Muszę to gdzieś z siebie wyrzucić, bo chyba zwariuje. Jestem w trzeciej klasie gim. wydaję się, że już nie dzieci ale jednak to tylko pozory. Jestem przewodniczącą w klasie, zawsze wszystko załatwiam, nawet pilnuje żeby wpłacali na składki, żeby klasa była udekorowana ale czuję że chyba zrezygnuje z tej funkcji. Wszystko jest dobrze jak klasa ode mnie coś chce, wiele razy jej broniłam ale to już staje się męczące. Sytuacja dzisiaj. Nauczycielka od polskiego miała dziś dość pewnej grupki osób w mojej klasie i oczywiście powiedziała wicedyrektorce. A że wszystko działo się przy całej klasie to oczywiście "ekipa" broniła się. Choć sami dobrze wiedzą że czasem przeginają. I jakby to nie było to się mnie pytają jak klasa się zachowywała i czy dany materiał przebrabialiśmy. Potwierdziłam że wszystko co tłumaczyła nauczycielka(rozbiór logiczny zdania) było na lekcji. Tylko tyle a chłopaką już i wielce to nie odpowiada bo muszą dodatkową pracę robić. Nauczycielka i tak patrzy na mnie spod byka bo wie że jestem solidarna z klasą. Co bym nie zrobiła i nie powiedziała to i tak zawsze będzie źle. To co mam niby zrobić? Wy też tak macie w swoich klasach? Help me..
_________________ "być wolnym to znaczy nie kłamać"
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8896 Skąd: Kraków
Wysłany: 25-02-2008, 19:19
kafka819 napisał/a:
I jakby to nie było to się mnie pytają jak klasa się zachowywała i czy dany materiał przebrabialiśmy. Potwierdziłam że wszystko co tłumaczyła nauczycielka(rozbiór logiczny zdania) było na lekcji. Tylko tyle a chłopaką już i wielce to nie odpowiada bo muszą dodatkową pracę robić. Nauczycielka i tak patrzy na mnie spod byka bo wie że jestem solidarna z klasą.
Przepraszam to chyba z tych nerw.
Poprostu za każdym razem gdy klasa coś nabroi to ja musze stawać przed "sądem ostatecznym" i albo ich bronić albo nie. Zwylke mówiłam prawdę broniąc ich, podając jakieś różne argumenty że nauczyciel nerwowy, że z klasą coś nie tak bo komuś coś tam się stało. Ale mam dość tego że broniąc klasy muszę kłamać, a jak nie okłamę tylko powiem jak było naprawdę( i nie dodam swojego pozytywnego zdania) to prawie wszyscy do mnie z pretensjami..
_________________ "być wolnym to znaczy nie kłamać"
kompletnie jest to dla mnie dziwne. pamiętam, że nawet w pierwszej gimnazjum każdy potrafił przyznać sie do tego, że zachowywał sie na lekcji źle, każdy mogł powiedzieć co o tym myśli, a nie, że skoro ten twierdzi, że nauczyciel ma racje,t o jakiś dziwny i jeszcze mówi to na forum klasy. a poza tym, co cie to boli? juz kończysz szkołe, rozejdziecie sie, będziesz miała nową klase, a co!
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8896 Skąd: Kraków
Wysłany: 25-02-2008, 23:50
kafka819 napisał/a:
po prostu za każdym razem gdy klasa coś nabroi to ja musze stawać przed "sądem ostatecznym" i albo ich bronić albo nie.
Czy to należy do obowiązków przewodniczącego?
Przewodniczący klasy nie jest chyba niczyim adwokatem ani prokuratorem?
Nauczyciel tego od Ciebie wymaga?
Powiedz mu, że nie jesteś niczyim donosicielem ani adwokatem- ale w łagodniejszej formie.
[ Dodano: 25-02-2008, 23:53 ]
PS Nie daj robić z siebie kozła ofiarnego.
Jeśli nie da się ugodowo załatwić sprawy, najlepiej dotrwaj do końca kadencji i zrezygnuj. Przecież bycie przewodniczącym to nie przymus.
kompletnie jest to dla mnie dziwne. pamiętam, że nawet w pierwszej gimnazjum każdy potrafił przyznać sie do tego, że zachowywał się na lekcji źle,
W moich dawnych latach szkolnych było jeszcze gorzej. Z okien wylatywały plecaki, na korytarzu latały bombki wypełnione klejem bądź z petardą w środku. Przez 2 lata nie było męskiej ubikacji bo została zdemolowana. Etc, etc. Ciekawie było.
fobia napisał/a:
U nas zawsze wybieraliśmy tego kogo nie lubiliśmy.
Skądś to znam. Zawsze odcinałem się od głosowań. Najdziwniejsza była radość zwycięzców, doskonale wiedzieli jak to działa, ale chyba sądzili, że "w końcu" coś się zmieniło. Naiwne nadzieje, było tak do końca lat szkolnych.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3277
Wysłany: 28-02-2008, 18:31
Też kiedyś byłam przewodniczącą, ale niezbyt długo. Zostałam z hukiem odwołana kafka819, nie wiem czym się przejmujesz. Zrezygnuj z funkcji, bo jest beznadziejna i nie chwytaj się następnym razem tego, co Ci niepotrzebne.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
W moich dawnych latach szkolnych było jeszcze gorzej. Z okien wylatywały plecaki, na korytarzu latały bombki wypełnione klejem bądź z petardą w środku. Przez 2 lata nie było męskiej ubikacji bo została zdemolowana. Etc, etc. Ciekawie było.
bożesz, co to za szkoła? xD
kafka819, ja cię troche rozumiem, bo jestem viceprzewodniczącą. a ponieważ nasz przewodniczący został wybrany (w sumie tak samo jak ja) dlatego, że jest fajny, i pyskuje, i broni ucznów przed tymi złymi nauczycielami, bo ma gadane i chodzi na papierosa, to ponieważ ja mam jeszcze jakies poczucie przyzwoitości, to załatwiam wszystko zamiast niego. to oznacza też, że mi się obrywa (najczęściej za nic). ale to długa i wręcz śmieszna historia.
Imię: Adam
Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 399 Skąd: Łuków
Wysłany: 28-02-2008, 23:55
Source napisał/a:
W moich dawnych latach szkolnych było jeszcze gorzej. Z okien wylatywały plecaki, na korytarzu latały bombki wypełnione klejem bądź z petardą w środku. Przez 2 lata nie było męskiej ubikacji bo została zdemolowana. Etc, etc. Ciekawie było.
Z tą ubikacją nie wierzę a do plecaków dodam fiołki i paprocie
_________________ Komu trzy tysiące lat
nie mówią nic,
niech w ciemności niewiedzy
żyje z dnia na dzień.
Imię: Ania
Wiek: 17 Dołączyła: 18 Mar 2006 Posty: 1430 Skąd: z nieba.. :)
Wysłany: 01-03-2008, 14:30
Source napisał/a:
W moich dawnych latach szkolnych było jeszcze gorzej. Z okien wylatywały plecaki
Heh.. przypomniało mi się moje gimnazjum.. wylatywały torby, piórniki, raz nawet głośnik z wieży wyleciał przez okno i paprotka .. hmm.. i - chyba- krzesło..
Fajnie było..
ja bardzo przepraszam, że jakos obraże wasze szkoły byłe, ale...
chodziłam do jednego z gorszych gim. w mieście, które znajduje sie na osiedlu, na które nie warto wieczorem wchodzić bez noża. szkoła rejonowa, więc wszyscy z teo osiedla tam chodzą/chodzili. i poza tym, że kilku absolwentów siedzi w więzieniu (pamiętam akcje zbierania pieniędzy dla takiego kolesia na rozprawe, bo o morderstwo go oskarżono, ale nieważne) i nigdy nie widziałam latających krzeseł, latających plecaków, paprotek, krzeseł, niczego. nic u nas nie latało...
tj, raz jurek b. i potem napisano o nas w "fakcie", że ta szkoła jest bee i żeby rodzice dzieci tam nie posylali.
tak więc pytam ja sie jeszcze raz - bożesz, co to za szkołY?
_________________ !!!
Ostatnio zmieniony przez labanda 02-03-2008, 23:44, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum