No tak. Zgadzam sie iz mozna kgoos przestac szanowac i zaczac nim pogardzac. Tylko ze wtedy przestaje sie szanowac jednak najpierw siebie - bo ma sie wpajane, ze nie zasluguje sie na szacunek - a potem innych od agresora poczawszy..
Może jakaś głupia jestem, ale nie bardzo wiem jak odczytać Twoją odpowiedź na to co napisałam...chyba że po tym, że się ze mną zgadzasz jest po prostu stwierdzenie faktu, że dziecko takie wobec którego postępuje się źle zanim straci szacunek do kogoś innego najpierw traci go do siebie...i ja się z tym zgadzam tak jest...ale troszkę brzmi to tak, jakby to była wina tego dziecka, no a chyba tak nie jest...to że dziecko ma od małego wpajane że ma szanować starszych ok niech i tak będzie, ale niech to idzie w obie strony...kurcze skoro taki nacisk kładzie się na podmiotowość dziecka (i nie tylko dziecka) to czemu ma ono zasługiwać na mniejszy szacunek tylko z tego względu swojego mniejszego wieku.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Nie, nie. Chodzilo mi o ukazanie implikacji i tego jak to postepuje a nie obwinanie. To dziecko traci szacunek do siebie co oznacza, ze nie szanuje tez innych poczawszy od rodzicow a na zyciowych partnerach konczac.
Taka myśl poboczna przy tym temacie: Wiem, że może nie powinno się obwiniać samych rodziców bo są oni tylko ludźmi, ale złość mnie ogarnia jak widzę jak czasem bezrefleksyjnie ludzie podchodzą do wychowania swoich dzieci i do tego jaki wpływ na ich późniejsze zachowanie mogą mieć ich czyny...że nie jest tak, że dziś zrobię dziecku krzywdę...jutro przeproszę (a czasem i nie) i przecież wszystko powinno być świetnie
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8896 Skąd: Kraków
Wysłany: 28-12-2007, 16:19
Niektórzy wychodzą z założenia, że to ich dziecko, ich WLASNOSC i mogą je lać- a przeprosiny się nie należą- bo kto przeprasza gówniarza- czy słyszał ktoś o rodzicu, który przeprasza, swoje dziecko za cokolwiek? Ja nie.
Rodzice boją się, że jak przeproszą, to stracą autorytet (= dla nich posłuch) u dziecka.
Tylko ze zauwaz, ze szacunek jst bardzo czesto okazaniem swiadomosci, ze ktos jest nad Toba i wlasnie dlatego nalezy go szanowac.
Szacunek do szefa bo jest szefem, cY nauczyciela bo jest nauczycielem. W pewnym stopniu opiera sie na sile jak i na hierarchi.
I wlasnie w ten sposob dziecko uczy sie okazywac szacunek. A potem rozumie co robi.
Dla mnie to nie jest szacunek. To jest siła wyższa, której musimy się podporządkować. Wiemy, że musimy, bo od tego zależy nasza pozycja firmie, nauczycielowi, bo od tego zależy w pewnym stopniu nasza ocena itp.
Erill napisał/a:
Zauwaz jak czesto gdy mlody nie ustapi mowi sie ze nie ma szacunku do starych
Erill napisał/a:
Otoz to wlasnie. Norma. Zwyczaj. Szacunek do starszych jest norma spoleczna
O tym mowie.
Droga Erill, a co mnie obchodzi to, że ludzie uważają, iż do wszystkich powinnam czuć szacunek. Nie czuję do wszystkich. Sama wyrabiam sobie kryteria wobec, których dzielę ludzi na wartych szacunku i na tych niewartych.
_________________ Black is like the silence of the body after death, the close of life.
Kandinsky
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8896 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-02-2008, 15:23
miyako napisał/a:
Dla mnie to nie jest szacunek. To jest siła wyższa, której musimy się podporządkować. Wiemy, że musimy, bo od tego zależy nasza pozycja firmie, nauczycielowi, bo od tego zależy w pewnym stopniu nasza ocena itp.
W ostatnich Wysokich Obcasach był ciekawy felieton Szczepkowskiej na ten temat- pracownicy firmy są uprzejmi, bo są, rozmawiając przez telefon z klientem, podsłuchiwani przez szefa. Wytwarza się taka sztuczna uprzejmość i udawany szacunek ze strachu.
Autorka pisze, że żal jej tych ludzi- a mnie nie- jeśli są uprzejmi i mają szacunek do innych w rzeczywistości, to nie powinni mieć problemu z odbieraniem telefonu.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3277
Wysłany: 05-02-2008, 16:26
Nikt nie lubi być podsłuchiwany, ani podglądany - wiem coś o tym.
Ja się i tak już tak przyzwyczaiłam, że zupełnie zobojętniałam i nie mam zahamowań przed pisaniem baaardzo krytycznych rzeczy o osobie, która wiem, że jeśli chce, to może to w każdej chwili czytać =='
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Kocham moją mame najbardziej na świecie ale nie potrafie się z nia dogadać.
To nigdy nie nastąpi.
Marzę tylko żeby jak najszybciej od niej wyjechać, bo zaczyna mnie coraz bardziej denerwowac.
Czesto na nia krzycze i najgorsze, ze nei umiem juz sie opanowac.
Szanuję ją ale mam jej dosyć .
Ja czasem swojej rowniez.
jakos tak nie chce mi sie z Nia rozmawiac.. czasem potrzeba mi cos przemyslec, zachowac dla siebie a Ona z uwagi na to, ze nie mieszkam w sumie w domu jest tak ciekawa mojego zycia [aczkolwiek w sumie zawsze byla]; ze od razu chce wszytsko wiedziec.
Czasem zaluje ze nie moge jej tak po prostu powiedziec "nie wiem. okaze sie". I miec spokoj...
nie zgodze sie z tym ze jesli sie nie ma szacunku do rodzicow to nie bedzie sie mialo do swojej polowki, a powiedzialbym ze w moim przypadku wrecz odwrotnie to nie znczy ze nie mam szacunku do obojga rodzicow
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum