Mportalik - forum dyskusyjne Strona Główna Mportalik - forum dyskusyjne
Super forum młodzieżowe.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Więcej muzyki i plastyki?
Autor Wiadomość
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11240
Wysłany: 13-03-2008, 19:23   Więcej muzyki i plastyki?

"Afrykańskie bębny i saksofony zamiast zakurzonych fletów? - to możliwe. Odświeżone lekcje muzyki, a dodatkowo także plastyki zaczną się już w przyszłym roku

Co robi polski uczeń na lekcji muzyki? Śpiewać nie chce, bo twierdzi, że nie umie, a nuty go nie interesują. O graniu w ogóle nie ma mowy, bo nie ma na czym. Skutek? Z danych MEN wynika, że uczniowie polskich podstawówek mają w ciągu roku nawet sześciokrotnie mniej zająć artystycznych niż ich rówieśnicy z Danii czy Irlandii. To najgorszy wynik w Europie. - Młode pokolenie nie potrafi rysować ani śpiewać, a ich umiejętności manualne są na poziomie przedszkola - uważa prof. Edward Nęcka, specjalista psychologii twórczości. - Przez to zanika podstawowa wrażliwość artystyczna - dodaje.

Na ratunek wrażliwości młodych Polaków wspólnie ruszyły Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Kultury. Pierwsze zmiany mają wejść w życie już w 2009 r. Katarzyna Hall, minister edukacji zapowiada, że po reformie dzieci w klasach I-III będą miały muzykę i plastykę jako oddzielne przedmioty, a nie jak teraz w ramach tzw. kształcenia zintegrowanego. W starszych klasach, gdzie uczniowie mają plastykę i muzykę raz na dwa tygodnie, liczba godzin zwiększy się o połowę, a u gimnazjalistów dojdą cztery dodatkowe godziny. Zmiany nie ominą też licealistów, tyle że u nich przedmioty artystyczne nie będą obowiązkowe.

Zdaniem nauczycieli nie załatwia to jednak problemu. Dorota Ossowska, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Sierpcu: - W naszej sali muzycznej nie mamy prawie żadnego wyposażenia. Nasze dzieci instrumenty muszą kupić sobie same - podkreśla.

- To nie problem - twierdzi minister Zdrojewski. - Rozpiszemy konkursy, ci, którzy będą mieli naprawdę dobre pomysły na uczenie dzieci, mogą liczyć na refundację instrumentów czy materiałów plastycznych - podkreśla, ale nie mówi, ile pieniędzy jego resort chce na to przeznaczyć.

Zmartwieni są też niektórzy rodzice. - Syn i tak spędza w szkole pół dnia, a jest dopiero w I klasie - denerwuje się Maciej Włodarski. - Co będzie, gdy dojdą mu kolejne obowiązkowe godziny? A poza tym kosztem jakich lekcji będzie w szkołach śpiewanie i rysowanie?

- Wolałabym o tym jeszcze nie mówić, o szczegółach poinformujemy w czerwcu - ucina Katarzyna Hall."

źródło: http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,5017961.html

Wy też uważacie, że polskie dzieci mają 2 lewe ręce do rysowania i nie są muzykalne?
Czy dołożenie im kolejnych godzin zajęć poprawi tą sytuację?
Czy zapisalibyście się w liceum na lekcje plastyki / muzyki? ;>
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
fobia 
Zasłużeni
Antichrist Superstar



Imię: Albert Fish
Wiek: 16
Dołączył: 23 Lut 2006
Posty: 5233
Wysłany: 13-03-2008, 19:29   

Przede wszystkim najpierw niech zadbają o odpowiednio wykwalifikowaną kadrę. W podstawówce miałem zajęcia plastyczne i muzyczne z kobietą, która była katechetką, nie umiała na niczym grać, nie znała nut, nie odróżniała Rembrandta od Picassa, a przez całą moją przygodę z jej nauczaniem nie nabyłem żadnych umiejętności, których bym już wcześniej nie posiadał. Problemem nie jest liczba godzin, a odpowiedni nauczyciel.
 
  Znak zodiaku: skorpion
 
Ceemka 
Przyjaciel



Dołączyła: 26 Sie 2006
Posty: 6264
Wysłany: 13-03-2008, 20:23   

Alicja napisał/a:
Czy dołożenie im kolejnych godzin zajęć poprawi tą sytuację?

Tak. Myśle, że to może poprawic sytuację.

fobia napisał/a:
Problemem nie jest liczba godzin, a odpowiedni nauczyciel.

To po części na pewno też.
W gimnazuj miałam sztukę, czyli połączona plastyke i muzykę.
Uczył nas facet po studiach muzycznych, wiec mieliśmy w zasadzie muzyke, na plastyke nie poświęcił godziny.
_________________
i_d_i_o
 
 
Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1213
Wysłany: 13-03-2008, 20:52   

Czy polskie dzieci mają dwie lewe ręce do muzyki i plastyki? niektóre na pewno...tak jak napisał Fobia...problemem nie jest liczba godzin tylko przygotowanie nauczycieli oraz sposób prowadzenia zajęć...ja z podstawówki pamiętam babę wyżywającą się na dzieciach i zrzucającą im z ławek podręczniki jeśli nie potrafiły grać na flecie czy nie znały nut...miałam to szczęście, że jakoś sobie na tych przedmiotach radziłam w miarę możliwości, ale dla niektórych to był na prawdę duży stres....zajęcia które w sumie powinny być kojarzone miło stawały się źródłem stresu.

Według mnie powinna się trochę zmienić forma prowadzenia tych zajęć...zapoznawanie dzieci z różnymi gatunkami muzycznymi...gra na instrumencie dla tych którzy chcą...nie każdy musi być dobry w tym samym.

Myślę, że gdyby zajęcia prowadzone były w atrakcyjny sposób dzieci chciałyby się zapisywać na tego typu zajęcia i uczestniczyłyby w nich z przyjemnością...sama nawet na studiach wybrałam sobie jako jeden z fakultetów zajęcia z ceramiki czy wcześniej plastykę...takie zajęcia też są ważne i nie powinno się pomniejszać ich wagi.
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
  Znak zodiaku: ryby
 
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8896
Skąd: Kraków
Wysłany: 13-03-2008, 22:07   

U mnie w szkole był WoK. Lekcja polegała na tym, ze nauczyciel najpierw gadał przez pół godziny z pupilami z chórku, a potem reflektował się, że ma podyktować 3 strony notatek do zeszytu- ja też w taki sposób mogłabym prowadzić zajęcia.
Facet był starym kawalerem i niezrealizowanym dyrygentem :/
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej - co czwartek nowe zdjęcie!
zobacz też moje stylizacje
ciało pielęgnuję bo jest domem duszy
a gdy jest mi dobrze moja dusza mruczy
 
  Znak zodiaku: panna
 
dkf 
Administrator



Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005
Posty: 9547
Wysłany: 13-03-2008, 22:13   

Alicja napisał/a:
Wy też uważacie, że polskie dzieci mają 2 lewe ręce do rysowania i nie są muzykalne?


To juz sprawa indywidualna i raczej talentu.

Alicja napisał/a:
Czy dołożenie im kolejnych godzin zajęć poprawi tą sytuację?


Wg mnie powinno być ich trochę więcej i na pewno podejście do nich powinno być podobne jak do innych przedmiotów, a nie po prostu być traktowane jak godzina wolnego.

Alicja napisał/a:
Czy zapisalibyście się w liceum na lekcje plastyki / muzyki? ;>


Na plastykę, jak by była w ciekawy sposób prowadzona, to czemu by nie.
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
kamasutra 
Użytkownik roku
baunsuj dziw**



Imię: Kamila Cecylia Klara
Wiek: 20
Dołączyła: 23 Wrz 2006
Posty: 8418
Skąd: Copacabana
Wysłany: 13-03-2008, 22:14   

Alicja napisał/a:
Wy też uważacie, że polskie dzieci mają 2 lewe ręce do rysowania i nie są muzykalne?

nie dlaczego?
Nie każdy jets ale sa też i zdolne dzieci.

Alicja napisał/a:
Czy dołożenie im kolejnych godzin zajęć poprawi tą sytuację?

nie, tylko obciąży uczniów, pierwszoklasista spędza więcej czasu w szkole niż po za nią.

Cytat:
Czy zapisalibyście się w liceum na lekcje plastyki / muzyki? ;>

nie, nie miałabym na to czasu. i tak siedzę w szkole dość długo ;|

Alicja napisał/a:
Co robi polski uczeń na lekcji muzyki?

u nas śpiewali moze nie byli wszyscy muzykalni ale śpiewali ;)

Alicja napisał/a:
Młode pokolenie nie potrafi rysować ani śpiewać,

no bez przesady ,każdy nie zostanie malarzem ani śpiewakiem o_O
ja pierdziule o_O

Ceemka napisał/a:
W gimnazuj miałam sztukę, czyli połączona plastyke i muzykę.

też miałam coś takiego.
_________________
Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
  Znak zodiaku: byk
 
alanho 
+++++


Wiek: 19
Dołączył: 15 Lut 2006
Posty: 10271
Wysłany: 13-03-2008, 22:15   

Biorąc pod uwagę moje wspomnienia dot. lekcji ww. przedmiotów to szczerze współczuje dzieciom które dosięgnie ta zmiana.
 
 
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11240
Wysłany: 14-03-2008, 07:09   

Cytat:
nie, tylko obciąży uczniów, pierwszoklasista spędza więcej czasu w szkole niż po za nią.


Posługujesz się opinią rodzica z artykułu czy mówisz o uczniu gimnazjum, liceum?
O ile dobrze kojarzę, to ja w wieku mojej siostry siedziałam w szkole porównywalnie długo, a nie miałam zajęć pozalekcyjnych tak jak ona. Ona praktycznie każde popołudnie ma zajęte, bo np. chciała chodzić na dodatkowe lekcje śpiewu. Muzyka w szkole wygląda tak, że od października ćwiczą kolędy na fletach, a później uczą się 2-3 piosenek. Od lat niezmiennie te same - o pajączku i statku Kolumba. :] Z tego co widzę, patrząc na nią i na jej koleżanki to chętnie uczestniczą w lekcjach plastyki i chodzą na zajęcia śpiewu, bo je to ciekawi, a i ta plastyka jest prowadzona przez osobę, która naprawdę lubi to co robi i stara się, aby dzieci miały materiały do swoich prac, a nie siedziały cały rok z jednymi kredkami.
Za to w gimnazjum lekcje muzyki i plastyki to była u mnie żenada. Nauczyciele może i znali się na swojej dziedzinie, ale nie potrafili utrzymać dzieci w ryzach i zachęcić do lekcji. Ot, wolna godzina, na której można było zjeść kanapkę, udając, że się coś robi, a później zrobić pracę w domu. Niemiło wspominam muzykę. śpiewanie "Bogurodzicy" i "Warszawianki" przed całą klasą nie zachęciło mnie do aktywnego uczestnictwa w lekcji, bo słoń mi na ucho nadepnął i nie miałam zamiaru wyć przed 35-oma osobami. Ale nie miałam okazji żeby nadrobić ocenami z czegoś innego, więc w akcie łaski nauczycielka pozwoliła mi zrobić zeszyt, gdzie była opisana każda epoka. :]
Nie wiem czy poszłabym na muzykę w liceum, na plastykę może tak. Najchętniej na rysunek techniczny. :> Aczkolwiek nie sądzę, żeby takie lekcje cieszyły się powodzeniem.
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
kreska 
Przyjaciel
make a wish.



Imię: Catherine
Wiek: 21
Dołączyła: 29 Lip 2005
Posty: 3769
Skąd: z miłości
Wysłany: 14-03-2008, 20:24   

Alicja napisał/a:
O ile dobrze kojarzę, to ja w wieku mojej siostry siedziałam w szkole porównywalnie długo, a nie miałam zajęć pozalekcyjnych tak jak ona. Ona praktycznie każde popołudnie ma zajęte, bo np. chciała chodzić na dodatkowe lekcje śpiewu.


Zgadzam sie z tym. Moja 12 letnia siotra ma tak samo.

To, ze dzieci spedzaja tyle czasu w szkole nie jest wynikiem programu, ale tego, ze czesto rodzice od nich za duzo wymagaja, chca zeby byly co raz lepsze w wyscigu szczurow.

Bo ja jak moze nie byc w klasach 1-3 angielskiego? Zapiszmy go. Najlepiej od razu na niemiecki, bo przeciez potem tez sie pojawi i bedzie mu latwiej.
Ale dlaczego nie rozwijac jego innych umiejetnosci? Może gra na jakims instrumencie?
Ale nie mozna zapomniec, ze nauka najwazniejsza, nie bardzo mu idzie z jakiegos przedmiotu. Zapiszmy go na korepetycje.
Ano pewnie dziecko chcialoby realizowac tez jakiess woje pasje. No to dlaczego mu bronic. Zapiszmy, zapłaćmy, miejmy wiecej czasu dla siebie samych.

Przerost ambicji rodziców.

Nigdy w zyciu nie bylam na zadnych korepetycjach, nie uczylam sie gry na niczym, a kolka wiązały sie wyraznie z moimi zainteresowaniami.

Zajec lekcyjnych mialam tyle samo co moja siostra w jej wieku.

A wiec argument:

Alicja napisał/a:
Syn i tak spędza w szkole pół dnia, a jest dopiero w I klasie


Można o kant dupy roztrzasnąć.
Wystarczy spjrzec ile programowo godzin lekcyjnych jest przewidzianych w pierwszej klasie podstawówki.
Jeśli, rzeczywiscie syn spedza tyle czasu w szkole, to moze nalezaloby spojrzec ile SAMEMU zapłniło sie popoluni dodatkowa nauka.
  Znak zodiaku: wodnik
 
Gabi 
Zasłużeni
Szara Eminencja



Wiek: 20
Dołączyła: 29 Sty 2006
Posty: 8896
Skąd: Kraków
Wysłany: 14-03-2008, 20:57   

kreska napisał/a:
Bo ja jak moze nie byc w klasach 1-3 angielskiego? Zapiszmy go. Najlepiej od razu na niemiecki, bo przeciez potem tez sie pojawi i bedzie mu latwiej.

Co jest złego w nauce języków obcych od dziecka?
Wtedy właśnie najlepiej i najwięcej się zapamiętuje.
Moja siostra rozmawia ze swoimi dzieciakami w 3 językach- myślę, że wyjdzie im to na dobre.
Poza tym chodzą też na basen i piłkę nożną, bo to lubią.
Co jest złego w rozwoju?
Sama, mając możliwości, chciałabym mieć 3- języcznych rodziców i zajęcia pozalekcyjne.
I żałuję, że nie miałam.
_________________
zobacz, jak ubiera się Kraków
Modne miasto Kraków - moja rubryka w Gazecie Wyborczej - co czwartek nowe zdjęcie!
zobacz też moje stylizacje
ciało pielęgnuję bo jest domem duszy
a gdy jest mi dobrze moja dusza mruczy
 
  Znak zodiaku: panna
 
dkf 
Administrator



Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005
Posty: 9547
Wysłany: 14-03-2008, 21:03   

Gabi napisał/a:
Moja siostra rozmawia ze swoimi dzieciakami w 3 językach- myślę, że wyjdzie im to na dobre.


Jak ja zazdroszczę takim dzieciom. Język obcy (a praktycznie już nie obcy) jest dla nich oczywistością i nie muszą się go nawet uczyć.
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
Alicja 
+++++
Dziewczyna Juny



Imię: Alicja
Wiek: 18
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 11240
Wysłany: 14-03-2008, 21:05   

Też żałuję, że nie miałam tylu zajęć, co moja siostra. Zaczęła chodzić na basen tylko po to, żeby nauczyć się pływać - na wakacyjny kurs. Okazało się, że pływa całkiem dobrze i nadaje się do klubu pływackiego - chciała i nadal chce pływać, i nie przeszkadza jej, że 3 razy w tygodniu ma trening po 1,5 godziny. Chciała chodzić na śpiewanie, bo koleżanki chodzą - okazało się, że dobrze śpiewa i na złe jej te zajęcia nie wychodzą. Na angielski poszła, bo średnio radziła sobie z tym w szkole, a ja nie potrafiłabym jej tak nauczyć jak kobieta ze szkoły językowej.
Ja w podstawówce chodziłam tylko przez rok na angielski, kiedy jeszcze nie było obowiązku nauczania go w klasach 1-3. I cóż miałam do roboty popołudniami? Odrobienie lekcji w szkole podstawowej nie zajmuje wiele czasu, więc całymi dniami czytałam książki. Nie mówię, że źle, ale dość monotonnie i nie rozwijałam zbyt wielu zdolności, które teraz zamknęły się w sobie i ciężko je rozwinąć na nowo. ;)
_________________
"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
 
  Znak zodiaku: koziorozec
 
kreska 
Przyjaciel
make a wish.



Imię: Catherine
Wiek: 21
Dołączyła: 29 Lip 2005
Posty: 3769
Skąd: z miłości
Wysłany: 14-03-2008, 23:33   

Gabi napisał/a:
Co jest złego w nauce języków obcych od dziecka?


Na prawde myslisz, ze w mojej wypowiedzi chodzilo o to, ze nauka jezykow jest zla?

Chodzilo o to, ze nawał zajec uczniow nie wynika z programu realizowanego w szkole, a checi doksztalcenia dzieci.

Nie potepiam tego. Fajnie jak ktos moze uczestniczyc w zajeciach go interesujacych, fajnie jest znac jezyki.

Jednoczesnie nalezy spojrzec na to z innej perspektywy, nie nalezy przesadzac. Dziecinstwo jest jedno.
Trzeba znac umiar.

Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze rodzice czesto przesadzaja, chca realizowac swoje niespelnione ambicje poprzez dziecko, albo co gorsze po prostu miec wiecej czasu dla siebie, wygodnie im, ze nie musza organizowac czasu swojemu dziecku.

Czuja, ze wypelniaja swoj obowiazek, a tak nie jest.

Czasmi warto zapytac dziecka, czego ono chce. Wiadomo, ze to rodzic ma ostateczna decyzje, ale po zmuszac pierwszoklasiste do kilku zajec pozalekcyjnych gdy sie sprzeciwia. Nie wierze, ze wyniesie cos z tych zajec jesli go one nie beda interesowac, uwazam, ze predzej sie zniecheci. Lepiej zamiast kilku teoretycznie bardziej przydatnych wybrac jedno ktore jest zwiazane z zainteresowaniami dziecka, niz kilka dlatego, ze sa przydatne w pozniejszym zyciu.

Nie kazdy musi znac perfect jezyki, nie dla kazdego to jest priorytet, kazdy z nas ma inne zdolnosci i moim zdaniem nalezy to uszanowac.
Ostatnio zmieniony przez kreska 14-03-2008, 23:35, w całości zmieniany 1 raz  
  Znak zodiaku: wodnik
 
merel 
****
Boska i skromna.



Wiek: 18
Dołączyła: 17 Kwi 2007
Posty: 1104
Wysłany: 14-03-2008, 23:34   

Ja w szkole miałam sztukę. Dokładnie w gimnazjum, z czasów podstawówki nawet nie pamiętam jak to wyglądało.
Lekcja sztuki, czyli plastyka + muzyka, wyglądała w ten sposób, że pan podyktował nam tekst piosenki do zeszytu, na następną lekcję nauczylismy się go na pamięć, i recytując ładnie zaliczaliśmy. O śpiewie nie było mowy. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z żadnym instrumentem. Takie sra** w banie. Jednym słowem lekcja odpoczynku. A szkoda, bo nie musiałabym teraz zamawiać na allegro kursu na gitarę.

Również żałuję, że rodzice nie zapisali mnie na dodatkowe zajęcia z języków. Chociaż pewnie nie było wtedy takich w mojej miejscowości. Angielski miałam dopiero w gimnazjum i to nieobowiązkowo. Na szczęście zmieniło się to i dzieciaki uczą się go już od pierwszej podstawówki.
W sumie nic oprócz kółka informatycznego i sks'ów nie było. Pamiętam, że w późniejszym okresie jedna z nauczycielek załozyła kółko teatralne, które jednak za długo nie pociągnęło.
Tak, jestem w wioski. Jak tu się rozwijać za młodu...
_________________
pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Ostatnio zmieniony przez merel 14-03-2008, 23:35, w całości zmieniany 1 raz  
  Znak zodiaku: wodnik
 
Piotrek

Dołaczył: Dawno
Posty:
Skad: Z internetu





Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi
REGULAMIN

:::REKLAMA:::

Mapa forum
Fotografie ślubne Wiadomości, newsy
statystyki www stat.pl