tak właściwie chciałam was zapytać czy mieliście kiedyś depresje? bo ja właściwie kiedyś przez coś takiego przechodziłam i to dosyć niedawno...kurcze i najgorsze jest to że nie wiem dlaczego...nie chciało mi się wychodzić z domu, płakałam i słuchałam smętnej muzyki...teraz jest już ok tylko dziwne jest to że moja depresja nie wynikła z jakiegoś problemu czy czegoś takiego...
Za dużo myśłisz, od tego dostaje się deprechy, wynikają z tego problemy i człowiek zaczyna sobie ukłądać scenarisze życia i myśleć jakie to zycie jest okrutne...
_________________ "Trzymam skronie, tam - w koronie chmur i gromów"- Juliusz Słowacki
Ostatnio zmieniony przez Madritian 15-08-2007, 22:44, w całości zmieniany 1 raz
Nie, nie miałam nigdy depresji. Co najwyżej zły humor, ale to przechodziło po jednym dniu, albo szybciej nawet. Też mi się wydaje, że depresja może wynikać ztego, że po prostu za dużo zastanawiasz się nad życiem, przez co czasami można dojść do bzdurnych wniosków, wktóre niestety się wierzy.
_________________ Taki przewrotny i ambiwalentny Ikar.
Przyczyny depresji.
Przyczynami depresji są zaburzenia podstawowych procesów biochemicznych, psychicznych i społecznych w rozwoju człowieka.
Przyczyny biochemiczne.
Właściwe funkcjonowanie mózgu człowieka zależne jest od prawidłowego działania substancji chemicznych, tzw. neuroprzekaźników (jak nazwa wskazuje przekazują one informacje z jednych komórek nerwowych do innych). Zaburzenia w przekaźnictwie mogą stać się przyczyną depresji lub powstania predyspozycji do depresji. Najważniejsze są trzy podstawowe neuroprzekaźniki: serotonina (kontroluje nastrój oraz stany świadomości, działa przeciwdepresyjnie), noradrenalina (pokrewna adrenaliny, wydzielana przez komórki nerwowe, popularnie nazywana hormonem walki i ucieczki) oraz dopamina (zaburzenia jej ilości prowadzić mogą do schizofrenii, choroby Parkinsona i depresji).
Te substancje wpływają na nastrój człowieka. W mózgu są różne obszary – centra regulujące nastroje. Jeśli centra te pracują poprawnie, neuroprzekaźniki w sposób zsynchronizowany i prawidłowy pomagają kontrolować nastroje. Przy zaburzeniach przekaźnictwa pojawiać się mogą zaburzenia, np. depresja.
Przyczyny społeczne.
Wystąpienie depresji związane może być z wieloma czynnikami takimi jak samotność i izolacja, przewlekła choroba lub chroniczny ból, kłopoty finansowe, śmierć ukochanej osoby, rozwód lub zerwanie związku, kłopoty w małżeństwie, przemoc seksualna, emocjonalna lub fizyczna, udział w katastrofie, wypadku, wojnie, operacja lub poród, bezrobocie.
Przyczyny psychologiczne.
Jedną z głównych przyczyn psychologicznych jest utrata poczucia własnej wartości. Związane jest to z kompleksami (wygląd, niepodobanie się sobie, niezadowalające wyniki w nauce lub pracy, miejsce w hierarchii grupy społecznej). Inną przyczyną powstania depresji może być negatywne postrzeganie świata i relacji międzyludzkich. Do depresji może prowadzić także poczucie winy, strach przed porzuceniem, czy też odrzuceniem.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3128
Wysłany: 16-08-2007, 07:13
Depresja to bardzo dużo powiedziane.
Co widać po poście Charming.
Miewałam naprawdę bardzo zły humor, bardzo bardzo, ale nigdy depresji.
Nie mam do tego skłonności. Moja koleżanka miała, ale brała leki i jest w porządku.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
tez mialam... a to dlatego ze mam b slaba psychike i byle co moze mnie zalamac.
Zeby z niej wyjsc trzeba checi,trzeba miec niesamowicie silna wole,trzeba byc otwartym na pomoc innych (psychologow,bliskich itd ) bo jesli sie zamkniemy w sobie w takiej sytuacji to sami nie damy rady.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
Też uważam, że nie należy szastać tym słowem...nie każdy kto ma czasowe obniżenie nastroju musi mieć od razu depresję...nie mówię tym samym że autorka tematu nie mogła mieć depresji tylko że powinno to być zdiagnozowane przez specjalistę a nie przez nas samych
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Depresja.. Matko.. Naduzywacie popularnego osttanio slowa. Smutek czy dolek przez jakis czas, zachowania aspoleczne to nie depresja. To normalny stan, ktory sie kazdemu przytrafia mniej lub bardziej intensywnie. Depresja do choroba. Ciezka choroba. Z niej sie nie wychodzi samemu. To jest terapia, to sa leki. I co najgorsze depresje sie zalecza a nie wylecza calkowicie..
Tak naprawde te osoby ktore deklarowaly ze mialy depresje mogly sie czuc depresyjnie - jest takie powiedzenie w angielskiem i nie ma dobrego odpowiednika po polsku. To przygnebienie tak naprawde, dolek, ale przechodzi. I na dobra sprawe poza drobnymi zabiegami nie trzeba wkladac w to tyle sil i czasu co w przypadku faktycznego zaburzenia..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum