Mportalik - forum dyskusyjne Strona Główna Mportalik - forum dyskusyjne
Super forum młodzieżowe.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: harlequin
31-08-2008, 18:24
konkubinat, życie "na kocią łapę"
Autor Wiadomość
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8743
Skąd: Kraków
Wysłany: 17-05-2008, 18:50   konkubinat, życie "na kocią łapę"

Dzisiaj, około 4 nad ranem obudziłam się po solidnej migrenie, a potem nie mogłam już zasnąć. :P
Ponieważ wszystkie myśli w mojej głowie zaczynają się od K. i na nim kończą, zaczęłam w końcu myśleć na temat "konkubinatu", w którym trwam już od 11 miesięcy :D
Postanowiłam założyć temat na ten temat, mam nadzieję, że jeszcze go nie było.

Od prawie pół roku właściwie mieszkam u K. i zastanawiamy się razem, kiedy i który sąsiad doniesie do spółdzielni, że K. ciągle płaci czynsz za jedną, a nie dwie osoby.
Nie myślimy na razie o "legalizacji" naszego związku, co więcej, ja uważam, że wyrażenie "legalny związek" jest dziwne.
Mam rozumieć, że związek, który trwa więcej niż 2-3,5-10 lat, bez ślubu i dzieci jest uważany za "nielegalny"? Jakim prawem i kto ma mi dyktować, kiedy mam wyjść za mąż? Państwo, społeczeństwo? Przecież to moja prywatna sprawa!
Dla mnie to tylko norma kulturowa, że ludzie w pewnym momencie się żenią, czy wychodzą za mąż. W pewnym momencie ludzie dochodzą na ogół do wniosku, że "wypada" wziąć ślub.
Do jakiego momentu ludzie są w "związku", i jaka jest górna tego granica?
W którym momencie, po ilu latach bycia razem, waszym zdaniem, zaczyna się konkubinat i co myślicie o życiu razem bez jakiegokolwiek papierka?

Zapraszam do dyskusji.
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej
zobacz też moje stylizacje
 
  Znak zodiaku: panna
 
dkf 
Administrator



Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005
Posty: 9528
Wysłany: 17-05-2008, 19:11   

Właśnie sama ostatnio się nad tym zastanawiałam, a to głównie z tego względu, że jestem wielką przeciwniczką ślubów, w szczególności ze mną w roli głównej.
Wg mnie brakuje tu jedynie jakiejś przyzwoitej nazwy na trwały związek bez ślubu, bo samo słowo konkubinat kojarzy mi się z menelstwem .
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8743
Skąd: Kraków
Wysłany: 17-05-2008, 19:22   

dkf napisał/a:
samo słowo konkubinat kojarzy mi się z menelstwem .

Taki obraz wytwarzają media.
Wiadomo przecież, że przypadki pobić, czy alkoholizmu w "normalnych" rodzinach się nie zdarzają. :]
Dołożyć do tego słowo "konkubinat" i już mamy gotowy cały obraz takiego związku w głowie.
Znany stereotyp.
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej
zobacz też moje stylizacje
 
  Znak zodiaku: panna
 
dkf 
Administrator



Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005
Posty: 9528
Wysłany: 17-05-2008, 19:27   

Wiem że stereotyp i sprawa mediów, ale nic nie poradzę że samo słowo ma dla mnie wydźwięk negatywny.
W przeciwieństwie do samego związku, bo ten akurat jest jak dla mnie bardzo pozytywna sprawą i kojarzy mi się dużo bardziej pozytywnie niż małżeństwo, może z tego powodu że nie ma wielkich spektakularnych rozstań, takich jak rozwód i trwania ze sobą, ze względu na ten papierek i problemy, koszty rozejścia się.
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1194
Wysłany: 17-05-2008, 22:36   

No niestety określenia takie jak konkubinat czy "życie na kocią łapę" ma dla sporej części ludzi zabarwienie pejoratywne...w zapisie prawnym musi być to jakoś nazwane, choć dla mnie nazwa konkubinat czy związek nieformalny czy jakkolwiek inaczej by sobie tego nie ujął to właśnie tylko próba określania czegoś co nie ma jakichś sztywnych ram...nie znalazłam nigdzie takiej informacji, bo z ciekawości trochę o tym poczytałam po jakim czasie związek dwójki ludzi można zacząć określać jako konkubinat...to ciekawe swoją drogą czy istnieje w ogóle taka granica czasowa...jak będę miała możliwość to podpytam z ciekawości kogoś kompetentnego w tym temacie, no chyba że tutaj ktoś doszuka się takiej informacji i poda wcześniej.

Hmm podejrzewam, że ludzie (oprócz tych którzy czują taką wewnętrzną potrzebę, żeby dla samych siebie związek zalegalizować) robią to między innymi ze względu na opinię osób wśród których żyją, czy też dlatego, żeby było im łatwiej dochodzić pewnych praw czy przywilejów.

Hmm co do mnie samej to myślę o ślubie gdzieś w przyszłości...nie wynika to raczej u mnie z potrzeby złożenia przysięgi przed Bogiem...może bardziej chodzi o te kwestie prawne...łatwość załatwiania i regulowania pewnych spraw...to trochę wygodne...na pewno...jednakże nie miałabym nic przeciwko a nawet jestem bardzo za wspólnym pomieszkaniem sobie przez dłuższy czas z partnerem, z którym będę chciała wiązać swoją przyszłość....takie sprawdzenie jak wygląda wspólne mieszkanie może o wielu rzeczach zadecydować i pomóc uniknąć dalej jakichś błędów (wśród których może być i nieprzemyślane małżeństwo)
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
  Znak zodiaku: ryby
 
miyako 
Zasłużeni



Wiek: 17
Dołączyła: 14 Gru 2006
Posty: 3360
Wysłany: 18-05-2008, 10:18   

Elektroniczna napisał/a:
Hmm podejrzewam, że ludzie (oprócz tych którzy czują taką wewnętrzną potrzebę, żeby dla samych siebie związek zalegalizować) robią to między innymi ze względu na opinię osób wśród których żyją, czy też dlatego, żeby było im łatwiej dochodzić pewnych praw czy przywilejów.

Ja właśnie sądzę, że większa część ludzi biorących ślub jest tak zauroczona partnerem, iż chce się z nim połączyć na wszelkie sposoby. Wydaje mi się, że niewielka część robi to, bo jest im "głupio".
_________________
Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
 
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1194
Wysłany: 18-05-2008, 10:28   

miyako napisał/a:
Elektroniczna napisał/a:
Hmm podejrzewam, że ludzie (oprócz tych którzy czują taką wewnętrzną potrzebę, żeby dla samych siebie związek zalegalizować) robią to między innymi ze względu na opinię osób wśród których żyją, czy też dlatego, żeby było im łatwiej dochodzić pewnych praw czy przywilejów.

Ja właśnie sądzę, że większa część ludzi biorących ślub jest tak zauroczona partnerem, iż chce się z nim połączyć na wszelkie sposoby. Wydaje mi się, że niewielka część robi to, bo jest im "głupio".

Jasne takie zauroczenie partnerem też może być kolejnym powodem, jak i to, że powiedzmy dwójka ludzi wpadła, więc skoro dziecko to wypadałoby i wziąć ślub...a co do tej legalizacji, bo "głupio" to wiesz nie twierdzę, że wszyscy tak mają, ale skoro są osoby, które mają takie ciśnienie ze strony otoczenia, że są sami a wypadałoby już kogoś mieć w "tym wieku", że biorą sobie pierwszą lepszą osobę i się z nią wiążą (znam takie przypadki osobiście)...to jest też możliwość, że pary legalizują związek żeby uniknąć gadania ze strony ludzi i komentarzy życzliwych sąsiadek w stylu "No tak bo oni to na kocią łapę a przecież to sodoma i gomora i nie po bożemu zupełnie"
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
  Znak zodiaku: ryby
 
miyako 
Zasłużeni



Wiek: 17
Dołączyła: 14 Gru 2006
Posty: 3360
Wysłany: 18-05-2008, 10:31   

Elektroniczna napisał/a:
to jest też możliwość, że pary legalizują związek żeby uniknąć gadania ze strony ludzi i komentarzy życzliwych sąsiadek w stylu "No tak bo oni to na kocią łapę a przecież to sodoma i gomora i nie po bożemu zupełnie"

Teoretycznie tak jest i masz rację, ale wiesz... nie wyobrażam sobie kim trzeba być by sugerować się opiniami starych, znudzonych plotkar.
_________________
Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
 
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1194
Wysłany: 18-05-2008, 10:34   

Kim? wrażliwym na opinię społeczną człowiekiem...nikim ponadto...niektórzy mają naprawdę silną potrzebę aprobaty społecznej...może już nawet nie jeśli chodzi o te plotkary, ale często taką presję stwarza rodzina.
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
  Znak zodiaku: ryby
 
E5
*
...



Dołączył: 01 Lut 2008
Posty: 61
Skąd: Z podkładki.
Wysłany: 18-05-2008, 11:39   

Elektroniczna napisał/a:
Od prawie pół roku właściwie mieszkam u K. i zastanawiamy się razem, kiedy i który sąsiad doniesie do spółdzielni, że K. ciągle płaci czynsz za jedną, a nie dwie osoby.


No to może ich uprzedźcie? :/
_________________
"I always tell the truth... Even when I' lie."
  Znak zodiaku: ryby
 
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8743
Skąd: Kraków
Wysłany: 18-05-2008, 11:40   

yyyy... a o czym?
Czy to jest ich, czy nasza sprawa?
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej
zobacz też moje stylizacje
 
  Znak zodiaku: panna
 
E5
*
...



Dołączył: 01 Lut 2008
Posty: 61
Skąd: Z podkładki.
Wysłany: 18-05-2008, 12:02   

Cytat:
yyyy... a o czym?
Czy to jest ich, czy nasza sprawa?


Myślę, że jest to sprawa całego osiedla. Czynsz, nie wasz związek.
_________________
"I always tell the truth... Even when I' lie."
  Znak zodiaku: ryby
 
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8743
Skąd: Kraków
Wysłany: 18-05-2008, 12:21   

E5 napisał/a:
Myślę, że jest to sprawa całego osiedla. Czynsz, nie wasz związek.

Póki co jeszcze się do niego nie wprowadziłam i niczego nie reguluję prawnie.
Jego sąsiedzi wiedzą, kiedy wchodzę, kiedy wychodzę, jak wyglądam, a ja o nich nic- bo ja nie podglądam ich przez wizjer :]
Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że nie podsłuchują przez ścianę, kiedy się kochamy i nie liczą, ile razy w miesiącu. Sodoma i Gomora. :]
Elektroniczna napisał/a:
wypadałoby już kogoś mieć w "tym wieku", że biorą sobie pierwszą lepszą osobę i się z nią wiążą (znam takie przypadki osobiście)..

Jezu. Nie chciałabym być z kimś ze świadomością, albo, gorzej, bez świadomości, że ten ktoś szuka kogoś, byle tylko mieć.
Elektroniczna napisał/a:
często taką presję stwarza rodzina.

Życie pod dyktando innych, nie może być szczęśliwe.
Rodzina zawsze uważa, że chce dobrze.
Zwłaszcza mamusie i tatusiowie.
Nie wiem, jak będzie w mojej sytuacji- rodzice K. uważają ciągle, że weźmiemy ślub kościelny (po co? po to, by tylko im było miło? żeby dostać prezenty ślubne?) i będziemy żyli po bożemu.
Nie wiem, jak przyjmą do wiadomości, że jeśli kiedyś będzie ślub, to tylko cywilny, i że nie zamierzamy przyjąć ich recepty na życie.
Jest dobrze, tak jak jest.
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej
zobacz też moje stylizacje
Ostatnio zmieniony przez Gabi 18-05-2008, 12:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: panna
 
jakkolwiek 
+++++



Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 5685
Skąd: skądinąd
Ostrzeżeń:
 3/5/10
Wysłany: 18-05-2008, 13:46   

E5 napisał/a:
Cytat:
yyyy... a o czym?
Czy to jest ich, czy nasza sprawa?


Myślę, że jest to sprawa całego osiedla. Czynsz, nie wasz związek.

Przecież rachunki (woda, gaz itd) płaci się oddzielnie.
Rozumiem, że jakby chłopak Gabi trzymał w domu 3 kozy i miał harem mogłoby to przeszkadzać sąsiadom, ale to, że mieszka z dziewczyną? Bez przesady.

[ Dodano: 18-05-2008, 13:48 ]
Ślub cywilny pewnie wezmę, kościelny- naturalnie nie. Z resztą odpowiednio się zabezpieczę na wypadek, jakby rodzice mojego wybranka naciskali, skutecznie uniemozliwiając sobie wzięcie ślubu czy jakiekolwiek inne życie kościelne ;)
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 18-05-2008, 15:10   

Cytat:
Mam rozumieć, że związek, który trwa więcej niż 2-3,5-10 lat, bez ślubu i dzieci jest uważany za "nielegalny"?


Ale on jest nielegalny. W swietle prawa.
Poza tym. Ludzie uwielbiaja oceniac, sadzic innych. By miec temat do rozmow. Uwielbiaja dyskredytowac innych ze swoistej zazdrosci... Najczesciej najgorzej o konkubinacie wypowiadaja sie albo osoby skrajnie konserwatywne albo te ktore sie hajtnely i sie wiele popsulo w tym momecie.. Bo nie trzeba bylo sie juz starac...

Gabi napisał/a:
Jakim prawem i kto ma mi dyktować, kiedy mam wyjść za mąż?


prawem chociazby rodzica, ktory chce najlepiej.. a chodzi de facto o to, zr mu glupio, ze corka/syn zyje bez slubu a cala rodzina krzywo na to patrzy. Prawem jestem starszy wiem lepiej, prawem, jestem stara chcialabym byc na Twoim slubem. I setką innych maniuplacji, ktore maja przycinac mlodych do slubu. A wszytskie biora sie ze starych tradycji w jakich byli wychowani.

Gabi napisał/a:
Państwo, społeczeństwo? Przecież to moja prywatna sprawa!


Grupa spoleczna zwana rodzina. I wlasnie nie. To nie jest twoja prywatna sprawa... Niestety. Jakby sobie czlowiek nie klal na to, to jest sprawa miedzy dwoma rodzinami a nie dwojegiem ludzi... Glupie to strasznie... ale niestety tak sie zbudowalo.

Gabi napisał/a:
W którym momencie, po ilu latach bycia razem, waszym zdaniem, zaczyna się konkubinat i co myślicie o życiu razem bez jakiegokolwiek papierka?


W ktorym momencie? wydawalo mi sie, ze jesli zyje sie ze soba [mieszka, etc] bez slubu to to jest konkubinat. I nie ma granicy ze przez dwa lata nie a potem to juz tak..
ja zyje bez papierka. Od roku prawie.
I choc chcialabym wziasc slub w moim partnerem to nie czuje sie tak jakby ten dzien mial nastapic niebawem. Jestem pod presja mojej rodziny w tym wymiarze. Rodziny nie dosc, ze konserwatywnej to jeszcze wiekowej ktora usiluje na mnie wymoc slub, co dla mnie jest totalna bzdura. Poki co twardo stapam po swoim i tym, ze nie chce brac jeszcze slubu. Ze wiem, ze zyje z czlowiekiem z ktorym chce przejsc przez zycie, ale z legalizacja chcialabym poczekac. I im bardziej sie na mnie naciska tym bardziej jestem na nie :)
Przekora jest moja natura..

Cala ta pejoratywnosc w postrzeganiu zwiazkow ktore zyja ze soba bez ppaieru wynika z tradycji glownie. I z tego, ze ludziom ciezko zrozumiec, ze ktos chce poczekac. Z egoiztycznej checi osob z boku ktora chce decydowac na mlodych dla wlasnej satysfakcji a nie tej mlodej pary. Ludzi lubia zyc zyciem innym i chca je konrolowac.
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Piotrek

Dołaczył: Dawno
Posty:
Skad: Z internetu





Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
REGULAMIN

:::REKLAMA:::

Mapa forum
Fotografie ślubne Wiadomości, newsy
statystyki www stat.pl