Nie bardzo rozumiem, chyba nie powinnaś.
Chyba, że jest to związek na odległość i widujecie się dość rzadko.
Właśnie tak. To związek na odległość. W takim związku trudno nie czuć się samotnym. Samotność odczuwa się jeszcze bardziej [niż np. u osób, które partnera nie mają], bo wiesz, że ktoś jest ale nie przy Tobie.
W takim związku trudno nie czuć się samotnym. Samotność odczuwa się jeszcze bardziej [niż np. u osób, które partnera nie mają], bo wiesz, że ktoś jest ale nie przy Tobie.
A ja sądziłam, że samotności w jakimkolwiek związku być nie powinno i nie chcąc jej w swoim, broniłam się przed nazwaniem tego po imieniu.
Zgodzę się z Anitą, w takim związku człowiek czuje się wyjątkowo samotny. Bolesne.
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
resztą na dłuższą metę to nie ma sensu, bo sama chęć posiadania, szukanie faceta na siłę, nie gwarantuje obupólnej miłości.
Tu nie chodzi o miłość. Tu chodzi o bycie z kimś, żeby nie być samemu. Miłość? To być może wypadek przy pracy w takiej sytuacji, produkt uboczny. Najważniejszym jest bycie z kimkolwiek, żeby mieć partnera.
miyako napisał/a:
Zgodzę się z Anitą, w takim związku człowiek czuje się wyjątkowo samotny. Bolesne.
Wiele zależy od relacji.
Ja tam bardziej odczuwałam tęsknotę aniżeli samotność. Ale może to wynika z tego, że umiem żyć sama i nawet lubie...?
Darn napisał/a:
Samotność odczuwa się jeszcze bardziej [niż np. u osób, które partnera nie mają], bo wiesz, że ktoś jest ale nie przy Tobie.
Zawsze definowałam to jako tęsknotę niż poczucie samotności...
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8743 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-05-2008, 21:18
Erill napisał/a:
Tu nie chodzi o miłość. Tu chodzi o bycie z kimś, żeby nie być samemu. Miłość? To być może wypadek przy pracy w takiej sytuacji, produkt uboczny. Najważniejszym jest bycie z kimkolwiek, żeby mieć partnera.
Dla mnie mija się to z celem.
Czy takie osoby znajomych też dobierają przypadkowo, byle tylko ich mieć?
Gdy jestem wśród innych, wolę i lubię być sama. Na ogół jestem samotnikiem.
Gdy jestem sama, często mi kogoś brakuje.
Nie jestem pewna, jak wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Może to kwestia doboru towarzystwa lub nastroju?
Jeśli chodzi o związek...jeszcze niestety nie ustaliłam ostatecznie swego stanowiska. Z jednej strony ostatnio głośno stwierdziłam, że jeśli w ogóle wejdę w związek, w dodatku taki na całe życie (czy może, jak się przekonacie dalej, resztę życia) to w wieku sześćdziesięciu-siedemdziesięciu lat. Gdy będę mieć mniej do stracenia*. Z drugiej strony, mój ostatni sen
[przedstawiający bardzo dziwną (szczucie wężami, myszami i robakami zjadającymi siebie nawzajem? ale czuło się, że to, ej, serio! dla mojego dobra), ale budzącą poczucie bezpieczeństwa i emanującą zdrowymi, pięknymi uczuciami relację międzyludzką z potencjalnym partnerem]
sprawił, że zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy napewno sztywno trzymać się postanowienia.
Po długich przemyśleniach i próbach napisania tej wiadomości doszłam do wniosku, że czas pokaże.
Dodam jeszcze, że poprę twiedzenie, że są plusy i minusy obywdu stanów.
Oraz że nie zazdroszczę...
i jeszcze, że obecnie czuję się szczęśliwa jako "singiel".
Moje oczy i głowa są zmęczone, obawiam się, że napisany przeze mnie post będzie wymagał poprawek. Uprzedzam z góry, że chętnie odpowiem na wszystkie obiekcje, Source'a oczywiście również.
Na moje własne tym bardziej...
Imię: Ania
Wiek: 17 Dołączyła: 18 Mar 2006 Posty: 1423 Skąd: z nieba.. :)
Wysłany: 06-05-2008, 22:29
To samo miałam..
Go w kuchni napisał/a:
Gdy jestem wśród innych, wolę i lubię być sama. Na ogół jestem samotnikiem.Gdy jestem sama, często mi kogoś brakuje.
Mamy tą samą przypadłość..
Go w kuchni napisał/a:
obecnie czuję się szczęśliwa jako "singiel"
Wydaje Ci się tylko. Tłumaczysz sobie to tak. W rzeczywistości i podświadomości chcesz poczuć czyjąś bliskość, do kogoś się przytulić.
Krew nie woda- młoda jesteś i właśnie w tym wieku szczególnie tego Kogoś brakuje drugiemu człowiekowi.
Go w kuchni napisał/a:
Z drugiej strony, mój ostatni sen
Też tak śniłam . Ale koniec z tym.
Go w kuchni napisał/a:
jeśli w ogóle wejdę w związek, w dodatku taki na całe życie
16 lat.. hmm na całe życie? Wierzysz w to? Czy może gdybasz? A może się boisz że jak się zaangażujesz i będziesz chciała wycofać to coś Ci nie pozwoli tego zrobić?
Go w kuchni napisał/a:
to w wieku sześćdziesięciu-siedemdziesięciu lat. Gdy będę mieć mniej do stracenia*
A teraz co masz do stracenia? Wolisz patrzeć z zazdrością na wszystkie pary wokoło? Nie chcesz spróbować czegoś innego niż to, co już znasz? Czy ten wiek jest najlepszym na jakieś zauroczenie? Wolisz żałować, że teraz od tego -po części- chcesz uciec?
Hmmm?
Wydaje Ci się tylko. Tłumaczysz sobie to tak. W rzeczywistości i podświadomości chcesz poczuć czyjąś bliskość, do kogoś się przytulić.
Wydaje ci się, że wszyscy są identyczni i mają takie same potrzeby tylko dlatego, że należą do jednej grupy wiekowej. Wyobraź sobie, że nie każdy chce tego samego.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Wiek: 17 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4432 Skąd: Kraków
Wysłany: 07-05-2008, 13:58
ania543 napisał/a:
Wydaje Ci się tylko. Tłumaczysz sobie to tak. W rzeczywistości i podświadomości chcesz poczuć czyjąś bliskość, do kogoś się przytulić.
Krew nie woda- młoda jesteś i właśnie w tym wieku szczególnie tego Kogoś brakuje drugiemu człowiekow
Oj Aniu, Aniu, może jej się wydaje a może jej się nie wydaje. Nie da się tego stwierdzić na podstawie wieku. Szufladkowanie ludzi jest be.
Co do tematu, samotność? samotność jako samotność faktyczna, a więc odizolowanie od innych ludzi (nie fizyczne lecz duchowe), brak bliskich jest dla mnie czymś strasznym. Mówię oczywiście o samotności przewlekłej. Człowiek mimo wszystko jest zwierzęciem stadnym. Nie śmiałabym jednak nazywać chwilowego bycia singlem samotnością. Po pierwsze dlatego że nie jest to faktyczna samotność tylko brak partnera. A ten stan ma mnóstwo plusów i obecnie jestem w fazie tęsknoty za nim. Oczywiście po długim singielkowaniu człowiek zaczyna tęsknić do powrotu do zajętości i tak się życie toczy.
Refleksja (odrobinę) prosingielnicza.
Sic
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
Go: (...) Ostatnio głośno stwierdziłam, że jeśli w ogóle wejdę w związek, w dodatku taki na całe życie (czy może, jak się przekonacie dalej, resztę życia) to w wieku 60-70 lat.
Ania: 16 lat.. hmm na całe życie? Wierzysz w to? Czy może gdybasz? A może się boisz że jak się zaangażujesz i będziesz chciała wycofać to coś Ci nie pozwoli tego zrobić?
Nie, boję się tego, że będę chciała się wycofać w ogóle. Dlatego mówiłam o ostatecznym wejściu w związek po tak długim czasie (bo zakładam, że przed tem, nie próżnując, poznawałabym danego człowieka) - po wyzbyciu się wszelkich wątpliwości.
Wyznaję i wierzę w związki na całe życie, nie na raty i to z partnerami w pięciu dowolnych smakach. Dlatego tak ostrożnie podchodzę do związków. Może trochę za ostrożnie, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Ania: A teraz co masz do stracenia? Wolisz patrzeć z zazdrością na wszystkie pary wokoło? Nie chcesz spróbować czegoś innego niż to, co już znasz? Czy ten wiek jest najlepszym na jakieś zauroczenie? Wolisz żałować, że teraz od tego -po części- chcesz uciec?
Teraz mam do stracenia nerwy i czas.
Już spróbowałam, moi znajomi też "spróbowali" i nie, nie jest.
Uciec od czego? Od głaskania, miziania a potem zawodu, bo "to nie ten/ta była" ? Poza tym, zamiast uciekać od problemu wolę go nie stwarzać. Dlatego nie szukam nikogo na horyzoncie, jak narazie co najmniej.
Imię: Adam
Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 398 Skąd: Łuków
Wysłany: 07-05-2008, 23:09
Source napisał/a:
Stworzył więc społeczności, partie
Alicja napisał/a:
Nie rozumieją że ktoś chce kochac kogoś a nie mieć kogoś tak o żeby sobie był.
cytat roku
Source napisał/a:
Mniej uogólniaj moja droga, będzie Ci prościej zrozumieć innych.
Sam dosyć mocno uogólniłeś główną odp do wątku (o tą \/)
Source napisał/a:
Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności.
Jak autorka tematu kieruje się do nas to dobrze jest powiedzieć coś o sobie
Moim zdaniem(:P) jeśli ktoś ma odpowiedni charakter i jest 'odpowiednio' wychowany to samotność nie powinna stanowić problemu. Oczywiście uwzględniając to ,żę ten ktoś jest jej świadom.
_________________ Komu trzy tysiące lat
nie mówią nic,
niech w ciemności niewiedzy
żyje z dnia na dzień.
Ostatnio zmieniony przez Tryton 07-05-2008, 23:12, w całości zmieniany 2 razy
Sam dosyć mocno uogólniłeś główną odp do wątku (o tą \/)
Source napisał/a:
Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności.
Ja uogólniłem bardziej tak swoją drogą. Bardziej już się nie da. Tu tkwi piękno, jest to do wszystkich i do nikogo. Nie do konkretnej grupy wiekowej. Uogólnienia są jednym z 3 obowiązkowych błędów językowych.
Tryton napisał/a:
ma odpowiedni charakter i jest 'odpowiednio' wychowany to samotność nie powinna stanowić problemu.
Warto byłoby sprecyzować, co cechuje ten odpowiedni charakter i odpowiednie wychowania.
Przeciętny człowiek pozostawiony na 21dni w ciszy i ciemności wariuje.
MJ
Może nie teraz, ale już. Brak seksu Ci wybaczę, jeśli kiedyś mi to wynagrodzisz.
Pozdrawiam.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 08-05-2008, 02:03, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum