jeden idzie w stronę A, drugi w B. i zaden na siebie nie wpływa, jeden drugeigo nie interesuje co ten pierwszy robi i z kim się dziś trykał.
Zapomniałeś o takim pojęciu jak AKCEPTACJA, która niewiele ma wspólnego z brakiem zainteresowania. Można się wściekać, można być obojętnym, ale można jeszcze zareagować AKCEPTACJĄ. Interesuje Cię co robi druga osoba, daleki jednak jesteś od próby wpływania na nią. Akceptujesz to, że w tej CHWILI jesteście razem, jesteś w tej CHWILI całkowicie oddany JEJ, akceptujesz CHWILĘ kiedy się rozstajecie. Carpe Diem w pełnej krasie. Ludzie mają tendencję do organizowania przyszłości i reorganizowania przeszłości. Nigdy tak naprawdę nie żyją, bo nigdy ich nie ma w czasie w którym aktualnie się znajdują.
Widzisz- ty nie wiesz, ale skoro są ludzie, którzy to praktykują, to widocznie po coś taki układ komuś jest potrzebny.
Zwykła chęć posiadania kogoś czasem blisko, potrzeba bliskości, czułości, może i doza desperacji. Jeśli obie strony się godzą na zasady- zero zobowiązań, każdy w danej chwili może odejść gdy na horyzoncie pojawi się potencjalny 'partner na poważnie'- to czemu nie?
Znów widzę tendencję do próbowania narzucenia ludziom jakichś zasad zachowania, sztywnych ram, wartościowania: to jest dobre a to fuj.
_________________ Żadnych objaśnień. Odsyłaczy.
Przypisów. Haseł.
Libacja milczących winorośli.
Wszystko zależy od tego
jak długo będziemy zawsze.
(E. Lipska)
Ostatnio zmieniony przez Ewel 24-04-2008, 23:42, w całości zmieniany 1 raz
Ewel, ja u Ciebie też widzę próbę wporowadzania sztywnych ram. Dklaczego partner w wolnym związku jest "nie na poważnie"? Czy nie można być ze sobą "poważnie" w wolnym związku? Czy seks MUSI iść w parze z uczuciem?
_________________ Ostatnio trochę OTuję o penisie!
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8889 Skąd: Kraków
Wysłany: 26-04-2008, 14:42
Jakkolwiek, co rozumiesz poprzez "wolny związek"?
Bo ja, będąc w związku nie rozgraniczam chodzenia do łóżka od normalnego, codziennego życia.
Source napisał/a:
Interesuje Cię co robi druga osoba, daleki jednak jesteś od próby wpływania na nią. Akceptujesz to, że w tej CHWILI jesteście razem, jesteś w tej CHWILI całkowicie oddany JEJ, akceptujesz CHWILĘ kiedy się rozstajecie.
Dla mnie to właśnie jest wolny związek- taki, w którym druga osoba nie czuje się jak w pułapce, osaczona tylko i wyłącznie mną, dla której ja nie jestem całym życiem, ma jakieś swoje pasje i je rozwija.
No, chyba, że my ciągle mówimy o chodzeniu do łóżka z trzecią czy czwartą osobą w ramach tzw. "związku".
Bo ja, będąc w związku nie rozgraniczam chodzenia do łóżka od normalnego, codziennego życia.
Są osoby, dla których seks i uczucie nie muszą iść w parze. Sekst jest traktowany raczej fizycznie niż duchowo. Przy zakładaniu tematu napisałam czym jest wolny związek
Taki wolny związek to coś ciekawego... Ale zdecydowanie nie dla mnie.
Moim zdaniem seks z osobą którą sie kocha jest czymś pięknym. A uprawianie seksu z osobą której sie nie kocha a sam seks traktuje się tylko i wyłącznie jako zaspokajanie potrzeb seksualnych jest moim zdaniem zezwierzęceniem.
Ciekaw jestem czy jest jakakolwiek granica której nigdy człowiek nie przekroczy w imię korzystania z życia...
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8889 Skąd: Kraków
Wysłany: 26-04-2008, 22:42
Syderyt napisał/a:
A uprawianie seksu z osobą której sie nie kocha a sam seks traktuje się tylko i wyłącznie jako zaspokajanie potrzeb seksualnych jest moim zdaniem zezwierzęceniem.
Ostro powiedziane. Zezwierzęcenie jednak kojarzy mi się z czymś niehumanitarnym.
Jeśli jednak dwójka ludzi chce seksu bez zobowiązań, to czemu nie.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9547
Wysłany: 26-04-2008, 23:37
Gabi napisał/a:
Syderyt napisał/a:
A uprawianie seksu z osobą której sie nie kocha a sam seks traktuje się tylko i wyłącznie jako zaspokajanie potrzeb seksualnych jest moim zdaniem zezwierzęceniem.
Ostro powiedziane. Zezwierzęcenie jednak kojarzy mi się z czymś niehumanitarnym.
Jeśli jednak dwójka ludzi chce seksu bez zobowiązań, to czemu nie.
A mi chyba tu w tym całym temacie brakowało tego określenia "zezwierzęcenie". I w cale nie kojarzy mi się takie coś z czymś złym, tylko pozbawionym większych uczuć. Nie ma żadnego "my", zazdrości i oczekiwań, po prostu sam seks i ewentualne porozmawianie na jakiś dowolny temat.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8889 Skąd: Kraków
Wysłany: 27-04-2008, 10:42
Syderyt napisał/a:
Nic ostrego w mojej wypowiedzi nie było Chyba trafnie kojarzysz. Ludzie zezwierzęceni są nieludzcy
Jest coś takiego jak swingerstwo / swingeryzm.
Tacy ludzie dają sobie upust głównie na imprezach.
Poza tym, na codzień, są zupełnie normalni i nieraz bardzo inteligentni. Znam taką osobę.
Sama nie widzę w tym nic atrakcyjnego, ale nie mam za złe niczego takim osobom, ich wybór.
Strach przed sprawdzaniem wyniku testu na seropozytywność- bezcenny.
Tacy ludzie dają sobie upust głównie na imprezach.
Poza tym, na codzień, są zupełnie normalni i nieraz bardzo inteligentni. Znam taką osobę.
Jeśli dobrze rozumiem to pisząc o tym, że "dają sobie upust na imprezach" masz na myśli, że odbywają stosunki seksualne z chętnymi imprezowiczami. Jak dla mnie to zwykłe zezwierzęcenie :? Zupełnie normalni i nieraz bardzo inteligentni? Co z tego skoro ich system wartości moralnych jest na niskim poziomie?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum