Byłam dzisiaj w teatrze na "Dziadach". Co prawda tytuł sztuki nie do końca mnie przekonał (raczej nie przepadam za ta lekturą), ale uwielbiam teatr sam w sobie.
Ubrałam się tak,jak wg mnie do teatru powinno się ubrać-spódniczka i jakaś ładniejsza bluzka.Trochę rozczarowałam się w samym autobusie patrząc na moich rówieśników w większości ubranych w codzienne rzeczy-jeansy i jakiechś tam bluzy,czy sweterki.Dla mnie wyjście do takich miejsc wiąże się również z ubiorem,ale pomyślałam no cóż,przecież nie szata zdobi człowieka.
Na sali znajdowali się uczniowie z róznych szkół ,a gwar był niesamowity.Nagle gasną światła,głos zza sceny uprzejmie prosi o wyłączenie telefonów komórkowych,aktorzy wchodzą na scenę,przedstawienie się zaczyna...a gwar jaki był taki pozostał! . Nie wiem może jestem jakąś idealistką,ale z oburzenia po prostu się we mnie kotłowało.Przez całą sztukę słyszałam głośne rozmowy,szelesty papierków,głośne i głupie komentarze.Nadomiar złego co chwila ktoś na sali wybuchał idiotycznym śmiechem.I to z jakich powodów?Prawie przez całą scenę opętania Konrada (wg mnie najlepszą w całej sztuce),gdy jeden z aktorów,grających demona uczepił się drugiego grającego Konrada,w ten sposób chcąc ukazać opętanie,z ust widzów padały po prostu świńskie komentarze:/. Czułam się jak w jakimś przedszkolu,choć to i tak zbyt delikatne określenie. Gdyby nie to,że sztuka ta wg mnie była genialna,uciekłabym stamtąd jak najprędzej.Naprawdę współczułam aktorom(którzy przecież grali tak świetnie) po prostu chołoty zamiast widowni.
Mam pytania...
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Jaki macie pogląd odnośnie swoistego szacunku do takich miejsc?
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?(chodzi mi oczywiscie o programowe,szkolne wyjazdy)
Przepraszam za zbytnie rozpisanie się,ale jakoś musiałam wyładować swój gniew.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Tak.
Nibylandia napisał/a:
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?
Wsio mi. Zawsze chodzę na wycieczki jak jest w programie "teatr". (chyba, że to opera -_- )
Lubię teatr. Bardziej, niż kino, film w domu czy cokolwiek z tych rzeczy. Nie ma to jak żywi aktorzy. Świetne jest to, że czasem widz, jest niemalże częścią spektaklu - czegoś takiego nie doświadczymy w kinie, czy w domu przed kompem.
Nibylandia napisał/a:
Nagle gasną światła,głos zza sceny uprzejmie prosi o wyłączenie telefonów komórkowych,aktorzy wchodzą na scenę,przedstawienie się zaczyna...a gwar jaki był taki pozostał! . Nie wiem może jestem jakąś idealistką,ale z oburzenia po prostu się we mnie kotłowało.Przez całą sztukę słyszałam głośne rozmowy,szelesty papierków,głośne i głupie komentarze.Nadomiar złego co chwila ktoś na sali wybuchał idiotycznym śmiechem.I to z jakich powodów?Prawie przez całą scenę opętania Konrada (wg mnie najlepszą w całej sztuce),gdy jeden z aktorów,grających demona uczepił się drugiego grającego Konrada,w ten sposób chcąc ukazać opętanie,z ust widzów padały po prostu świńskie komentarze:/. Czułam się jak w jakimś przedszkolu,choć to i tak zbyt delikatne określenie.
Też mnie to wku*wia. No ale cóż. Plebs, chodzi do teatru - nie dla sztuki, ale po zwolnienie z lekcji. -_-
_________________ Odszedłem bez pożegnania. ~.~
Adieu.
Dziękować miłym i mniej-miłym.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9476
Wysłany: 09-10-2007, 10:51
Nibylandia napisał/a:
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Ogólnie niezbyt przepadam, ale na komedie Moliera moge iść i to nawet dobrowolnie.
Nibylandia napisał/a:
Jaki macie pogląd odnośnie swoistego szacunku do takich miejsc?
Myśle że to pokazuje jaka kto ma kulture osobistą i jednak trzeba sie zachować.
Nibylandia napisał/a:
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?(chodzi mi oczywiscie o programowe,szkolne wyjazdy)
Dla wielu osób jest to jedyny przypadak że pójdą do teatru. Niezbyt, to lubie, chodź zdarzyło jkuż sie że sztuka mi sie podobała i uważałam że warto było iść.
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Jaki macie pogląd odnośnie swoistego szacunku do takich miejsc?
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?(chodzi mi oczywiscie o programowe,szkolne wyjazdy)
Dla mnie chodzenie do teatru jest przyjemnością. Szczerze mówiąc, bywam tam tylko przy okazji szkolnych wyjazdów, bo do najbliższego teatru mam 50 km (Kielce) i nie mam ochoty jeździć samej na wieczorne sztuki do miasta scyzoryków Wiem jednak, że wyjazd do teatru to dla większej części mojej plebejskiej klasy zwykły dzień wolny od zajęć, a nie 'spotkanie z kulturą' Boli mnie to.
Uważam, że są miejsca (takie jak teatr, muzeum, galeria etc), gdzie ludzie powinni wyciszyć swoje pierwotne instynkty i poudawać obytego człowieka chociaż przez te 2 godziny.
Wyjazdy szkolne nie są u mnie przymusowe. Jak ktoś nie chce / nie może to może zostać. Zazwyczaj jednak większość klasy jedzie.
W teatrach powinna być selekcja przed wejściem -.-
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Jasne że istnieje...ja na przykład bardzo lubię teatr....nie zawsze mam czas i fundusze, więc niestety zbyt często nie bywam w teatrze.
Nibylandia napisał/a:
Jaki macie pogląd odnośnie swoistego szacunku do takich miejsc?
Dobrze, że istnieją jeszcze tacy ludzie jak m.in. Ty którzy zadają sobie trud aby pomyśleć czy może nie wypadałoby się jakoś ładniej ubrać...dla mnie jest to jakaś oznaka szacunku dla miejsca i aktorów grających
Nibylandia napisał/a:
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?(chodzi mi oczywiście o programowe,szkolne wyjazdy)
Z jednej strony miło byłoby, żeby młodzież w szkołach choć zapoznała się z tym rodzajem sztuki, ale wiem też jak się do tego obecnie podchodzi w kręgu młodzieży (większości młodzieży dla uściślenia)...i również jak patrzę na bandę ludzi, którzy tylko patrzą żeby się nażreć i głupio coś skomentować to nasuwa mi się wcześniej wspomniane już słowo "PLEBS"...na pewno takie wyjazdy nie powinny być przymusowe
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2606 Skąd: Radom
Wysłany: 12-10-2007, 17:15
jak jest jakiś wyjazd do teatru to wszyscy chętni żeby tylko przepadły jakieś lekcje. Ja nie chodzę do teatru bo nie lubię. teraz mamy jakies wyjście do teatu i poprostu nie idę bo nie jestem zainteresowana. Uważam ze do teatru powinny chodzic osoby, ktore lubią i interesuja się, dlatego nie popieram obowiązkowych wyjść do teatru całą klasą.
uwielbiam teatr, aczkolwiek zgadzam się, że takie klasowe wyjazdy nie są do końca mile widziane.
nie każdy potrafi uszanować sztukę i co ważniejsze innego człowiek, który włożył masę pracy w przygotowania.
najlepiej mi się jeździło z nauczycielami. moja mama jest nauczycielką i razem z resztą kadry organizowała takie wyjazdy. no to przy okazji zabieralam się z nimi.
ludzie dorośli, poprzednie pokolenie, wiedzący jak trzeba się ubrać i jak zachowywać.
wtedy na prawdę przyjemnie siedziało się w teatrze.
Wiek: 18 Dołączyła: 18 Cze 2008 Posty: 826 Skąd: tu i tam...
Wysłany: 23-06-2008, 12:32
ja sama osobiscie w teatrze nie bylam,tylko z klasa bodajże 3 razy.Mielismy jechac jeszcze w tym roku,ale nie wypalilo,a szkoda bo mialam nadzieje ze pojedziemy jeszcze przed zakonczeniem roku szkolnego:/
_________________ Nie bierz życia zbyt poważnie i tak nie wyjdziesz z niego z życiem.
Często wpadam na jakąś sztukę do teatru. Kumpel współpracuje z "Teatrem Śląskim" w Katowicach - otrzymuje zaproszenia, pamięta o mojej słabości. I tak to wychodzi, raz kupię bilet a dwa razy dostanę gratis.
Nienawidzę jeździć do teatru ze szkołą -.- Nie mogę przesłuchać tego szumu papierków po chipsach (jakby nie można było po prostu usiąść i patrzeć zamiast ciągle mielić coś w paszczy) i klikania klawiszy telefonu. Jeżeli sztuka kogoś nie interesuje niech zostanie w domu a nie przyjeżdża i psuje cały wyraz artystyczny.
Właśnie dzisiaj zastanawiałam się czy nie pójść do teatru, szczególnie, że mam prawie pod nosem. Przynajmniej ominął mnie burackie zachowania niektórych osób.
Czy istnieje jeszcze ktoś dla kogo pójście do teatru nie jest męczarnią,a przyjemnością?
Nienawidzę chodzić do teatru. Okropmnie się nudzę.
merel napisał/a:
Jaki macie pogląd odnośnie swoistego szacunku do takich miejsc?
Jakoś nie mam zdania na ten temat.
merel napisał/a:
Co sądzicie o przymusowym chodzeniu do teatru?(chodzi mi oczywiscie o programowe,szkolne wyjazdy)
Nie jest to dobre. Na siłe ciagnąć uczniów do teatru. Chodzą tylko po to, aby lekcje przepadły, a sztuka wogle ich nie interesuje więc wiadomo jak się zachowują.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum