Wysłany: 16-11-2005, 19:31 Rak ... strata bliskich
Czasami zastanawiam się dlaczego rak dotyka ludzie ... poco niszczy ludzi tak wspaniałych i przez wielu kochany . Zauważyłem ze jest to choroba niszczaca organizm ale za to czesto zmienia człowieka nie do poznania : jeden poważnieje inny stara się rzyć ostatnimi chwilami pełna geba ... reakcje na wieśc o chorobie sa różne ale zawsze po śmierci jest jedno straszne odczucie straty ... samotności ... nawet jeśli osoba ta była przez ciebie nie lubiana albo mało ci znana Co o tym sadzicie ...
_________________ "Trzymam skronie, tam - w koronie chmur i gromów"- Juliusz Słowacki
Moj dziadek zmarl na raka pluc (palił papierosy nalogowo od parunastu lat).
Wiadomo ze po stracie bliskiej osoby odczuwamy pustke, nie mozemy sobie miejsca znalezc! Przezylam juz cos takiego w swoim zyciu i doskonale to wiem... Mojego brata ciotecznego koledzy dla zabawy po pijaku wepchneli pod pędzący pociag... Zdarzyło sie to pare lat temu, ale nadal jakoś trudno mi w to uwierzyć, że już go nie ma wśród Nas. Był naprawde super Człowiekiem, zawsze mozna było sie z nim spotkać i wygadać mu sie jak Przyjacielowi! [i]
Tak więc: "Śpieszmy sie Kochać ludzi, tak szybko odchodzą"
Dokładnie ...tez żałuje ze nie słuchałem jak uciekał przed niemcami .. jak brał udział w mniejszych akcjach ... Tyle przeżył a ja nawet czasu nie miałem z nim pogdać .. .
A swoją droga mojej koleżance ostatnio zmarł ojcieć [*] umarł właśnie na raka ... straszna choroba .. Miałzaledwie 45 lat ... zawsze pogodny i wesoły
_________________ "Trzymam skronie, tam - w koronie chmur i gromów"- Juliusz Słowacki
Wiek: 20 Dołączyła: 11 Sie 2005 Posty: 192 Skąd: z Kątowni
Wysłany: 17-11-2005, 12:52
Mnie 4 lata temu umarła siostra, też na raka płuc Dziś miałaby 34 lata. Mój tata na szczęście skończył z tym nałogiem, już nie pali kilka lat (opowiadał mi, że zaczynał palić jak do podstawówki chodził), a mama nie pali chyba od 15 lat coś takiego. Ja też nie palę, nikt u mnie w domu nie pali. I wy też nie palcie
_________________ You don't even know the meaning of the words I'm sorry...
Ja kilka razu paliłem ... 2 , 3 buch ... nic w tym miłogo , choć powiem ze brała mnie chęc na nastepnego ... ale się powstrzymałem ... wole prowadzić zdrowy tryb życia .. chociarz jak bede jadł tyle majonezu jak do tej pory to na miarzdzyce zachoróje w wieku 30 lat
_________________ "Trzymam skronie, tam - w koronie chmur i gromów"- Juliusz Słowacki
Ja paliłem 2 razy, raz pod wpływem alko na imprezie wziąłech chyba 3 buchy ale zacząlem sie ksztusić i skończyłem, a drugi raz w domu na spokojnie i trzeźwo chciałem sprubować i nie wypaliłem nawet 1/3 fajki bo po prostu tak mi nie smakowało że poezja po prostu, a potem po skończxemu czułem jeszcxze ten smród który pozostał mi w płucach i po prostu okropność.
Imię: Marcin
Dołączył: 05 Lip 2005 Posty: 465 Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 17-11-2005, 14:31
Ja tak samo Chyba w 6 podstawówki to było, spróbowałem z kolegami, troche mnie ciągło ale powiedziałem sobie NIE i mam spokój I choćbym był nawalony i wszyscy wokól mnie na imprezie palili to i tak nie będe... W swoim życiu wypaliłem może ze 3 i nie chce więcej...
Znak zodiaku:
Didek [Usunięty]
Wysłany: 17-11-2005, 15:21
Ja tez moge powiedziec ile razy palilem ? Rozmawiamy o raku, a nie o naszych przygodach z papierosami.
krystiano napisał/a:
Didek napisał/a:
Rozmawiamy o raku, a nie o naszych przygodach z papierosami.
Ale zauwaz że papierosy są przyczyną raka
z tym ze bierne palenie gorsze od samego palenia.
napewno zwiekszaja ryzyko zachorowania, ale wszystko zalezy od organizmu czlowieka i od zaleznosci genetycznych, jezeli w jakiejs rodzinie ktos juz umarl na raka to wcale nie znaczy ze my tez bedziemy go miec jesli natomiast bedziemy np. palic zwiekszamy to ryzyko, staje sie to nawet bardzo prawdopodobne.
Powiem tak, moja ciocia umarla na raka, nie byla z emna spokrewniona, nigdy nie palila, zapozno sie o nim dowiedziala, byly przerzuty...
Moja babcia ma 89 lat, pali do teraz, w tej chwili nawet lekarz powiedzial jej, ze lepiej zeby nie rzucala palenia, a sobie tego jednego, dwa papierosy dziennie wypalila, organizm jest juz do tego przyzwyczajony...
Rak to najbardziej perfidna choroba. Na szczęście nikt z moich bliskich na to nie zmarł. Jedyna śmierć spowodowana nowotworem jaką przeżyłem dość głęboko to śmierć Jacka Kaczmarskiego. Kocham jego twórczość, uważam go za jednego z największych polskich poetów. Walczył dwa lata, pięknie walczył... Nigdy nie zrozumiem, dlaczego choroba zaatakowała to, co dla śpiewaka najcenniejsze - głos. Ot, taki żart od losu. Dopiero wtedy naprawdę zauważyłem, jak bezsilna jest jednostka wobec wybryków organizmu. Ech...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum