Czytając te wypowiedzi zastanawiam się czy przypadkiem nie jestem jakaś niewrażliwa. Owszem, są rzeczy, które mnie ruszają, niektóre sprawiają, że się wściekam czy chce mi się płakać, ale nigdy do tego stopnia, żebym nie mogła spać, jeść czy generalnie w miarę normalnie funkcjonować. Nie wiem, może z ilością przeżyć rośnie odporność, przynajmniej u mnie.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Mysle Alicja ze chodzi o stopien zazylosci jaka Cie laczy z jakims czlowiekiem a nie uodpornienie sie na takie przezycia.
Jesli cos Cie nie rusza znaczy ze nie bylo tak bliskie i wazne by moglo. Tak mi sie zdaje.
Dostalam od zycia kilka razy tak po tylku a mimo wszytsko nie umiem nie przezywac tego gdy cos sie dzieje, gdy trace cos co bylo dla mnie wazne czy cos..
Mysle Alicja ze chodzi o stopien zazylosci jaka Cie laczy z jakims czlowiekiem a nie uodpornienie sie na takie przezycia.
Jesli cos Cie nie rusza znaczy ze nie bylo tak bliskie i wazne by moglo. Tak mi sie zdaje.
Wydarzenia wiążące się z osobami, które nie są mi bliskie nie ruszają mnie prawie wcale. Oczywiście, sypnę czasami jakąś ku*wą jak jestem zła, albo czymś się zbulwersuję, ale nie zostawia to we mnie trwałych śladów.
Jeśli już coś przeżywam, to właśnie sprawy związane z bliskimi mi ludźmi i nawet wiąże się to ze ścisłą czołówką tego rankingu zażyłości to nie doprowadza mnie to do takich stanów, o których piszecie.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2864
Wysłany: 01-04-2008, 17:39
Erill napisał/a:
Mnie ten towarzyszy juz dwa tygodnie...
Czyli z oewnościa Tobie tez nie ejst łatwo.
Rozmawiasz z kimś o tym czy nikomu nie mówisz?
Ja nie mogę siedzieć cicho, chyba juz mnie nikt nie chce słuchać, stale się powtarzam.
Erill napisał/a:
Rozbierasz na czynniki pierwsze, dochodzisz do wnioskow, a potem znow rozbierasz i dochodzisz do innych. A najgorsze ze de facto nie masz nawet szansy dostania odpowiedzi...
Dokładnie. Jak dobrze, że ktoś to naprawdę rozumie.
Erill napisał/a:
Bo sie nie da. Trezba to po prostu przezyc. Przetrawic. Z czasem zacznie blednac. Im bardziej bedziesz sie godzila z tym, ze to sie stalo. Ze skutki sa takie. I de facto niewiele mozna na to poradzic i grac wedle zasad tej drugiej strony, ze sie tak wyraze...
Ciagle rycze. to trudne. Nie potrafię się normalnie zachowywać.
Erill napisał/a:
Ciezko przestac o tym myslec..
Nie potrafię. Najgorsze, że mam za miesiąc maturę a wydaje mi się, że nic się do tego czasu nie zmieni.
Potrafię coś roztrząsać naprawdę długo.
Czyli z oewnościa Tobie tez nie ejst łatwo.
Rozmawiasz z kimś o tym czy nikomu nie mówisz?
Ja nie mogę siedzieć cicho, chyba juz mnie nikt nie chce słuchać, stale się powtarzam.
Nie jest. Rozmawiam z ludzmi. Pare osob mnie zaczepilo i dalo klilka slow do rozwazenia. Sa osoby, ktore nade mna czuwaja.. I jakos.. idzie..
Ja pisalam na blogu.. I to pomagalo. Ulozyc. Teraz zaczynam odczuwac, ze jest razniej. Godze sie z tym co sie stalo, z tym, ze to zmieni wiele rzeczy i ze musze z tym zyc.
Schiza009 napisał/a:
Ciagle rycze. to trudne. Nie potrafię się normalnie zachowywać.
Daj sobie czas. Rycz, krzycz, pisz, wyzalaj sie. To Ci pomoze ulozyc mysli
Cytat:
Nie potrafię. Najgorsze, że mam za miesiąc maturę a wydaje mi się, że nic się do tego czasu nie zmieni.
Potrafię coś roztrząsać naprawdę długo.
A nakrecasz sie na cos? Bo mnie z czasem brakuje sil na roztrzasanie wciaz tego samego. I po prostu pozwalam temu sie toczyc wlasnym torem..
Trzeba poczekac jakis czas.. nie rzadko dlugi, zeby sie ulozylo.
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2864
Wysłany: 01-04-2008, 18:25
Erill napisał/a:
Ja pisalam na blogu.. I to pomagalo. Ulozyc. Teraz zaczynam odczuwac, ze jest razniej. Godze sie z tym co sie stalo, z tym, ze to zmieni wiele rzeczy i ze musze z tym zyc.
Własnie..trzeba sie pogodzić. Ja obecnie nie mogę.
Erill napisał/a:
A nakrecasz sie na cos? Bo mnie z czasem brakuje sil na roztrzasanie wciaz tego samego. I po prostu pozwalam temu sie toczyc wlasnym torem..
Trzeba poczekac jakis czas.. nie rzadko dlugi, zeby sie ulozylo.
Ja nadal nie moge uwierzyć, że to się tak może skończyć. Analizuję to co mówił i zastanawiam sie dlaczego tak szybko pzrestało to mieć dla niego znaczenie.
Powoli dociera do mnie, że to koniec ale nie chcę tego przyjąc do wiadomości.
Gdzies tam mam jeszcze nadzieję, ze wszystko się ułoży. Że to sie tak nie skończy.
Podobno czas leczy rany..
Erill nadal Cię to boli? Myślisz ot ym? Czy jest już lepiej?
Własnie..trzeba sie pogodzić. Ja obecnie nie mogę.
Nie zmuszaj sie. Nie popedzaj. To przyjdzie z czasem. Pogodzisz sie bo nie bedzie innego wyjscia...
Cytat:
Ja nadal nie moge uwierzyć, że to się tak może skończyć. Analizuję to co mówił i zastanawiam sie dlaczego tak szybko pzrestało to mieć dla niego znaczenie.
Przerobilam to ze sto razy.. dzienne.. I tak dzien w dzien. I caly czas tona pytan. Ktore de facto maja pozostac bez jasnej odpowiedzi..
Cytat:
Powoli dociera do mnie, że to koniec ale nie chcę tego przyjąc do wiadomości.
Jesli pare razy to napiszesz, powiesz.. to ktoregos dnia obudzisz sie i zdasz sobie sprawe z tego.. ze przyjelas to do wiadomosci. A wtedy nastpi smutek.. Ze taka sie stalo.
Cytat:
Gdzies tam mam jeszcze nadzieję, ze wszystko się ułoży. Że to sie tak nie skończy.
Ja tez. Mimo, ze wiem, ze jesli sie ulozy nie bedzie jak bylo.. Ale nadzieja wciaz jest. Dysktowana tesknota, przywiazeniem i wszytskim tym co bylo wspolnym udzialem..
Cytat:
Podobno czas leczy rany..
Leczy. ale nie powoduje, ze sie o tych ranach zapomina. I wlasnie ten fakt mnie boli najbardziej...
Cytat:
Erill nadal Cię to boli? Myślisz ot ym? Czy jest już lepiej?
Boli. Bo wiem jak duzo stracilam. I to przez wlasna glupote. Mysle o tym.. czasem duzo, czasem malo, czasem wcale.. Ale wraca mimowolnie. Siedze i nagle atakuje.
Czy jest lepiej... Jest spokojniej. Doatrlo do mnie co zrobilam, jak i co to implikuje. Dotarly do mnie zasady i ich granice. Lepiej mi nie jest. Bo nadal boli swiadomosc, ze zawiodlam i nie jestem w stanie tego cofnac a zyc juz do konca ze swoim pietnem ze tak zrobilam, mimo, ze nie bylo to moja intencja.
Jest smutno. Ale jasno.
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2864
Wysłany: 01-04-2008, 18:50
Erill napisał/a:
Nie zmuszaj sie. Nie popedzaj. To przyjdzie z czasem. Pogodzisz sie bo nie bedzie innego wyjscia...
Tak, ale ciągle sobie mówię, że to nie może sie tak skończyć i że tak łatwo nie odpuszczę. To chyba jeszcze bradziej mnei dobija.
Erill napisał/a:
Przerobilam to ze sto razy.. dzienne.. I tak dzien w dzien. I caly czas tona pytan. Ktore de facto maja pozostac bez jasnej odpowiedzi..
Nie ma chwili bym nie myślała. Dzień w dzień. Godzina w godzine. Minuta w minute. Ciągle. Jak mam chwile przerwy, to poźniej wraca ze zdwojoną siłą.
Erill napisał/a:
Jesli pare razy to napiszesz, powiesz.. to ktoregos dnia obudzisz sie i zdasz sobie sprawe z tego.. ze przyjelas to do wiadomosci. A wtedy nastpi smutek.. Ze taka sie stalo.
Kiedys minie, nic nie trwa wiecznie..
Erill napisał/a:
Jest smutno. Ale jasno.
U mnie na razie jest tragicznie.
Zachowuje się jak egoistka bo nie umiem rozmawiac o niczym innym jak tylko o tym. Chyba nikogo ostatnio nawet nie słucham.
Mam nadzieję, że to niedługo minie. Że mi przejdzie.
Tak, ale ciągle sobie mówię, że to nie może sie tak skończyć i że tak łatwo nie odpuszczę. To chyba jeszcze bradziej mnei dobija
Widzisz.. Ja nie wiem kogo dotyczy Twoja sytuacja ale moja tyczy sie przyjazni. Wiec jestem w lekko bardziej komfortowej sytuacji..
Ale jesli masz szanse walczyc i ktos Ci nie powiedzial wprost, ze chce zebys mu dala spokoj.. to to zrob. Albo podejmij probe rozmowy i wyjasnienia sobie kwestii.
Schiza009 napisał/a:
Nie ma chwili bym nie myślała. Dzień w dzień. Godzina w godzine. Minuta w minute. Ciągle. Jak mam chwile przerwy, to poźniej wraca ze zdwojoną siłą.
Przejdzie. uspokoi sie. Bedzie wracalo. ale nie bedzie uderzalo tak, by zgiac w pol i wywolywac lzy.
Schiza009 napisał/a:
Kiedys minie, nic nie trwa wiecznie..
Hyh. Jest to jedyna rzecz w ktora nie powinnam wierzyc i jedyna w ktora wierzyc nie przestane..
Cytat:
U mnie na razie jest tragicznie.
Zachowuje się jak egoistka bo nie umiem rozmawiac o niczym innym jak tylko o tym. Chyba nikogo ostatnio nawet nie słucham.
Mam nadzieję, że to niedługo minie. Że mi przejdzie.
Daj sobie czas. Pozwol sobie na to, zeby powiedziec "dzis mnie zycie przeroslo i potrzebuje skupic sie na sobie". To jest normalne, naturalne i potrzebne kazdemu czlowiekowi, zeby byl czasem egoista. A od przyjaciol ma prawo wymagac tego by to rozumieli..
Przejdzie. Nie wiem jak szybko.. czy jak dlugo. Ale z czasem sie oswoisz, w swoity sposob zobojetniejsz i wtedy zaczniesz sie budowac od nowa..
Zabawne dla mnie jest to, że hucznie przyznalibyście, iż heroina jest zła, morfina jest be a kokaina to świństwo. Zabawne dla tego, że to pikuś w porównaniu do tego, do czego się tutaj przyznajecie.
Uzależniliście się od emocji, które odeszły razem z jakąś osobą. Teraz z czysto egoistycznych pobudek krzyczycie "oddajcie mi moje zabawki!"
Uzależniliście się od emocji, które odeszły razem z jakąś osobą. Teraz z czysto egoistycznych pobudek krzyczycie "oddajcie mi moje zabawki!"
Dokladnie tak.
Kazdy odwyk ma etap w ktorym czlowiek krzyczy "dajcie mi moj uzalezniacz spowrotem". I kazdy ma to do siebie, ze po detoskie maleje.
Byc moze sa ludzie, ktorzy uzalezniaja sie bardziej. Jedni od hery i koko.. inni od ludzi i emocji..
Poza tym, pozwole sobie zacytowac:
Cytat:
"...W szpitalu codziennie spotykamy się z uzależnieniem
Wstrząsające, na ile sposobów można się uzależnić.
To byłoby zbyt proste, gdyby chodziło tylko o dragi, wódkę i papierosy.
Myślę, że najtrudniejsze w rzucaniu nałogu,
jest to, by chcieć go rzucić.
Bo przecież, nie uzależniamy się bez powodu,
nieprawdaż?
Mówią, że nie zwalczysz nawyku, dopóki nie dotkniesz dna.
Ponieważ bez względu na to, jak bardzo ta rzecz nas rani...
czasami odpuszczanie jej sobie, boli nas jeszcze bardziej..."
[ Dodano: 01-04-2008, 20:31 ]
Ale, ze sobie pozwole to napisac.
Wole sie uzaleznic od czlowieka i emocji ktore we mnie wywoluje niz od jakiejs mieszanki, ktora sie pali, wciaga czy cokolwiek. I mimo, ze obydwa to chemia. To wole la ludzka
Byc moze sa ludzie, ktorzy uzalezniaja sie bardziej
Ciąg do używek zależy głównie od ilości dopaminy jak i rozwinięcia kinestetycznego systemu reprezentacji. Pod tym względem mam przerąbane, o czym mówi moja narkoprzeszłość. Dopamina ma jeszcze to do siebie, że ułatwia wyrwanie się z nałogu.
Erill napisał/a:
. Jedni od hery i koko.. inni od ludzi i emocji..
Mam wrażenie, że głównym czynnikiem różnic są przekonania danej osoby. Narkotyki się bierze, a emocje są wywoływane "przez kogoś". Co jest jedną wielką bzdurą bo nic poza nami samymi na nasze emocje wpływu nie ma. To, że coś sprawia nam szczęście, to wyuczona reakcje, odruch Pawłowa, kotwice emocjonalna, a nie żadna magia czy pokrewieństwo dusz. Swoją drogą złość/gniew nie jest gorsza od szczęścia/radości, po prostu nasza świadomość bardziej lubi jedno od drugiego.
Świat jest pozbawiony kolorów, nawet odcieni. Wszystko jest "obiektywnie" jałowe i jednakowe.
Erill napisał/a:
emocji ktore we mnie wywoluje
Które w sobie wywołujesz.
Erill napisał/a:
To wole la ludzka
Nic dziwnego, endorfiny są o wiele silniejsze niż heroina. Też wole to, co mocniejsze.
Narkotyki się bierze, a emocje są wywoływane "przez kogoś".
Ale to narkotyk wywołuje "jakaś reakcje". To ze my po niego siegamy przestaje byc wazne w momencie kiedy liczy sie efekt.
Cytat:
Co jest jedną wielką bzdurą bo nic poza nami samymi na nasze emocje wpływu nie ma. To, że coś sprawia nam szczęście, to wyuczona reakcje, odruch Pawłowa, kotwice emocjonalna, a nie żadna magia czy pokrewieństwo dusz.
Moze i faktycznie jest cos w teorii Pawlowa co mozna bylo by przypisac do obdarzania kogos uczuciami. Niby jest bodziec, pojawia sie rekacja, potem przyzwyczajenie, ze okeslony bodziec wywoluje dana rekacje.
Tylko nie wiem po coz tak upraszac i zabierac czlowiekowi prawo do tego zeby sobie wartosciowal w okreslony sposob swoje juz uwarunkowane zachowania.
Poza tym. Pomijajac juz kwestie emocjii w relacjach z ludzmi, dochodzi kwestia dialogu i dobrego rozumienia, ktore de facto ciezko nazwac kotwica emocjonalna czy nawet warunkowaniem. Bo niby jak mozesz warunkowac to, ze ludzie sie ze soba swietnie lub beznadziejnie dogaduja? Emocje nie zawsze maja wplyw na dobry kontakt i dialog. Moga i nie rzadko istnieja tez poza nimi zupelnie..
Source napisał/a:
Świat jest pozbawiony kolorów, nawet odcieni. Wszystko jest "obiektywnie" jałowe i jednakowe.
Twoj swiat jest pozbawiony kolorow i odcieni. I moze Ci sie wydawac, ze jako jedyny jestes najbardziej obiektywny. Ale moj swiat jest kolorowy, jest w pewnych miesjach czarno bialy ale ma tez odcienie. I to jest moja decyzja ze go w taki sposob postrzegam. Mam do tego rowniez pelne prawo jak i najzwyczajniesze w swieci checi, zeby kreowac sobie rzeczywitosc tak by nie byla jalowa.
jesli dobrze czujesz sie w swojej wersji swiata - super.
Ja bym sie czula zle i znalazlabym sposob na to by jalowy i bury nie byl.
Source napisał/a:
Erill napisał/a:
emocji ktore we mnie wywoluje
Które w sobie wywołujesz.
Uwarunkowana emocja jest rekacja na bodziec. To nie ja sama z siebie wywoluje w sobie dana emocje ale robi to juz pojawiajacy sie bodziec, ktory w okreslony sposob zostal zaprogramowany w mojej glowie. gdybym sama miala wywoluwac ta emocje moglabym ja zmienic, prawda? A ona zostala konkretnie uwarunkowana, na konretny bodziec i konkretna rekacje. Jest to juz bardziej automatyzm anizeli moja wlasna praca by cos samej wywolac..
Cytat:
Nic dziwnego, endorfiny są o wiele silniejsze niż heroina. Też wole to, co mocniejsze.
Nie wpadlam na to, ze chodzi o wybior silniejszego. Ja po prostu wole ludzi i emocje od koko
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum