Tak samo jest w przypadku zupełnie obcych dla siebie ludzi, ofiara i gwałciciel. Przypuśćmy na dyskotece, dziewoja zaczepia chłoptasia, flirtuje z nim, robi mu nadzieje. Przykleja się do niego, prowokuje, bawi się. A kiedy on nie wytrzymuje ma pretensje do wszystkich tylko nie do siebie.
Ojciec i córka to nie to samo co "obcy sobie ludzie" na dyskotece O_o ... O ile u "chłoptasia" to normalne, że czuje pociąg do jakiejś dziewczyny - o tyle u ojca, który czuje pociąg do córki - to chore.
Cytat:
i nawet gdyby latała rano w samych majtkach i koszulce to ojciec nie ma prawa naruszyć jej sfery intymnej...a tym bardziej tłumaczyć molestowania tym że powiedzmy kusiła go i prowokowała skąpą piżamą
Agree.
_________________ Odszedłem bez pożegnania. ~.~
Adieu.
Dziękować miłym i mniej-miłym.
Ostatnio zmieniony przez Alearan 21-08-2007, 14:23, w całości zmieniany 1 raz
zdarza się tak, że molestowana dziewczyna mówi o tym zajściu drugiemu rodzicowi i jest przez niego odpychana słowami "Co Ty mówisz, ojciec na pewno czegoś takiego by nie zrobił. Wymyśliłaś to sobie" (lub jeszcze gorsze teksty)...to jest też dla mnie straszne, gdy dziecko przełamując wstyd i poczucie upokorzenia mówi o tym komuś i zamiast pomocy jest bardziej utwierdzone w tym, że nikt nie jest winny a jeśli tak to samo dziecko...mi się to po prostu nie mieści w głowie
W sumie nie dziwię się, że matka może nie dać wiary słowom córki. Ja nigdybym nie uwierzyła, że mój tata może zrobić komukolwiek a tym bardziej mi taką krzywdę.
Tak samo jest w przypadku zupełnie obcych dla siebie ludzi, ofiara i gwałciciel. Przypuśćmy na dyskotece, dziewoja zaczepia chłoptasia, flirtuje z nim, robi mu nadzieje. Przykleja się do niego, prowokuje, bawi się. A kiedy on nie wytrzymuje ma pretensje do wszystkich tylko nie do siebie.
Mylisz sie, kobieta moze wejsc na dyskoteke nawet nago i nikt nie ma jej prawa dotknac nawet palcem jezeli sie ona nie zgodzi.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Hmm nie wiem co masz na myśli Miyako mówiąc o nieświadomym prowokowaniu...
Bo przecież ludzie, żyją ze sobą pod jednym dachem i na pewno córka nie śpi ubrana pod samiutką szyję (to oczywiście tylko jeden z wielu przykładów z życia codziennego gdzie mogła by ta "prowokacja" nastąpić)...i nawet gdyby latała rano w samych majtkach i koszulce to ojciec nie ma prawa naruszyć jej sfery intymnej...a tym bardziej tłumaczyć molestowania tym że powiedzmy kusiła go i prowokowała skąpą piżamą
Hmm.. niby tak, ale ojciec jest facetem. To zmienia trochę sytuację, nie zawsze mężczyzna potrafi zapanować nad swoją chucią. A dorastająca panna może być "niezłym kąskiem". -.-
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
W sumie nie dziwię się, że matka może nie dać wiary słowom córki. Ja nigdybym nie uwierzyła, że mój tata może zrobić komukolwiek a tym bardziej mi taką krzywdę.
No ale gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci coś takiego, to nie zastanowiłabyś się nad tym?...nie próbowałabyś sprawdzić czy może być prawda w jego słowach?
ja wiem że małe dzieci często mówią różne rzeczy (niektóre nieprawdziwe bo są zasłyszane skądś i powtarzane)...ale wydaje mi się że takie dziecko daje także oprócz werbalnych także i inne znaki że coś się dzieje złego, gdy jest molestowane
Ja wiem że jako matka, nawet jeśli to miałoby się okazać nieprawdą nie zlekceważyłabym słów swojego dziecka
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
No ale gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci coś takiego, to nie zastanowiłabyś się nad tym?...nie próbowałabyś sprawdzić czy może być prawda w jego słowach?
Jasne, odrazu, nigdy nie wolno lekcewazyc.
Pozatym nie ma tłumaczenia, dla takcih ludzi , to jest zadna prowokacja ze strony corki, a jezeli chodzi o to ze dzciecko siebie obwinia, bo tego nie rozumie, nie wie dlaczego tak sie dzieje, straszny metlik robi sie w głowie takiej osobie i slad zostaje do konca zycia.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Dla mnie to chore jest, kiedy ojciec dobiera się do córki. Nieważne, co ona by robiła on nie ma takiego prawa. Nie mogę zrozumieć jak dorosły mężczyzna, może postrzegać swoją córkę, którą kiedyś nosił na rękach, której przewijał pieluchy, kąpał w małej wanience, jako obiekt cielesnego pożądania.
_________________ Taki przewrotny i ambiwalentny Ikar.
Zachowuje się prowokacyjnie, nie myśląc o konsekwencjach
ojciec jako ojciec, nie powinien tego odbierać jako prowokacja w jego stronę.
znam rodzinę, której zdarza się spacerować nago po domu. ten ojciec nigdy by nawet nie pomyślał o swojej córce jak o obiekcie seksualnym. po prostu niektórzy ludzi nie są normalni. bo to jest choroba.
miyako napisał/a:
Tak samo jest w przypadku zupełnie obcych dla siebie ludzi, ofiara i gwałciciel.
to zleży na jakiego sukins*na się trafi. ale w rodzinie NIE MOŻE tak być. po to facet zdecydował się posiadanie dzieci, żeby się o nie troszczyć. to powinno być w ludzkiej naturze skoro to moje dziecko- nie odczuwam do niego popędu seksualnego"
mężczyzna może się cieszyć, ze mas np. ładną córkę. ale nie cieszy się dlatego, ze widzi w tym podtekst erotyczny, tylko dlatego, ze to jest jego dziecko. że dzięki niemu coś tak ładnego się urodziło.
Elektroniczna napisał/a:
zdarza się tak, że molestowana dziewczyna mówi o tym zajściu drugiemu rodzicowi i jest przez niego odpychana
dla ludzi to jest chyba zbyt straszne, żeby to zrozumieć. usuwają to ze swojej świadomości. nikt nie chce, aby człowiek, którego kochamy okazał się nienormalny.
devir napisał/a:
Mylisz sie, kobieta moze wejsc na dyskoteke nawet nago i nikt nie ma jej prawa dotknac nawet palcem jezeli sie ona nie zgodzi.
dokładnie! tylko niektórzy o tym zapominają.
miyako napisał/a:
Hmm.. niby tak, ale ojciec jest facetem.
no właśnie nie!! ojciec dla dziecka nie jest facetem! jest ojcem! to jedno z drugim powinno się wykluczać! jesli facet odczuwa pociąg seksualny do swojej córki to jest chory!
Alearan napisał/a:
dorastająca panna jest CÓRKĄ.
agree
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Hmm nie wiem co masz na myśli Miyako mówiąc o nieświadomym prowokowaniu...
Bo przecież ludzie, żyją ze sobą pod jednym dachem i na pewno córka nie śpi ubrana pod samiutką szyję (to oczywiście tylko jeden z wielu przykładów z życia codziennego gdzie mogła by ta "prowokacja" nastąpić)...i nawet gdyby latała rano w samych majtkach i koszulce to ojciec nie ma prawa naruszyć jej sfery intymnej...a tym bardziej tłumaczyć molestowania tym że powiedzmy kusiła go i prowokowała skąpą piżamą
Hmm.. niby tak, ale ojciec jest facetem. To zmienia trochę sytuację, nie zawsze mężczyzna potrafi zapanować nad swoją chucią. A dorastająca panna może być "niezłym kąskiem". -.-
Dla mnie to nie jest żadne wytłumaczenie niestety...rozpatrujemy to tylko od strony ojca jako gwałciciela, ale przecież zdarza się tak (co dużo wcześniej starała się zasugerować Wyżynarka), że nie tylko ojciec ale i matka może być osobą która molestuje...i to czy jest matką czy ojcem nie jest żadnym wytłumaczeniem
to są rodzice...teoretycznie osoby do których powinno się mieć największe zaufanie także i w tym względzie, że z ich strony nie spotka nas naruszenie naszej intymności i wywołanie wszystkich towarzyszących uczuć i emocji
bo kurcze wypowiada się tu wiele dziewczyn (także i Ty) dorastających, które wg tego co piszesz również mogłyby być "niezłym kąskiem"...a chyba żadna z nas tu piszących nie chciałaby chodzić po swoim domu i czuć skrępowania tym, że na przykład założenie przez nią krótszej spódniczki może być przyczyną późniejszego molestowania...to nie jest dobre myślenie
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
No ale gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci coś takiego, to nie zastanowiłabyś się nad tym?...nie próbowałabyś sprawdzić czy może być prawda w jego słowach?
Co poradzić dziewczynie, której sfera intymna została naruszona przez ojca? Co powiedzieć by nie cierpiała? Rozumie, że to nie była do końca jej wina, ale nadal z tego powodu cierpi i podświadomie się obwinia. Psycholog nie wchodzi w grę.
Czy takie "dotykanie" córki wyklucza miłość do niej?
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
Czy takie "dotykanie" córki wyklucza miłość do niej?
Wszystko powinno zacząć się od definicji miłości, a to się jeszcze nikomu nie udało.
Nie wyklucza wrażenia miłości, jakie być może odczuwa ojciec. Ludzie potrafię podrzynać sobie gardło w imię miłości. Pomijam sado-maso.
Myiako napisał/a:
Co poradzić dziewczynie, której sfera intymna została naruszona przez ojca?
Poradzić w czym? Co poradzić by się z tym pogodziła, by wybaczyła, by popełniła samobójstwo?
Myiako napisał/a:
Co powiedzieć by nie cierpiała?
Zaczął bym od podwójnej dysocjacji, której opis można znaleźć TUTAJ
Jest prosta, a pomaga zdystansować się do uczucia i pozbawić emocji. Działą bardziej jak lek przeciwbólowy, aniżeli rozwiązanie. Pozwoli nawiązać lepszy kontakt z poszkodowaną i resztę terapii przeprowadzić na "chłodno".
Inne zasadnicze pytanie brzmi. Czy postępek dalej jest praktykowany, czy dziewczyna ma już to za sobą.
Powiedz również, czego dokładnie oczekuje dziewczyna - "normalne życie" jest metaforą, której nieścisłość jest zbyt niebezpieczna.
Nie wyklucza wrażenia miłości, jakie być może odczuwa ojciec. Ludzie potrafię podrzynać sobie gardło w imię miłości. Pomijam sado-maso.
No tak, ale czy w tej rodzicielskiej miłości zostaje miejscy na popęd seksualny? Czy pojawienie się popędu eliminuje obecność miłości do danego dziecka?
W końcu gdy ojciec okazuje, że pożąda córki w pewien sposób wypacza jej psychikę i zmienia hierarchię rzeczy takich, które być powinny i takich, których być nie powinno. Poniższy cytat też w pewien sposób obrazuje sytuację.
akukaracza napisał/a:
Tym bardziej jeśli dziewczyna miała rodzeństwo, np siostry, których ojciec nie krzywdził. Mogła wymyślić sobie, że wina musi leżeć po jej stronie, skoro jej tata nie interesował się jej rodzeństwem, tylko nią jedną. A nawet jeśli była jedynaczką zastanawiała się pewnie dlaczego ojcowie jej koleżanek nie krzywdzą swoich córek, mogła pomyśleć, że to z nią jest coś nie tak, że go swoją osobą prowokuje.
Source napisał/a:
Poradzić w czym? Co poradzić by się z tym pogodziła, by wybaczyła, by popełniła samobójstwo?
By nie czuła się winna, o ile rzeczywiście nie ma tam jej winy. Czy sądzisz, że jest szansa by oswoiła się z tym i w jakiś tam sposób nie przeżywała?
Source napisał/a:
Powiedz również, czego dokładnie oczekuje dziewczyna - "normalne życie" jest metaforą, której nieścisłość jest zbyt niebezpieczna.
Chce żyć tak jakby nic takiego nigdy się nie wydarzyło.
Source napisał/a:
Inne zasadnicze pytanie brzmi. Czy postępek dalej jest praktykowany, czy dziewczyna ma już to za sobą.
Ma za sobą, choć zostało to w dosyć brutalny sposób przerwane. Nie na zasadzie ugody. Obecnie wraz z ojcem są na etapie wrogów.
Source napisał/a:
Jest prosta, a pomaga zdystansować się do uczucia i pozbawić emocji. Działą bardziej jak lek przeciwbólowy, aniżeli rozwiązanie. Pozwoli nawiązać lepszy kontakt z poszkodowaną i resztę terapii przeprowadzić na "chłodno".
Póki co żadnego chłodu jeśli chodzi o nią, nie ma. Nadal o tym myśli, przeżywa, choć stara się nie pokazywać i umniejszać sprawę nawet przed sobą.
Ostatnio zmieniony przez miyako 24-03-2008, 23:38, w całości zmieniany 1 raz
Czy pojawienie się popędu eliminuje obecność miłości do danego dziecka?
IMHO nie. Swoją drogą na te pytanie nie znajdziesz obiektywnej odpowiedzi, o ile takie odpowiedzi istnieją(dla mnie nie). Rzeczy której nie da się zbadać, nie da się udowodnić.
myiako napisał/a:
Czy sądzisz, że jest szansa by oswoiła się z tym i w jakiś tam sposób nie przeżywała?
Jasne. Jedyne czego w tej sytuacji nie wiem, to jak dobrze sobie z tym poradzicie.
miyako napisał/a:
By nie czuła się winna, o ile rzeczywiście nie mam tam jej winy.
Najlepsze co mi przychodzi do głowy, to tzw Paradoks Terapeutyczny. Dobrze byłoby doprowadzić do takiego momenty, w którym poczucie winy będzie kolidowało z doświadczeniem które kreujesz. Nie możliwe jest wierzenie jednocześnie w dwie różne wersje. Pytanie czy jesteś wystarczająco sprawną rozmówczynią by do tego doprowadzić.
Dam Ci przykład.
Cytat:
Pacjent: Mam problem z pewnością siebie. Chodzi o to, że nigdy nie wiem czy jestem pewien.
Terapeuta: Jesteś pewny co do istoty swojego problemu?
i
Pacjentka: Nie potrafię nikomu odmówić
Terapeuta: Ściągaj spodnie i uprawiajmy namiętny sex
Możesz próbować również w logiczny sposób udowodnić jej, że wina leży po stronie jej ojca. Emocje mają to do siebie, że są od logiki silniejsze.
Pierwsze co bym zrobił to podwójną dysocjacje. Jak będzie trzeba wyślij ją na księżyc i niech z tamtej perspektywy próbuje przyjrzeć się całej tej sytuacji.
Ryzykowanym posunięciem byłaby Terapia Prowokatywna Franka Farrelly'ego. Przydaje się wyczucie i duże jaja. Chodzi o to by możliwie najbardziej wyolbrzymić problem obarczając wszystkim pacjenta.
Cytat:
Pacjentka: Jestem zwykłą szmatą.
Terapeuta:<wstaje, podchodzi do klientki, ściąga buty i zaczyna o nie wycierać>
Zazwyczaj występuje reakcja obronna.
myiako napisał/a:
Chce żyć tak jakby nic takiego nigdy się nie wydarzyło.
Hipnoza, regresja i reimprinting. Nigdy nie robiłem nikomu a na sobie nie wyszło. Łatwiej jednak oszukać kogoś niż siebie. Podwójną dysocjacją pozbędziesz się ładunku emocjonalnego. Słiszem, który również jest na stronie można pozbyć się złych nawyków myślowych.
To czego się wystrzegaj, to nadmiernego współczucia. Uzależnisz ją od siebie. Ludzie motywują się do zmiany w dwóch przypadkach: kiedy jest wystarczająco źle lub kiedy jest wystarczająco dobrze. Pokaż jej, że jest w czarnej d**** i po drugiej stronie płotu trawa jest zieleńsza, bądź zaraź ją swoim entuzjazmem.
Jak spróbujesz podwójnej dysocjacji napisz. Jak masz jakieś pytania, pytaj.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum