Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9550
Wysłany: 19-05-2008, 00:58 Zwierzęta - eutanazja.
No właśnie wiele już nie raz były dyskusje na temat ludzkiej eutanazji, a co sądzicie na temat tego co jest legalne na całym świecie i stosowane raczej często?? Czy jest to skrócenie cierpienia, czy proste pozbycie się problemu?? Uważacie to za właściwe postępowanie?? Czy uśpilibyście własnego zwierzaka gdy byłby chory??
Może zabrzmi okrutnie to co napiszę, ale tak...uśpiłabym własne zwierzę, gdybym wiedziała, że nie ma szans na jego pełne wyleczenie, a bardzo cierpi i się najzwyczajniej w świecie męczy...ja wiem...ludzie przywiązują się bardzo do swoich zwierząt i chcieliby żeby żyły one jak najdłużej...ale moim zdaniem (w sytuacji gdy zwierzak jest chory) nie za cenę jego cierpienia, żebym tylko ja mogła się nim dłużej nacieszyć...to nie jest pełnia szczęścia patrzeć na zwierzę, które zamiast radości życia ma w oczach cierpienie....jest to kwestia dość problematyczna, gdyż zwierzę nie może samo powiedzieć czy życzyłoby sobie eutanazji, więc w tym momencie ja muszę zadecydować za nas dwoje...za niego i za siebie jako osobę do tego zwierzęcia przywiązaną...jednakże, gdybym wiedziała, że skróci to jego cierpienie podjęłabym taką decyzję...nie twierdzę, że byłoby mi łatwo, ale bym to zrobiła.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Czy jest to skrócenie cierpienia, czy proste pozbycie się problemu??
Pozbycie problemu w tym zdaniu nacechowane jest tak, że wydaje się czymś złym i karygodnym. Owszem, uśpienie psa / kota jest pozbyciem się problemu, ale to wcale nie oznacza, że ta decyzja jest zwykłym widzimisię człowieka, któremu nie chce się leczyć zwierzęcia i woli zamienić starego psa na nowszy model. Jest to zarówno skrócenie cierpienia jak i pozbycie się problemu.
dkf napisał/a:
Uważacie to za właściwe postępowanie??
Uważam, że tak. Nie widzę potrzeby aby zwierzę męczyło się i każdy dzień był dla niego katorgą, jeśli nie ma szansy na wyleczenie. Tutaj sytuacja jest o tyle niekorzystna dla człowieka, że musi podjąć decyzję niejako za kogoś, a nie tak jak w przypadku eutanazji u ludzi, kiedy sam chory decyduje.
dkf napisał/a:
Czy uśpilibyście własnego zwierzaka gdy byłby chory??
Uśpiłabym. Jak byłam mała to babcia miała psa, którego wprost uwielbiałam, ale miał już kilkanaście lat, był od dłuższego czasu chory na astmę i coraz bardziej mu to dokuczało. Trzeba było go uśpić, bo nie mógł już normalnie funkcjonować przez tą chorobę, a nie było też możliwości wyleczenia. Ciężko było.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Gdy moja suka miała ropomacicze, którego poprzedni weterynarz nie dostrzegł, wiozłem ją z przeświadczeniem, że będzie uśpiona. Nie było tego co z nią przeżyłem, nie było tego co mogłem jeszcze z nią przeżyć. Był wychudzony, zniszczony ponad 40 stopniową gorączką pies. Łez nie było, nie było żalu, smutku, a wdzięczność. Pojawił się odcień ulgi gdy dowiedziałem się, że jeśli jeszcze dziś zostanie zoperowana, będzie żyła.
Szczytem sadyzmu i zaślepienia własnym ego, jest utrzymywanie kogoś/czegoś przy życiu, dla własnego widzimisię. Co żyję kiedyś musi umrzeć, bo takie prawo natury.
Tak,i faktycznie uśpiłam.
Gorsze bylo dla mnie patrzenie jak się męczy.
ja tak samo.
przed wczoraj u mojego sąsiada coś wybuchło (prowadzi warsztat samochodowy czy coś w tym stylu). i cały ten wybuch był skierowany w stronę psa, który kręcił sie przy pracujących. i nie dziwię, że sąsiad poszedł go dobić. dla psa z takimi ranami głowy już ie było ratunku, a tak to przynjamniej jednym ciosem skrócił jego cierpienia.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
przed wczoraj u mojego sąsiada coś wybuchło (prowadzi warsztat samochodowy czy coś w tym stylu). i cały ten wybuch był skierowany w stronę psa, który kręcił sie przy pracujących. i nie dziwię, że sąsiad poszedł go dobić. dla psa z takimi ranami głowy już ie było ratunku, a tak to przynjamniej jednym ciosem skrócił jego cierpienia.
to lepsze niż żeby pies cierpiał.
w koncu czuje to wszystko.
Smutne jest patrze jak ktoś odchodzi ale czasem nie ma wyboru..
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Czy jest to skrócenie cierpienia, czy proste pozbycie się problemu??
Pozbycie problemu? Czizas.. My z mamą wyłysmy i ryczałyśmy jak głupie jak trzeba było uspić naszego kochanegi kocurka bo był tak strasznie chory, ze nie był w stanie się już nawet ruszać... Tydzień miałyśmy potęzną emocjonalną żałobę po tym kochanym stworzeniu, które żyło z nami 14 lat...
To skrócenie cierpienia.. Nie da się po prostu patrzyć na to jak Ci cierpi to stworzenie, nie je, nie chodzi bo nie jest w stanie i nawet oddech jest katorgą..
dkf napisał/a:
Uważacie to za właściwe postępowanie??
Jeśli nie ma szans na wyleczenie a zwierze się meczy to trzeba wręcz mu pomóc... Bo brak takiej decyzji to skazywanie pupila na meczarnie długiego umierania...
dkf napisał/a:
Czy uśpilibyście własnego zwierzaka gdy byłby chory??
Byłam zmuszona uspić kota. Który zył z nami 14 lat. Była to jedna z najcięzych decyzji jakie musialysmy podjąc z moją mama. Było nam tak mega smutno i przykro. A u weterynarza wylałaysmy wiadra lez...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum