Po przeczytaniu artykułu(wiadomo który), jak juz i wcześniej przy piwie, zacząłem sie zastanawiać nad pewna kwestia, chciałbym sie podzielić z wami moimi przemyśleniami.
Związki to zawsze nas interesowało i skłaniało do mniejszych lubi większych przemyśleń. Jaką kobieta sobie znaleźć jaki facet jest dla mnie najlepszy? Czy mądrze jest dobierać sobie ludzi o podobnych gustach.?
W ww. artykule mowa jest o tym ze pary się rozchodziły bo jedna z osób potępiała pisarza, którego druga ceniła, albo jedna z osób nie wiedziała kto to jest Puszkin. Czyżby książki miały taki wielki wpływ na to ? A jeżeli książki to też muzyka, film, malarstwo…
Patrząc z mojej perspektywy zauważyłem, że lepiej mi jest wybrać/szukać kobiety, która interesuje się taka muzyką jak ja, albo podobną, było by mi lepiej, moglibyśmy sobie słuchać tego samego i każdy były by zadowolony i nie słyszał bym tekstów w stylu: weź wyłącz to gówno…
Jak byłem szczeniakiem jak zacząłem gustować w ciężkiej muzyce, wychowałem się w inny sposób niż osoba, która słuchała Kukulskiej czy Anny Jantar.
Żadnej ameryki tym nie odkryłem bo już dawno wiedziałem, że ciekawej kobity nie znajdę na dyskotece w Protektorze. Chodź z drugiej strony pamiętajmy, że nie ma nadludzi, nie ma człowieka, który by spełniał nasze oczekiwania w 100%. Tak więc możemy poznać kobietę czy faceta, który muzycznie, książkowo, będzie nam odpowiadał, natomiast inne cechy będą zjebane.
Dlatego ja osobiście, podchodzę do tego z dystansem, fajnie jest poznać kobitę która podziela moje zainteresowania, ale nie koniecznie musi, wszystko to sprowadza się do otwartości człowieka i jego kompromisu. Rozstać się z kobietą bo nie lubi „Świnki” (pig destroyer), „Braci Karamazow” czy nie ma zielonego pojęcia o wspomnianym Puszkinie jest głupie.
Z czasem możemy zainteresować tą druga stronę tym co lubimy.
A jak Wy, forumowicze uważacie ?
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Na pewno nie chciałabym, żeby mój partner był idealnym odwzorowaniem mnie pod względem zainteresowań. Oczywiście, byłoby fajnie gdybyśmy mieli jakieś wspólne pasje, ale nie nalegałabym, żeby uwielbiał tych samych autorów co ja, albo słuchał tylko takiej muzyki jak ja lubię. Poza tym, każde z nas mogłoby nauczyć się czegoś od siebie nawzajem. Ważne, żeby ktoś był otwarty na nowe rzeczy, a nie zamykał się w swoim świecie i nie dopuszczał do niego osób, które w 100% nie spełniają warunków uczestniczenia w nim. Nie sądzę, żeby to, że chłopak nie lubi Sweet Noise'a czy Sapkowskiego dominowało w moich relacjach z nim.
Sądzę, że żadna kochająca się para nie rozstaje się z powodu odmiennych gustów książkowych / filmowych / muzycznych. Ja mogę lubić Pacino, on Stallone, ale co z tego? Być może oboje lubimy coś innego, co nas łączy?
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Uważam podobnie jak Ala. Wiadomo, że szukamy w sumie ludzi, którzy mają podobne do nas zainteresowania. Ale te podobieństwa zainteresowań nie wykluczają zainteresowań indywidualnych takich, którymi tylko my się interesujemy.
Bardzo cenię u ludzi otwartość i nie zamykanie się na jakieś tematy. To co, że na przykład dziś nie wiem nic o autorze X, którego ceni mój partner...jeśli dopuszcza mnie do swojego świata i chce się tym podzielić to z chęcią się czegoś dowiem...chciałabym, aby tak samo było też w drugą stronę...Należę do takich osób, które jeśli się czegoś dowiedzą to lubią się tym dzielić z innymi...nie chodzi o to, żeby od razu nasz partner zafascynował się tym co ja, ale żeby nie był jakoś obojętny czy negatywnie nastawiony do tego co mnie ciekawi...dla mnie osobiście to jest dość ważne....jest to jakiś element otwarcia się na drugą osobę w związku i wzajemnej komunikacji.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ostatnio zmieniony przez Elektroniczna 16-04-2008, 17:54, w całości zmieniany 1 raz
Czyżby książki miały taki wielki wpływ na to ? A jeżeli książki to też muzyka, film, malarstwo…
Zwróc uwagę, że w tym artykule użyto zwrotu "uspokoić swoje sumienie taka decyzja".
Troche watpie by roznice w preferencjach literackich mialyby az takie znaczenie. Chyba, ze mamy do czynienia z sytucja gdy jedna strona czyta duzo a druga wcale. Ale tu juz wchodza tez kwestie ambicji i celow zyciowych..
"harlequina" bym nie wybaczył. ostatnio spytałem pewnej pani jaki film by mi poleciła. wybrała bardzo nędzny melodramat który miałem ochotę wyłączyć po pierwszych 10 minutach. nie zraziło mnie to do niej bo zapatrzony jestem na jej fajny tyłek. niech na razie myśli ze ma dobry gust.
_________________ Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
Zależy jak bardzo przywiązujemy się do własnych upodobań(i znowu etykiety) i jak bardzo "powierzchownie" je traktujemy.
Liczą się nie zainteresowania same w sobie, ale to jakie w nas wywołują EMOCJE. Nigdy nie miałem problemów w kontaktach z najdziwniejszymi ludźmi, gdy sprowadzałem wszystko do emocji. Jedni szukają adrenaliny w szybkiej jeździe motorem po mieście, inny zaspokajają się wystąpieniami publicznymi. Jednych uspokaja metal innych jazz.
Ludzie automatycznie kotwiczą emocje na różnych czynnościach i patrzą przez te filtry.
Można spojrzeć na temat z dwóch perspektyw.
"Jak Ty możesz jeździć jak wariat tym motorem? To straszne. Zesrał bym się ze z nerwów przy pierwszym czerwonym świetle. Nie lepiej obejrzeć dobry horror a nie straszyć biednych przechodni?"
"Wspaniale, że odnajdujesz dreszczyk emocji w sportowej jeździe. Uwielbiam te uczucie ściskania w gardle, zimnego potu który oblewa Cię w chwilach niepewności. Strach, który czai się tuż za rogiem pojawiają się niesamowite dreszcze ogarniają mokre ciało chce jeszcze więcej Więcej WIĘCEJ adrenaliny którą uwielbiasz.! Po dobrym Horrorze mam wrażenie że mogę dokonać absolutnie wszystkiego. Lubisz to uczucie prawda?"
Można się porozumiewać na wielu płaszczyznach, szkoda by było zostać przy etykietach, które same w sobie nic nie znaczą.
Czyżby książki miały taki wielki wpływ na to ? A jeżeli książki to też muzyka, film, malarstwo…
Zwróc uwagę, że w tym artykule użyto zwrotu "uspokoić swoje sumienie taka decyzja".
Troche watpie by roznice w preferencjach literackich mialyby az takie znaczenie. Chyba, ze mamy do czynienia z sytucja gdy jedna strona czyta duzo a druga wcale. Ale tu juz wchodza tez kwestie ambicji i celow zyciowych..
Także odnoszę wrażenie, że powoływanie się na niedopasowany gust literacki to tylko zasłona dymna dla sumienia, a prawdziwe powody są zupełnie inne. Ludzie nie potrafią rozmawiać o problemach - lepiej wymyśleć sobie problem zastępczy.
Chyba, ze mamy do czynienia z sytucja gdy jedna strona czyta duzo a druga wcale.
chyba nawet to nie jest jakąś specjalną przeszkodą.
ja siedzę sobie w fotelu i czytam książkę słuchając muzyki, a mój facet gra w jakąś grę na kopiutrze, a gdy mi znudzi się czytanie, a jemu gra, to porozmawiamy o tym co chcemy zjeść na obiad albo co słychać u jego/mojej matki. jak miną nam dzień i jak bardzo się kochamy i obejżymy film na tvnie.
to przykład jest.
to chyba zależy od osoby i od tego jak bardzo chce upowszechniać swoje zainteresowania i jak mocny wpływ chce mieć na otoczenie. i jak bardzo przekonana jest do swoich racji.
_________________ jeśli dziś masz dobry dzień chcę byś zaraził, zaraziła mnie.
gupia kretynka
Ostatnio zmieniony przez labanda 16-04-2008, 23:27, w całości zmieniany 1 raz
Chyba, ze mamy do czynienia z sytucja gdy jedna strona czyta duzo a druga wcale.
U mnie w związku tak jest. Ja pochłaniam książki a on od nich ucieka. Nie jest to dla mnie żadną przeszkodą. Nie rzucę mojego chłopaka tylko dlatego, że ma inne zainteresowania. Tak jak już wspomniał Devir
devir napisał/a:
Z czasem możemy zainteresować tą druga stronę tym co lubimy.
ale po co? Fajnie jest mieć wspólne zainteresowania ale nie trzeba mieć identycznych.
Wiek: 17 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4410 Skąd: Kraków
Wysłany: 17-04-2008, 20:21
Chciałabym poróżnić się z moim chłopakiem na temat literatury, niestety nie mogę z tej prostej przyczyny ze on nie czyta. Nie ukrywam, że czasem mi to przeszkadza. Ale ja pochdzę z patologicznej rodziny pochłaniaczy książek więc to chyba zboczenie dziedziczne
_________________
Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie, że się pomyliłem
Oskar Wilde
Dlatego ja osobiście, podchodzę do tego z dystansem, fajnie jest poznać kobitę która podziela moje zainteresowania, ale nie koniecznie musi, wszystko to sprowadza się do otwartości człowieka i jego kompromisu. Rozstać się z kobietą bo nie lubi „Świnki” (pig destroyer), „Braci Karamazow” czy nie ma zielonego pojęcia o wspomnianym Puszkinie jest głupie.
Z czasem możemy zainteresować tą druga stronę tym co lubimy.
Z jednej strony masz rację, nie powinno się na takiej podstawie eliminować osoby. Ale ... no nie znoszę hip hopu i po prostu nie mogłabym być z kimś takim. ;p Jakoś mnie ciągnęło do osoby posiadającej dosyć zbieżny gust z moim i w takiej się zakochałam.
A poza tym, czy miłość nie polega właśnie na tym by akceptować jakieś niedoskonałości (wg indywidualnego sposobu oceniania)?
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
U mnie w związku tak jest. Ja pochłaniam książki a on od nich ucieka. Nie jest to dla mnie żadną przeszkodą. Nie rzucę mojego chłopaka tylko dlatego, że ma inne zainteresowania.
Ale nie czyta w ogole?
Moj facet tez czyta malo ksiazek. A mimo wszytsko wie wiecej ode mnie
ale po co? Fajnie jest mieć wspólne zainteresowania ale nie trzeba mieć identycznych.
No, ale ja nie mowie o inedntycznych zainteresowaniach, tylko chodz 1 wspolnym
Pozatym ludzie jak sa dlugo ze soba, to sie upodabniaja do siebie. Szczegolnie mocno zakochane pary.
miyako napisał/a:
Z jednej strony masz rację, nie powinno się na takiej podstawie eliminować osoby. Ale ... no nie znoszę hip hopu i po prostu nie mogłabym być z kimś takim. ;p Jakoś mnie ciągnęło do osoby posiadającej dosyć zbieżny gust z moim i w takiej się zakochałam.
A poza tym, czy miłość nie polega właśnie na tym by akceptować jakieś niedoskonałości (wg indywidualnego sposobu oceniania)?
Ja bym mogl jak najbardziej, nawet niech slucha techno, ale niech tez ma cos w tej glowie, bo z taka plastikowa lalą, to nawet bym nie pogadal 5min.
Nawet takich. Toto jest kultowe? O.o
Nie.. zdecydowanie.
devir napisał/a:
Ja bym mogl jak najbardziej, nawet niech slucha techno, ale niech tez ma cos w tej glowie, bo z taka plastikowa lalą, to nawet bym nie pogadal 5min.
Jakoś chyba uległam stereotypowi, że ludzie słuchający prostego techno, popu i hip-hopu mają zazwyczaj pstro w głowie, albo są kompletnie różni ode mnie i nie potrafię się z nimi dogadać. Mam tylko jednego kolegę, który jest naprawdę sympatyczny i w porządku pomimo, że słucha rapu. Mam mnóóóóóóóóóóóóóóstwo koleżanek, które słuchają jakiś przytupówek popowych, rapowych itd. i jedyny temat to promocje, wyprzedaże i solarium.
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum