odchodzil, w przeciwnym wypadku oznaczac to bedzie niezainteresowanie...
...ale mogę się mylić.
uwazam, ze dzielenei sie z kims swoimi planami jest ograniczające, bowiem dzielenie się oznacza (gdy samowolne, nie wymuszane) pozwolenie na modyfikację, wprowadzanie cudzych planów, przestawiania ustalonych godzin. a to juz ingerencja w moje plany. stąd - jest to ograniczanie.
Erill napisał/a:
Dowolnie.. Brzmi troche jak ograniczenie.
nie zebym nie mówił nie związkom czy partnerstwie, ale pobronię teorii wolności osobistej. dowolnosc jest ograniczeniem? tylko w sensie wyboru dóbr dostępnych. wtedy mówimy o ograniiczonym wyborze. a jesli chodzi o Dowolnosc czyli czynienie czego się chce - tez to jest ograniczane przez prawa, restrykcje etc. jednakze zakladam,z e zaden z nas nie chce łamac prawa myślę tu zatem o sytuacji pójścia nad jezioro, pojezdzic na rowerze te 100km, pochodzić po okolicy, pograć na playu, poklepac w kompa, porozmawiac z ludzmi - to nie przestępstwo, więc dowolnosc w tym znaczeniu, jakie okreslilem nie jest ogranieczniem a wyborem czynności. z reguły przyjemnej, bo kuć nie lubi chyba nikt więc nieprzyjemne z reguły sa wymuszeniem, nie doborem.
Erill napisał/a:
Jakby z parnetrka nie mozna bylo dowolnie dnia planowac..
mozna, ale w ograniczanej przez obu nawzajem sferze. tu wlasiwie nie ma wyboru, jest kompromis, wspolna gra czasem. zdarza sie jednogłos, ale nie stawiałbym na tą kartę zawsze. jesli się szanuje czyjeś chęci, potrzeby i zainteresowania to bierze się w swoich planach ICH pod uwagę. i wtedy mozna to nazwac wspolnym planowaniem dnia. ale wciąż jest to kompromis.
Erill napisał/a:
Przeciez nikt nie zmusza nas do spedzenia czasu razem.. To nie chodzi o to, ze trzeba, powinno sie, ale o to, ze sie chce
ostatnie zdaniem brzmi mi jak propagadna z wczesnych lat rewolucji rosyjskiej. "ty nawet nie wiesz, ze chcesz tej zmiany! to dla ciebie zaszczyt!".
co się chce? wspolnie planwac dzien? tylko z dobrej woli i z silnej obawy rpzed utratą bierze się pod uwagę zdanie innego. przypomnij sobie z historii czasy średniowieczne. lub obecny islam konserwatywny. gdzie sa kobiety? czy ioch zdanie nt planowania dnia jest brane pod uwagę?
nie oznacza to wcale, ze to terror czy ciemiężenie, to po prostu taka kultura, z którą my, liberalno-feministyczni ludzie zachodu, nie mozemy się pogodzic.
nie wiem na ile "milosc" mezczyzn do stu kobiet jest prawdziwa, nie wiem czy w ogole w ten sposob patrzec, wszak to ogromna róznica...
Erill napisał/a:
jak dla mnie np. wolnosc najfajniej smakuje, gdy mozna sie nia dzielic z ukochanym człowiekiem
moglbym sparafrazowac: wolnosc obywatelska smakuje lepiej, gdy wladze oddaje się politykom... nie chodzi mi tu juz o wielkosc i siłę tych osobników, ale o ilosc posiadanej władzy osobistej (jesli cos takiego jest). wiążąc się z kims innym oddajemy dobrowolnie cześć swojej wladzy w sferze czynnosci codziennych. druga osoba niemal napewno narzuci jakies swoje warunki, swoje zasady i my takze zmienimy wolnosc osobistą. kwestia zgrania, komporomisu. jedni sa w stanie zapłacic ta cenę, inni nie mogą sie z tym pogodzic. stąd jedne związki sa twralsze, drugie mniej. zaleznosc doborowa.
Erill napisał/a:
trzeba dwojga dojrzalych ludzi,
kto ich dojrzalosc ocei? oni sami? rownie dobrze mogą to robic nastolatkowie. tez mogą dzielic się czasem wpsolnie jaki spedza razem. sa przez to doroślejsi?
Erill napisał/a:
ktorzy wolnosc swoja beda dzielic ze soba nie zas beda ja sobie swoimi obecnosciami ograniczac..
nie wiem skąd ta wiedza, ale ja okreslilbym to slowem "poronione". wg mnie trafnie oddaje sens zdania "dzielenie się wolnoscia (czasem) jest pomnażaniem wolności". piszę "czasem", bo daną czynnosc mozna wykonac w okreslonym czasie, a to jego zapelniamy i o niego jest bitwa, komu ją przydzielimy, na co ją spędzimy.
Erill napisał/a:
Samotna sie coraz czesciej czuje w domu.. Glupi paradoks.
paradoksem jest czuć się samotnie w tłumie... to dopiero głupie!
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
W zasadzie na ten ten temat jak i na milion innych można rozmawiać bez końca.
Dla jednych samotność jest czymś zupełnie innym niż dla kogoś innego. Jedni na rzucone hasło 'samotność', jako pierwsze skojarzenia wymienią singiel, wolność, niezależność, inna osoba to słowo kojarzy się jedynie z okresami w ich życiu kiedy nie mają partnera, co łączy się z nieprzyjemnym uczuciem, brakiem bezpieczeństwa i lękiem. Tacy ludzie raczej nie próbują znaleźć niczego pozytywnego w tym stanie, brak partnera oznacza dla nich brak szczęścia.
Ludzie powinni robić jak chcą. Ja szanuję wszystkich, tych w związkach, a także samotnych/singli. Każda rybka w końcu czuje się lepiej w innej wodzie. Jeśli przeszkadza Ci samotność zwiąż się. Jeśli wolisz przebywać sam wśród wielu znajomych, to baw się. Jeśli znudziło Ci się singlowanie i wolisz przestawić się na związkowca, też dobrze W końcu chodzi o Twoje szczęście.
_________________ Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim. Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.
ja jestem od miesiaca singlem i chociaz mam wiele zajec i probuje jakos zapomniec o mojej bylej to mi sie to nie udaje, ale wiem tez ze chcialbym zeby bylo tak jak wczesniej, czyli wrocic do niej. wiec wiem ze ja nie moglbym byc singlem na dluzszy czas
jesteś osobą samotną singiel to ktoś kto jest z wyboru sam ;P
_________________ Siedząc w wannie
spowiadam się pralce
z miłości do Ciebie.
nie mam wpływu na Twoje życie, ale nie mogę wykluczyć,że coś się stanie,że zmienisz zdanie..
jeśli tak będzie, nic nam nie przeszkodzi, nigdy.. jeśli kiedyś okaże się,że zmienisz decyzję - będę czekała..
singlem mozna nazwac tez osobe samotna z dluzszym stazem, nawet wbrew wlasnej woli.
poza tym, bzdurne jest tlumaczenie, wg mnie czasowoscia i stażem. "single" po angilelsku znaczy "sam, jeden". jest nim kazdy kto nie ma pary. więc widze wtym raczej jakąś nadętość, chęć wyzwyzszenia swego doskonałego wyboru bycia samotnym i podkreslenie niezaleznosci oraz odciecie sie od reszty ""nieszczesliwie samotnych". bo przeciez ja jestem samotny z wyboru i mi z tym dobrze, a jemu nie. wiec on nie jest singlem, a ja owszem. bo to moj wybor. otoz nie. singlem tez jest ten, ktory nie dokonal wyobru zycia w pojedynkę.
xbartxxx napisał/a:
wiec wiem ze ja nie moglbym byc singlem na dluzszy czas
stary, dopiero miesiac... ciezko wyrokowac czy nie "nadajesz" sie na single'a. tu w zasadzie gra jest zerojedynkowa. albo nim jestes albo nim nie jestes. nie ma, ze jestes bardzej albo mniej singlem. z tym, ze jest pewna granica. jak masz lat tyle, ze liczba zbiza sie do pierwszej trzycyfrowej to raczej nazwać to mozna starokawalerstwem lub staropanienstwem.
uzwyanie slowa "singiel" to trochę nadęte dumą jest...
jak dla mnie...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
uzwyanie slowa "singiel" to trochę nadęte dumą jest...
jak dla mnie...
ja wole słowo samotna/samotny,singiel to takie nie polskie
a z Twoimi słowami wcześniejszymi sie zgadzam
_________________ Siedząc w wannie
spowiadam się pralce
z miłości do Ciebie.
nie mam wpływu na Twoje życie, ale nie mogę wykluczyć,że coś się stanie,że zmienisz zdanie..
jeśli tak będzie, nic nam nie przeszkodzi, nigdy.. jeśli kiedyś okaże się,że zmienisz decyzję - będę czekała..
Uwazam ze nikt tak na dłuzsza meta nie chce byc sam, niby jest wolnosc jest swoboda, ale nie ma tej drugiej osoby, z ktora mozesz sie posmiac, powiedziec praktycznie wszystko, kazdy z tym teskni, to tylko kwestia czasu.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
wg mnie to to czy bycie samotnym jest dobre lub nie zalezy od kazdego czlowieka indywidualnie. zalezy jakie kto ma powodzenie, jak ladny jest itp. osobom ladnym jest o wiele latwiej i stan singla moga traktowac jak zabawe. a co maja powiedziec ci ktorzy od lat szukaja swojej drugiej polowki i ci ktorzy przezyli 5 zawod milosny z rzedu?. dla nich samotnosc napewno nie jest przyjemna. wiekszosc ludzi ma tak, ze jak sa samotni to tesknia to bycia z kims a jak juz z kims sa to tesknia za samotnoscia i pelna wolnoscia. czlowiek jest ulomny i czesto chce poprostu tego czego nie ma. aczkolwiek "czlowiek to tez zwierze" nauczone by przetrwac to trzeba zyc w stadzie...
Ja osobiście nie chciałabym być sama. Przedtem kiedy nie miałam nikogo, strasznie potrzebowałam kogoś bliskiego.
Jestem już ze swoim chłopakiem ponad 2 lata i jakoś nie wyobrażam sobie w tej chwili, żeby jego nie było. Całe swoje życie wiążę z nim. Gdyby coś się stało między nami, napewno cierpiałabym.
osobiście nie chciałabym być sama. Przedtem kiedy nie miałam nikogo, strasznie potrzebowałam kogoś bliskiego.
Imię: Magduśka
Wiek: 17
Płeć i wiek się zgadza. W okresie dojrzewania można zauważyć u płci zwanej piękną, dziwny ciąg do związków i bliskości emocjonalnej. Osobiście dziwny. Mało można znaleźć SINGLI z wyboru w tym właśnie okresie. Bez zrozumienia chemii nie ma co z nią walczyć. Ważne, że wydajesz się szczęśliwa. Sarkazmu się proszę nie doszukiwać.
Uwazam ze nikt tak na dłuzsza meta nie chce byc sam, niby jest wolnosc jest swoboda, ale nie ma tej drugiej osoby, z ktora mozesz sie posmiac, powiedziec praktycznie wszystko, kazdy z tym teskni, to tylko kwestia czasu.
Kwestia czasu.. Nie sądzę. Są ludzie, którzy naprawdę chcą byc sami. Albo po prostu nie moga sie przełamac żeby byc z kimś. Uwierz mi, im jest łatwiej byc samym dlatego wybierają taka drogę. Nie łatwo jest ich zmienić. czasem sie nie da i trzeba sie poddać. Najttrudniej jest kochac taką osobę. Wiem cos o tym. Eh...
Jestem samotna (w sensie, że nie mam chłopaka ani dziewczyny). Juz nie czuje sie z tym źle, chociaz wczesniej było okropnie. Pokochałam osobe, która boi sie zaangazowac i chce byc zawsze sama. Po rozstaniu z Nim, stwierdzam, ze tak byłoby lepiej i nabieram Jego podejscie do związków. Chce byc sama, nie szukam nikogo i pragne spokoju. Miłosc jest bolesna i predzej czy pozniej powoduje ból. Zawsze bede kochac tylko Jego. On chce byc sam, ja tez chce byc sama.
I kochac tylko Jego. W samotnosci.
_________________ "It matters not how strait the gate,
How charged with punishments the scroll,
I am the Master of my fate,
I am the Captain of my soul."
jestem z wami sama jestem samotna niestety mam nadzieje ze spotkam fajnego faceta z którym bede szczesliwa pozdrawiam Trzymajcie sie
Cytat:
A szukasz?
Jedni mówią kto szuka nie błądzi, ale czasem nie warto..
U mnie sprawdziło się to:
"Jeśli będziesz zawsze szukała powodów, by nie być z kimś, to zawsze je znajdziesz i sądzę, że w pewnym momencie może powinnaś to ominąć i.. dać sercu to, na co zasługuje.."
Jestem sama,kiedyś się ktoś znajdzie nie szukam, nie nadaje się chyba do związku.
_________________ Siedząc w wannie
spowiadam się pralce
z miłości do Ciebie.
nie mam wpływu na Twoje życie, ale nie mogę wykluczyć,że coś się stanie,że zmienisz zdanie..
jeśli tak będzie, nic nam nie przeszkodzi, nigdy.. jeśli kiedyś okaże się,że zmienisz decyzję - będę czekała..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum