Szczerosc taka cudowna nie jeste, ja jestem szczery az do bolu i czasem mialem z tego powodu problemy ale generalnie cenie szczerosc i wole zeby mi ktos cos powiedzial prosto z mostu
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9547
Wysłany: 13-04-2008, 14:42
A ja sie zastanawiam właśnie czy ktoś z kim chcemy zerwać nasze relacje (nie wiem jak to napisać, bo o kłótni z tą osobą raczej nie ma mowy) z powodu jego nieszczerości, czy zasługuje na naszą szczerość i jasne postawienie sprawy??
Wiesz Aga mi się wydaje, że to już kwestia bardziej Twojego wewnętrznego dobrego samopoczucia, a nie kwestia patrzenia na drugą osobę....jeśli miałabyś sobie potem wyrzucać i rozmyślać o tym, że nie powiedziałaś tego co myślisz (prawdy) i nie postawiłaś sprawy jasno to lepiej powiedzieć prawdę....a jeśli to miałaby być tylko kwestia bycia uczciwym wobec tej drugiej strony to zastanowiłabym się nad tym czy ktoś faktycznie na to zasługuje, żeby mu prawdę mówić.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8889 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-04-2008, 14:47
Ja myślę, że tak, nawet jeśli ktoś na to nie zasługuje. Można mu pokazać, że traktowało się go do końca mimo wszystko poważnie i fair.
Z każdej takiej sytuacji można wyjść z klasą, i zamiast zatrzaskiwać, spokojnie zamknąć za sobą drzwi.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8889 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-04-2008, 17:46
Znam to uczucie.
Z jednej strony nutka rozczarowania, z drugiej zaś ulga i chęć rozpoczęcia czegoś nowego, "czysta karta", że tak powiem.
Bywało tak, że zdawałam sobie sprawę z tego, że marnuję z kimś swój czas, że niczego nowego mnie ta znajomość nie uczy, że człowiek nic nie daje z siebie, tylko bierze.
W takich przypadkach czułam ulgę, czułam się uwolniona od tej osoby.
Ale ja jestem raczej introwertyczką, może stąd taka wielka ulga.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9547
Wysłany: 13-04-2008, 18:06
A mnie jakoś wyjątkowo mało to obeszło i już nawet nie jest mi przykro, chodź był w pewnym sensie dla mnie ważny i bliski, ale się chyba za bardzo zmienił, albo po prostu w którymś momencie tylko grał (nie wiem czy jak było fajnie, czy teraz). Aż się sama sobie dziwie że mnie to w ogóle nie męczy. Jednak szczere i krótkie załatwienie sprawy było najlepszym rozwiązaniem. Jak bym jedynie oziębiła stosunki to czułabym się dużo gorzej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum