Najpewniej dlatego, ze ludzi nie interesuje powod zachowania a samo zachowanie.
Najpewniej dlatego tak dużo ludzi jest nieszczęśliwych, zagubionych, niezrozumiałych etc. Najpewniej dlatego, że interpretują innych, zamiast ich słuchać. Domyślają się, zamiast zapytać wprost.
Najpewniej dlatego tak dużo ludzi jest nieszczęśliwych, zagubionych
Wcale nie jest powiedziane ze czlowiek szczesliwy i odnaleziony wykazywalby takie checi. Ktos moze bez wglebiania sie zaakceptowac Twoj stosunek po prostu.
Source napisał/a:
niezrozumiałych
Chyba niezrozumianych...
Source napisał/a:
Najpewniej dlatego, że interpretują innych, zamiast ich słuchać. Domyślają się, zamiast zapytać wprost
Interpretacja i sluchanie sie nie wykluczaja. A wrecz jest ciezko rozdzielic to, zeby po wysluchaniu nie zdobyc sie na interpretacje. Ale faktycznie jest tak, ze najczesciej ludzie robia albo jedno albo drugie a nie oba naraz
Natomiast z tym domyslaniem sie. Jest cos takiego w czlowieku, ze chce myslec, ze inni czytaja mu w myslach. Jest cos takiego, ze uwazaja, ze inni sie domysla.. Ba! Potrafia się o to obrazac cięzko, gdy ktos sie czegos nie domysli co wydawalo sie byc oczywistym zapominajac o tym, ze trzeba artykulowac swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwanie. Tak po prostu.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9422
Wysłany: 21-04-2008, 22:37
Source napisał/a:
Domyślają się, zamiast zapytać wprost.
Tylko niestety ile osób odpowie wprost i to jeszcze szczerze??
Erill napisał/a:
Natomiast z tym domyslaniem sie. Jest cos takiego w czlowieku, ze chce myslec, ze inni czytaja mu w myslach. Jest cos takiego, ze uwazaja, ze inni sie domysla.. Ba! Potrafia się o to obrazac cięzko, gdy ktos sie czegos nie domysli co wydawalo sie byc oczywistym zapominajac o tym, ze trzeba artykulowac swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwanie. Tak po prostu.
Robi odwrotnie to jest uznawany za kogoś z chorymi mrzonkami i pojęciem świata, a jak u każdego chce zobaczyć inną możliwość zachowania niż się na początku wydaje, uważa się go za naiwnego.
Tylko niestety ile osób odpowie wprost i to jeszcze szczerze??
Robisz im przysługę pytając. Robisz przysługę również sobie, jeśli Ci na zrozumieniu czegoś zależy. Osoby które nie odpowiadają szczerze nie są godne pytania po raz kolejny. Nie ma nic wzniosłego i pożytecznego w robieniu innym przysług mimo ich szczerej niechęci.
Tak naprawdę ile osób jest skłonnych do szczerych rozmów. Szczególnie Ci starsi, którzy spędzili xx lat czasu na kształtowanie własnej osobowości i chętnie by się tym podzielili. Ludzie oczekują pochwał i zrozumienia, wystarczy im to dać a sami się otworzą, nawet ich prosić nie trzeba.
Erill napisał/a:
Interpretacja i sluchanie sie nie wykluczaja. A wrecz jest ciezko rozdzielic to, zeby po wysluchaniu nie zdobyc sie na interpretacje. Ale faktycznie jest tak, ze najczesciej ludzie robia albo jedno albo drugie a nie oba naraz
Tu nawet nie chodzi o sam fakt interpretowania, ale o świadomość, że się to robi. Niektórzy dali by się na stosie powiesić za to, co im się wydaje, że usłyszeli.
W interpretacji zawsze jest jakiś domysł, który prawdziwy być nie musi. Są tacy jednak co za nieomylnych się uważają.
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1024 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 24-04-2008, 19:16
Moja mama ma kompleksy do dziś, bo ona nie ma studiów, a mój tata i wszyscy jego bracia, ich żony, wszytskie siostry i ich mężowie mają. Ale moim zdaniem to nie jest powód to poczucia gorszości. Mój tata miał kumpla(niestety już nie żyje) który mimo studiów wyższych mieszkał i pracował na rozwalającym się gospodarstwie. Zero zaradności życiowej i wykuta na studiach wiedza. Nie to się liczy.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Moim zdaniem różnica w wykształceniu w związku w którym partnerzy się szanują nie ma znaczenia. Wykształcenie to tylko wiedza z danego kierunku która nie ma wpływu na związek.
Tak właśnie.
Ja chcę by mój wybranek był równie wykształcony co ja, bądź bardziej. Ma to dla mnie znaczenie, póki co.
Co do mądrości to jest mądrzejszy i cieszy mnie to. Nie chciałabym mieć jakiegoś idioty. ^^
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
To nie jest piękna teoria tylko fakt. W związku w którym partnerzy się szanują wykształcenie nie ma znaczenia. Nie ma związku między miłością a wykształceniem.
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8577 Skąd: Kraków
Wysłany: 27-04-2008, 11:55
Syderyt napisał/a:
To nie jest piękna teoria tylko fakt. W związku w którym partnerzy się szanują wykształcenie nie ma znaczenia. Nie ma związku między miłością a wykształceniem.
A co, jeśli się szanują i kochają, ale jedno z nich ma kompleks wobec drugiego?
W związku z tym, że wie mniej niż drugie i czuje się czasami przy tej osobie jak kretyn?
Różnica w wykształceniu nie wiąże się z tym, że jedna osoba musi być głupsza od drugiej i mieć mniejszą wiedzę, w dziedzinie, która ją interesuje. Znam chłopaka, który nie skończył nawet technikum, a ma większą wiedzę z historii niż niejedna osoba kończąca profil humanistyczny w dobrym liceum.
Każdy teraz może zrobić studia. Pytanie tylko o ile bogatszy w wiedzę jest po tej nauce.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
W związku w którym partnerzy się szanują wykształcenie nie ma znaczenia.
Ale to, że partnerzy się szanują nie eliminuje różnic w wykształceniu; które przekłada sie na elowencje, tematy do dialogu i posiadnie informacji.
Ja szanowała bardzo mojego poprzedniego partnera. A to, że przestałam nie jest podyktowane tym, że ma tylko maturę ale tym, że pokazał się z negatywnej strony w życiu.
Poza tym. Szacunek też nie potrafił zwalczyć poczucia, że oddalamy się od siebie w kwesti rozumienia świata..
Nie ma to dla mnie znaczenia.
Sam papierek o niczym nie swiadczy, bardziej chodzi o ogolna widze, jakies zainteresowanie swiatem.
Nie przeszkadzaloby mi gdyby moj chlopak nie studiowal, wystarczy mi ze wiem, ze potrafi ze mna prowadzic ciekawe dyskusje na temat swiata, posiada wlasne zdanie sensownie potrafiac je uargumentowac. Sucha widza jest nic nie warta jesli czlowiek ma sam w sobie problem w ksztaltowaniu wlasnych mysli.
Pewnie, ze wiedza drugiej osoby mnie motywuje. Czesto gdy sie o cos spieramy i wychodzi moja niewiedza na jakis temat, mam jakas taka wewnetrzna potrzebe uzupelnienia informacji na dany temat.
Kumpela studiująca socjologię powiedziała mi, że naukowo udowodniono, że związki, w których kobieta ma wyższe wykształcenie od faceta z reguły się nie udają.
I coś w tym jest...
kreska napisał/a:
Sam papierek o niczym nie swiadczy
Ale jego brak też o czymś świadczy. Niestety...
_________________ Jak wsadzę Ci palec w oko, to Ty masz palec w oku i ja mam palec w oku. Ale to nie to samo...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum