Pierwszy raz to nie pamiętam tylko rodzice mi opowiadali, że na urodzinach jak miałem 3 lata. To pod stołem wypiłem jakość ćwierć butelki wina tak. To, co jestem za to pewien to w 5 klacie na dyskotece szkolnej w kiblu i potem rzygałem 2 dni. Od tego czasy alkohol po trochu.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 17-01-2008, 15:39
Nie wiem kiedy pierwszy raz w ogóle spróbowałam alkoholu, ale pierwszy raz upiłam się naprawdę mocno w szkole w wieku 13 lat. Potem zdarzało się to już bardzo rzadko. BARDZO rzadko.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Imię: Anna
Dołączyła: 31 Sty 2008 Posty: 25 Skąd: z daleka...
Wysłany: 31-01-2008, 22:18
A ja tak dosyć nietypowo pierwszy raz tknełam alkochol. Było to na urodzinach mojego taty. Jak wyszli juz goscie. To podeszłam do taty i sie spytałam czy dałby mi spróbować chociaz pół kieliszka wódki. A mój tata powiedział, że da bo w końcu lepiej żebym jak juz chce spróbować to przy nim, a nie zebym sie chowała. Wypiłam wtedy bardzo mało. Miałam wtedy 10 lat... A tak, żeby sie upic, zeby nic nie pamietać to nigdy. Bo zawsze obojetnie ile piłam to zachowywałam pełną swiadomośc tego co robie. Mam mocna głowe
Imię: Ania
Wiek: 17 Dołączyła: 18 Mar 2006 Posty: 1423 Skąd: z nieba.. :)
Wysłany: 01-02-2008, 20:00
CzarnY napisał/a:
Pierwszy raz to nie pamiętam tylko rodzice mi opowiadali, że na urodzinach jak miałem 3 lata. To pod stołem wypiłem jakość ćwierć butelki wina tak. To, co jestem za to pewien to w 5 klacie na dyskotece szkolnej w kiblu i potem rzygałem 2 dni.
Łaaaaaał! Dobry jesteś kozak!
A co do mnie to hmm.. pierwszy raz w wieku 14 lat spróbowałam piwa i wina. Wódki nigdy nie piłam (serio!) i jakoś nie żałuję. Teraz czasami, gdy spotykam się z przyjaciółkami pijemy piwko (czasem wino), ale symbolicznie. Nigdy się nie upiłam żeby stracić orientację. Zawsze w pełni świadoma byłam.
Nigdy się nie upiłam żeby stracić orientację. Zawsze w pełni świadoma byłam.
Wiesz...mój wymuszony przez kuzyna drwala rekord to blisko 1l wódki. Pamiętam wszystko ze szczegółami. Znam osoby które po jednym machu/2 piwach się przekręciły i trzeba było się nimi zająć, są i tacy którzy wpadali do mnie po 9 książach bo im kompani odpadli.
Imię: Anna
Dołączyła: 31 Sty 2008 Posty: 25 Skąd: z daleka...
Wysłany: 02-02-2008, 18:03
Ja równiez tak twierdzę. Bo kobieta nie powinna byc pijana, ale nam mnie alkohol nie działa. A nie pije wcale duzo i codziennie, tylko okazjonalnie i to też w ograniczonych ilościach
Pierwszy kontakt z alkoholem...nie pamiętam za bardzo bo była mała i polegało to na umoczeniu języka w likierze a później w szampanie (szaleństwo)...wiem z relacji rodziny....później już bardziej świadomie gdzieś w okolicach 6 klasy podstawówki piłam na wakacjach piwo jak pojechałam do dziadka.....a teraz nie piję prawie w ogóle alkoholu (ogranicza się to wyłącznie do łyka szampana na Sylwestra)...nigdy nie byłam pijana i podejrzewam, że nie będę
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ja wychodzę z nieco innego założenia - kobiecie nie wypada leżeć pod stołem w wyniku nadużywania alkoholu. Ja mogę wypić sporo i zachowywać się normalnie. Dla mnie to żaden wstyd, że piję równo z kumplem, podczas gdy koleżanki już przytulają toaletę.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Pamietam, ze kiedys jako 14 latka bylam z rodzicami w Bulgarii, sami dali mi pieniadze na alkohol. Pamietam, ze bylam najmlodsza i ze szlam, ze znajomymi z Polski na impreze, najstarszy chlopak mial 19 lat, szlaenstwo, wydawal mi sie taki dorosly
Pamietam, ze ojciec powiedzial 'Masz kup sobie sama, ale od nikogo innego nie bierz, bo nie wiadomo co to bedzie '
Prawdziwie pedagogiczne podejscie.
Pamietam, ze po wypiciu, bardzo madrze poszlismy sie kapac do morza.
Upita?
Pare razy.
Do nieprzytomnosci nigdy.
Tak zeby wymiotowac?
Na palcach jednej reki policze.
3 razy.
Z czego 2 razy sama do tego doprowadzilam zeby sobie ulzyc.
Teraz wiadac jakie niepedagogiczne jest liceum.
Teraz tez pije, aczkolwiek jak mam wybierac miedzy kacem nastepnego dnia a kolejnym piwem/kieliszkiem to dziekuje
Ostatnio zmieniony przez kreska 02-02-2008, 21:09, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Anna
Dołączyła: 31 Sty 2008 Posty: 25 Skąd: z daleka...
Wysłany: 02-02-2008, 21:19
na sylwestra jak juz dziewczyny były nieprzytomne, tylko ja całkowicie trzeźwa ( no i chłopaki... jeszcze) to za kazdym razem jak kolega nalewał wódke to sie pytał mojego chłopaka czy mi tez nalewać, żebym sie potem sie nie turlała pod stołem. A on tylko cały czas: "zobaczysz, ze ona bedzie jedyną trzezwą osoba, a wypije najwiecej" i tak tez było. A wyszło koło paru literków na osobe. Dla mnie sie to wydawało smieszne, ze sie go pytaja. Bo ja po alkoholu to mam tylko lepszy humorek.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum