Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8886 Skąd: Kraków
Wysłany: 07-12-2006, 17:34
Jezu. Nie zaczynaj broń Boże z takiej grubej rury.
Ile masz lat? Jesli 17 lub mniej , to nie licz na to że Cie puszcza.
Najpierw drobiazgi- nie wiem o co Ty sie z nimi w domu kłócisz, ale chociażby pozniejsze wyjscie z jakiejs imprezy (jesli wracasz ze znajomymi i jest duża szansa Ci sie nie stanie).
Imię: po prostu lika
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Kwi 2006 Posty: 1484 Skąd: Śląsk
Wysłany: 07-12-2006, 19:50
Jak chodziłam do podstawówki to rodzice mnie "ubierali - oni mi kupowali ubrania takie jak im pasowały (ja w sumie nigdy nie miałam pretensji o to - moja mama zawsze miała dobry gust). No i musieli wiedzieć gdzie wychodzę i miałam podana godzinę kiedy mam wrócić do domu. Ale np szkoły za mnie nie wybierali - dali mi wolną rękę. I tak od liceum na coraz więcej rzeczy mi pozwalali. Od pewnego momentu zaczęli traktować mnie jak dorosłą osobę. Nie muszą wiedzieć gdzie chodzę. W sumie to mają do mnie zaufanie - bo chyba nigdy ich nie zawiodłam. Jak zostaję gdzieś na noc (np u chłopaka) to oczywiście piszę sms-a albo dzwonię do domu - żeby się nie martwili, ale np już nie muszę się pytać czy mogę zostać. Moja mama sama niedawno powiedziała mi, że już nie jestem dzieckiem i nie musi mnie kontrolować, że teraz już sama odpowiadam za swoje czyny.
_________________ "Czasem wystarczy tylko cisza.
Aby zrozumieć jedno słowo..."
nie mam takich problemów bo jestem chodzącą świętą: nie chodze na jakieś nocne imprezy, nie nocuję u znajomych, rodzice ZAWSZE wiedzą gdzie jestem (co prawda wszystko tyczy się mamy, bo ojca raczej nie interesuje co się ze mną dzieje).
jedyne o co może się kłócimy to jakieś drobiazgi, albo ciuchy. moja mamuśka jako osoba o wyjątkowym stylu i pełna elegancji, chciałaby żeby jej córeczka też potrafiła się ubrać. ja jakoś najlepiej się czuje w szymś zwykłym, co moją mamę razi.
o i jeszcze ja nie toleruję czegość w stylu: "tak musi być bo to jest tradycja". mam gdzieś tadycję.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9546
Wysłany: 07-12-2006, 22:03
Nie decydują o mnie ani mi niczego nie narzucają bo soebie na to nie pozwalam, nikt nie będzie mną rządził. Jedyne co musze to owiadomić matkę jak później wróce ze szkoły, bo jak twierdzi potem sie matrwi, więc wysyłam jej zawsze zdawkowego smsa "Będę później". Co do ubioru nieraz by miała ochotę kupić mi coś kolorowego ale i tak wie że bym tego nie nosiła. A ojciec sie nie wtrąca w takie sprawy, ani wychowanie nas. Jedyne czego sie matka czepia to nieraz ocen, ale ostatnio też odpuściła, bo już jej nie raz powiedziałam że to nic nie da jak będzie po mnie wrzeszczeć, bo mam odrazu odruch przekorny i chodz wiem że sobie zaszkodze to i tak nie potrafie wtedy nic zrobić do szkoły. Co do znajomych to nawet ich nie zna i dobrze bo mogło by ją to trochę przestraszyć, a tak to tylko wie tyle co jej powiem, a tego jest naprawdę mało.
[ Dodano: 07 Gru 2006 10:04 pm ]
A co do ludzi którzy nie umieją się zbuntować i rodzice za nich decydują to niektórym jest tak po prostu wygodniej i tak naprawd nie mają nic przeciwko temu.
szkole i znajomych sama sobie wybieram, wiem co robie,a rodzice maja do mnie zaufanie wiadomo ze jak gdzies wychodze na noc to chca wiedziec gdzie bo martwia sie o mnie, ale ogolnie to nie wtracaja sie za bardzo do mojego zycia , wiadomo ze jkas kontrola i wtracaie sie jest, bo to wkoncu rodzice . Nie zmuszaja mnie do niczego czego nie chce, jak bylam mlodsza to ta kontrola byla o wiele wieksza ale po uzyskaniu pelnoletnosci jest mniejsza ;P
_________________ Bo tylko dzięki Tobie żyję, jestem i oddycham...
Co do znajomych- moi rodzice nic o nich nie wiedzą. Ale nie pogniewaliby, nie przestraszyli ani nie obrazili się gdybym im opowiedziała o swoich znajomych anarchistach, feministkach, homo czy biseksualistach/-tkach, metalach. Wiedzą że znajomi mają na mnie znikomy wpływ, ufają mi że nie narobię sobie głupot. Już jakies 3 lata mi się udaje
ale ciągle jestes na utrzymaniu rodziców prawda Gabi ? Więc tak naprawde nie jesteś wolna czy wyzwolona, bo nie ponosisz odpowiedzialności za swoje własne czyny. A miec znajomych wsród anarchistów i feministów...cóż szkoda czasu, to dobry dowód na to aby rodzice pilnowali swego dziecka.
Moim zdanie rodzice maja pełne prawo ingerencji w to co robimy póki sami nie potrafimy siebie utrzymać.
Tak się składa że zdecydowana wiekszośc dzieciaków jest głupia i w okresie młodzieńczego buntu robi mnóstwo strasznych głupot.
Wydaje się dzieciakom że są niesamowici że są wolni bo wyrolowali starych zostawiając im info że poszli i nie wróca a prawda jest taka że bez rodziców nie możecie żyć, jesli jedyna metodą jaka znacie jest "fakt dokonany" to źle się dzieje skoro dziecko z własnym rodzicem dogadać się nie może.
15 lat to jeszcze gówniarstwo jest i łatwo jest się zepsuć, tak miała moja siostra która własnie tez chciała być "Wyzwolona"
Rodzice mają bardzo ważne zadanie zwłaszcza w dziejszjych czasach gdy na dzieci poluje mnóstwo grup, sekt, reklam i innych zewnetrznych czynników którzy chca sobie uzrpować prawo do wychowywania dzieci, wykorzystują młodziencza głupote, zachwianie emocjonalne, brak stanowczych pogladów, wykorzystuja naiwność.
Burza hormonalna nie pozwala młodym ludziom trzeźwo myśleć i później mamy ludzi którzy sobie szpikują twarz róznymi kolcami i tatuuja po ciele bo chca się na siłe wyróznić,sa "wolni" podczas gdy tak naprawde brakuje im jakiegoś autorytetu. Rodzice są starsi, myślą trzeźwiej niż dzieci, wy jak dorośniecie to tez będziecie chcieli uchronić swe dzieci przed niepożadanymi elementami.
Lepiej mieć rodziców którzy do 18tego a nawet 20tego roku zycia zachowują sie jak gestapo niż takich co dają wam wolną reke na wszystko, bo to drugie często okazuje się robieniem dziecku większej krzywdy niż kontrola.
Gdy dorosniecie to jeszcze będziecie dziękowac że ktoś nad wami sprawował piecze.
Cytat:
Nie decydują o mnie ani mi niczego nie narzucają bo soebie na to nie pozwalam, nikt nie będzie mną rządził
Maja prawo tobą rzadzić bo bez nich jestes nikim, u nich spisz, oni ciebie zywia, oni ciebie wychowuja, po twym poscie, wspólczuje tobie że rodzice nie wykazuja ani troche zainteresowania twoja osobą.
Jakby chcieli to by cie wywalili z domu, więc tak czy siak jesteś pod ich władzą.
Ostatnio zmieniony przez Bango 08-12-2006, 08:59, w całości zmieniany 6 razy
Nie było czasem innej metody niż metoda "faktu dokonanego". Np
"Halo? Mamo? Dzis nie wracam na noc, jestem na imprezie."
Ja bym tak nie zrobiła, bo moja mama zamartwiłaby się na śmierć. Wiem, że nie spałaby całą noc, bo nie wiedziałaby gdzie jestem czy coś mi się nie stanie, itp.
Rodzice nie pytają dokąd wychodzicie i kiedy wrócicie po to żeby zaspokoić swoja chorą ciekawość, tylko żeby w razie czego wiedzieć gdzie was szukać.
Wyobraźcie sobie sytuacje, że wracacie z imprezy i ktoś was napada. Okradł was i dotkliwie pobił.
Scenariusz pierwszy:
Rodzice nie mają pojęcia gdzie byliście, wiec nie szukają was do rana a wy spokojnie wykrwawiacie się w jakiejś bramie.
Drugi:
Wiedzą od kogo i o której wracacie. Kiedy nie ma was za 15 czwarta mimo, że o 3 już mieliście być dzwonią, telefon wyłączony, więc wychodzą wam na przeciw i znajdują was w tej bramie praktycznie od razu.
Kiedy wychodzę mówię mamie dokąd i o której wrócę, wielkiego problemu to przecież nie stanowi.
_________________ Ważniejsze jest umieć żyć niż umieć mówić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum