Wysłany: 26-09-2007, 18:53 to glupie wiem ale co robic?
hej mam prosbe wybijcie mi z glowy pewnego kolesia bo bez niego poprostu wariuje ;///
bylismy przyjaciolmi wszystko sie zmienilo on i ja...
chcialam z nim byc on powiedzial ze niechce miec narazie dziewczyny ze by mnie tylko zranil itp...
ale co zrobic jak ja chcem sie do niego przytulic!!!?
ostatnio wpadlam na idiotyczny pomysl...
chce zeby do mnie przyjechal na weekend tak na caly wekend bede sama w domu chce go miec tylko dla siebie!
ale...
jak przyjedzie to mnie znow wykorzysta bo wie ze nadal go kocham i zrobi wszystko zeby byl blisko mnie
a podejzewam ze moze tez powiedziec ze nieprzyjedzie wtedy to juz wogle masakra...
ale co zrobic kiedy chce go miec przy sobie tylko jego nikogo innego ;(( to glupie ja o tym wiem ale ja chce tylko jego!
Mówisz jak jakaś małolata "Ja chcę i już!" i tupanie nogą.
Jednego nie rozumiem: on nie chcę z Tobą być, bo uważa, że raniłby Cię, ale jednak kiedy tylko ma okazję to wykorzystuje to, że coś do niego czujesz i w jego mniemaniu przepraszam bardzo to nie jest już krzywdzenie??
Dziwię Ci się naprawdę, bo doskonale wiesz, co to za facet i jeszcze podajesz mu się na tacy Ja rozumiem, że czujesz do niego coś, że Cię przyciąga, że myślisz o nim, ale da sie z tym wlaczyć! Problem tkwi w Tobie, to Ty nie chcesz się od niego uwolnić, a powinnaś, skoro nie dał Ci nadziei- dobrowolnie zgadzasz się na cierpienie. Szanuj się dziewczyno, bo jak Ty tego nie zrobisz, to on też nie będzie Cię szanował!!
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
łatwo powiedziec! tak zachowuje sie jeszcze jak dziecko ale on tak na mnie dziala chyba jeszcze niedojrzalam masz racje ale co ja poradze jak mi sie nawet nikt inny niepodoba ...inny koles chcial ze mna byc ale problem w tym ze ja innych niekocham nic do niech nie czuje a tak mnie korci zeby do niego napisac zeby przyjechal aj...
[ Dodano: 26-09-2007, 20:06 ]
jestem juz pelnoletnia. a co w nim kocham calego jego on ma poprostu to cos..
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9164 Skąd: Kraków
Wysłany: 26-09-2007, 19:07
Ten temat znajduje się we właściwym dziale, nie przesuwajcie go do miłości
Nie znam Cię, ale myślę, że to tylko chęć posiadania na własność, ewentualnie pożądanie (nie wiem w jakim jesteś wieku), a nie miłość.
On sam też jest niedojrzały, jeśli przelatuje każdą jaka mu się podsunie.
Powstrzymam się od komentarza (bo czytam już chyba trzeci Twój temat o tej samej problematyce) bo mogłabym Cię jakoś urazić słowami...
Jeśli ubrałabym to w ładne słowa to brzmiałoby to pewnie podobnie do tego co napisała Peggy Sue
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9164 Skąd: Kraków
Wysłany: 26-09-2007, 19:14
Gdybym ja tylko pożądała, zamówiłabym sobie chłopca na telefon do towarzystwa albo poszła na sex party
Gdy marzę o tym by był przy mnie mój facet, to marzę o całokształcie- chociażby o tym, by ze sobą porozmawiać, potrzymać się za rękę.
No ale cóż, różni ludzie, różne potrzeby
a co w nim kocham calego jego on ma po prostu to cos..
jak się w kimś zakochasz to zazwyczaj ma to cos
jak dla mnie daj sobie spokój
chyba ze Cię intresuje bzykanie bez zobowiazań bo Go chyba tak
frania1 napisał/a:
ale co zrobic kiedy chce go miec przy sobie tylko jego nikogo innego ;((
znajdz innego daj sobie z nim spokój dziewczyno !
No chyab ze jak dalej tak będzie to popadniesz w depresje..
Jak dla mnie masz dzikie pomysły ;P
_________________ Nawet nie wiesz, że wcale nie proszę o więcej niż możesz mi dać.
Po prostu się pojaw. Przemknij mi przez życie i daj do zrozumienia,że cokolwiek ma jeszcze sens.
Problem w tym, że prawdopodobnie w ogóle nie istniejesz.
Skoro on Cię uswiadomił, ze nie chce miec dziewczyny i, ze by Cie zranil to raczej nie masz zadnych szans... No i moze on chce Cie tylko wykorzystac, taka dziewczyna na jedna noc... ? Chociaz, mowisz, ze jest twoim przyjacielem... to chyba by Cie nie wykorzystal... Odkochac sie chcesz, mowisz... Bo ja wiem czy jest na to lek Raz sie zakochalam i przeszlo mi dopiero po 2 - 3 latach, wiec... jak dla mnie jest to trudna sprawa.
p.s. Olej go !
_________________ "Czy będziesz o mnie pamiętać, jeśli jutro odejdę?"
Doskonała okazja by rozebrać miłość i przywiązanie na części pierwsze. Będzie dość długi wywód więc możecie iść zaparzyć kawę.
Etap pierwszy. Gdy coś się zaczyna
Poznajemy kogoś fajnego, wpadam nam w oko. Wrażenia estetyczne pozytywne. Zaczynamy wymieniać się informacjami i okazuje się że "nadajemy na tych samych falach" - oboje mamy ten sam system reprezentacji, używamy podobnego słownictwa, wyznajemy podobne wartości więc pozwala nam to na bardzo głęboką komunikacje i doskonałą komunikację - można powiedzieć że rozumiemy się "bez słów". Na widok, brzmienie głosu, zapach, dotyk kotwiczą nam się bardzo pozytywne emocje - gdy napotykamy tą osobę kolejny raz uczucia te wracają jak za dotknięciem magicznej różdżki. Dostajemy jakiś kontakt od tej osoby i wracamy pełni radości do domu.
Etap drugi. Gdy coś się tworzy.
Wracamy do domu i analizujemy całe zajście. Gdy wyobrażamy sobie całą sytuacje w ASOCJACJI nieświadomie odpalamy kotwice - dotknięcie magicznej różdżki - znowu czujemy zapach jego perfum i to jak wzbudzają w nas pożądanie. Zachodzi efekt HALO - wnioskujemy w oparciu o zachowanie i własne SUBIEKTYWNE odczucie jakie cechy jeszcze posiada nasza nowa sympatia. Kreujemy sobie obrazy w których nowy partner występuje i umieszczamy lokujemy je w przyszłości - kotwiczymy przyszłość z Tą osobą.
Gdy uczucia sięgną wystarczająco wysoki poziom, kontaktujemy się z tą osobą i umawiamy się na spotkanie.
Przebieg spotkania zależy od tego jak mocne i irracjonalne mieliśmy wyobrażenia. Jeżeli nie trafiliśmy z naszymi domysłami które zostały na poziomie podświadomym przyjęte za fakty, to przeżyjemy kolejne rozczarowanie - zapomnimy o tej osobie jak o setkach innych. W przypadku gdy jednak udało się nam przeżyć miłe spotkanie i w dodatku sprawdziły się nasze przekonania odnośnie tej osoby to rozbudowujemy uczucie do czegoś co nazywamy zakochaniem.
Etap trzeci. Gdy coś się rozwija.
Podczas przemyśleń odnośnie NAS przeżywamy wszystko w submodalnościach które wzmacniają wszystkie uczucia związane z tą osobą. Snujemy jeszcze odważniejsze marzenia w których widzimy siebie z tą osobą - staje się ona integralna częścią naszej przyszłości, unifikuje się z naszymi celami. Etap ten jest jedną wielką generalizacją - wszystkie zachowania sympatii są interpretowane korzystnie. Wszędzie doszukujemy się pozytywnych znaczeń jakiegoś zachowanie, NAGLE dochodzimy do wniosku że narkomania nie jest taka zła, dym papierosowy nie śmierdzi, alkohol nie szkodzi a impotencja nie przeszkadza Wszystkie uczucia podpierane są domysłami które snuliśmy na początku znajomości - efekt HALO. Jest to czas kiedy nosimy RÓŻOWE OKULARY. Jesteśmy bardzo zaskoczeni gdy dostajemy po raz setny w życiu kwiaty, czekoladki, czy "spontanicznego" całusa na pożegnanie - w końcu od tej osoby to pierwszy raz.
Etap czwarty. Gdy coś się ugruntowuje.
Tworzymy wspólne plany, rzutujemy w przyszłość coraz dalej. Ilość obrazów w których widzimy partnera jest coraz większa. Kreujemy wspólną przyszłość, planujemy gdzie będziemy mieszkać, jak na imię będą miały nasze dzieci, gdzie spędzimy wakacje. Tworzymy plany długo i krótko terminowe. W naszych osobistych wspomnieniach występuje bez przerwy partner. Partner stał się częścią naszego życia.
Etap szósty. Gdy coś się psuje.
Nasze życie staje się monotonne. Następuje efekt habituacji - któreś z nas zaczyna odczuwać znużenie.
Etap siódmy. Gdy coś się rozpadło.
Już nie jesteśmy razem, jak nasze życie wygląda teraz? Patrzymy za siebie i co widzimy? Cała masa obrazów, spędzonych razem cudownych chwil - zdjęcia są jednak wybrakowane, został z nich wycięty partner. Miłe wspomnienia odeszły razem z tą osobą. Co się dzieje gdy patrzymy w przód? Widzimy niespójne obrazy w których czegoś brakuje. Zdjęcia są niekompletne. Czujemy się jak by ktoś pozbawił nas przeszłości, razem z kochankiem odeszła jakaś część nas. Jesteśmy zdezorientowani gdyż nie mamy przyszłości. Nie mamy planów na następne święta, na wakacje - jesteśmy pozbawieni marzeń - czujemy się tak jak by życie nie miało sensu, nie widzimy miejsca do którego powinniśmy zmierzać. Zgubiliśmy nasz osobisty kompas - czujemy sie niesamowicie zagubieni w otaczającym świecie.
Tak jakoś mi sie rozpisało. Mam nadzieje że sie komuś przyda. Jak będzie ruch to zamieszczę osobisty krucjatę w jakimś osobnym wątku - jak admin pozwoli. Może warto było by to nawet przykleić gdzieś żeby każdy poszkodowany mógł zobaczyć na którym jest etapie i która zbrodnię wobec siebie właśnie popełnia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum