Prawie każda z nas była kiedyś na jakiejś diecie. Jakie są wasze osiągnięcia jeżeli chodzi o diety? Jakie stosowałyście? Jakie możecie polecić a jakie odradzić?
hmmm..
Moją jedyna dietą jest obżerać się albo w ogóle nie jeść ;P
Darn napisał/a:
Jakie stosowałyście?
moze to nie dieta ale tryb zycia.
Nie jadam śniadań, obiad to jakby kot napłakał(chyba ze jest coś co bardzoo lubię) , kolacja najbardziej syta.
Jak jestem w skzole to jadam tak po 12 bułkę albo połowę kanapki koleżanki, a czasem nic dopiero jak wracam po 15 to jem.
zdarza sie i tak ze moim śniadaniem wagarowicza jest hamburger ;P
Darn napisał/a:
akie możecie polecić a jakie odradzić?
Jeść małymi ilościami,dużo pić wody + ćwiczyć.
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8762 Skąd: Kraków
Wysłany: 24-03-2008, 11:18
kamasutra napisał/a:
Nie jadam śniadań, obiad to jakby kot napłakał(chyba ze jest coś co bardzoo lubię) , kolacja najbardziej syta.
Powinno być na odwrót, bo i tak spalisz większą część śniadania, zanim położysz się spać.
Kiedy syta kładziesz się spać, takiej możliwości raczej nie ma.
Byłam na diecie raz, i odniosła ona skutek.
Zrezygnowałam z kolacji, na śniadanie jadłam co chciałam, na drugie śniadanie jabłko, na obiad (ok. 16.00) ryż albo makaron z warzywami i rybą- w takim układzie kolacji najczęściej jeść już mi się nie chciało.
I piłam dużo wody.
Zrzuciłam wtedy jakieś 5 kg.
Niestety szybko mi sie to odbiło, bo nadeszły studia i muszę teraz coś jeść wieczorem, żeby nie paść i móc się uczyć dalej. No i mam daleko na uczelnię i w związku z tym nie mam za bardzo możliwości by jeść tak zdrowo, jak wtedy.
PS Teraz mam aerobik 2 razy w tygodniu po godzinie + 1,5 godz wfu tygodniowo, łącznie 3,5 godziny ruchu tygodniowo i REGULARNIE- tyle, co nigdy.
Wiosną zazwyczaj zmieniam też całą dietę, więc mam nadzieję, że to wszystko razem połączone odniesie skutek.
Kiedy syta kładziesz się spać, takiej możliwości raczej nie ma.
Gdzieś czytałam [dlaczego ja nigdy nie pamiętam gdzie?], że gdy kładziemy się syci do łóżka to nasz organizm szybciej pracuje i można dostać zawału.
Jeżeli chodzi o moją dietę to po prostu nie potrafię wypić dwóch litrów wody dziennie -.- Nawet gdy próbuję,gdy zostaje ostatnie pół litra wymiotować mi się chcę, gdy pomyślę, że mam ją wypić. Ostatnio trochę zmieniłam dietę. Normalne śniadanie, mały obiad i jogurt na kolacje. Między posiłkami jabłko czy baton musli. Ruchu mam dużo ok. 6 godzin w tygodniu, ale jakoś mój organizm nie spieszy się do spalania. Chyba jem za mało kalorii.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8762 Skąd: Kraków
Wysłany: 24-03-2008, 12:09
Darn napisał/a:
Jeżeli chodzi o moją dietę to po prostu nie potrafię wypić dwóch litrów wody dziennie -.- Nawet gdy próbuję,gdy zostaje ostatnie pół litra wymiotować mi się chcę, gdy pomyślę, że mam ją wypić.
Jak to jest- dwa litry dziennie oprócz herbaty, zupy itd.? Czy łącznie z nimi? Bo nigdy nie wiem.
Co do kopenhaskiej- wyniszczająca i nie dla dorastającej dziewczyny.
Mam na kompie fajną dietę od siostry, doświadczonej z kaloriami
Opracowała ją specjalnie dla mnie- jeśli chcecie, mogę spróbować wrzucić ją na imageshack.
ak to jest- dwa litry dziennie oprócz herbaty, zupy itd.? Czy łącznie z nimi? Bo nigdy nie wiem.
Chyba oprócz.
Gabi napisał/a:
Co do kopenhaskiej- wyniszczająca i nie dla dorastającej dziewczyny.
Stosowałam 5 dni. Na 6 mdlałam. Dwa jajka i kawałek ryby - jadłospis na cały dzień -.-
Gabi napisał/a:
Mam na kompie fajną dietę od siostry, doświadczonej z kaloriami
Opracowała ją specjalnie dla mnie- jeśli chcecie, mogę spróbować wrzucić ją na imageshack.
Jeżeli chodzi o moją dietę to po prostu nie potrafię wypić dwóch litrów wody dziennie -.- Nawet gdy próbuję,gdy zostaje ostatnie pół litra wymiotować mi się chcę, gdy pomyślę, że mam ją wypić.
Ja uwielbiam wodę mineralną! Potrafię wręcz przyssać się do Nałęczowianki i w ciągu niecałej godziny wypić całą butlę! Żeby się odchudzić nie musisz wypijać aż 2 litrów mineralki. Większość wody dostarczamy z pokarmem... (a część dostarczamy do organizmu na drodze przemian fizjologicznych).
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9531
Wysłany: 24-03-2008, 17:18
Żadne diety się mnie nie trzymają, bo jak tylko postanowić że się odchudzam to jestem tak cholernie głodna że mogłabym zjeść konia z kopytami.
Mój sposób rozłożenia jest tez tragiczny, ale jakoś nie umiem się przestawić, na jedzenie śniadań, a kolacji małych albo wcale. Jedyne co stosuje to mniejsza ilość jedzenia i skutkuje, ale na krótko. Chyba mi już zbytnio nie przeszkadza ze nie mam idealnej figury, bo jakoś nie mam motywacji żeby coś z tym zrobić, a mogłabym. Od kilku lat mam cały czas tą samą wagę.
Tak, ale im więcej wody się pije, tym lepszy stan skóry i tym lepiej ona wygląda. Poza tym woda oczyszcza organizm.
Oczyszcza nie tylko z tego złego, ale i dobrego. Chyba kiedyś Erill pisała na tym forum o mitach związanych z odchudzaniem i tam było również coś o piciu wody.
Ja mogę wodę pić bez przerwy - u mnie to rodzinne. Wystarczy postawić na stole butelkę i szklankę, a ja bezwiednie po nią sięgam, dolewam sobie i piję. Zwłaszcza jak czytam albo siedzę przy komputerze. Bo ja generalnie sporo piję.
Co do diet - próbowałam kiedyś kapuścianą, ale zabrakło mi motywacji po kilku dniach, zanim pojawiły się efekty. Niedawno próbowałam też 1200 kcal, ale przyszły święta i buba. ^^
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Nie przypominam sobie szczerze mówiąc czy kiedykolwiek byłam na jakiejś diecie...Jestem raczej osobą mało wytrwałą jeśli chodzi o tego typu ograniczanie siebie, trudno jest mi sobie czegoś odmówić jeśli mam na coś ochotę... nie mogę powiedzieć, że odżywiam się zdrowo...często jem wysokokaloryczne rzeczy, zresztą nawet nie zwracam uwagi na kalorie...Najważniejsze chyba to nie mieć poczucia winy...jeśli chodzi o stosowanie diety to jestem za tym, żeby było to dobrane przez specjalistę odpowiednio do naszych potrzeb i predyspozycji...no i dieta w moim odczuciu to nieustanna praca nad sobą, to nie powinny być dwa tygodnie męczarni po których człowiek przybiera na wadze i w rezultacie waży jeszcze więcej niż ważył, ale powinno się przekładać na zmianę pewnych nawyków które ułatwią nam trzymanie odpowiedniej wagi
Nie mam w tym zakresie niewiadomo jakiej wiedzy, ale z obserwacji osób które to stosowały stanowczo wszystkim odradziłabym dietę kopenhaską....już chyba zresztą gdzieś o tym pisałam.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum