Wysłany: 18-04-2008, 16:10 Różnica w wykształceniu w związku
Czy przyszkadzałoby wam to że macie dziewczyne/chlopaka po studiach sami będąc z
maturą? Motywowałoby do pójscia na jakies zaoczne/dzienne?
Jakieś kursy dodatkowe?
Czy nie mialoby to dla was znacznia?
Czy szukacie osoby na tym samym poziomie wykltalcenia czy całkiem innym?
Ja sobie tak myśle ze jeżeli mój chlopak bylby na studiach a ja akurat po maturze myśle ze podjelabym naukę zaocznie.
mysle ze madrzejszy chlopak motywowałby mnie do dalszej nauki.
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Ja od zawsze chciałam studiować (więc nie potrzebowałam dodatkowej motywacji w postaci chłopaka studenta). Zamierzam mieć (co najmniej) magistra, mój facet będzie miał licencjat (z jednego lub 2 kierunków). Zawsze uważałam, że edukacja jest ważna i cieszę się, że jestem z osobą, która chce się kształcić. Myślę, że mam na niego dobry wpływ, heheh
Motywowałoby do pójscia na jakies zaoczne/dzienne?
Nie mam ani za grosz dumy, ani ogólnie pojętego honoru czy wstydu. Wystarczy mi, że rodzina gnębi mnie tym, że opieprzam się kiedy oni musieli pracować od 15 roku życia. Chcę jak najdłużej żyć kosztem państwa, mając z tego możliwie najwięcej radości, radości, że wykorzystuję przymusowa dobroć innych.
Kamasutra napisał/a:
Czy nie mialoby to dla was znacznia?
Związków nie popieram w ogóle, nie wiem czy moja wypowiedź ma więc jakiekolwiek znaczenie.
W łóżku nie liczy się wykształcenie, inteligencja, pozycja społeczna tylko umiejętności a gdzieś daleko za tym wygląd. W tak zwanym międzyczasie stosunki się odwracają. Zastanów się na czym opierasz związek i jaki kandydat najlepiej spełniał by wymagania. Wykształcony czy może lepiej nieuk?
Aorie napisał/a:
Zawsze uważałam, że edukacja jest ważna
W jaki sposób ważna? W taki by móc pochwalić się sąsiadom? Czy może maskować kompleksy jak moja profesorka, która każde niepowodzenie osobiste kwituje swoją historią jak 3 kierunki studiów kończyła? Czy może połechtania tak nielubionego przez nikogo EGO?
Może jednak jest ważna, by pomóc innym zarabiać pieniądze, samemu będąc dalej wyzyskiwanym? By piąć się po stopniach kariery w dużej korporacji dyrektora po 7kl szkoły podstawowej?(Drugi najbogatszy polak Roman Karkosik czy szósty Bogusław Cupiał kończyli ledwie technika mechaniczne)
Pozdrawiam
Source.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 18-04-2008, 17:58, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9550
Wysłany: 18-04-2008, 19:54
Duża przepaść w wykształceniu faktycznie może być problemem, ale w wersji po maturze i po studiach, to już nie taka przepaść. Dochodzi jeszcze kwestia wykształcenia i wiedzy, inteligencji, bo to nie zawsze idzie w parze.
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2641 Skąd: Radom
Wysłany: 18-04-2008, 19:57
Mi też nie jest facet potrzebny do motywacji abym poszła na studia. Nie wyobrażam sobie skończenia nauki na liceum i szczerze powiedziawszy wolałabym wykształconego partnera. Między mną a moim chłopakiem jest sporo różnica w dotychczasowym wykształceniu i czasem kompletnie nie możemy się dogadać, tzn on nie rozumie mnie.
Ostatnio zmieniony przez legalna 18-04-2008, 19:59, w całości zmieniany 1 raz
Jeśli z drugą osobą znajdziemy płaszczyznę porozumienia, która zadowala obie strony i dla nikogo nie jest powodem do frustracji czy kompleksów to "wykształcenie" (tutaj to słowo traktuję bardzo wąziutko jako posiadanie papierka) nie gra tak naprawdę roli...znam sporo osób, które nie skończyły studiów, a ich chęć samodzielnego poznawania dziedzin, które ich interesują jest godna podziwu.
Na pewno nie powinno być tak, żeby takie kwestie jak mniejsze od naszego wykształcenie partnera było powiedzmy argumentem wyciąganym w czasie jakiegoś konfliktu....to już jest wg mnie trochę poniżej poziomu.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
wiecie chodziło mi np. o studia ale też np. on po gim a wy wyższe, albo cos podobnego
Ja np. mam kolezanke która nie związałaby sie z chlopakiem z zawodowki bo jej rodzice by go nie akceptowali..
Elektroniczna napisał/a:
Na pewno nie powinno być tak, żeby takie kwestie jak mniejsze od naszego wykształcenie partnera było powiedzmy argumentem wyciąganym w czasie jakiegoś konfliktu....
tak się czasem zdarza
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9550
Wysłany: 18-04-2008, 23:31
kamasutra napisał/a:
wiecie chodziło mi np. o studia ale też np. on po gim a wy wyższe, albo cos podobnego
To juz napisałam, że jeśli jest to spora różnica, to zaczyna być często problemem, bo zwyczajnie nie ma o czym porozmawiać. Mało jest naprawdę inteligentnych osób które zakończyły swoją edukację na gimnazjum, czy podstawówce, pomijając jakieś przypadki losowe, np ciąża, czy naprawdę trudna sytuacja materialna.
Czy przyszkadzałoby wam to że macie dziewczyne/chlopaka po studiach sami będąc z maturą?
Nie. Na studia chcialam isc odkad bylam swiadoma w tym jakich wyborow dotyczacych przyszlosci dokonuje.
Jesli byloby odwrotnie i nie dosc, ze za brakiem motywcji do nauki, szedlby brak motywacji zglebiania wiedzy chocby w domowym zakresie, to tak. Przeszkadzaloby mi. I przeszkadzlo. Bylam kiedys z chlopakiem, ktory nie mial matury podczas gdy ja bylam na studiach. Co prawda w koncu do niej podszedl, ale byl typem ktory ogolnie wolal sie bawic w prostego robotnika kladacego kafle niz czytac ksiazki, poznawac cos nowego. Czytac po prostu. Nie mialam z nim o czym rozmawiac..
Teraz na przyklad moj obecny partner nie ma skonczonych zadnych studiow. Natomiast jest bardzo oczytany, ciagle poglebia swoja wiedze z zakresow ktore go interesuja i jest do tego szalenie inteligentny wiec... nie zauwazam, ze to w tym zwiazku pracuje na magistra
kamasutra napisał/a:
Motywowałoby do pójscia na jakies zaoczne/dzienne?
Nie jestem pewna, ale podejrzewam ze tak. Zawsze lepiej rownac do gornego poziomu niz do dolnego ;>
Cytat:
Czy szukacie osoby na tym samym poziomie wykltalcenia czy całkiem innym?
Tak najbardziej to chodzi o to by czlek byl inteligentny i oczytany. To czy ma papier na to czy nie, nie ma az takiego znaczenia
Wiek: 20 Dołączyła: 21 Sie 2006 Posty: 1932 Skąd: wiesz?
Wysłany: 19-04-2008, 08:23
ja studiuję zaocznie pedagogikę a mój narzeczony jest po zawodówce i teraz robi zaocznie technikum i chce zrobić maturę..
w sumie to byłabym z nim nawet gdyby tego technikum nie robił, bo to dla mnie żaden problem akurat nie jest
ale ja osobiście chcę skończyć studia i potem zrobić jeszcze kilka podyplomowych m. in. logopedię bo nie chciałabym jakoś sama dla siebie zostać tylko po maturze.
_________________ nie żyję wczorajszym dniem.
nie oddycham wczorajszym powietrzem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum