Częściej wiąże się z nieszczęściem niż ze szczęściem.
Dlaczeg tak myslisz?
Czasem nie trafiamy na właściwe osoby,a może źle szukamy?
Kurczak wszyscy zarzucacie cytatami też zarzucę o :
"Polityka zmieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę. / Tadeusz Różewicz"
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Ostatnio zmieniony przez kamasutra 08-03-2008, 18:13, w całości zmieniany 2 razy
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 08-03-2008, 18:18
Rzuciłam cytatem,bo on najzgrabniej oddawał to co uważam na temat miłości. Sama bym sie motała w parunastu zdaniach Myśle że przytoczony przezemnie wczesniej cytat odnosi sie tez do miłości do odpowiedniej osoby.
cierpienie, czy szczęście?
a może w prawdziwej miłości mamy szczęście a w nieodwzajemnionej ból?
Ja sama nie wiem dane mi było żyć miłością nieodwzajemnioną.
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 08-03-2008, 18:30
kamasutra napisał/a:
wiec co mamy potem ;>?
gdy kończy się zauroczenie,czyli motyki w brzuchu, serce w gardle itd. nie zostaje nic bo okazuje sie ze to było tylko zauroczenie lub zostaje miłość bo okazuje sie ze to był początek poważniejszego uczucia.
kamasutra napisał/a:
cierpienie, czy szczęście?
to już trzeba by rozpatrywac na indywidualnych przypadkach.
kamasutra napisał/a:
a może w prawdziwej miłości mamy szczęście a w nieodwzajemnionej ból?
Mysle że w nieodwzajemnionej miłość nagorsze jest to że nie mamy okazji poznać wad drugiej strony więc jest ona silna.
zostaje miłość bo okazuje sie ze to był początek poważniejszego uczucia.
aha
okej bo myślałam ze już potem nic
juna napisał/a:
Mysle że w nieodwzajemnionej miłość nagorsze jest to że nie mamy okazji poznać wad drugiej strony więc jest ona silna.
widzi się tylko zalety tej osoby i to nas gubi.
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 08-03-2008, 18:40
kamasutra napisał/a:
widzi się tylko zalety tej osoby i to nas gubi.
gdy miłość jest odwzajemniona szybko mamy okazje sie przekonac ze nasz wybranek nie jest ideałem, bo wiadomo ze takich nie ma i mimo miłości juz ma jakiegos minusa a w miłości nieodwzajemnionej ciągle nam sie wydaje ze to ideał. smutne,ale prawdzie. Pozatym najbardziej się pragnie tego czego nie mozna miec.
gdy miłość jest odwzajemniona szybko mamy okazje sie przekonac ze nasz wybranek nie jest ideałem, bo wiadomo ze takich nie ma i mimo miłości juz ma jakiegos minusa a w miłości nieodwzajemnionej ciągle nam sie wydaje ze to ideał.
no tak.Miłość jest trudna.
Czasem aż za trudna.
Ale potrzeba do życia, bo czym by było życie bez miłości?
juna napisał/a:
Pozatym najbardziej się pragnie tego czego nie mozna miec.
Szkoda,ale nikogo nie można zmusić do miłości...
Czasem chciałabym umieć tak kogoś zaczarować żeby mnie kochał
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Ostatnio zmieniony przez kamasutra 08-03-2008, 18:44, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 08-03-2008, 18:52
kamasutra napisał/a:
Ale potrzeba do życia, bo czym by było życie bez miłości?
Na tym polega cała ironia życia, że przez miłośc często się cierpi, ale gdy jej nie ma czegoś brakuje.
kamasutra napisał/a:
Czasem chciałabym umieć tak kogoś zaczarować żeby mnie kochał
a ja bym chciała tak zaczarować swoje cycki żeby nie chudły jak sie odchudzam. Ale ludzi czarować w sumie tez bym chciała- jednak mozna tylko próbować oczarowac
Na tym polega cała ironia życia, że przez miłośc często się cierpi, ale gdy jej nie ma czegoś brakuje.
Dlatego daje nam szczęście, bo ile osób jest uśmiechniętych,nawet tych jeszcze nie wiedzących czy druga osoba ich kocha.
juna napisał/a:
a ja bym chciała tak zaczarować swoje cycki żeby nie chudły jak sie odchudzam.
ćwicz tę cześć ciala ;P
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
uśmiechac się uśmeichają a za pół godfziny moga już płakać.
no tak,sama wiem po sobie.
Ale i tak jest się szczęśliwym, ma się siły do walki i radość do życia..
chociaz wiadomo co sie dzieje potem.
Cytat:
siedze i tak napinam i rozluźniam na przemian. Moze to coś da.
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
a uśmiechają się Ci świeżo zakochani,bo początki sa fajne.
Bo na początku wszystko jest super idealne, bo na początku nie przychodzi do Ciebie chłopak i nie wywala co jest źle a Ty się niczym nie martwisz. Później przychodzą schody, im ludzie dłużej są ze sobą, im bardziej się kochają tym bardziej martwi ich to, co się dzieje u tej drugiej połówki. Gdy coś przytrafi się jednej stronie - druga automatycznie też czuje się zdołowana/przygnębiona/upokorzona/zła. I jak tu mówić o szczęściu?
Gdy coś przytrafi się jednej stronie - druga automatycznie też czuje się zdołowana/przygnębiona/upokorzona/zła. I jak tu mówić o szczęściu?
Tu bym się troszkę nie zgodziła...ja bym te dwie rzeczy oddzieliła, bo wydaje mi się że dotyczą już dwóch różnych tematów...owszem kiedy dzieje się naszym najbliższym źle to sami czujemy jakiś niedosyt...ale mi na przykład w trudnych chwilach (kiedy byłam z kimś) pomagała sama myśl, że ktoś jest, że mam wsparcie...z jednej strony było nieszczęśliwe wydarzenie, ale z drugiej strony gdzieś tam czułam się szczęśliwa jeśli chodzi o bycie w związku z drugą osobą.
Czasem wiadomo te zdarzenia mogą być na tyle poważne że przed dłuższy czas nie możemy dojść do siebie i nie zauważamy szczęścia w tym co mamy, bo większą wagę przywiązujemy do straty...ale nie można powiedzieć, że nasze nieszczęście życiowe w pewnej kwestii musi oznaczać brak szczęścia w związku.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wysłany: 13-03-2008, 23:45 Re: Gdzie miłość tam szczęście?
Kamiluska napisał/a:
tam gdzie jest miłość, jest też szczęście.
Zalezy o jakiej miłości mowa;)
Zakładam, że o partnerskiej.
Nie, nie zgadzam się z tym, owszem człowiekowi zakochanemu, w szczesliwym zwiazku łatwiej jest przechodzić przez problemy jakie mu stawia zycie, bo nie jest w tym wszystkim sam, ale przeciez zycie to nie bajka, miłość nie wystarczy żeby wyjśc ze wszystkim problemów, które zabierają nam szczęście.
Cytat:
czy możliwym jest, by pozostała nią na zawsze?
Miłość miłością?
Oczywiście.
Owszem w wielu przypadkach kończy się na zwykłym przyzwyczajeniu, poczuciu obowiązku, ale jest wiele małżeństw, które sie kochają szczerze do końca życie i znam takie przypadki, dlatego wierzę w to.
Cytat:
Czy ludzie kochając się, potrafią dawać sobie całkowite i bezinteresowne, nieuzależnione od niczego szczęście?
Myslę, że starają się Nie każdemu to jednak wychodzi, charaktery są różne, miłość nie wszystkie zmienia.
Imię: Robert
Wiek: 19 Dołączył: 18 Lut 2008 Posty: 17
Wysłany: 14-03-2008, 01:12 Re: Gdzie miłość tam szczęście?
CopaCabana napisał/a:
jest wiele małżeństw, które sie kochają szczerze do końca życie i znam takie przypadki, dlatego wierzę w to.
Chyba muszę cię poprawić .
Jest nie wiele małżeństw w tego typu związkach
Cytat:
co zostaje po zauroczeniu?
Najczęsciej pustka (oczywiście jeśli się nie zakochaliśmy , bo po tym jest gorzej )
Osoba w której się zauroczyliśmy już nie jest taka cudowna (jest poprostu normalna)
przestaje nas interesować (a przynajmniej pod względem partnerstwa)
Cytat:
Gdzie miłość tam szczęście?
Nie można przypiąć do tego jakiejś regułki , większość zależy od obiektu naszej miłości choć nie zawsze i tak jak CopaCabana napisała "zależy to od sytuacji życiowej"
Możemy mieć piękną miłość , sielankę , ale jak pojawią się problemy życiowe to nawet taka miłość nie pomaga
_________________ Życie z miłości
W miłości cierpienia
Życie z miłością nam doskwiera
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum