pewnie takiej prawdziwej depresji nie miałam i nie mam. stany depresyjne a i owszem.
Wentz=)) napisał/a:
u mnie zdiagnozowano
mam wrażenie, że gdybym w rozmowie z psycholem powiedziała coś więcej niż "nie mam zamiaru z panią rozmawiać", to też by mi zdiagnozowali.
ale psychole są do d... (nie obrażając Erill )
ja tak mówiłem. że nie znam jej i nie będe z nia rozmawiał, a po za tym nie chce mi sie.
to dobrze, ze się do mnie nie przyczepiła.
dała mi tylko karteczkę z nr telefonu (tak, ja bym na pewno zadzwoniła, szczególnie z moją telefonofobią )
cieszę się, ze mi nie zdiagnozowano- ja radzę sobie sama.
Szkoda, że depresja to nie przeziębienie, które samo przechodzi, ewentualnie przy pomocy witaminek... Niestety, ale taki stan wymaga wiele wysiłku i nieraz długiego leczenia.
Ja leczę się od roku.
Na szczęście nigdy nie miałam najsilniejszej postaci depresji... jednak wciąż nie mogę wrócić do stanu sprzed niej.
Ale ciągle mam nadzieję, że będzie tak jak kiedyś - dzisiaj zaczęłam brać nowy lek, więc zobaczymy... może się uda.
_________________ Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat. Jan Stanisław Lec
tak.
chyba miałam. i to też niedawno.
i w sumie też konkretnego powodu nie miałam.
jak już się zacznie to potem już się nie zastanawiasz tylko ryczysz itp. itd.
a potem myślisz: dlaczego?
ale z tego co wiem wielu ludzi przechodzi przez coś takiego.
więc bez stresu...
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2864
Wysłany: 20-08-2007, 12:11
Na pewno miałam.
Za dużo mnie w życiu spotkało przykrych rzeczy, chorób bliskich i ich śmierci żeby normalnie to przezyć.
Jest juz w porządku.
U mnie było tak, że co jakiś czas to powracało a często kryłam smutek pzred samą sobą.
Imię: Rafał
Wiek: 18 Dołączył: 20 Sie 2007 Posty: 26
Wysłany: 20-08-2007, 14:06
Cóż... Może się zdziwicie, ale depresja wydaje się być nieprzyjemna i towarzyszą jej głównie negatywne uczucia, lecz nie wiedzieć czemu jej najważniejszą cechą jest to, że lubimy ją w sobie pogłębiać i podtrzymywać. Może wielu z was się ze mną nie zgodzi, ale już nawet zostało to chyba potwierdzone naukowo. Przeżyłem już to w życiu kilka razy tak poważnie, głównie przez sprawy sercowe i z racji swojego jakby hobby psychologicznego analizowałem już nawet jej cechy. Jeśli chodzi o moją ostatnią depresję to zaczęła się ona lekko ponad miesiąc temu i nie wiem, czy nadal mam, czy już nie... Wciąż mam dziwne, długie napady smutku, słucham muzyki, która przywołuje mnóstwo wspomnień i przemyśleń, brak mi chęci zmiany tego... Najgorsze jest, jak trzeba czasami przed znajomymi ukryć smutek, bo często nie chce się z nimi o tym gadać...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum