Hmm..starosc to normalna kolej rzeczy.Kazdego to kiedys czeka...ale ja sie tej starosci troszke obawiam...boje sie ze zestarzeje sie sama...o.O albo nie bd miala okazji sie zestarzec.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8733 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-02-2008, 13:09
Nie myślę o własnej, ale o starości mojej mamy.
Ma już 63 lata, jest w pełni sprawna intelektualnie i fizycznie, czasem coś ją boli, ale dajemy radę. Boję się, że zostanę już całkiem sama.
Boję się o nią jeszcze bardziej, gdy słyszę doniesienia- tak jak wczoraj, o śmierci Stefana Mellera, który miał ZALEDWIE 66 lat.
Zdarza mi się, przechodząc przez duży pokój nasłuchiwać, czy spokojnie śpi.
Jeden plus jest w tym, że moja rodzina jest raczej długowieczna i nierakowa.
Jeśli nic sie nie zmieni, moją ostatnią wolą będzie kosmiczna dawka meskaliny, może lsd czy innego specyfiku który umili(?) mi drogę na tamtą stronę.
Po odniesieniu się do tego co pogrubiłam w Twojej wypowiedzi mogłabym coś takiego stwierdzić, ale daleka byłam od takich wniosków.
Source napisał/a:
Odniosłem wrażenie, że na myśl przyszło Ci samobójstwo. Nic z tych rzeczy. Podobnie jak Aldous Huxley chciałbym uatrakcyjnić sobie drogę na tamten świat. Taka mini eutanazja.
Jednak ta wypowiedź już bardziej skłaniałaby mnie do takiego myślenia.
Czytając Twoją wypowiedź odnoszę wrażenie że to "uatrakcyjnienie sobie drogi na tamten świat" może mieć jakąś zbieżność z samobójstwem.
Jeszcze dodatkowo na samym początku piszesz że to nie samobójstwo, a potem stwierdzasz, że to taka mini eutanazja (o ile wiem eutanazja jest zabiegiem mającym na celu przyspieszenie śmierci)....ok może to jest czepianie się słów z mojej strony...ale pomyśl o tym w ten sposób....to czy wyniszczam się i morduję (mocne słowa ale niech sobie zostaną takie wyolbrzymione) aplikując sobie dawki narkotyku czy to że strzelam sobie w łeb z pistoletu...może moje rozumowanie w tym momencie wyda Ci się dziwne, ale ja obie te rzeczy nazwę samobójstwem....kwestie są tylko czasowe.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Słusznie, że się czepiasz. Zazwyczaj ja to robię więc miło czasem znaleźć się po drugiej stronie.
Z premedytacją można eutanazje nazwać samobójstwem/morderstwem. Jednak w moim odczuciu całkowicie różny jest stopień przewinienia. Nie żal byłoby mi tych godzin/dni życia, w których i tak jestem przykuty do łóżka. Zawsze byłem za eutanazją.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum