A ja uwielbiam tańczyć! Tańczę w zespole tańca współczesnego:) a co do dyskotek... czasem chodzę żeby sie wyszaleć, ale ogólnie wolę koncerty i pogo xD
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 29-11-2007, 18:11
O matko.
Nie cierpię tańczyć! W najgorszych koszmarach sennych nawet nie tańczę.
Na całe szczęście, mój chłopak też tego nie lubi. Na weselu, jak kiedyś byliśmy, oboje siedzieliśmy przy stole cały czas, innym razem na balu w jego pracy też jako jedni z niewielu siedzieliśmy i tak nam pasuje.
Taniec jest dla mnie jedną z najbardziej nieprzyjemnych możliwych czynności.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
nie wiem która ta jest ale.. to już czysta KOMERCHA.. , czysta przesłodzona komercja telewizyjna..
Ostrożnie z rzucaniem takimi "oskarżeniami". Komercjalizacja jest to proces mający na celu osiąganie zysków, co wymaga dostosowania się do potrzeb odbiorcy (który staje się klientem). Wszystkie czasopisma, wszystkie programy telewizyjne puszczane przez media prywatne są komercyjne. Można się pokusić o stwierdzenie iż kościół jako instytucja jest komercyjny. Gdyby nie chodziło o zyski finansowe, każdego obywatela można było by wrzucić to szufladki, z wielkim, lśniącym napisem "KOMERCHA".
Taniec?
Uwielbiam. Jest to przede wszystkim zabawa. Czy jestem dobrym tancerzem? Jeśli chodzi o umiejętności, jak najbardziej NIE, jeśli natomiast o wrażenia artystyczne, sądzę że jednak tak.
Zastanawiam się czasem co kieruje ludźmi wtedy, kiedy świadomie się ograniczają.
Nie będę robić tego, nie będę robić tamtego etc. Jest to jawne podcinanie sobie skrzydeł. Staram się by wszystko co robie sprawiało mi przyjemność. Nie, nie robię tego co mi tą przyjemność sprawia, przyjemność sprawia mi "każda" czynność którą wykonuję. SAMOŚWIADOMOŚĆ. Uważność, taoizm, zen i te sprawy.
Kto na ochotnika mi powie czemu nie zamierza szukać przyjemności w Tańcu?
Tak BTW, z racji tego iż spędzam strasznie dużo czasu w klubach, dziewczyna z którą "przebywam" musi umieć się ruszać.
Kto na ochotnika mi powie czemu nie zamierza szukać przyjemności w Tańcu?
może i faktycznie coś tam przyjemnego w tańcu może być, jednak dla mnie negatywy przeważają nad tym pozytywem, którego powinnam się doszukać. więc po co? można tą energię spożytkować jakoś inaczej.
Source napisał/a:
przyjemność sprawia mi "każda" czynność którą wykonuję.
więc rozumiem, że sprzatanie, mycie naczyń itp też sprawia Ci przyjemność?
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
więc rozumiem, że sprzatanie, mycie naczyń itp też sprawia Ci przyjemność?
Staram się odnaleźć nawet przyjemność nawe w kopaniu rowów i sprzątaniu podwórka po psie.
caessa napisał/a:
może i faktycznie coś tam przyjemnego w tańcu może być, jednak dla mnie negatywy przeważają nad tym pozytywem, którego powinnam się doszukać. więc po co? można tą energię spożytkować jakoś inaczej.
Przypomnij sobie sytuację ze swojego życia, w której byłaś bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że czynność która odpychała Cię, nagle stała się źródłem radości. Wiesz zapewne jak wielce frustrująca jest świadomość tego, iż można było spędzić wiele miłych chwil, robiąc rzeczy, które tylko wydawały nam się nieprzyjemne. Nie lubisz tracić okazji prawda?
Skąd wiesz iż to nie jest taki przypadek? Z reguły szczęście przynosi nam to, co wykonujemy dobrze. Rozumiem iż irytujący może być fakt, gdy ciało nie porusza się tak, jak byśmy tego chcieli i za nic w świecie nie chce się podporządkować. Wystarczy jednak trochę determinacji by się czegoś nauczyć.
Jeżeli masz odwagę, zastanów się nad tym, co mogła byś zyskać gdybyś potrafiła sie ruszać a taniec sprawiał by Ci przyjemność. Następnie wypisz wszystkie negatywne skutki.
Kto na ochotnika mi powie czemu nie zamierza szukać przyjemności w Tańcu?
Nie mam zamiaru szukać przyjemności w tańcu, bo żeby taniec był ładny i satysfakcjonujący mnie musiałabym mieć ładną figurę. Nikt nie lubi tańczących pasztetów, a najbardziej nie lubią tego same pasztety.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
nigdzie nie napisałam, że nie próbowałam tańczyć. jasne, że próbowałam. ale nie interesuje mnie to.
Source napisał/a:
co mogła byś zyskać gdybyś potrafiła sie ruszać
a może nawet potrafię? nie mi to oceniać. to nie pasuje do mojej osobowości. a zyskać mogę to co nie jest dla mnie istotne.
nie każdy ma takie same priorytety jak Ty.
również pozdrawiam
Alicja napisał/a:
bo żeby taniec był ładny i satysfakcjonujący mnie musiałabym mieć ładną figurę. Nikt nie lubi tańczących pasztetów, a najbardziej nie lubią tego same pasztety.
i to również
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Ostatnio zmieniony przez caessa 29-11-2007, 21:49, w całości zmieniany 1 raz
Można być pogodnym grubaskiem uważanym za duszę towarzystwa mimo niechęci do tańca.
Nie można jednak wzbudzać w ludziach zachwytu potrząsając swoimi fałdkami na parkiecie. Zachwyciłeś się kiedyś osobą z dość widoczną nadwagą, próbującą seksownie kręcić tyłkiem? Z moich obserwacji wynika, że ludzie reagują wtedy szyderczymi uśmieszkami, no bo: "jak on/a może próbować być seksi skoro nie jest szczupła?". Może jestem przewrażliwiona, ale ja raz się przemogłam i potańczyłam - nie mam zamiaru kolejny raz wystawiać się na szyderę
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Uwielbiam sobie podrygiwac nozka, tanczyc czy zwyczajnie sie w tancu wyglupiac. Taniec jest jedna z tych rzeczy ktre mnie wylaczaja ze wszytskiego i powoduje ze skupiam sie tylko na tym zeby sie bawic. Relaksuje, resetuje i na dodatek dziala dobrze na figure i na kondycje. Wiem jak to moze brzmiec w moich ustach, ale jako zem za leniwa na typowe cwiczenia wole tanczyc bo sprawia mi to duzo wieksza frajde i sama dyktuje sobie tempo i ruchy.
Czy umiem tanczyc.. Hyh. Subiektywnie mowiac uwazam, ze umiem sie poruszac, opinie z boku - do stopnia nagrywania mnie przez kolege - tak w sumie to potwierdzaja
A co do dyskusji powyzej. Faktycznie jest cos w tym postrzeganiu dysktektowym, ze tanczyc jakoby mialo prawo tylko chude laski.. albo przynajmniej wysokie z duzym biustem i fajnym - nawet nadwafowym - tylkiem. Dziwnie.. Nigdy wczesniej nie zwracalam na to az takiej uwagi. Ogolnie sama jestem zdania, ze kazdy ma takie samo prawo sie bawic a czesto draznia mnie te "gwiazdy" dyskotekowe co to sa ubrane w najmodniejsze ciuchy [ktore sie przewijaja na co 4 lasce w klubie] i poruszaja sie tak jakby zapomnialy co to sex i musialby gdzies nadrobic, rzucaja sie na tym parkiecie obiajac tym wszytskich ktorzy po prostu przyszli sie pobawic a nie jej szol ogladac. A nie daj boze stan takiej na drodze to spojrzy na Ciebie takim wzrokiem jakbys jej rodzine wymordowala.. a wogole skup na sobie uwage co spowoduje deficyt na niej to jestes juz wogole wrog numer jeden to stopnia rzucenia Ci papierosa na noge odziana w sandalek...
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 30-11-2007, 14:06
Source napisał/a:
Kto na ochotnika mi powie czemu nie zamierza szukać przyjemności w Tańcu?
Ja mogę powiedzieć.
Otóż mam takie dosyć specyficzne podejście do muzyki, że nie potrafię w ogóle słuchać tego, co mi się nie podoba, a muzyka nadająca się do tańca akurat w żaden sposób mnie nie "kręci", odrzuca mnie. Jak więc miałabym się do niej ruszać i jeszcze czerpać z tego przyjemność?
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum