_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum..."
Kiedyś przyjażń to była dla mnie mocna więź , której nic nie rozłączy . Teraz to słowo znaczy tyle , koleżeństwo . Oj , jak chciałbym , żeby wróciły tamte czasy młodości , wtedy przyjażń była ceniona ponad wszystko .
_________________ Miłośc to tylko uczycie przynależności
żeby wróciły tamte czasy młodości , wtedy przyjażń była ceniona ponad wszystko .
To, jak mocno w coś wierzysz, zależy tylko od Ciebie. Nie wiem czemu przenosisz odpowiedzialność za własne odczucia na zewnątrz. Czuj co chcesz, to Twoje emocje, nikt inny nie może ich zmienić.
hmm nie uznaje czegoś takiego jak przyjeaźń,ktos kiedys pięknie powiedział że nie ma przyjaciół ,są tylko znajome twarze i chyba coś w tym jest
kiedyś myslałam że mam przyjaciółke prawdziwą,ale sie myliłam,nie potrafiła zrozumieć tego że zaczęłam spędzać duzo czasu z chlopakiem i to on był dla mnie najważniejszy,teraz jesteśmy w sumie ze sobą na cześć,ona ma swoje życie i swoje "przyjaciółki",z którymi ja sie niestety nie lubie,bardzo nie lubie,więc jej wybór
a ja mam swoje życie i jestem szczęśliwa a jak chce sie wygadać to mam dobre kumpele,które mnie wysłuchają i wiem że nikomu tego nie wypaplają,ale nie moge nazwac ich przyjaciółkami
Zapewne czuła się odrzucona przez Ciebie, gdy byłyście wiernymi przyjaciółkami, a tu nagle wszystko się zmieniło.
Dokładnie, myślę, że poczuła się niepotrzebna. Zawsze trzymałyście się razem, dużo rozmawiałyście... a tu bum. Znalazłaś sobie chłopaka i nie poświęcałaś jej tyle czasu co wcześniej. Szkoda stracić przyjaciółkę przez taką sytuację.
_________________ dzieli nas szerokość naszych ramion.
A tam, ja nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, bo zawsze występowało zjawisko jakiejś chorej rywalizacji. Każda z nas uważała się za lepszą i na każdym kroku chciała to udowadniać.
Zresztą powiem szczerze... że gdy np. miałam doła i czułam potrzebę wygadania się przyjaciółce, prosiłam o radę, razem myślałyśmy na ten temat, to gdy wszystko się jakoś wyjaśniało i na powrót było dobrze, to ostatecznie żałowałam, że się tak uzewnętrzniłam. Cholera, lubię jednak pewne rzeczy zachowywać dla siebie.
Z drugiej strony łaknę tej intymności duchowej, czy umysłowej z inną osobą, dziewczyną, bo mam ją w sumie tylko z Jankiem, ale to chłop i nie dość, że sam niewiele rozumie z moich niektórych mniej lub bardziej głupich, małych problemów, to jeszcze sam je tworzy raz na jakiś czas i to właśnie wtedy ja potrzebuję się wygadać i czuć się silna czyjąś przyjaźnią.
Z drugiej strony łaknę tej intymności duchowej, czy umysłowej z inną osobą, dziewczyną, bo mam ją w sumie tylko z Jankiem, ale to chłop i nie dość, że sam niewiele rozumie z moich niektórych mniej lub bardziej głupich, małych problemów, to jeszcze sam je tworzy raz na jakiś czas i to właśnie wtedy ja potrzebuję się wygadać i czuć się silna czyjąś przyjaźnią.
Wybacz, że to napiszę, ale Ty w moim odczuciu nie potrzebujesz przyjaźni...albo pojmujemy to słowo obie zupełnie inaczej...z tego co tutaj napisałaś wynika jakbyś potrzebowała drugiej osoby...nazwijmy ją przyjacielem...w momencie gdy masz jakiś problem...nie widzę po tym co piszesz, żeby taki człowiek był Ci potrzebny gdy jest Ci w życiu dobrze...to taki element który dla mnie osobiście jest ważny jeśli chodzi o przyjaźń, a którego w tej Twojej wypowiedzi nie ma.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Elektroniczna, nie, pewnie tak to zabrzmiało.
Chodzi o to, że przyjaciół poznajemy w biedzie, dlatego pisałam o problemach, ale intymność duchowa to coś na co dzień, zawsze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum