Wysłany: 23-03-2008, 22:48 Co sądzicie o adopcjach na odległość?
Co sądzicie o adopcjach na odległość?
Polega to na tym, że np rodzina z Polski adoptuje jakieś afrykańskie dziecko i wysyła mu ok 15$ miesięcznie. nigdy się prawdopodobnie nie spotkają.
Adopcja Serca (Adopcja na odległość, Adopcja Miłości) – forma pomocy ubogim dzieciom (najczęściej z krajów Trzeciego Świata), która służy tworzeniu partnerstwa między nimi a ofiarodawcami (rodzinami, osobami indywidualnymi, czy grupami osób takimi jak grupa parafialna, czy klasa szkolna). Darczyńcy – osoby fizyczne bądź firmy – deklarują się, podpisując umowę o przyjęciu pod opiekę dziecka lub dzieci. Opieka ma formę comiesięcznych opłat (zwykle 15-20 dolarów) na wyżywienie, odzież, kształcenie, ochronę zdrowia i inne potrzeby dzieci. Najczęściej są to sieroty, wychowywane przez dalszą rodzinę lub ludzi obcych (nierzadko wdowy), którzy jednak – sami mając kilkoro dzieci – bez pomocy finansowej z Europy lub Ameryki nie byliby w stanie zapewnić im wykształcenia. Adopcja Serca obejmuje też dzieci pokrzywdzone przez los, które w inny sposób nie mogłyby otrzymać wykształcenia, np. dzieci osób dotkniętych trądem, ofiary Tsunami.
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
lecz niestety nadal za słabo rozpowszechnione u nas.
A szkoda, można by było pomóc wielu dzieciakom. Cóż... ludzie przed takimi akcjami najczęściej wykręcają się brakiem pieniędzy. Ciężko jest z pomocą w Polsce a co mówić o np. Afryce. Mam nadzieje, że z czasem będzie coraz więcej ludzi chętnych do uczestnictwa w takich akcjach.
Imię: Albert Fish
Wiek: 16 Dołączył: 23 Lut 2006 Posty: 5230
Wysłany: 25-03-2008, 00:55
Ja bym tego nie nazywał adopcją.
Kto kontroluje co dzieje się z tymi pieniędzmi? W ciemno bym tak nie wysyłał, za raz się zleci ojciec, czy inny wujek i po kasie śladu nie będzie.
Ostatnio zmieniony przez fobia 25-03-2008, 00:56, w całości zmieniany 1 raz
Moja nauczycielka religii w gimnazjum opowiadała nam o dziecku, które w taki sposób adoptowała. Płaciła co miesiąc 60 zł. Dostawała zdjęcia tej dziewczynki i listy od niej. W listach dziewczynka pisała o postępach w nauce i ze zdjęć widać było, że jako jedyna miała ubrania wśród grupki małych murzynków.
Sama chciałabym tak adoptować. Od momentu, gdy zacznę pracować adoptuję tak dziecko.
_________________ Black is like the silence of the body after death, the close of life.
Kandinsky
Od momentu, gdy zacznę pracować adoptuję tak dziecko.
też miałam taki plan. jakoś mi sie o tym zapomniało... ale ponieważ jeszcze nie pracuje, to nie musze pamiętać
klasa mojego brata adoptowała tak murzynka, tj, wych. kto chciał się dokładał. też dostawali zdjęcia, listy, podziękowania. nie wiem jak to będzie teraz, po maturze jak odejdą ze szkoły.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum