To, do czego dążę - władać przynajmniej dziesięcioma językami obcymi. Plan jest taki: za pięć lat będę miała opanowany „pakiet podstawowy” (niemiecki, angielski, rosyjski, francuski, łaciński). Potem zacznę kolejne, jakiś szwedzki, fiński, jidysz, hebrajski, turecki...
Parys napisał/a:
co chcielibyście robić w życiu?
Jeśli chodzi o mój przyszły zawód - chciałabym nauczać języka. Chyba niemieckiego. Dlatego zamierzam studiować filologię germańską lub etnolingwistykę, w Poznaniu najlepiej.
Parys napisał/a:
plany na małżeństwo...
Nie planuję na razie wychodzić za mąż, ani mieć dzieci.
Parys napisał/a:
Myślicie coś już o tym?
Pewnie, ciężko dążyć do celu, nie znając go Osobiście uważam, że świetną rzeczą jest lista celów, sama mam taką, znajduje się na niej już czterdzieści pozycji...
KaliUma napisał/a:
Jesli chodzi o życie osobiste to nie ukrywam, że zalezy mi na pieniądzach, chcę miec na tyle kasy aby było mnnie stac na wszystkie ciuchy o których marze a teraz nie mam na nie funduszy, na perfumy, imprezy, samochód, mieszkanie, wakacje raz w roku...
Imię: Jacek
Wiek: 21 Dołączył: 09 Cze 2006 Posty: 156 Skąd: kraj pokoju
Wysłany: 10-06-2006, 22:52
Co chcialbym w zyciu robic? Byc wolnym, odnalesc szczescie i najlepsza droge prowadzaca mnie przez zycie, nie martwic sie o pieniadze, zyc w spoleczenstwie pokoju i milosci ktore niezna bolu i cierpinia, glodu i nendzy... pieknie jest miec marzenia
_________________ Ojczyzny mojej nie znajdziesz na żadnej mapie, mój dom jest tam gdzie kochają mnie!
napisać bardzo dobrze maturę. dostać się na japonistykę na UAM. a potem... jakiś tłumacz, może coś jakiś marketing do tego itp. jestem materialistką, więc chciałąbym mieć dobrze płatną pracę.
nie wiem czy to mi wydzie bo na te studia trudno się dostać a ja mam psychicznie słabe łokcie i nie umiem walczyć o swoje. niestety innych planów na studia nie mam, więc porażka. jak się nie dostanę za pierwszym razem to wybyję na rok.
a co do życia osobistego: bez męża i dzieci. chce mieć partnera, i gdyby mu na tym zależało to mogłabym wziąć ślub- tylko cywilny.
ogólnie to wydaje mi się, ze nici z moich planów, bo posiadam zbyt małą siłę przebicia.
i... może to dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że będę zimna...
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Ja większość tutaj chcę zdać dobrze maturę (roszerzone: biologia, chemia, angielski) i dostać się na jakieś fajne studia, najlepiej na farmację, albo weterynarię (na medycynę się nie dostanę niestety... a szkoda, bo bardzo bym chciała zostać lekarzem...). Poźniej mam nadzieję na znalezienie jakies pracy... Dopiero po tym pomyślę o ślubie i dzieciach... Po co mam zakładać rodzinę, gdy nie będę miała funduszy, by ją utrzymać?
nie wiem czy to mi wydzie bo na te studia trudno się dostać a ja mam psychicznie słabe łokcie
Aorie napisał/a:
dostać się na jakieś fajne studia, najlepiej na farmację, albo weterynarię (na medycynę się nie dostanę niestety... a szkoda, bo bardzo bym chciała zostać lekarzem...).
Z takim podejściem to wy się nigdzie nie dostaniecie.
Wiek: 18 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4606 Skąd: Kraków
Wysłany: 11-06-2006, 17:51
-skonczyc LO
-napisac dobrze mature
-dostać się na UJ na dziennikarstwo i kontynuować tradycje rodzinne
-związać się z ukochaną osobą
-urodzić dziecko przed 30stką
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
Z takim podejściem to wy się nigdzie nie dostaniecie.
he?? no pewnie lepiej mówić, ze jest się cudownym i wsaniałym a cały świat leży u naszych stóp, a potem jak wszystko się spier**li nie wiedzieć jak to możliwe.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Może to zbyt mocno powiedziane, ale w sumie się z Tobą zgadzam. Lepiej się miło zaskoczyć, niż płakać później z powodu porażki... Mam kolegę, który w kółko powtarza, że się na pewno dostanie na medycynę... Zobaczymy co powie po maturze
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9164 Skąd: Kraków
Wysłany: 11-06-2006, 18:09
Zdać dobrze maturę, dostać się na kulturoznawstwo albo dziennikarstwo na UJ.
Pierwszy rok/ dwa lata w Polsce, reszta na uczelni zagranicznej: w Wlk B., Belgii, Francji albo Irlandii. Wolny zawód, pisanie do gazet, a może dziennikarstwo internetowe. Założyć własną gazetę- internetową albo papierową, najchętniej o tematyce kulturalno-społecznej.
Plan B - po roku/ dwóch latach na UJ zrobić dziekankę i rok pracować na statkach turystycznych zwiedzając świat i pisząc o tym artykuły do gazet / na strony internetowe.
Następnie na tej podstawie wydać książkę. Być z kimś ważnym dla siebie, niekoniecznie biorąc ślub.
Zostać wysłanniczką/ korespondentką jakiejś gazety, podróżować i jednocześnie pisać, zarabiając na życie.
Kupić loft albo jakieś przytulne mieszkanko w kamienicy (Paryż, Praga, jeszcze coś innego albo Kraków)
To wszystko na jakieś najbliższe 30 lat A potem zobaczymy, co dalej
alter ego napisał/a:
Z takim podejściem to wy się nigdzie nie dostaniecie.
he?? no pewnie lepiej mówić, ze jest się cudownym i wsaniałym a cały świat leży u naszych stóp, a potem jak wszystko się spier**li nie wiedzieć jak to możliwe.
Pewnie lepiej jest powtarzać ciągle nam się coś nie uda. Jesli Ty nie wierzysz w powodzenie tego co masz zamiar osiągnąć to kto ma w to wierzyć? Nielepiej do tego podejść tak, ze bedzie trudno, ale będe się starć i mi się to uda?
Ja mam zamiar zostać przynjamniej doktorem w dziedzinie biochemii, tudzież chemii.
Męża ani dzieci nie planuję, ale ciągle pamiętam, że :jeśli chcesz rozsmieszyć Boga to powiedz mu swoje plany.
Nielepiej do tego podejść tak, ze bedzie trudno, ale będe się starć i mi się to uda?
a jak się nie uda to co?? powiesić się czy coś??
skoro masz przypuszczenia, że Ci nie wyjdzie to przygotowujesz sobie drugą opcję, a jak święcie wierzysz, ze Ci wyjdzie to mozesz zostać bez planów, z uczuciem, że całe Twoje zycie legło w gruzach.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Ja jestem tego zdania: chcę się dostać na medycynę, wątpię, że mi się uda, ale jeśli jakimś cudem tak się stanie, to super. Wiem jakie mam możliwości i myślę, że z innymi kierunkami, na które chciałabym zdawać, nie będzie takiego problemu. Jeśli stawiałabym tylko i wyłącznie na pójście na "lekarski", to byłoby duże prawdopodobieństwo, że musiałabym poprawiać maturę - a w takim wypadku miałabym rok w plecy i tyle. A co by było, gdyby za drugim razem też mi się nie udało? Próbować w niekończoność? Ja chce przed 30-tką założyć rodzinę!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum