Tylko, ze z Twojego punku widzenia [jesli go dobrze odczytuje] wynika, ze rodzice gdy sie rozchodza nie powinni sie wiazac z nikim innym bo dziecko moze nie chciec miec dwoch mam czy tatusiow.
Nie chodzi o to, zeby zastepowac kogos [w przypadku gdy mamy dobre relacje rodzicow], ani zeby robic dzien ojca I i II. Bo wiadomym jest, ze partner rodzica jest zastepczym rodziciem i dziecko chetniej zglosi sie do biologicznego rodzica niz zatspeczego. Ale nie jest w stanie nie lubic dobrego czlowieka, bedacego partnerem mamusi/tatusia tylko dlatego, ze nie jest jego tatusiem. Owszem moze nie chciec takiej sytuacji. Ale dziecko z wiekiem tez rozumie i chce by rodzic byl szczesliwy...
Wszytsko zalezy od tego jak rodzice znajda sie w tej sytuacji.
Tylko, ze z Twojego punku widzenia [jesli go dobrze odczytuje] wynika, ze rodzice gdy sie rozchodza nie powinni sie wiazac z nikim innym bo dziecko moze nie chciec miec dwoch mam czy tatusiow.
Nie o to mi chodzi. Jak najbardziej rodzice maj± prawo do wi±zania siê z innymi lud¼mi, ale nowy/a partnerk/a nie powinno przejmowaæ obowi±zków rodzica. Mo¿e byæ dla dziecka kim¶ bliskim, ciê¿ko znale¼æ mi na to odpowiedni± nazwê, bo nie pasuje mi ani wujek ani przyjaciel. Mo¿e spróbujê to wyt³umaczyæ na przyk³adzie. Przypu¶æmy, ¿e trzeba pos³aæ dziecko do szko³y - uwa¿am, ¿e powinni decydowaæ o tym rodzice, a nie np. mama ze swoim nowym partnerem, który móg³by tego chcieæ tylko dlatego, ¿e jest obecny w ¿yciu dziecka i w ¿yciu matki. Podobnie z rozwi±zywaniem problemów wychowawczych z dzieckiem - uwa¿am, ¿e od tego jest ojciec i matka, a nie nowy wujek czy ciocia. Poza tym, biologicznemu rodzicowi by³oby ciê¿ej utrzymaæ wiê¼ z dzieckiem - nie do¶æ, ¿e nie jest z nim ka¿dego dnia, to jeszcze kto¶ próbuje spe³niaæ jego obowi±zki.
_________________ "Taka ju¿ jest niewiasta, lubie¿no¶ci pe³na. I w chuci nienasycona. Jak ¶wiat ¶wiatem, tak by³o i tak bêdzie in saecula saeculorum."
Rodzice chca dla nas jak najlepiej. I ich ewenatualny brak akceptacji dla takiego zwiazku wyniklaby bardziej z trsoki o Twoja przyszlosc. O to, ze uwiazujesz sie...
Znam osobe ktorej mama nie akceptuje [nie akceptowala przynajmniej jeszcze w ubieglym roku] jej zwiazku z partnerem ktory mial dziecko.
Rodzic nie patrzy wtedy na to jaki jest ten czlowiek. Ale na to, ze jego/jej dziecko pakuje sie w trudny zwiazek w ktorym bedzie druga, w ktorym musi ekspresowo dojrzec i w ktorym nie ma gwarancji, ze dziecko zaakceptuje druga kobiete..
no tak ale wiesz mojej siostry by³y ojciec jej córki ich zostawi³ wiec nie wiem czy by byli zachwyceni
_________________ Nawet nie wiesz, ¿e wcale nie proszê o wiêcej ni¿ mo¿esz mi daæ.
Po prostu siê pojaw. Przemknij mi przez ¿ycie i daj do zrozumienia,¿e cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, ¿e prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Tylko, ze tak sie nie da.
Jesli mama ma nowego partnera z ktorym mieszka i ktory staje sie czescia wspolnoty nie da sie wylaczyc go z decyzji na temat jednego z czlonkow tej wspolonty. Oczywiscie, ze nie moze miec takich samych praw wzgledem dziecka i decydowania o jego przyszlosci ale ma prawo wyrazic swoje zdanie i tez przywolac dziecko do porzadku. Nie moze byc tak, ze autorytetem jest nieobecny ojciec a partner mamy nim nie jest.
To jest trudna sztuka pogodzenia praw, obowiazkow i ich zakresu miedzy doroslymi..
[ Dodano: 01-04-2008, 14:58 ]
kamasutra napisa³/a:
no tak ale wiesz mojej siostry by³y ojciec jej córki ich zostawi³ wiec nie wiem czy by byli zachwyceni
no nie kazdy ale wiesz
Oni to w ogóle maj± dziwne podejsæie ;P
_________________ Nawet nie wiesz, ¿e wcale nie proszê o wiêcej ni¿ mo¿esz mi daæ.
Po prostu siê pojaw. Przemknij mi przez ¿ycie i daj do zrozumienia,¿e cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, ¿e prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Jesli mama ma nowego partnera z ktorym mieszka i ktory staje sie czescia wspolnoty nie da sie wylaczyc go z decyzji na temat jednego z czlonkow tej wspolonty. Oczywiscie, ze nie moze miec takich samych praw wzgledem dziecka i decydowania o jego przyszlosci ale ma prawo wyrazic swoje zdanie i tez przywolac dziecko do porzadku. Nie moze byc tak, ze autorytetem jest nieobecny ojciec a partner mamy nim nie jest.
Wiem, ¿e drugi partner równie¿ musi byæ dla dziecka jakim¶ autorytetem, skoro ¿yj± pod jednym dachem i ma on wk³ad w wychowanie dziecka, ale daleka jestem od nazywania go tat±. A autor postu, który sprawi³, ¿e wywi±za³a siê taka dyskusja, wyrazi³ chêæ zostania nowym tatusiem w pe³nym znaczeniu tego s³owa (przynajmniej ja tak to odebra³am), co jest w moim odczuciu niezupe³nie w porz±dku w takiej relacji.
_________________ "Taka ju¿ jest niewiasta, lubie¿no¶ci pe³na. I w chuci nienasycona. Jak ¶wiat ¶wiatem, tak by³o i tak bêdzie in saecula saeculorum."
oczywi¶cie. jakby nie patrzeæ to dziecko jest jego cz±stk±, gdyby dla zapomnia³ o tym dla mnie by³by to znak ¿eby zastanowiæ siê nad jego charakterem.
kamasutra napisa³/a:
Czy ma to dla was jakie¶ znaczenie?
Gdybym to by³ facet, który wychowuje sam dziecko chêtni bym mu pomog³a (chyba ze dzieciak by³by wyj±tkowo wredy) i taka sytuacja by mi odpowiada³a najbardziej. Gdyby facet mia³ dziecko gdzies w Polsce i tylko s³a³ mu alimenty, tez by mi to nie przeszkadza³o (chyba ze mia³ by z 5 dzieci w ca³êj Polsce). Najgorsza sytuacja to taka gdyby dziecko wychowywa³a np.by³a ¿ona i on by doje¿dza³ i odwiedza³ dziecko u zony, je¼dzi³ tam na urodziny,gdy ma³y by³ by chory itd. Zaakceptowa³abym równiez t± 3 sytuacjê bo bym musia³a decyduj±c sie na zwiazek z tym facetem,ale przysz³oby mi to z najwiekszym trudem.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum