Wysłany: 12-12-2007, 15:29 kocham ale mam dość tego faceta pomocy - co robić
Witam wszystkich... przyznam sie ze pierwszy raz w ogóle pisze na jakimkolwiek forum. i długo zastanawiałam sie czy w ogóle napisać... ale przechodząc do sedna sprawy... jestem ze swoim chłopakiem 4 lata, dla jednych to sporo a dla innych mało. Przechodzimy wzloty i upadki jak w każdym związku. Są mniejsze i większe kryzysy. Jest nam ze sobą dobrze... tak mi sie wydaje....ale jednego nie mogę ścierpieć...ostatni raz widziałam jego mamę na żywo chyba ze 2 lata temu... przez ten czas nie bywałam tez u niego w domu.. nie zaprosił mnie ani razu. Wspominam tylko jego mamę ponieważ jego tata zmarł kiedy byliśmy ze sobą parę miesięcy. W tym czasie mieliśmy jeden poważny kryzys ...zerwaliśmy na 2 miesiące. wiem ze jego mama mnie nie lubi (zapomniałam dodać ze mój ukochany jest jedynakiem) ale to chyba nie powód żeby moje kochanie zachowywało... sie tak jak sie zachowuje, czyli mówi mi ze nie zaprasza mnie bo on nie ma tego w zwyczaju... jego dom to twierdza itp... mam już dość tego mnie temat MAMY przeraża źle sie z tym czuje ze tak jest...ja raczej jestem osoba otwarta na ludzi..tz mój dom zawsze jest pełen gości itp... mówiłam mu już to parę razy ale on nic ze z tego nie robi... zaczyna mnie denerwować ta sytuacja coraz bardziej bo planujemy wspólna przyszłość... a on sobie myślał ze ja odnowie znajomość z jego mama w dzień ślubu...co ja mam zrobić...zęby ocieplić stosunki z ta kobieta skoro jej własny syn tego nie robi...proszę o rady i ewentualne pytania, gdyby coś nie było dla kogoś jasne..dziękuje z gory. pozdrawiam
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1030 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 12-12-2007, 15:35
Hm.. mamusia bardzo kocha swojego jedynego synusia. To normalne.
Czy istenieje jakiś powód, dlaczego jego mama Cię nie lubi? A może to ma związek ze śmiercią jego ojca?
Nie wchodź mu na siłę do domu. Nie chce to nie. A może ma coś do ukrycia? Kilka razy zaproponowałaś, powiedziałaś mu, ze chciałabyś tam wpaść i myślę, że wystarczy. Trzeba TERAZ zadziałaś sposobem. Powstaje teraz tylko pytanie, gdzie się najczęściej spotykacie? U Ciebie w domu, na neutralnym gruncie?
Proszę o odpowiedż na te pyatnia, a potem pomyślimy nad rozwiązaniem.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Hyh.. mame swojego Hanego widzialam 2 razy. Jestesmy ze soba rok i prawie 4 miechy. Jego tate tez ze dwa. Podczas gdy On z moja mama dobrze sobie konwersuja zarowno u mnie w domu jak przez telefon jak zdarza jej sie do niego dzwonic.
Czasami sa takie relacje mama-syn ktore nie sa na tyle bliskie zeby partnerka syna miala okazje widywac sie z mama wybranka.
A to, ze Twoja rodzina jest otwarta. No widzisz taki typ. Nie kazda rodzina jest taka i moze mama Twojego mezczyzny zalica sie do grupy tych osob ktore nie sa zbyt chdetnie do spraszania do siebie ludzi i akceptacji partnerki syna - szczegolnie, ze jest jedynakiem..
Ja bym sugerowala jednak zostawic to i uszanowac ze On nie chce Cie prowadzic do domu mamy jesli wie, ze jego rodzicielka darzy Cie antypatia. Moze chce Ci czgos oszczedzic a moze jego mama nie zyczy sobie Ciebie goscic..
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9159 Skąd: Kraków
Wysłany: 12-12-2007, 15:42
Masz dość faceta, czy jego matki? Jesteś z nim, czy z jego mamą?
Osobiście, mało by mnie obchodziło, że jego rodzice mnie nie lubią- ale to też nieco inna sytuacja, bo on mieszka sam w Krakowie, a jego rodzice w Rzeszowie.
Skąd możesz wiedzieć, czy Cię lubi, czy nie, jeśli nie widziałaś jej na żywo od 2 lat?
Jak sądzisz, dlaczego on Cię nie zaprasza?
Dlaczego jego mama Cię nie lubi? Bo chce mieć synka tylko dla siebie, czy też są jakieś inne powody?
justyna61184 napisał/a:
mówi mi ze nie zaprasza mnie bo on nie ma tego w zwyczaju... jego dom to twierdza itp...
Słucham? "Planujecie wspólną przyszłość" i słyszysz takie teksty?
Albo kłamie, bo nie chce dopuścić do Twojej konfrontacji z jego mamą, albo nie traktuje Cię poważnie.
Albo i to, i to.
Hm, ja radzę po prostu któregoś pięknego dnia wpaść bez uprzedzenia i pogadać sympatycznie z jego mamą, chociażby o pogodzie. Może, wpraszając się, przyniesiesz jakieś ciasto zrobione przez siebie własnoręcznie? Czymś ją mile zaskoczysz i nie wierzę, by dalej traktowała Cię z uprzedzeniem, może coś pęknie, ruszy się. Cokolwiek się stało między Tobą a jego mamą, przełamać lody można zawsze, grunt, to robić to krok po kroku.
[ Dodano: 12-12-2007, 15:44 ]
Żelowa napisał/a:
A może ma coś do ukrycia?
Też o tym pomyślalam.
A może po prostu wstydzi się swojego mieszkania?
przez ten czas nie bywałam tez u niego w domu.. nie zaprosił mnie ani razu.
O a to mi umknelo...
Moze faktycznie sie czegos wstydzi? Np. niektorzy ludzie wstydza sie np. tego, ze rodzice dosc ubogo mieszkaja..
A moze jego mama jest osobowoscia dominujaca i to ona nie chce Cie ogladac...
Cytat:
Hm, ja radzę po prostu któregoś pięknego dnia wpaść bez uprzedzenia i pogadać sympatycznie z jego mamą, chociażby o pogodzie. Może, wpraszając się, przyniesiesz jakieś ciasto zrobione przez siebie własnoręcznie? Czymś ją mile zaskoczysz i nie wierzę, by dalej traktowała Cię z uprzedzeniem, może coś pęknie, ruszy się. Cokolwiek się stało między Tobą a jego mamą, przełamać lody można zawsze, grunt, to robić to krok po kroku.
Nie ryzykowalabym. Nie wiemy dlaczego tak naprawde nie zostala zaproszona. Nie wiemy jaki stosunek naprawde ma jego mama do niej. I przedw wszytskim nie wiemy jaka kobieta jest jego mama. A co jesli ja op*** z gory na dol ze miala czelosc wogole sie tam pojawic?
Moze - z uwagi na nadchodzace swieta - zaproponwac chlopakowi, ze przyjdziesz przelamac sie oplatkiem? Powolac sie na staz zwiazku i to, ze wypadaloby jednak chociaz taki krok - wedle tradycji, etc - zrobic..?
Dziękuje dziewczyny za tak szybkie odp. otóż droga Żelowa... powody dla jakich jego mama mnie nie akceptuje sa śmieszne (sam tak to określił) ponieważ nie podobało jej sie na początku moje zachowanie a było ono takie że ucząc sie do pierwszej sesji razem u niego w domu nie siedziałam prosto przy stole np tylko rozłożyliśmy sie z całymi notatkami w pokoju i siedzieliśmy wszędzie ze tak powiem... ze zadzwoniłam zbyt późno... tz 20;00 wieczorem, ze nie spodobało jej sie moje zdecydowanie w głosie podczas jakiejś rozmowy takie detale. Świerc jego ojca nie ma tu nic do rzeczy.a spotykamy sie zazwyczaj u mnie w domu, albo na mieście.
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1030 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 12-12-2007, 15:54
Tak, wpaść samemu i pogadać o "byle czym". Też dobry pomysł. Przecież od czegoś trzeba zaczać. Nie możesz siedzieć przed telewizorem i czekać, aż jego mama cię polubi. Myślę też, że on Cię nie zaprasza, bo być może boi się, ze jego mama.. ze tak powiem zaatakuje cię. Często tak się zdarza, ze mamusie traktują jedynaczków jak wrażliwe niemowlaki, a ty jesteś zagrożeniem dla jego nietykalności. To tak, jakbyś miała go pożreć ;P
P.S Ile masz lat?
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9159 Skąd: Kraków
Wysłany: 12-12-2007, 15:55
Erill napisał/a:
Nie ryzykowalabym. Nie wiemy dlaczego tak naprawde nie zostala zaproszona. Nie wiemy jaki stosunek naprawde ma jego mama do niej. I przedw wszytskim nie wiemy jaka kobieta jest jego mama.
Też racja, nie znamy okoliczności i charakteru jego mamy.
Ale powinno być tak, że kiedy wyciągasz do kogoś rękę, uśmiechasz się- druga strona winna odpowiedzieć tym samym. Ciężko mi sobie osobiście wyobrazić, że próbuję się z kimś zaprzyjaźnić, jestem dla kogoś sympatyczna, a ten ktoś miesza mnie z błotem, wyrzuca z mieszkania, robi awanturę- jeszcze nigdy, z własnego doświadczenia, tak nie było. Kiedy ja jestem miła, zazwyczaj druga strona jest miła wobec mnie- stąd pomysł z ciastem.
Erill napisał/a:
Moze - z uwagi na nadchodzace swieta - zaproponwac chlopakowi, ze przyjdziesz przelamac sie oplatkiem? Powolac sie na staz zwiazku i to, ze wypadaloby jednak chociaz taki krok - wedle tradycji, etc - zrobic..?
Dobry pomysł, bardzo dobry pretekst. Jego mama chyba nie ośmieli się zrobić jej awantury na wigilii
[ Dodano: 12-12-2007, 15:58 ]
justyna61184 napisał/a:
że ucząc sie do pierwszej sesji razem u niego w domu nie siedziałam prosto przy stole np tylko rozłożyliśmy sie z całymi notatkami w pokoju i siedzieliśmy wszędzie ze tak powiem... ze zadzwoniłam zbyt późno... tz 20;00 wieczorem
Dziwne to wszystko.
Mamusia chyba jest bardzo restrykcyjna, władcza i apodyktyczna, chciałaby wszystkich poustawiać po swojemu a syn boi się wyjść spod pantofla, zaprotestować w jakiejkolwiek kwestii.
powody dla jakich jego mama mnie nie akceptuje sa śmieszne (sam tak to określił) ponieważ nie podobało jej sie na początku moje zachowanie a było ono takie że ucząc sie do pierwszej sesji razem u niego w domu nie siedziałam prosto przy stole np tylko rozłożyliśmy sie z całymi notatkami w pokoju i siedzieliśmy wszędzie ze tak powiem... ze zadzwoniłam zbyt późno... tz 20;00 wieczorem, ze nie spodobało jej sie moje zdecydowanie w głosie podczas jakiejś rozmowy takie detale.
Typowe swiatlo w lodowce jak to mowie.
Jego mama nie lubi Cie dla zasady bo "zabierasz" jej syna.
Brak Twojej osoby w zasiegu jej oczu, czy slow jeszcze to poteguje.
Czyli dosc patowa sytuacja kotra trzeba jakos sprytnie i dyplomatycznie rozwiazac. Naprawde sugeruje pogadac o tym oplatku z facetem najpierw - nie pojawiaj sie u niej w domu bez niego bo to bedzie kolejny "powod" zeby Cie nie lubic - i namowic go na realizacje tego pomyslu. Przy okazji moglabys kupic jej jakis upominek - ale musisz wiedziec co by jej sie spodobalo. Aczkolwiek w przypadku nie lubienia dla zasady moze jej sie nie spodobac dla zasady wiec mozna by powiedziec, ze to od was. Tu tez jest duza rola twojego faceta ktory ja zmiekczy na Twoje ruchy...
A jak wogole wyglada wasza w zwiazku komunikacja na temat jego mamy? Tabu?
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1030 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 12-12-2007, 16:03
Gabi napisał/a:
Mamusia chyba jest bardzo restrykcyjna, władcza i apodyktyczna, chciałaby wszystkich poustawiać po swojemu a syn boi się wyjść spod pantofla, zaprotestować w jakiejkolwiek kwestii.
Mam taką koleżankę. To straszne. Kolo jest międyz młotem, a kowadłem, i praktycznie nie ma wyjścia, żeby był lubiany przez zaborcę, jak i przez tego, kto pomaga mu uciec.. Przykra sprawa ;|
A może sama się do niego wproś ;P Tylko musisz wiedzieć, ze mamuśki w chacie nie ma, przyjdź do niego i już.. chociaż nie wiem czy to do końca dobry pomysł. Jak mamka się dowie to uuuu..;|
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
co do łamania opłatkiem to dobry pomysł nie nie...byłam już u niego w mieszkaniu ...ubogie ono nie jest...niema sie czego wstydzić to wspaniały facet...ale na początku normalnie bywałam u niego co jakiś czas a teraz od 2 lat tak jakbym dla niej nie istniała...a co sie z tym wiąże to mój facet...kiedy ja go zapraszam do siebie...nie ma ochoty przyjeżdżać do mnie..co mi sprawia przykrość. już nie wiem co ma robić...coraz bardziej sie oddalam od niego i mysle nad rozstaniem...ale jednocześnie go kocham..i w naszym związku było tyle złego czasy ze niektórzy by dawno nie byli razem ale my to przetrwaliśmy...a teraz ja sie zastanawiam czy go nie zostawic ze względu na jego zachowanie w tym temacie
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9159 Skąd: Kraków
Wysłany: 12-12-2007, 16:07
justyna61184 napisał/a:
kiedy ja go zapraszam do siebie...nie ma ochoty przyjeżdżać do mnie..co mi sprawia przykrość.
Dlaczego nie chce / nie może?
Pewnie, spotykajcie się w kawiarni, 2 razy w tygodniu, jak na 2-letni dojrzały związek przystało. I teksty w rodzaju "mój dom, moja twierdza" do Ciebie- jestem obrażalska, więc bardzo by mnie to ubodło, uraziło.
Na mój gust, on chce chyba od Ciebie trochę odetchnąć.
A rozmawialiscie na ten temat. Bo widze przedstawienie faktow jak wyglada sytuacja ale czy wy o tym rozmawiacie?
Moze on cos ukrywa przed Toba? Bo jakos wierzyc mi sie nie chce ze od 2 stara sie zmusic do czego - rozstanie... wlasnie przez takie zachowanie.
Zanim sie zdecydujesz na taki krok - swoja droga, czy jest to az taka przeszkoda, ktora rzutuje na wasz zwiazek i inne jego wymiary? - lepiej chyba z nim pogadac szczerze i spokojnie dlaczego tak sie dzieje i czym mozna cos z tym zrobic.. Tu trzeba by sie powolac na staz zwiazku, na to jak Ci na nim zalezy [na Nim i na zwiazku] i ze cieszylabys sie gdyby mozna bylo jakos poprawic relacje z jego mama czy wogole je zbudowac.. Przy okazji mozna by go podptac czy podpuscic na to jakie ma wobec Ciebie plany tudziez "zdradzic" sie ze swoimi ["mysle o Tobie powaznie, etc"]. Nawiazac przy tym, ze zauwazasz iz przestaje chetnie przychodzic do Ciebie, zapytac dlaczego i czy moze czuje sie niekomfortowo wciaz przychodzac do Ciebie..
Swoja droga..
Ile macie lat?
temat (Mama) to temat awantury natychmiastowej po prstu jak on słyszy ze chce spokojnie o tym pogadać to od razu bez niczego krzyczy na mnie...nie lubi na ten temat rozmawiać..powiedział mi ze nie chce mnie ranić
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum