czy miłość musi trwac wiecznie zeby byla miłością? Czy musi być dojrzała mocna i trwała? Nie, jest tyle rodzajów miłości ile zakochanych.
Według Roberta Sternberga miłość można opisać przy pomocy trzech zasadniczych składników. Są to namiętność (pasja) , intymność (bliskosc) i zaangażowaniem, 2 z nich musza byc w zwiasku zeby była mowa o miłosci. Facet który zdradza odczuwa tylko zaangażowanie i jesto tzw. faza zwiasku pustego, jest jedynie pozostałością po miłości.
**MJ** napisał/a:
Może nie muszą tylko akurat w tym momencie chcą. Nie rozumiem, nie popieram zdrady. Nie wiem czy zdołałabym ją wybaczyć. Ale jestem świadoma że jest to moje subiektywne wyobrażenie miłości. JA nie potrafiłabym zdradzić kochając; tak mówię w tej chwili. Ale czy naprawdę nie potrafiłabym? Wszyscy jesteśmy ludźmi a ludzie popełniają błędy, robią głupoty etc. I czy jeśli w tym momencie, będąc zakochana, zdradziłabym pod wpływem chwili czy to sprawiłoby że automatycznie przestałabym kochać tą osobę?
Owszem masz racje, aczkolwiek jezeli doszlo by do zdrady to mozliwe jest ze nie kochałas go wcale, albo miłosci juz nie ma.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Imię: Justyna
Wiek: 20 Dołączyła: 10 Sie 2007 Posty: 57 Skąd: Kraków
Wysłany: 23-08-2007, 20:32
synthasy napisał/a:
W kwestii miłości zgadzam się ze św. Pawłem.
Myślę, że miłość musi być dojrzała, mocna i trwała
Ale w jedna strone czy w dwie strony? Mysle, ze w dwie. No to, dojrzala - na tyle aby posluzyc sie w swoim jestestwie prosta empatia i zrozumiec druga osobe plus jej prawo do popelnienia bledu (mysle, ze empetia jest generalnie naczelna cecha dojrzalosci), mocna - na tyle aby przetrwac nawet taki sztorm jakim jest zdrada, trwala - na tyle, zeby nawet pokatne doswiadczenie seksualne, praktykowane gdzies po drodze, jej nie ukruszylo. Prawde mowie, czy klamie?
Na razie nie chce mi sie na wiecej postow odpowiadac. Przejadlam sie.
Jutro poodpisuje nieco wiecej. ;>
_________________ - wierzę w moje sny, idę dalej i... zapominam się -
Ostatnio zmieniony przez electricity 23-08-2007, 20:34, w całości zmieniany 1 raz
Kiedys ogladalam 'Rozmowy w toku'. Nie pamietam dokladnie tematu, ale bylo cos podobnego. Facet mial nature, ze nie moze uprawiac seksu tylko z jedna kobieta (oczywiscie nie naraz). Kochal swoja dziewczyne/zone, ale przy okazji uprawial sex z innymi. Ona o wszystkim wiedziala i doszli do kompromisu, ze za kazdym razem on bedzie musial jej powiedziec, ze bzyknal jakas laske. Rezultat? Za kazdym razem, jak mial na to ochote pojawiala sie mysl 'pozniej bede musial powiedziec o tym xxx' i ochota mu przechodzila.
Mam kolege,ktory jest"zakochany" w takiej dziewczynie...hmm...ale on gdy jest na jakiejs imprezie,nie moze przejsc obojetnie kolo jakiejs innej dziewczyny,zagaduje a pozniej konczy sie to w nieco inny sposob pytalam dlaczego tak robi skoro mowi ze ta jedyna jest tylko M. odpowiedzial,ze nie moze sie oprzec i ze wie ze tym samym rani kobiete swego zycia...
Niektorzy faceci sa dziwni...
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
mowi ze ta jedyna jest tylko M. odpowiedzial,ze nie moze sie oprzec i ze wie ze tym samym rani kobiete swego zycia...
Niektorzy faceci sa dziwni...
Co to za głupie gadanie: "Nie mogę się oprzeć"?? Tacy ludzie powinni być sami, nie wchodzić w żadne związki. A to jest dowód tylko na to, że faceci, to zwierzęta (bez urazy), które nie potrafią opanować swoich rządz!
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
Mam kolege,ktory jest"zakochany" w takiej dziewczynie...hmm...ale on gdy jest na jakiejs imprezie,nie moze przejsc obojetnie kolo jakiejs innej dziewczyny,zagaduje a pozniej konczy sie to w nieco inny sposob pytalam dlaczego tak robi skoro mowi ze ta jedyna jest tylko M. odpowiedzial,ze nie moze sie oprzec i ze wie ze tym samym rani kobiete swego zycia...
Niektorzy faceci sa dziwni...
To jakis dzieciak, jeszcze jest w okresie gdzie mysli za niego kutas.
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
pewnie, ze traci snes. Jak sie kocha to sie nie zdradza, proste. Przynajmniej ja tak uwazam .. no chyba, ze czasem sie raz zdazy czy cos tego typu .. bo kazdy ma prawo upasc .. ale gdy to sie zdaza czesto, to nie widze w tym sensu. taka osoba napewno nie kocha
_________________ zamigotał świat tysiącem barw ..
arkhasis, zaprzeczasz sama sobie. Piszesz, że jeżeli się kogoś zdradza to się nie kocha i jeżeli się kocha to się nie zdradza. Za chwilę piszesz, że jednorazowa zdrada do tego się nie wlicza, bo tylko masa zdrad oznacza, że partner nie kocha -.-
Zamotać się można.
_________________ czytaj mnie ukradkiem.
Ostatnio zmieniony przez Darn 10-11-2007, 21:51, w całości zmieniany 1 raz
bo kazdemu moze cos odwalic. jak sie raz dopusci zdrady i bedzie tego naprawde zalowac, to przeciez dalej kochac moze no nie ? ale gdy robi to czesto to watpie zeby to byla milosc .. przeciez jak maz jest z zona np 20 llat i zalozmy ze raz zdazylo mu sie calowac z inna kobieta np bo sie poklocil z zona i cos tam .. to nie oznacza ze tej zony nie kocha .. bedzie zalowadc, zobaczy swoj blad ..
[ Dodano: 10-11-2007, 22:04 ]
chodzi mi o to, ze gdy zdradzi sie kogos raz to dalej mozna kochac ta osobe( ktora sie zdradzilo) ale gdy robimy to czesto, to to miloscia nie jest napewno .
_________________ zamigotał świat tysiącem barw ..
bo kazdemu moze cos odwalic. jak sie raz dopusci zdrady i bedzie tego naprawde zalowac, to przeciez dalej kochac moze no nie ?
O mate gaude polonia.
arkhasis napisał/a:
Jak sie kocha to sie nie zdradza, proste.
arkhasis napisał/a:
chyba, ze czasem sie raz zdazy czy cos tego typu .. bo kazdy ma prawo upasc ..
Proszę Cię tylko o zdecydowanie się co do własnego zdania.
arkhasis napisał/a:
przeciez jak maz jest z zona np 20 llat i zalozmy ze raz zdazylo mu sie calowac z inna kobieta
A skąd Ty to możesz wiedzieć? Prowadziłaś ankiety? Współczuję Ci spaczonego podejścia do związku. Jak masz zamiar się z kimkolwiek na dłużej wiązać jeżeli jesteś pewna, że po parenastu latach związku Twój mąż i tak wydupczy inną -.-
[ Dodano: 10-11-2007, 22:10 ]
arkhasis napisał/a:
chodzi mi o to, ze gdy zdradzi sie kogos raz to dalej mozna kochac ta osobe( ktora sie zdradzilo) ale gdy robimy to czesto, to to miloscia nie jest napewno .
Oj, wiem o co Ci chodzi, tylko, że jedno wyklucza drugie. Dlaczego po paru zdradach chłopak/mąż/dziewczyna/żona ma Cię nie kochać? Dlaczego pojęcie miłości przyłączasz do wyżej, niż jeden zdrady, chociaż w pierwszym poście napisałaś:
arkhasis napisał/a:
Jak sie kocha to sie nie zdradza, proste.
I nieważne czy raz, czy dwa, czy osiemdziesiąt siedem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum