Nie miałam takiej sytuacji. I na pewno nie chciałabym mieć, gdybym wiązała dłuższą przyszłość z jakimś mężczyzną. Nigdy też do tej pory nie rozmyślałam nad tym nawet czysto teoretycznie co bym zrobiła, gdyby się okazało, że nie darzą mnie sympatią.
Jeśli chodzi o rodziców przyjaciółki to bardzo mnie lubią. Można powiedzieć, że po tych 15 latach nie jest to takie zwykłe lubienie jak z rodzicami dalszych znajomych. Są dużo bardziej serdeczne.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ostatnio zmieniony przez Elektroniczna 25-03-2008, 21:38, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3271
Wysłany: 25-03-2008, 16:45
Nie zdarzyło mi się. Rodzice mojego chłopaka bardzo mnie lubią. Z wzajemnością zresztą
Narażam im się tylko czasem, jeśli nie zjem wszystkiego, co mi się da na talerzu ._.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2636 Skąd: Radom
Wysłany: 25-03-2008, 17:06
Szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie poznałam rodziców któregokolwiek z moich chłopaków. Uważałam że nie był to związek na takim etapie żeby ich poznawać. Rodziców A. poznam w tą sobotę na weselu i już teraz planuję jak mam się zachowywać . Rodzice mojej przyjaciółki chyba mnie polubli...napewno jej mama, z jej tatą nie miałam bliższego kontaktu.
Imię: Wooof
Wiek: 20 Dołączył: 07 Lip 2006 Posty: 2019 Skąd: z okolicy
Wysłany: 25-03-2008, 17:33
ja mialem szczescie ze zostalem zaakceptowany przez rodzicow mojej dziewczyny, a przynajmniej nie dawali oznak ze jest inaczej
_________________ Witam w rzeczywistości...
KOCHAM OLEŃKE :-*
Nie dbam o wasz szacunek...
Misja zyciowa: ignorowac prowokatorow i ludzi pustych, bo oni i tak zgina z wlasna glupota.
Czy zdażyło wam się być nieakceptowanym przez rodziców przyjaciółki/przyjaciela/dziewczyny/chłopaka?
Raz, nie przez rodzicow obecnego chlopaka.
Nie akceptowałą mnie matka, ojciec byl jak najbardziej w porzadku.
Wynikało to najprawdopodobniej z tego, iż uważała, że podstepem odbiłam chłopaka jej ulubienicy, a jego poprzedniej dziewczynie.
Darn napisał/a:
Jak to okazywali?
Nie odpowiadanie na 'dzien dobry'.
Zwykła ignoracja, gdy stalismy razem, zwracala sie tylko do niego.
Ja jak powietrze.
Darn napisał/a:
Jak sobie z tym radziliście?
Nie szukałam nigdy z nia kontaktu na sile.
Przebywajac u niego w domu staralam sie aby ansze drogi sie nie krzyzowały.
Chociaz nie bylo czego znosic za dlugo, bo zwiazek dlugo nie trwał
Koleżanki i kolegów rodzice myślę, że całkowicie mnie akceptują. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ja jestem fajna i oni też są fajni.
Jeżeli chodzi o mojego chłopaka, to zawsze miałam dziwne przeczucie, że jednak nie do końca podobam się jego rodzicom. Nie, żeby tak było. Ale sama sobie to wmawiałam. Straszne było dla mnie pierwsze spotkanie z nimi. Potem jakoś szło.
Dzisiaj mówię im tylko 'dzień dobry' jak spotkam ich w drodze do kościoła.:P
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3271
Wysłany: 25-03-2008, 18:35
Jeżeli chodzi o rodziców mojej przyjaciółki, to jak najbardziej mnie oni lubią.
Z jej tatą mamy podobny gust muzyczny, a jej mama szanuje mnie za mój talent i podoba jej się to, że jestem wysoka.
(O_o )
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Czy zdażyło wam się być nieakceptowanym przez rodziców przyjaciółki/przyjaciela/dziewczyny/chłopak
Nie. Jakos nigdy nie bylo sytuacji zeby ktos mi okazal jawna niechcec, a jeszcze mnie bardzo lubiono O_o
Chyba umiem sobie dobry PR zrobic
Rodzicow mojej jednej przyjaciolki i przyjaciela [w sensie nie mowimy o rodzenstwie] nie znam wogole. Jakos nie bylo okazji do poznania. Znaczy poza rozmowa telefoniczna jaka sie tam moze ze dwa razy trafila..
Imię: Wszemiła
Wiek: 19 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 26-03-2008, 20:29
Mi się zdarzyło. Mamuśka mojego byłego mnie nie akceptowała. Okazała to bardzo wprost- krzykiem. Związek rozpadł się po roku bo synek nie potrafił sie mamusi przeciwstawić. W sumie dobrze.
Ogólnie narzekać nie mogę. Potrafię mówić to, co ludzie chcą usłyszą.
Zdarzył się jeden przykry przypadek.
"Przyjaciółka" w odwecie za to co jej zrobiłem, zwaliła pewne swoje przewinienie na mnie. Robiliśmy rzeczy, których w jej wieku robić nie wypada. Tak się złożyło, że podobna sytuację przeżyła z kimś inny. Wpadła u rodziców. Mogła wybierać.
Ojciec to najchętniej by mi głowę szpadlem upier*****. Nie widzę go od kilku lat.
mamusia i 14 lat starszy braciszek mojego chłopaka mnie nie akceptowali zbytnio,mi nic raczej nie mówili,ale jemu straszne rzeczy opowiadali,wyzywali itd.,na początku o tym nie wiedziałam,znaczy o tych sytuacjach,teraz sie zastanawiam,jak to wytrzymywał
jesteśmy ze soba prawie dwa laty i w sumie teraz już nic sie nie odzywają bo wiedzą że i tak nic nie zdziałają
Mama byłej "przyjaciółki" chyba nikogo nie akceptowała - ani mnie, ani jej chłopaka, ani jej znajomych. Zawsze zachowywała się dość dziwnie:/ Czułam się przy niej strasznie nieswojo, chociaż nic złego mi nie robiła. Przerażało mnie to, że potrafiła w mojej obecności zbesztać swoją córkę, albo ją za ciuchy wyciągnąć z pokoju. Dziwna kobieta.
A rodzice i rodzeństwo mojego Ukochanego jak najbardziej mnie akceptują Na szczęście!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum