Mportalik - forum dyskusyjne Strona Główna Mportalik - forum dyskusyjne
Super forum młodzieżowe.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Admin
21-01-2008, 19:24
Fałszywa
Autor Wiadomość
buba 
**
jestem jaka jestem



Imię: Magda
Wiek: 21
Dołączyła: 07 Lis 2006
Posty: 348
Wysłany: 10-01-2008, 20:55   Fałszywa

Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio duzo sie pomiesząło w moim życiu. Mam do Was ogromną prośbe. Napiszcie mi co uważacie...

4 miesiace temu roztałam sie z chłopakiem, z którym byłam 2 lata. Okłamywał mnie, nie dogadywaliśmy się, i w ogóle przestaliśmy do siebie pasować- każde z nas wydoroślało ale w inną stronę....
On kocha mnie strasznei...pomimo wad ma cechy które cenie u facetów, jest czuły opiekuńczy wrażliwy... mogłabym jeszcze troche tu jeszcze wymienić. Ale przez te dwa lata zranił mni tyle razy, czasami moze nawet nieświadomie, czasami dlatego, ze każde z nas ma inny styl życia...

zerwałam z nim.... on teraz mnie jedzie cąły czas ze jestem żałosna itd ..... twierdzi ze go oszukałam bo mówiłam ze kocham a zerwałam... skoro sie świata za kimś nie widzi to powinno sie wszystko pokonać, Jego brat mi napisał ze jestem egoistą i okłamałam Marcina


Ale ja naprawde go kochałam.....ale cały czas w tym związku cierpiałam. Może zrobiłam troche egositycznie ale... ja pier....

jest tu forum jeszcze Erill ?? help co o tym myslicie? Czy naprawde zachowałam sie jak ostatnia kretynka?
_________________
"życie jest piękne kiedy życ się potrafii"
  Znak zodiaku: bliznieta
 
miyako 
Zasłużeni



Wiek: 17
Dołączyła: 14 Gru 2006
Posty: 3356
Wysłany: 10-01-2008, 21:01   

buba napisał/a:
twierdzi ze go oszukałam bo mówiłam ze kocham a zerwałam... skoro sie świata za kimś nie widzi to powinno sie wszystko pokonać

Można kochać i odejść. Wiem to z autopsji.
Nie zachowałaś się jak kretynka. To on jest kretynem, skoro po rozstaniu jest nie w porządku wobec Ciebie. Powinien pogodzić się z faktem, mając na uwadze jaki był dla Ciebie.
_________________
Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
 
  Znak zodiaku: bliznieta
 
I3ziko 
++
polisz dziołk



Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 3152
Skąd: szikago
Wysłany: 10-01-2008, 21:18   

Erill jest na aerobiku powinna być na forum lada chwila :D

bardzo dobrze ze zakończyłaś związek w którym nie byłaś szczęśliwa, niestety następstwem takich rozstań jest często obrzucanie sie błotem. najlepiej to zignorować.
_________________
Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
  Znak zodiaku: bliznieta
 
[P]Source 
Przyjaciel
Niepoprawny Bajarz



Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 1213
Wysłany: 10-01-2008, 21:44   

buba napisał/a:
Czy naprawde zachowałam sie jak ostatnia kretynka?



A czy to jest naprawdę ważne? Najistotniejsze jest to, jak czujesz się po tym co zrobiłaś. Kieruj się sercem, nie rozsądkiem i tym co mówią inni.

Buba napisał/a:
Jego brat mi napisał ze jestem egoistą i okłamałam Marcina


Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i były różami.

Egoistami są wszyscy ci, którzy próbują Cię nakłonić do odnowienia związku. Manipulują Tobą w prymitywny i niewyszukany sposób.

Buba napisał/a:
twierdzi ze go oszukałam bo mówiłam ze kocham a zerwałam


Dla mnie to jakoś nie kłóci się ze sobą. Skłonny był bym zabić osobę którą kocham, jeżeli od tego zależało by życie moje. Będą w toksycznym związku niszczysz własne zdrowie i życie skracasz.

Pozdrawiam
Source.
_________________
  Znak zodiaku: baran
 
[P]Elektroniczna 
Przyjaciel



Wiek: 25
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1194
Wysłany: 10-01-2008, 22:27   

Moim zdaniem Magdo dobrze zrobiłaś że odeszłaś od tego chłopaka...podzielam w sumie zdanie osób przede mną...niestety związek to nie tylko wyidealizowane widzenie miłości stojącej ponad wszystkim...to też mnóstwo małych-wielkich rzeczy składających się na codzienność...jak choćby poszanowanie wolności i odrębności drugiego człowieka....jeśli u dwojga ludzi to się jakoś ze sobą kłóci i nie są w stanie tych swoich odmienności przeskoczyć to dużo lepiej jest się rozejść. Po co zatruwać sobie i innym życie skoro można je sobie szczęśliwie układać gdzie indziej i z kim innym.
_________________
"...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
  Znak zodiaku: ryby
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 11-01-2008, 00:00   

Cytat:
jest tu forum jeszcze Erill ??


Jestem :)
rany czuje sie wyrozniona iz sie o mnie pyta :)

Cytat:
4 miesiace temu roztałam sie z chłopakiem, z którym byłam 2 lata. Okłamywał mnie, nie dogadywaliśmy się, i w ogóle przestaliśmy do siebie pasować- każde z nas wydoroślało ale w inną stronę....
On kocha mnie strasznei...pomimo wad ma cechy które cenie u facetów, jest czuły opiekuńczy wrażliwy... mogłabym jeszcze troche tu jeszcze wymienić. Ale przez te dwa lata zranił mni tyle razy, czasami moze nawet nieświadomie, czasami dlatego, ze każde z nas ma inny styl życia...


Sluszna decyzja. Nie warto byc z kims dlatego, ze ten ktos tak bardzo kcoa podczas gdy nam potrzeba juz czegos innego. Tez kiedys zerwalam z chlopakiem po ponad 2 latach z podobnego powodu mimo iz on byl bardzo nadal zaangazowany. Ale przeciez jedna strona nie moze kochac za dwie, prawda?

buba napisał/a:
zerwałam z nim.... on teraz mnie jedzie cąły czas ze jestem żałosna itd ..... twierdzi ze go oszukałam bo mówiłam ze kocham a zerwałam... skoro sie świata za kimś nie widzi to powinno sie wszystko pokonać, Jego brat mi napisał ze jestem egoistą i okłamałam Marcina


Zalosna? A On w ogole wie co to znaczy? Nie jestes zalosna a szczera wobec siebie i innych ludzi; na dodatek okazujesz im szacunek bo nie trwasz w relacji z uwagi na to, ze ktos cos jeszcze czuje mimo iz Ty nie; albo dlatego ze juz tyyyyle przeszliscie...
Poza tym - nie wiem jak wygladaly wasze rozmowy i wyznania ale jestem zdania, ze przeciez nie mozna komus czegos gwarantowac jesli sie jest mlodym. Nie oklamalas go a wrecz bylas wobec niego szczera.
Rekacja brata sie nie przejmuj bo to typowa solidarnosc ze "skrzywdzonym".
Jego tresciami tez sie nie przejmuj bo raz; ze doszla do glosu urazona meska duma, dwa ze pewnie dalej Cie tam kocha ale "nienawiscia" najlepiej to maskuje przed soba samym.

buba napisał/a:
Ale ja naprawde go kochałam.....ale cały czas w tym związku cierpiałam. Może zrobiłam troche egositycznie ale... ja pier....


Egoizm w takich sytuacjach nie jest niczym zlym! Co moze mialabys sie meczyc z czzlowiekiem ktory twierdzac, ze Cie kocha ciagle by cie ranil, ale ze mowi ze kocha to mowi wiec nalezy z nim byc? Nie, nie i jeszcze raz nie. W takich sytuacjach trzeba myslec o sobie i swoim zyciu. Slubu z nim nie bralas zeby cale zycie zeby zaciskac. Poza tym zrobilas to co nalezalo zrobic. Wykazalas sie dojrzaloscia bo bylas szczera i nie utrzymywalas czegos do czego nie mialas juz serca.

buba napisał/a:
zy naprawde zachowałam sie jak ostatnia kretynka?


Nie. Zachowalas sie bardzo w porzadku. Zgodnie z wlasnymi uczuciami i sumieniem.
Kretynka moglabys byc w sytuacji kiedy trwalabys w tym zwiazku.

A co robic?
Ignorowac, ignorowac jeszcze raz ignorowac.
Znudzi mu sie plunie jadem na Ciebie zeby ukryc swoj bol. Przejdzie mu. Wierz mi. Mojemu bylemu tez w koncu przeszlo jak go skutecznie ignrowalam...

Cytat:
Erill jest na aerobiku powinna być na forum lada chwila


Heheh ^^
Mam nawet adwokata znajacego moj rozklad dnia :P
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Leany 
***
sasasasasa...



Dołączyła: 05 Lut 2007
Posty: 503
Skąd: nie wiem
Wysłany: 11-01-2008, 11:43   

Cytat:
zerwałam z nim.... on teraz mnie jedzie cąły czas ze jestem żałosna itd ..... twierdzi ze go oszukałam bo mówiłam ze kocham a zerwałam... skoro sie świata za kimś nie widzi to powinno sie wszystko pokonać, Jego brat mi napisał ze jestem egoistą i okłamałam Marcina

Ciężko być z kimś, kto nas rani - dlatego czasem, mimo uczucia, lepiej się rozstać.

A jeśli ten chłopak naprawdę Cię kocha, to nie rozumem, jak w takiej sytuacji może cię mieszać z błotem :559: Oczywiście, że jest mu ciężko, ale to nie daje mu prawa to obrażania osoby, z którą był w związku!


Wiesz buba, podziwiam Cię, że miałaś odwagę zawalczyć o własne szczęście! Bo ja tego nie potrafię... jestem w niszczącym mnie związku dopiero 3 miesiące i już nie potrafię się z niego uwolnić...
_________________
Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat.
Jan Stanisław Lec
 
 
harlequin 
Moderator
vehement flame



Imię: Anna
Wiek: 17
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 3256

Wysłany: 11-01-2008, 14:22   

buba, jeżeli kochałaś... tzn. jeżeli ja bym kochała, to bym nie zostawiła.
czasami naprawdę byłam wściekła na swojego faceta, czasem zawodził mnie pod paroma względami, miałam jakieś rozczarowania, poza tym oboje się zmieniamy, jednak ta miłość jest właśnie niezmienna.
męką moim zdaniem nie jest życie w związku pełnym miłości, ale również nieporozumień, tylko życie bez miłości.
ogólnie dążę do tego, że miłość, generalnie życie, to nie zabawa i nie zawsze jest sielanka, idylla i motylki. jednak właśnie ludzie mocni uczuciem, które jest większe, niż nawet ich pojmowanie jego, to wszystko przetrzymają, bo prawdziwa miłość jest wieczna.
_________________
Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
 
  Znak zodiaku: lew
 
Żelowa 
****
tnemarepmet



Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007
Posty: 1025
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 11-01-2008, 14:51   

Również uważam, że zerwanie i kochanie się ze sobą nie kłóci. Czasami po prostu trzeba zrobić, tak a nie inaczej.
Nie zachowałaś się źle.
Jedyne, co Ci mogę poradzić to nie rób tak jak on- jako zemsta. Wszytsko się może jeszcze dziwnym, czy nie, trafem ułożyć, a wtedy tylko on będzie musiał Cię przepraszać i tylko on będzie miał wyrzuty sumienia. A tak w ogóle to wszytsko pokrywa zasłonka lojalności.
_________________
"A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
 
  Znak zodiaku: wodnik
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2740
Skąd: Warsovia
Wysłany: 11-01-2008, 15:58   

Cytat:
A jeśli ten chłopak naprawdę Cię kocha, to nie rozumem, jak w takiej sytuacji może cię mieszać z błotem Oczywiście, że jest mu ciężko, ale to nie daje mu prawa to obrażania osoby, z którą był w związku!


Owszem daje. I to paradoksalnie jeszc ze wieksze bo wie gdzie uderzac zeby zabolalo najbardziej. Wiem, przezylam "atak" takiego czlowieka. Niesmak w zyciu pozostaje jak ktos moze sie pokazac, jednoczesnie twierdzac, ze wciaz kocha..

harlequin napisał/a:
czasami naprawdę byłam wściekła na swojego faceta, czasem zawodził mnie pod paroma względami, miałam jakieś rozczarowania, poza tym oboje się zmieniamy, jednak ta miłość jest właśnie niezmienna.


Harlequin ale jesli bilans cierpienia jest wyzszy od poczucia szczescia i spelnienia w milosci to dalej bedziesz trwala w zwizku?
Milosc nie ma byc pasmem cierpien bo jest miloscia. Milosc moze sie conajwyzej przeplatac gorzkimi momentami a nie na odrwot!

Cytat:
ogólnie dążę do tego, że miłość, generalnie życie, to nie zabawa i nie zawsze jest sielanka, idylla i motylki. jednak właśnie ludzie mocni uczuciem, które jest większe, niż nawet ich pojmowanie jego, to wszystko przetrzymają, bo prawdziwa miłość jest wieczna.


Poza tym, ze gdy ludzie sie kochaja to daza do wysokiej pozytywnej jakosci tego zwiazku a nie na odwrot...
Zgadzam sie ze milosc to nie tylko poezja ale glownie proza zycia. Ale ta proza nie musi byc ciezka jak orka na polu bo jest miloscia. Nie na tym to polega. A juz szczegolnie w sytuacji gdy czujesz ze tracisz zerce dla kogos z uwagi na caloksztal tego jak Cie traktuje. Jestes zakochana teraz wiec ciezko Ci powiedziec i zrozumiec co wazniejsze jak sie clowiek czuje gdy mimo tlacej sie milosci nie moze przebywac juz w bliskiej relacji z drugim czlowiekiem bo on swim zachowaniem zniszczyl ta chec.
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
harlequin 
Moderator
vehement flame



Imię: Anna
Wiek: 17
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 3256

Wysłany: 11-01-2008, 17:08   

Na pewno to, co mówisz, jest prawdą, Erill, ale też moja postawa jest pewną skrajnością.
Dla ostatecznego dobra miłości jestem w stanie zrobić wszystko, łącznie z poniżaniem się i robieniem z siebie pośmiewiska. U mnie też bywało nie do zniesienia, ale gdy jedni mi mówili, że powinno być dla mnie najważniejsze moje szczęście i spokój ducha, inni, że muszę mieć na uwadze swój honor i nie robić takich rzeczy jak wyżej, to i tak wiedziałam, że robię dobrze, bo się kochamy z J. i pewne pochopne "decyzje" z głupiej, ziemskiej zazdrości i emocji nie mogą tego zepsuć.
I ostatecznie doprowadziłam do tego, że to on się wstydził za to, że mnie zmusił do takich a nie innych czynów.
Dla mnie miłość sama w sobie jest najwyższą wartością.
_________________
Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Ostatnio zmieniony przez harlequin 11-01-2008, 17:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: lew
 
[P]Source 
Przyjaciel
Niepoprawny Bajarz



Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 1213
Wysłany: 11-01-2008, 18:14   

harlequin napisał/a:
Dla mnie miłość sama w sobie jest najwyższą wartością


Dobrze byłoby od tego zacząć, później przydała by się kształt tej miłości i jej wyobrażenie a na końcu myśli i zachowania jakie ze sobą niesie.

Fajnie tak dyskutować gdy ma się całkowicie inne wyobrażenie o znaczeniu jakiegoś słowa.

Ja w miłość nie wierzyłem do momentu, w którym "ktoś" mi pokazał, iż daję jej więcej wszystkim wokół nie mówiąc nic o niej, niż Ci którzy robią tyle zbędnych rzeczy w jej imieniu. Ja bym naprawdę tego co czułem nie nazwał tym, jak oni to odbierali. Wszyscy czuli się ważni, doceniani i KOCHANI, a o to chyba w tym wszystkim chodzi. W "miłości" nie chodzi chyba o ty by dawać innym to, czego samemu się oczekuje, ale to, czego naprawdę pragną. Doszedłem więc do wniosku, że jeżeli chodzi o pojęcia tak abstrakcyjne, nie dające się opisać, lepiej będzie się podporządkować większości, niż samemu tworzyć jakieś neodefinicje.

Erill napisał/a:
Milosc nie ma byc pasmem cierpien bo jest miloscia. Milosc moze sie conajwyzej przeplatac gorzkimi momentami a nie na odrwot!


To też tylko zależy od tego, jak wysoko punktujesz te chwile.

Nie raz przyszło mi ratować dziewczyny, które delikatnie mówiąc chciały sobie zrobić krzywdę bo już kochały przez 5 minut i świat się już nie liczy, bądź uśmiercały sie dniami/tygodniami/miesiącami by w końcu ktoś zrobił im coś miłego, by mogły temu nadać etykietę "miłość".

Dla jednych chamska uwaga będzie powodem, by przekonać się iż "TO" nie jest miłość, inni będą potrzebowali policzka bądź kilku, inni mimo ciężkich obrażeń cielesnych dalej będą obstawali iż warto. Kwestia układu odniesienia.

W takich chwilach pojawia się problem: na ile możemy ingerować w życie innych, by pokazać im, że ich życie może być znacznie pełniejsze i piękniejsze, skoro te odczucia są tak subiektywne i różne.

Pozdrawiam
Source.
_________________
  Znak zodiaku: baran
 
Mori 
*
prawdziwa śmierć


Imię: Nieważne:P
Wiek: 18
Dołączył: 29 Sie 2005
Posty: 180
Wysłany: 11-01-2008, 23:20   

Cytat:
le ja naprawde go kochałam.....ale cały czas w tym związku cierpiałam. Może zrobiłam troche egositycznie ale... ja pier....


zdaje ci sie, naprawde(edit: chodzi mi o ostatnie slowa, to nie byl egoizm),

buba napisał/a:
help co o tym myslicie? Czy naprawde zachowałam sie jak ostatnia kretynka?

nie, bylem swojego czasu nawet troche jak osoba, od ktorej odeszlas i musze przyznac ze dobrze zrobilas

buba napisał/a:
on teraz mnie jedzie cąły czas ze jestem żałosna itd

to mowi samo za siebie, jezeli potrafi po tobie jezdzic to albo jest desperatem albo nie kochal cie "tak naprawde"
Ostatnio zmieniony przez Mori 11-01-2008, 23:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: strzelec
 
powerbass
***
leniuch



Wiek: 21
Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 677
Wysłany: 12-01-2008, 00:06   

buba, zapomnij o nim ten twój były to kłamca itp
  Znak zodiaku: skorpion
 
buba 
**
jestem jaka jestem



Imię: Magda
Wiek: 21
Dołączyła: 07 Lis 2006
Posty: 348
Wysłany: 12-01-2008, 17:16   

harlequin napisał/a:
Dla ostatecznego dobra miłości jestem w stanie zrobić wszystko, łącznie z poniżaniem się i robieniem z siebie pośmiewiska.
Nie rozumiem tego, ponieważ dla mnie rzeczą niepojętną jest jak osobą która Cię kocha może Cie jednocześnie poniżać i ranić? to jest miłość?

Dziękuje za komentarze :* Tak jak doradziła Erill pełna ignorancja pomaga. Musze tylko zmienić numer telefonu bo w nocy spac niemoge:/ raz pisze że mnie kocha i mam do niego wrócić, za chwile że jestem fałszywa ...ehmn
_________________
"życie jest piękne kiedy życ się potrafii"
  Znak zodiaku: bliznieta
 
Piotrek

Dołaczył: Dawno
Posty:
Skad: Z internetu





Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
REGULAMIN

:::REKLAMA:::

Mapa forum
Fotografie ślubne Wiadomości, newsy
statystyki www stat.pl