Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 03-04-2008, 18:29
Nie martw się, matka mojej koleżanki przy mnie tłukła ją wieszakiem, aż go na niej złamała.
Moja siostra ciągle mówi, jaki to Janek jest głupi (nawet z nim nie rozmawiała) i brzydki. Ale to pewnie zazdrość. Jak ma się 23 lata i nigdy nikogo nie miało, to się po prostu wciska ludziom kit, że nikt nie jest w stanie sprostać tak wysokim wymaganiom, lub nikt nie jest wart, albo nikt nie poznał się na geniuszu i urodzie, wiadomo.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8733 Skąd: Kraków
Wysłany: 03-04-2008, 18:36
harlequin napisał/a:
Nie martw się, matka mojej koleżanki przy mnie tłukła ją wieszakiem, aż go na niej złamała.
To jakaś patologia. Gdyby moja mama tak zrobiła, nie miałybyśmy już o czym ze sobą rozmawiać.
harlequin napisał/a:
Jak ma się 23 lata i nigdy nikogo nie miało, to się po prostu wciska ludziom kit, że nikt nie jest w stanie sprostać tak wysokim wymaganiom, lub nikt nie jest wart, albo nikt nie poznał się na geniuszu i urodzie, wiadomo.
Nieraz taka osoba naprawdę tak uważa, nie widzi problemu w sobie. I szuka dalej księcia na białym koniu.
Powodzenia.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 03-04-2008, 19:22
Gabi napisał/a:
To jakaś patologia. Gdyby moja mama tak zrobiła, nie miałybyśmy już o czym ze sobą rozmawiać.
To ciekawe gdzie zarówno ona, jak i ja, byśmy teraz mieszkały ; ) Obie mamy nerwowych rodziców, tak żeśmy się przyciągnęły.
Ale wiesz, Gabi, rodzice się przydają w życiu, dopóki się nie skończy chociażby tych 19 lat i czasem trzeba wytrzymać to, że np. nie można się czesać z bólu, bo się dostało w głowę butlą 10-litrową pełną wody albo że nie można normalnie usiąść, czy robić brzuszków na WF-ie, bo się dostało kopa w kość ogonową.
Za to codziennie dostaje się 10zł na śniadanie do szkoły. Śniadania oczywiście się nie je, a pieniądze odkłada na narkotyki.
Z narkotykami żartowałam, pieniądze odkładam na kosmetyki, prezenty i wszelkie pierdoły.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, o której pisała harlequin. Gdyby ktokolwiek zaczął mnie tłuc wieszakiem, to albo wypchnęłabym tą osobę za drzwi albo sama wyszła. No bez przesady, nie mogłyście nic zrobić? -.-
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8733 Skąd: Kraków
Wysłany: 03-04-2008, 22:03
harlequin napisał/a:
bo się dostało w głowę butlą 10-litrową pełną wody albo że nie można normalnie usiąść, czy robić brzuszków na WF-ie, bo się dostało kopa w kość ogonową.
Żadne dziecko, obojętnie, jakie by nie było, na to nie zasługuje.
harlequin napisał/a:
To ciekawe gdzie zarówno ona, jak i ja, byśmy teraz mieszkały ; ) Obie mamy nerwowych rodziców, tak żeśmy się przyciągnęły.
Ale wiesz, Gabi, rodzice się przydają w życiu, dopóki się nie skończy chociażby tych 19 lat i czasem trzeba wytrzymać to, że np. nie można się czesać z bólu, bo się dostało w głowę butlą 10-litrową pełną wody albo że nie można normalnie usiąść, czy robić brzuszków na WF-ie, bo się dostało kopa w kość ogonową.
Wasi rodzice bardzo "specyficznie" postrzegają dyscyplinę. Czy oni też byli bici przez swoich rodziców w dzieciństwie?
Jeśli nie umieją uzyskać posłuchu w inny sposób, to tylko dowodzi o ich porażce wychowawczej.
Na waszym miejscu pojechałabym do kogoś z rodziny, kto mieszka w tym samym mieście. I gówno by mnie obchodziło, że wszyscy się dowiedzą. Dziecko w wieku 11 lat już chyba tyle może zrobić. Zwłaszcza, jeśli jest tak dojrzałe psychicznie, jak Ty (przynajmniej tak się tutaj prezentujesz).
harlequin napisał/a:
Teraz ja już oddaję, nie ma się co dawać.
Mam nadzieję że sama w przyszłości problemów ze swoimi dziećmi nie będziesz rozwiązywać w ten sposób.
Przemoc domowa lubi przechodzić z pokolenia na pokolenia. Stąd właśnie moje wcześniejsze pytanie o waszych dziadków.
Dobrze, że mam dość mocną psychikę, to mi się nie zjechała.
Kochanie, to czy tak jest to sie okaze dopiero wtedy jak bedziesz miala wlasne dzieci.
Nie istieje cos takiego jak wymazanie z pamieci takich przezyc jakie opisujesz i to jeszcze od strony rodzciow, a wiec osob ktore maja wproadzic w swiat i do mniej wiecej 13 roku zycia sa alfa i omega dla dziecka..
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 04-04-2008, 09:58
Gabi napisał/a:
Jeśli nie umieją uzyskać posłuchu w inny sposób, to tylko dowodzi o ich porażce wychowawczej.
Mówię im to...
Nie wiem jak to dokładnie było z moimi dziadkami. Wiem, że jedna babcia była straszną materalistką, związała się z dziadkiem wyłącznie dla jego kasy i wcale nie była z nim blisko, a druga babcia była wyjątkowo nerwowa i raz mało co nie zabiła dziadka (wujkowi udało się zmienić tor lotu czajnika).
Ale moi rodzice chyba nie byli bici przez swoich rodziców.
Nie, właściwie to prawie na pewno nie.
A ja miałam też jakoś ostatnio sen, że mamy dziecko z Jankiem i że on je uderzył i że ja histeryzowałam, zaczęłam krzyczeć do niego "nie bij mojego dziecka, rób wszystko, tylko nie bij MOJEGO dziecka!"
Nie, nie uważam, by bicie miało jakiekolwiek zalety, nie mam zamiaru bić swoich dzieci, jakbym zobaczyła, że trzęsie się przeze mnie ze strachu, to chyba własną pięścią bym się zabiła!
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Czy zdażyło wam się być nieakceptowanym przez rodziców przyjaciółki/przyjaciela/dziewczyny/chłopaka? Jak to okazywali? Jak sobie z tym radziliście?
Mi nie zdarzyło się być nieakceptowanej przez rodziców chłopaka, ale mój tato nieakzeptował mojego chłopaka. zapraniał mi się z nim spotykać ze względu na wiek. Kiedy go poznałam miał 20 lat, a ja niecałe 16.
Na szczęście teraz go bardzo lubi i jest wszystko ok
Swego czasu nie akceptował mnie ojciec teraz już mojego byłego. Dlatego że on należał do jakiejś drużyny piłkarskiej ( nigdy się tym szczególnie nie interesowałam) No i z tego co pamiętam to miał dużo odpoczywać nie pić no i oczywiście nie palić .. A przy mnie sie rozpił , zaczął palić i nie wracał na noc do domu xD
Darn napisał/a:
Jak to okazywali?
hm.. nie musiał tego szczególnie okazywać , widziałam jak na mnie patrzył no i czułam sie winna troche..
Darn napisał/a:
Jak sobie z tym radziliście?
Unikałam go jak tylko mogłam
_________________ "Trudno uwierzyć uwierz mi w to że ktoś kiedyś tutaj był, kto wielkie słowo, nazbyt wielkie.. kochał ją.."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum