Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1026 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 12-11-2007, 18:59
Słowa Alicji: przecież nikt nie będzie go prowadził za rękę całe życie. Trochę samodzielności jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Potwierdzam w zupełności.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Imię: Ania
Wiek: 17 Dołączyła: 18 Mar 2006 Posty: 1430 Skąd: z nieba.. :)
Wysłany: 12-11-2007, 19:37
Cytat:
Czy oni wszyscy poglupieli??!!
No fakt. Rozumiem Twoje rozgoryczenie. A czy jak Ty masz doła to nie chcesz żeby jakoś Ci pomóc. Na pewno chcesz! Postaraj się więc zrozumieć innych i jakoś im pomóc, bo w końcu Ty ich znasz lepiej niż my, tu, na forum. I popatrz też na siebie krytycznie.
Jeśli chcesz się czepiać innych to najpierw zacznij od siebie.
Wiek: 18 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4587 Skąd: Kraków
Wysłany: 12-11-2007, 19:42
ania543 napisał/a:
A czy jak Ty masz doła to nie chcesz żeby jakoś Ci pomóc
jest Różnica między prośbą o pomoc a zwykłym zawracaniem dupy. Ludzie którzy atakują smsami w stylu "napisz mi ze jestem zaj*bisty/ wróc do mnie bo skocze z okna" są zwyczajnymi egoistami/zakompleksionymi pryszczatymi czternastolatkami. I to tymi z gatunku upierdliwych bo generalnie egoizm sam w sobie nie jest zły. Do tego samego gatunku zaliczam również ustawiaczy smutaśnych opisów na gg. Nie ma sensu zawracać sobie głowy rozumieniem ich bo wpływają destrukcyjnie na psychikę.
ania543 napisał/a:
I popatrz też na siebie krytycznie.
dlaczego ma patrzec na siebie krytycznie? Takie patrzenie moze potwornie popsuc humor
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
jak ja mam doła to nie pisze do nikogo "zaraz sie zabije, pocielam sobie cale cialo i sie wykrwawie, zegnaj" tylko mowie komus o problemie i prosze o doradzenie.. wyslucham tej osoby co ma do powiedzenia i postaram sie moj problem rozwiazac.. a nie przesladuje jej nocami piszac,ze sie zabije.. wprowadzajac ta osobe w zaklopotanie i lek ze jak rzeczywiscie cos sobie zrobi to tez bedzie troche w tym mojej winy .. i napewno bym wysluchala rady osoby ktora chce mi pomoc a nie miala w dupie to co do mnie mowi
_________________ zamigotał świat tysiącem barw ..
Myślę, żę to nie byłby dobry pomysł. Pomóc raz, drugi, może nawet trzeci. Ale jeżeli
jednym uchem mu wpadało a drugim wypadało,to nie ma największego sensu. pozostaje tylko 'olać' taką osobę.
arkhasis, Najwyraźniej nie brał sobie Twoich słów do serca.
Nie wiem, chciał abyś przybiegła do niego i pogłaskała go po główce i powiedziała: kupimy nowe kredki.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
jak ja mam doła to nie pisze do nikogo "zaraz sie zabije, pocielam sobie cale cialo i sie wykrwawie, zegnaj"
Strasznie lojalna jesteś wobec tej osoby śmiejąc i nabijając się z niej w miejscu, w którym obronić ona się nie może. -.-
arkhasis napisał/a:
tylko mowie komus o problemie i prosze o doradzenie.. wyslucham tej osoby co ma do powiedzenia i postaram sie moj problem rozwiazac.. a nie przesladuje jej nocami piszac,ze sie zabije.. wprowadzajac ta osobe w zaklopotanie i lek ze jak rzeczywiscie cos sobie zrobi to tez bedzie troche w tym mojej winy .. i na pewno bym wysluchala rady osoby ktora chce mi pomoc a nie miala w d**** to co do mnie mowi
Tjaa.. na pewno. Mówisz tak, bo jest Ci obecnie dobrze. W sytuacji naprawdę kryzysowej miałabyś w d*pie co ktoś próbuje Ci wytłumaczyć. Dołowałabyś się dalej i tyle.
Jak to mówi moja nauczycielka chemii: "Weź młoteczek i walnij się nim w czółko, może Ci się poprawi." Nie rób z siebie takiej wspaniałej, jaką nie jesteś.
[ Dodano: 12-11-2007, 20:57 ]
Jakie to proste, olać kogoś gdy jest w potrzebie. Po co się przejmować, że jest mu źle i potrzebuje pomocy. Dla bliskiej osoby można nawet i milion razy produkować się by odniosło to chociaż minimalny skutek. To, że pisze takie "krępujące" rzeczy to wynik emocji, które nim kierują. Ale po co próbować rozumieć, prawda? Łatwiej i przyjemniej jest odpuścić.
Jakie to proste, olać kogoś gdy jest w potrzebie. Po co się przejmować, że jest mu źle i potrzebuje pomocy. Dla bliskiej osoby można nawet i milion razy produkować się by odniosło to chociaż minimalny skutek. To, że pisze takie "krępujące" rzeczy to wynik emocji, które nim kierują. Ale po co próbować rozumieć, prawda? Łatwiej i przyjemniej jest odpuścić.
a dlaczego skazujesz dziewczyne na wspoluzaleznienie od problemu? ma nie spac po nocach dlatego ze nie wie czy on mowi na serio czy tylko nia manipuluje? zakladajac manipulacje nalezy taka osobe olac. w przypadku, gdy mowi serio czyli zachowuje sie jak psychol, to przecietny czlowiek tez nie jest kompetentny w tym temacie, wiec moze wiecej zaszkodzic niz pomoc. moze wypadaloby delikwenta odeslac do specjalisty.
wolalabym sie przyznac, ze nie moge pomoc w danym problemie, bo nie rozumiem toku rozumowania takiej osoby, nie rozumiem emocji, ktore popychaja do takiego zachowania. moge co najwyzej wysluchac, ale w momencie gdy ktos zacznie zwalac na mnie odpowiedzialnosc za swoje problemy to dostanie przyslowiowego kopa w dupe.
Powiem tak. Moja bardzo dobra kolezanka pociela sie na "moich oczach" w trakcie rozmowy gadu...
I nijak jest jak pomoc takiemu czlowiekowi nie siedzac obok niego nie trzymajac za reke...
Zadne slowa, przekonywanie, argumenty, pocieszenia - nic nie dziala. Bo ta osoba w danym momencie jest skupiona na wlasnym bolu i nie dlatego, ze ma w dupie to co jej piszesz czy cos.. ale dlatego, ze nie potrafi sie na niczym innym juz skupic jak na tym, zeby swoj bol serca zogniskowac fizycznie zeby juz tak nie bolalo...
Tak naprawde w takich sytuacach czlowiek jest bezradny. Moze tylko byc...
Chyba, ze ma w nosie ludzi bliskich - jak tu niekotorzy deklaruja - to sie wylacza telefon i idzie spac dalej. I oczekuje ze sami skorzeni wroca do "przyjazni" z kim kto sie od nich odwrocil kiedy zdarzylo im sie okazac slabosc..
Jakie to proste, olać kogoś gdy jest w potrzebie. Po co się przejmować, że jest mu źle i potrzebuje pomocy. Dla bliskiej osoby można nawet i milion razy produkować się by odniosło to chociaż minimalny skutek. To, że pisze takie "krępujące" rzeczy to wynik emocji, które nim kierują. Ale po co próbować rozumieć, prawda? Łatwiej i przyjemniej jest odpuścić.
Dlaczego mam okazywać zrozumienie i tym samym aprobatę dla autodestrukcyjnych zachowań? Sęk w tym, żeby uświadomić danej osobie, że nie musi się nad sobą użalać, może wziąć sprawy w swoje ręce i przestać robić z siebie ofiarę losu. Facet powinien być twardy a nie miętki, nie może się mazać i ciąć się przy każdym niepowodzeniu, bez przesady. Szkoda mi mojego czasu i mojego zdrowia na milionowe tłumaczenie komuś tego samego, jeśli nie odnosi to skutku.
Tysiąc razy tłumaczyłam znajomemu, że jak będzie się całe życie mazał, że nie ma dziewczyny to jej nie znajdzie, bo na beksy panny nie lecą. Tak samo jak będzie się użalał, że mu pierwsze kolokwium nie poszło i widział swoją przyszłość przy kopaniu rowów, to marne szanse na to, że coś osiągnie. Nie zrozumiał i dalej się mazał. Powiedziałam mu "do widzenia" i nie utrzymuję żadnych kontaktów od przeszło roku, bo to była toksyczna relacja, w której byłam zarzucana jego wyolbrzymionymi problemami.
Jak ktoś bliski ciągle mi mówi, że jego życie nie ma sensu itd. to owszem, mogę pocieszyć raz czy drugi jak widzę, że coś konkretnego tą osobę przybiło, staram się wytłumaczyć, że da się to poskładać. Ale nie będę głaskać po głowie miesiącami.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum