Nie ona ma szukać, tylko Ty masz przedstawić swoje argumenty skoro wysunąłeś taką tezę. -.-
Owszem masturbacja może wpłynąć patologicznie, ale tylko wtedy gdy się z nią przesadza. Ogólnie jest naturalnym wyładowaniem napięcia seksualnego, nie mającym złych skutków ubocznych.
Trudno znaleźć cos madrego w internecie jak jest potrzeba, ale bez przesady... Ja chcialem tylko zauwazyc, ze to, co najpowszechniejsze jest zwykle malo wartosciowe. Poza tym wiedzy sie nie przelewa, jak ktos nie chce zrozumiec, to nie zrozumie.
[ Dodano: 17-06-2007, 17:24 ]
miyako napisał/a:
Owszem masturbacja może wpłynąć patologicznie, ale tylko wtedy gdy się z nią przesadza. Ogólnie jest naturalnym wyładowaniem napięcia seksualnego, nie mającym złych skutków ubocznych.
1.Typowy pogląd...To moze powiesz mi gdzie jest granica? Człowieka gubi to, ze szuka kompromisów na siłę.
2.Jak szukasz skutków ubocznych na płaszczyźnie biologicznej, to rzeczywiście możesz nie znaleźć...
3.Rozładowanie napięcia- żałosne. Napięcie w ten sposób rozładowane, wraca z jeszcze większą siłą. Jak chcesz rozładować napięcie, to pójdź na spacer...
[ Dodano: 17-06-2007, 17:35 ]
wyzynarka napisał/a:
Pomysl rotane, ile sie osob masturbuje... i co im pozniej jest?
A co ma być? Szykasz jakichś symptomów zewnętrznych?
Trudno znaleźć cos madrego w internecie jak jest potrzeba, ale bez przesady... Ja chcialem tylko zauwazyc, ze to, co najpowszechniejsze jest zwykle malo wartosciowe. Poza tym wiedzy sie nie przelewa, jak ktos nie chce zrozumiec, to nie zrozumie.
Chcę zrozumieć Twój punkt widzenia, ale za ch*ja nie mogę znaleść argumentu, który potwierdzałby Twojš tezę i nie dałoby się go obalić.
Podaj jakiś link do tekstu naukowgo, który mnie przekona.
Cytat:
1.Typowy pogląd...To moze powiesz mi gdzie jest granica? Człowieka gubi to, ze szuka kompromisów na siłę.
Nie podam Ci granicy, bo każdy człowiek ma swoją. Każdy inaczej się uzależnia.
Cytat:
2.Jak szukasz skutków ubocznych na płaszczyźnie biologicznej, to rzeczywiście możesz nie znaleźć...
A na psychicznej pojawiš się tylko, gdy się człowiek uzależnia. Gdy znasz umiar to wszystko jest w porzšdku.
Cytat:
3.Rozładowanie napięcia- żałosne. Napięcie w ten sposób rozładowane, wraca z jeszcze większą siłą. Jak chcesz rozładować napięcie, to pójdź na spacer...
Piszesz jakbyś miał 10 lat i nigdy nie czuł podniecenia.
Na spacer to można iść z dziewczyną/chłopakiem za rękę, ale nie żeby wyładować napięcie seksualne. -.-
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
Ostatnio zmieniony przez miyako 18-06-2007, 14:21, w całości zmieniany 2 razy
Imię: Tullia d'Aragona
Dołączyła: 15 Sie 2006 Posty: 1745 Skąd: z bankomatu
Wysłany: 18-06-2007, 10:36
rotane napisał/a:
Trudno znaleźć cos madrego w internecie jak jest potrzeba, ale bez przesady...
rotane napisał/a:
Jak chcesz rozładować napięcie, to pójdź na spacer...
jestes duchownym? mysle, ze za duzo naogladales sie tanich komedii, gdzie
mezczyzni robia to po klika razy dziennie...
rotane napisał/a:
A co ma być? Szykasz jakichś symptomów zewnętrznych?
nie rob ze mnie idiotki... akurat z biologia zyje w zgodzie...
zastanwia mnie, jaki procent spoleczenstwa jest uzalezniony od masturbacji...
5% ?? Czlowieku, moze sam miales z tym klopoty i teraz usilnie starasz sie wmowic
swoja teorie wszystkim dookola
Zaloze sie, ze na tym forum kazda osoba oddala sie chwili rozkoszy i szczerze watpie
aby mieli uraz psychiczny...
to jest zupelnie naturalny odruch, w zyciu kazdego czlowieka...
rotane .. Ty masz chyba jakies złe doświadczenie z masturbacja czy co?
To jest naturalne w okresie dojżewania...
Moim zdaniem mozna to robić... ale w granicach...
Żeby sie nie uzaleznic...
Tak.. Rozładowac napiecie seksualne na spacerze...? Chyba że iść za drzewo i sobie zrobić dobrze....
No jeżeli odczuwasz podniecenie spacerując chodnikiem to gratuluje...
Znak zodiaku:
Brat Jusef [Usunięty]
Wysłany: 19-06-2007, 11:56
Panuje nad swoim wytryskiem
Jestem Bogiem wytrysków
No jeżeli odczuwasz podniecenie spacerując chodnikiem to gratuluje...
Nie odczowam i o to chodzi. Czy Ty myślisz, że aby napiecie zniklo trzeba sie zmasturbowac? Jak by tak bylo, to niektórzy musieli by sie co po chwile masturbowac. Wydaje mi sie, ze to dość plytkie podejście... Jak bedziesz siedzial w pokoju, nudzil sie i patrzył w sufit, to gwarantuje, ze dosc szybko przyjda pomysly, jak sobie urozmaicic ten czas...
[ Dodano: 19-06-2007, 18:30 ]
miyako napisał/a:
Chcę zrozumieć Twój punkt widzenia, ale za ch*ja nie mogę znaleść argumentu, który potwierdzałby Twojš tezę i nie dałoby się go obalić.
Chcialbym powiedziec, ze faktycznie nie wyrazam sie tak jesno, jakby niektórzy tego chcieli. Przyznam, ze chcialem sprowokowac do dyskusji w ramach malego eksperymentu jakie bedzie Wasze podejście do broblemu. Co prawda przez to odbieglismy od tematu nieco, ale jak juz zaczolem, to skończe i na końcu nawiaze do problemu przedwczesnego wytrysku.
[ Dodano: 19-06-2007, 19:04 ]
Chcialbym tez zauwazyc, ze wasze wypowiedzi nie są bezpodstawne. Przeciez to prawda, ze masturbacja jest czyms wzglednie naturalnym, a badanie swojej sfery seksualnej w okresie dojzewania jest czymś zupelnie normalnym, co wiecej pewnie gorzej by bylo, gdyby w takim okresie wystepowala by jakas aseksualnosc. Ja, tak jak pewnie kazdy, tez to przeszedlem i nie jestem wyjątkiem
[ Dodano: 19-06-2007, 19:08 ]
Poza tym, nie mam jakichs zlych doswiadczen, ktore nagle kazałyby mi głosic jakies swoje poglądy wszystkim dookoła. Chce tylko naświatlić, ze ta sprawa nie jest bezproblemowa. Nie mam na celu tez głosic zadnuch ideologii.
[ Dodano: 19-06-2007, 19:10 ]
poza tym znalazłem sie na tym forum dosć przypadkowo...
[ Dodano: 19-06-2007, 19:22 ]
Miyako dobrze zauwaza, ze uzaleznienie, jest niewatpliwie niszczace, jak z reszta pewnie kazde.
jednak wlasnie nie w skrajnym uzaleznienu od masurbacji tkwi teraz problem, a w kontynuowanu masturbowania sie, od czasu do czasu, po to, aby rozładować napięcie seksualne.
[ Dodano: 19-06-2007, 19:33 ]
Przeciez ja tez czasami odczuwam napiecie seksualne, bo jestem zdrowy...
Chce tez zaznaczyć, ze pod pojeciem "wypaczenia psychicznego" przez masturbowanie nie kryje sie nic skrajnie rozumianego, jak choroba, czy dewiacje psychiczne. Chciałem tylko wskazać na wpływ kontynuowania tej praktyki na podświadome niszczenie pewnej sfery, która pozwala na świadome przezywanie relacji więzi międzu partnerami(także w przezywaniu współżycia seksualnego).
[ Dodano: 19-06-2007, 19:50 ]
Ponadto stwierdzenie, ze prawie wszyscy sie masturbuja i nic im sie nie dzieje nie jest zadnym argumentem, bo
1. To, że wszyscy tak robią, to nie znaczy jeszcze, ze dobrze robią.
2. Konsekwencje nie są w tym przypadku dostrzegalne z zewnątrz.
3. Jeśli czegoś się nie zauważa, to nie znaczy, że tego nie ma, bo nasze sądy są często nazbyt subiektywne, zwłaszcza gdy dotyczą nas samych i wiążą się do tego z przyjemnością.
[ Dodano: 19-06-2007, 20:32 ]
Kończąc wstęp chcę odnieść się jeszcze do samego problemu rozładowania napięcia seksualnego przez masturbacje, co było już na forum wspomniane. Stwierdziłem, że taki sposób rozładowania napięcia jest dość pusty. Zwrócę uwagę na dwia przykłady.
1. Warto zauwazyc, ze nieumiejetność poradzenia sobie z napieciem seksualnym inaczej jak przez masturbacje wiąze się raczej z pewną niedojżałością i nioedpowiedzialnościa, bowiem jest zwiazane ze swoistym "uzależnieniem" się od reakcji na napięcie seksualne. Stąd tez jest to nie uzależnienie się od masturbacji, a od reakcji na napięcie.
2. Co do stwierdzenia, że tworzy to "błędne i bezrefleksyjne koło" posłużę się analogicznym przykładem z innej dziedziny życia: Wraca człowiek do domu po pracy, lub po szkole. Jak nie trudno się domyslić, jest zmęczony, ma "mętlik" w głowie, jest rozkojażony ilością informaci, które do niego gdzieś docierały i osobami, które wciąż od niego coś chciały. Wchodzi do domu i...chce się zrelaksować, więc... włącza telewizor lub komputer, albo zaczyna słuchać muzyki. Myśli, że się relaksuje...jednak zamiast właściwego odpoczynku niejako zagłusza "mętlik" w głowie nastepnym-nowym. Analogiczną odpowiedzią na napięcie seksualne jest masturbacja, która jest przecież tylko mizernym oddaniem się taniej rozkoszy, która nic nowego nie wnosi i nie uczy, tylko spłyca człowieka w sferze seksualnej. Ma to niebanalne konsekwencje w relacji do przeżywania właściwego stosunku seksualnego i więzi z drugim człowiekiem, co jest przecież nieporuwnywalnie głębsze od onanizowania się, a na czym nam tak bardzo zależy. Odpowiedzialności uczymy się wiec od początku życia, a nie kiedy nam się spodoba.
[ Dodano: 19-06-2007, 20:58 ]
Zatem reasumujac: np. masturbacja -tzw. od czasu do czasu- dla osiągniecia "rozkoszy" w efekcie nieuchronnie prowadzi do traktowania drugiej osoby, na której nam zależy, jako swoistego obiektu seksualnego oraz zagłusza w jakiejś mierze zwracanie uwagi na to co jest naprawde ważniejsze w np. związku. To z kolei prowadzi do podświadomego rozbicia emocjonalnej równowagi w człowieku.
Ja wiem, ze to brzmi strasznie, ale tzw, szczegóły mają swój ewekt w tym, co ogólne.
[ Dodano: 19-06-2007, 21:18 ]
Chyba najgorsze jest to, że człowiek w ten sposób traci świadomość wartości piękna w przeżywaniu swojej seksualności. Stąd też bardzo się ogranicza.
Należy tez pamiętać, że spora część par nieświadomie ogranicza przeżywanie współżycia s. ze swoim partnerem do "masturbowania się sobą". Inaczej nie potrafią. Nie da sie takim ludziom tego uswiadomić przez mądre słowa itp, jak ktos nie potrafi to nie potrafi, bo nie rozumie.
Inną przypadłościa osób masturbujacych się "from time to time" może być nie możność doznania pełnej satysfakcji podczas współżycia s. To nawet jest naukowo udowodnione...
To są bezpośrednie skutki, a sa jeszcze pośrednie, takie jak brak rozumienia się nawzajem, czy poprotsu chwiejna trwałość związku.
Prosze też nie traktować moich wypowiedzi jakbym uważał, że są 'Najwyższą Świętą Prawdą, ale że naświetlają problem. Każdy może więc wyciągnąc wnioski takie, na jakie go stać- ja też się ciągle ucze...
[ Dodano: 19-06-2007, 21:26 ]
A teraz jeszcze zgorszę Wszystkich - analogiczna-podobna argumentacja ma się do zachowania tzw. czystości przedmałżeńskiej..., ktora jak sie okazuje nie jest zadną ideologią
Zatem jak ktoś chce się czegoś nauczyć i w czymś wprawić, to niech to robi tam gdzie rzeczywiście może, a nie tam, gdzie mu się wydaje, że może...
[ Dodano: 19-06-2007, 22:06 ]
Obiecałem wrócić do tematu:
1.Ktoś słusznie zauważył, że problem przedwczesnego wytrysku ma źródło w psychice, przynajmniej w pewnym stopniu
2.Ponadto, przedwczesny wytrysk jest reakcją przejściową na początku współżycia
3.Po trzecie, po wytrysku, człowiek nie staje się impotentem i jak sytuacja tego wymaga nie musi przerywać aktu s., może odpocząć, albo zwolnic -luzik -zajmując się całowaniem itp i spokojnie wracać do "formy" (znam człowieka, który jak miał podobny problem w perwszym pozyciu z żoną, to potrafił tak wszystko stymulować i wydłuzać, przez gre wstępną i spokojne świadome, właściwe odniesienie się do swojej żony podczas stosunku , że mimo "problemu" współżycie było -jak sama powiedziała- wspaniałe...
(i napewno nie było wybrakowane! Nawet kilka orgazmów przeżyła i nikt nikomu "loda" nie robił!)
4. Wszyscy udaja wyzwolonych seksualnie i przełamujących tabu, ale kto tak naprawdę potrafi uświadomić swoją przyszłą żone co i jak i zeby to zrozumiała?- to tez jej dotyczy. Tu się uwidacznia relacja więzi! Przezywamy wspólnie, a nie onanizujemy się sobą. Człowiek przeżywa takie sprawy psychicznie, a nie tylko fizycznie. Zrozumienie, miłość, albo zawody kto wytrzyma dłuzej.
Ludzie, problem wczesnego wytrysku nie jest takim problemem jak ktoś może sobie myśleć.
5. Cały stosunek s. Nie może być rombanką, waleniem się, bo wtedy rzeczywiście jak człowiek zwolni tempo po wytrysku to będzie to widoczne - nie dajmy się zwariować!
6. Tzw. trening masturbacyjny jest dość wątpliwy... w każdym razie nie jest bez skutków ubocznych. A i tak nie gwarantuje przewidzenia reakcji w 100%.
7. liczy się podejście i psycha, zrozumienie.
Ludzie, nie szukajmy najbanalniejszych rozwiązań...
Ostatnio zmieniony przez rotane 20-06-2007, 13:46, w całości zmieniany 2 razy
Rotane ma racje, tylko takich nikt nie chce słuchać...
Masturbacja nie może być nigdy przeżyta owocnie. Ona uczy tylko pustych doznań zmysłowych, a to faktycznie wypacza. Podstawą współżycia jest psychika, a nie narządy kopulacyjne.
Jeśli ktoś myśli, że przedwczesny wytrysk jest jakąś przeszkodą w przeżywaniu stosunku, to jest dość naiwny, bo ani ilość orgazmów, ani długość stosunku nie są podstawą współżycia. Do tego potrzebna jest wspomniana relacja więzi, której trening masturbacyjny na pewno nie uczy. Potem się ktoś cyndoli i myśli, że orgazm jest celem i końcem przeżycia seksualnego - gowno prawda
Stąd rodzą się naiwne wątpliwości, że jak dostane wytrysku po 10 sekungach, to koniec stosunku, albo partnerka będzie niezadowolona.
[ Dodano: 21-06-2007, 12:18 ]
Na marginesie: "Trzeba pamiętać, że nawet nie każdy stosunek musi kończyć się orgazmem. Wiele kobiet nigdy nie doznało szczytowania, a jednak są zadowolone z pożycia, gdyż są kochane i kochają!!!
Najważniejszym jednak narządem seksualnym jest mózg. To on decyduje o tym co i jak przeżywamy. A najlepszym bodźcem pobudzającym jest zdolność wyrażania uczuć! Chociaż wciąż mówi się o wychowaniu seksualnym, a nie uczuciowym, to przecież trzeba nie tylko znać techniki erotyczne [one w ogóle są niepotrzebne], ale przede wszystkim nauczyć się żyć z drugą osobą oraz ją rozumieć. Spróbować wniknąć w jej psychikę - to trudne, ale możliwe.
orgazm nie jest kolejnym zadaniem do wykonania, ale formą zbliżenia do bliskiej osoby! Nie zawsze musi być warunkiem udanego seksu! A udawany orgazm to ślepy zaułek, z którego ciężko jest się wydostać!
BIANCA-BEATA KOTORO - psycholog społeczny,
terapeuta specjalizujący się w dziedzinie seksuologii
Więc co z tego, że będziesz bogiem wytrysków, jak będziesz głupi, bo nie będziesz wyciągał z życia tego, co wartościowe i piękne?
Imię: Tomek
Dołączył: 29 Maj 2007 Posty: 46 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-06-2007, 14:22
Intensywność i częstotliwość masturbacji przed rozpoczęciem życia płciowego nie ma wpływu na przedłużenie stosunku. Może jedynie wydłużać sam akt masturbacji.
Jeśli zaś chodzi o traktowanie masturbacji jako treningu do "właściwego" stosunku, jej efekty także są znikome.
Jak już zostało w tym temacie wspomniane, przedwczesny wytrysk jest zazwyczaj efektem silnej otoczki emocjonalnej, czyli stresu i podniecenia w przypadku pierwszych doznań seksualnych z płcią przeciwną. Samodzielna masturbacja (bez udziału partnerki) nie zapewnia odpowiednich warunków emocjonalnych, dlatego też jej praktykowanie nie ma wpływu na przedłużenie stosunku. Poprawny model rozwoju życia seksualnego zakłada, że zniknięcie zjawiska przedwczesnego wytrysku zapewniają kolejne zbliżenia .
Zdarzają się jednak przypadki, w których sytuacja nie ulega poprawie, a kolejne akty płciowe nie przynoszą rezultatów w postaci opóźnienia wytrysku. Może być to efekt jakiegoś zaburzenia, z którym należy się zwrócić do seksuologa.
@rotane, niepożądane konsekwencje masturbacji, o których piszesz są w większości katechezą moralną, niekoniecznie znajdującą odzwierciedlenie w rzeczywistości. Piszesz o pewnym modelu myślenia i pojmowania rzeczywistości (w tym etyki i moralności), których nie można nikomu narzucić, bo zależą od indywidualności osobowej każdego człowieka. Twoje argumenty dziwnie przypominają mi słowa pewnej dziennikarki z pisma "Miłujcie się", która ostro skrytykowała znanego, polskiego seksuologa, Lwa Starowicza za jego wywody nt. masturbacji i seksuologii ogólnie.
Na koniec dodam jeszcze, że seksuologia jest nauką ściśle związana z psychologią, w związku z czym pewnych tez nie można w niej traktować w wąskim spektrum postrzegania.
Przykładowo, mówi się, że regularne akty masturbacji u osoby będącej w aktywnym seksualnie związku są zachowaniami nieprawidłowymi. Warto jednak pamiętać, że wszystko zależy jeszcze od libido jednostki (czyli sile popędu seksualnego). W przypadku gdy partnerzy mają różne libido, jedno z nich może cierpieć na niepełne zaspokojenie, które może osiągnąć jedynie poprzez masturbacje.
Patologią natomiast jest, gdy masturbacja staje się jedynym źródłem wyładowania napięcia.
Ostatnio zmieniony przez never 21-06-2007, 18:07, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum