A jak radzicie sobie z tym stresem? Stosujecie słynne wyobrażanie sobie widowni nagiej?
Jezu, w życiu. W ogóle bym się nie skupiła na tym co mam zrobić tylko bym ich oglądała. xD średnio sobie radzę - myślę, że widać po mnie, iż jestem spięta.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Bardzo różnie reaguję i bardzo różnie sobie radzę...wszystko zależy od sytuacji...czasem stres wywołuje ogólne poddenerwowanie, które czasem wiąże się z bólem żołądka (jakoś tak mam że stres "umiejscawia" mi się w brzuchu)...czasem tak jak napisała Alicja zauważam, że więcej ziewam...nie wiem czy to na pewno wywołane jest przez stres, ale czasem coś takiego zauważam...a czasami zaczynają mi nerwowo drgać jakieś mięśnie twarzy...najczęściej koło ust (cholernie głupie uczucie i nie udało mi się jeszcze tego opanować wtedy kiedy chciałam)...mimo, iż nie jest to chyba jakieś bardzo rzucające się w oczy, to mi świadomość tego przeszkadza...a jeśli chodzi o stres związany z wystąpieniami to bardzo często robię się czerwona na twarzy (czego również nie cierpię)
a jak sobie z tym radzę...jeśli stres nie jest duży to tak jak Leisure obżeram się, jeśli jest duży to raczej nic nie przełknę...bardzo często przed jakimś stresującym wydarzeniem łażę po domu, włączam sobie muzykę i śpiewam (taki zastępnik gadania do siebie), a jak mam do kogo to gadam, żeby jakoś opanować stres albo zwrócić swoją uwagę na coś innego
Nigdy nie zdarzyło mi się pomagać sobie środkami czy herbatkami na uspokojenie...wychodzę z założenia, że dopóki jestem w stanie sobie z czymś radzić sama to tak robię nie posiłkując się chemią czy ziółkami.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8895 Skąd: Kraków
Wysłany: 27-04-2008, 18:55
We wtorek mam wystąpienie nt mody arabskiej, i mam to w dupie, bo mam w nosie zdanie ludzi, którzy będą tego słuchać, albo mimo woli słyszeć.
Jestem spokojna, jakby co, to zawsze mam przy sobie kartkę, czy to z konspektem, czy z całym wystąpieniem.
Wychodzi na to, że stresuję się wtedy, kiedy zależy mi na czyjejś akceptacji.
Czyli bardzo rzadko
W zeszłym semestrze miałam wykłady z babką, która czytała nam swoją pracę magisterską, nie nawiązując przez ten czas ani razu kontaktu wzrokowego z nami.
stres związany z wystąpieniami to bardzo często robię się czerwona na twarzy (czego również nie cierpię)
Mi wystarczy, żeby np. nauczyciel zwrócił się do mnie, a już się czerwienię. Paranoja.
Najgorzej, że niektórzy postrzegają to jako oznaka zawstydzenia czy coś w tym stylu...a ja nie mam czegoś takiego, żeby wstydzić się tego co mówię na forum grupy...nie wiem może to kwestia tego, że nie lubię za bardzo przyciągać uwagi na swoją osobę i moment w którym oczy słuchających się na mnie zwracają to właśnie powoduje...robię się czerwona, bo mam świadomość, że na mnie patrzą i na chwilę bardziej koncentruję się na tym fakcie, niż na tym co mówię...jedyne co jest dobre to to, iż zauważam, że od początku studiów poprzez praktyki, na których musiałam zabierać głos przed grupami ludzi w różnym wieku zdarza się to coraz rzadziej.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Stres, dosc czesto mi towarzyszy, szczegolnie przed zagraniem koncertu, jak juz mam wejsc na scene, no ale oczywiscie nie tylko. Jak sie stresuje to przewaznie pale duzo, slucham muzyki, zeby sie uspokoic, albo stram sie uswiadomisc ze wszystko bedzie dobrze. Jest osoba dosc smiala i otwarta tak zadko sie stresuje jak przemawiam do grona ludzi, no chyba ze zaczne sie jakac wtedy juz gorzej, samo to mnie strsuje i bardzo irytuje.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
O, dziś tak się stresowałam, że zapomnę tekstu, że przestałam oddychać. Pod koniec myślałam, że się uduszę, a nie mogłam nabrać powietrza. Czasami brakuje mi koordynacji.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
O, dziś tak się stresowałam, że zapomnę tekstu, że przestałam oddychać. Pod koniec myślałam, że się uduszę, a nie mogłam nabrać powietrza. Czasami brakuje mi koordynacji.
Tak sobie pomyślałam, że od tego może być to ziewanie...w takich momentach napięcia ludzie często zastygają w bezruchu wobec sytuacji, która ich spotkała i ten oddech jest wstrzymywany i wyraźnie bardziej płytki...może jeśli to się utrzymuje dłuższy czas to w końcu mózg daje sygnały o potrzebie dotlenienia i przez to ziewanie. Sama nie wiem.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Najczęsciej się czymś zajmuje co absorbuje moje myśli na tyle intensywnie żebym nie miała czasu myśleć jaka jestem zestresowana. Niestety takie zajęcia mają to do siebie, że się kończą i co rusz trzeba wymyslać nowe.
Ale de facto najlepiej ze stresem radze sobie wtedy kiedy staję naprzeciw temu co mnie tak stresuje i podejmuje wysiłki aby z tym wygrać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum