Mportalik - forum dyskusyjne Strona Główna Mportalik - forum dyskusyjne
Super forum młodzieżowe.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: kamasutra
12-03-2008, 13:35
Przyjażń
Autor Wiadomość
I3ziko 
++
polisz dziołk



Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 3152
Skąd: szikago
Wysłany: 31-03-2008, 16:10   

wronka napisał/a:
Na prawdziwą przyjaźń trzeba poczekać.


wronka ma racje. trudno zdobyć nowego przyjaciela. a jak sie ma prawdziwego jest on na wagę złota. świetnie jest to opisane w "małym księciu"

Cytat:
Wtedy pojawił się lis.
- Dzień dobry - powiedział lis.
- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.
- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
- Jestem lisem - odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?
- Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?
- Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?
- Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...
- To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...
- Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.

Lis zaciekawił się:
- Na innej planecie?
- Tak.
- A czy na tej planecie są myśliwi?
- Nie.
- To wspaniałe! A kury?
- Nie.
- Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.
W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
- Ach, będę płakać!
- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
- Oczywiście - odparł lis.
- Ale będziesz płakać?
- Oczywiście.
- A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.
Róże bardzo się zawstydziły.
- Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.
Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
_________________
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 31-03-2008, 16:20   

Po czym poznajemy jego prawdziwosc?
Cytat jest piekny.. ALe dlaczego gdy kogos oswoimy i popelniamy jeden blad to nagle to oswojenie sie cofa?
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11102
Wysłany: 31-03-2008, 16:51   

Erill napisał/a:
ALe dlaczego gdy kogos oswoimy i popelniamy jeden blad to nagle to oswojenie sie cofa?


A gdy ty się na czymś sparzysz to nie podchodzisz później do tego z rezerwą?
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 31-03-2008, 17:08   

Cytat:
A gdy ty się na czymś sparzysz to nie podchodzisz później do tego z rezerwą?


Podchodze.
Ale krotko. Pewnie wynika to z mojej naiwnosci i tego, ze chce nadal miec kogos obok siebie mimo, ze sie sparzylam..
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
I3ziko 
++
polisz dziołk



Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 3152
Skąd: szikago
Wysłany: 31-03-2008, 17:16   

Erill napisał/a:
Po czym poznajemy jego prawdziwosc?

prawdziwy przyjaciel jest bezinteresowny.


Erill napisał/a:
ALe dlaczego gdy kogos oswoimy i popelniamy jeden blad to nagle to oswojenie sie cofa?

prawdziwy przyjaciel wybaczy jeśli zobaczy ze żałujesz. kogoś oswoić nie znaczy podporządkować sobie i robić z nim co sie chce. przyjaźń trzeba tez pielęgnować i dbać żeby nie wygasła.
_________________
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 31-03-2008, 17:28   

Cytat:
prawdziwy przyjaciel jest bezinteresowny.


Wlasnie sobie pomyslalam, ze to pierwsza trafna i krotka definicja jaka spotkalam.. :)

I3ziko napisał/a:
prawdziwy przyjaciel wybaczy jeśli zobaczy ze żałujesz.


Ale i tak nie przyspieszy sie czasu w jakim to zrobi, prawda?
To sie chyba tylko tak wydaje bedac ta strona ktora zawiodla, ze mozna to tak ot przelknac skoro ten co zawinil to wie i zaluje i chce naprawic blad..

I3ziko napisał/a:
kogoś oswoić nie znaczy podporządkować sobie i robić z nim co sie chce


No to napewno nie.
Ktos mi napisal, ze przyjazn jest jak cien. Zawsze jest, ale nie jest tym co sie upomina o swoj czas... Po prostu. Jest gdy tego potrzeba..

I3ziko napisał/a:
przyjaźń trzeba tez pielęgnować i dbać żeby nie wygasła.


Zastanawiam sie czy czas dziala na niekorzysc przyjazni? Odleglosc? I brak spotkan? Czy moze to bledne zalozenia, ze przyjazn podobnie jak zwiazek nalezy pielegnowac, podlewajac ja czasem, obecnoscia i spotkaniami?
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1194
Wysłany: 31-03-2008, 17:54   Re: Przyjażń

just_me napisał/a:
Czy sadzicie ze prawdziwa przyjazn przychodzi szybko, czy trzeba na nia pracowac?

Hmm tak sobie myślę...w pierwszym odruchu od razu pomyślałam, że przyszłość przychodzi powoli, że się na nią latami czeka i dopiero jak się z kimś przeżyje X lat w takich relacjach to można powiedzieć "tak, to przyjaźń"...ale tak na dobrą sprawę jak sobie o tym myślę, to w moim przypadku była to przyjaźń od "pierwszego wejrzenia" (zapewne śmiesznie brzmi, ale już w sumie od początku wiedziałam, że moja przyjaciółka znaczy dla mnie dużo więcej niż inne osoby "z podwórka"...w drugim odruchu chciałam napisać "oczywiście, że trzeba nad nią pracować"...ale czy ja tak na prawdę pracuję nad naszą przyjaźnią...jeśli się nad tym głębiej zastanowię to życie tak naprawdę wyznacza nam sytuacje w których się sprawdzamy jako przyjaciółki...praca wyznacza dla mnie swoją nazwą jakiś wysiłek, ale w odniesieniu do mojej przyjaciółki wszystkie rzeczy które robią nie są "pracą" tak pojmowaną....i nie chodzi o to, że się nie staram czy nie wkładam w to dużo energii...trudno mi to jakoś teraz nawet ubrać w słowa, żeby było precyzyjne.

just_me napisał/a:
Jak wazni sa w waszym zyciu przyjaciele?

Moja przyjaciółka jest dla mnie praktycznie jak rodzina.

I3ziko napisał/a:
Erill napisał/a:
Po czym poznajemy jego prawdziwosc?

prawdziwy przyjaciel jest bezinteresowny.


Ja bym to skróciła do "Prawdziwy przyjaciel jest." Może to źle może dobrze, ale nie wierzę za bardzo w bezinteresowność. Owszem okłamuje nawet siebie czasem używając tego stwierdzenia, ale jej tak na dobrą sprawę nie ma (przynajmniej według mnie)
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ostatnio zmieniony przez Elektroniczna 31-03-2008, 17:55, w całości zmieniany 1 raz  
  Znak zodiaku: ryby
 
miyako 
Zasłużeni



Wiek: 17
Dołączyła: 14 Gru 2006
Posty: 3360
Wysłany: 31-03-2008, 17:55   

miyako napisał/a:
3. Bardzo ważni, nie wyobrażam sobie by mogło ich kiedyś nie być. Mam chyba dwóch. Obydwaj to faceci.

Nie mam przyjaciół. Jedynym jest wybranek serca, ale to tak jakby się nie liczy, bo wydaje mi się, że przyjaźń jest wliczona w miłość.
_________________
Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
 
  Znak zodiaku: bliznieta
 
I3ziko 
++
polisz dziołk



Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 3152
Skąd: szikago
Wysłany: 31-03-2008, 18:06   

Erill napisał/a:
Zastanawiam sie czy czas dziala na niekorzysc przyjazni? Odleglosc? I brak spotkan? Czy moze to bledne zalozenia, ze przyjazn podobnie jak zwiazek nalezy pielegnowac, podlewajac ja czasem, obecnoscia i spotkaniami?


Miłość to znacznie silniejsze uczucie a co za tym idzie wymaga od nas więcej. Z miłością jest tak ze albo kogoś kochasz albo nie. Z przyjaźnią jest inaczej bo możesz sie z kimś przyjaźnić mniej lub bardziej. Malo co może stanąć pomiędzy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Ani odległość ani czas nie rozłączy dobrej znajomości. Przyczyna zerwania kontaktu jest przeważnie coś więcej niż brak spotkań.
_________________
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11102
Wysłany: 31-03-2008, 19:26   

I3ziko napisał/a:
prawdziwy przyjaciel wybaczy jeśli zobaczy ze żałujesz.


Może wybaczyć, ale nie to nie znaczy, że zapomni. Kiedy ktoś zrani, to ciężko o tym zapomnieć. I chociaż rana nie jest świeża, to czasami przypominamy sobie, że nie zawsze było różowo i już się na tej osobie przejechaliśmy. Ba, podobnie jest w miłości.
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 31-03-2008, 19:53   

Czyli wychodzi na to, ze nie istnieje cos takiego jak wybaczenie bledu i pojscie do przodu. Kazdy blad sie za nami bedzie ciagnal bo go popelnilismy. I mimo, ze zrobilismy gro rzeczy ktore pokazaly, ze warto nam ufac.. To ta osoba tak naprawde juz nie bedzie tego potrafila...
Zawsze juz bedzie tak, ze bedzie sie patrzylo przez pryzmat tego co sie kiedys zdarzylo.. A nie przez wnioski jakie z tego wynikly. A moze takie zdystansowanie i pamiec to takie wnisoki wlasnie?
Ze de facto nie ma relacji czysto szczeych, bez zalaman, bez rys i nigdy nie bedzie, bo jestesmy tylko ludzmi by bylo to mozliwe..?
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Source 
Przyjaciel
Niepoprawny Bajarz



Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 1213
Wysłany: 31-03-2008, 19:53   

Erill napisał/a:
Wiec albo nie mam przyjaciol, albo mam zla definicje i oczekiwania wzgledem tej wiezi.


Miło by było tą definicję przeczytać, naprawdę.

I3ziko napisał/a:
prawdziwy przyjaciel jest bezinteresowny.


Problem jest taki, że bezinteresowność w świecie nie występuje. Chyba, że ja mam złą definicje tego słowa. Nikt nigdy nie zrobił nic przeciwko sobie. Żeby coś zrobić, trzeba mieć motywację. Kolejny rzeczownik, który jest poza zasiekiem zmysłów. Jeśli się coś robi, chce się to zrobić. Nie da się zrobić czegoś wbrew swojej woli. Chcę=mam interes.
Interes? Kolejny nienamacalny rzeczownik. Odnajduję interesy moralne, etyczne, generyczne, finansowe. Inni mogą na tych płaszczyznach interesów nie dostrzegać, jednak według definicji słownikowej, gramatyki transformacyjnej, biologi etc on tam jest.


Nie mam definicji przyjaźni. Nie jest mi potrzebna. Mam dość szkodzenia sobie, zapętlając się w rozważaniach nad wszystkim.

Pozdrawiam
Source.
_________________
  Znak zodiaku: baran
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 31-03-2008, 20:03   

Source napisał/a:
Erill napisał/a:
Wiec albo nie mam przyjaciol, albo mam zla definicje i oczekiwania wzgledem tej wiezi.


Miło by było tą definicję przeczytać, naprawdę.


Bo z moich zalozen dotyczacych przyjazni wynikalo, ze w przyjazni mozna zawsze liczyc, ze przyjaciel Ci zawsze powie co mysli. Ze bedzie z Toba szczery nawet wtedy kiedy przyjdzie mu dac ci kopa w tylek. Ze powie wprost, ze cos mu sie pasuje w twoim zachowniu, powie dlaczego i zrobi to nie dlatego, zeby Ci dowalic ale dlatego, ze jako osoba Ci najblizsza zna Cie najlepiej i zalezy mu na twoim zyciu i tym, zeby bylo jakos poukladane.
Zakladam, ze gdy cos mojemu przyjacielowi nie pasuje w mojej osobie, ze cos we mnie powoduje, ze zle mu sie dzieje i ja tego nie dostrzegam to znaczy, ze trzeba mi to powiedziec wprost. Tak po prostu. A nie czekac do chwili az sie to nagromadzi.
Ze mozna na niego zawsze liczyc, ze bedzie. Ze powie slowo, zeby czlowiek mial poczucie ze nie jest w czyms sam. Mimo, ze nie zrobi niczego za mnie to wiem ze bedzie mnie wspieral.
Naturalnie to dziala w obie strony. Bo czego ja oczekuje to samo daje, prawda.
Juz nawet nie chodzi o to by mial czas na spotkania... Bo przyjaciel winen byc jak cien. Byc supportem.
Ze czlowiek wie, ze cokolwiek powie przy tym czlowieku bedzie to bezpieczne i nigdy nie wyjdzie poza te dwie osoby. Ze ma poczucie iz nie jest oceniany a akceptowany...
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11102
Wysłany: 31-03-2008, 20:18   

Erill napisał/a:
Czyli wychodzi na to, ze nie istnieje cos takiego jak wybaczenie bledu i pojscie do przodu. Kazdy blad sie za nami bedzie ciagnal bo go popelnilismy. I mimo, ze zrobilismy gro rzeczy ktore pokazaly, ze warto nam ufac.. To ta osoba tak naprawde juz nie bedzie tego potrafila...
Zawsze juz bedzie tak, ze bedzie sie patrzylo przez pryzmat tego co sie kiedys zdarzylo.. A nie przez wnioski jakie z tego wynikly. A moze takie zdystansowanie i pamiec to takie wnisoki wlasnie?


Mi nie chodzi o to, że nie da się odbudować przyjaźni, po jakichś burzach, ale to nie będzie to samo co wcześniej - jak coś się rozerwie i chcemy to związać to też zostaje supeł, prawda? Można ponownie zaufać, ale ciężko jest zapomnieć o krzywdzie - nie mówię o rozpamiętywaniu, ale pamiętaniu. Kiedyś bliska mi osoba zraniła mnie do tego stopnia, że chciałam definitywnie zerwać kontakty i jeszcze jej nawrzucać, ale kiedy zobaczyłam, że jej zależy i stara się jakoś zrekompensować te swoje błędy to wybaczyłam - nie jest tak jak kiedyś, ale jest dobrze i coraz lepiej, bo łatwo coś spieprzyć, a ciężej naprawić. Mimo to, pamiętam co się kiedyś działo i ile nerwów mnie to kosztowało.
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
MagicalFire 
McGavyer

Imię: Paweł
Wiek: 21
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 4
Skąd: Cybinka
Wysłany: 31-03-2008, 20:21   

nie prawdziwej przyjaźni :/

prędzej czy później wszystko sie kończy
nawet przyjaźń
Ostatnio zmieniony przez MagicalFire 31-03-2008, 20:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: skorpion
 
Piotrek

Dołaczył: Dawno
Posty:
Skad: Z internetu





Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania
REGULAMIN

:::REKLAMA:::

Mapa forum
Fotografie ślubne Wiadomości, newsy
statystyki www stat.pl