McChrystal's Supermint, Wilsons of Sharrow Peppermint, Singelton's Spearmint, Gawith Hoggarth Wild Mint, itd... Mogłabyś sprecyzować, o którą Tobie chodziło, bo ja się jakoś niczego nie dowiedziałem o Twoim guście tabaczanym.
Imię: Michał
Wiek: 18 Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 450
Wysłany: 18-07-2007, 21:51
Red Bull czerwony i o smaku coli (w takim srebrnym opakowaniu, nie wiem jak się nazywała).
Kiedyś to wciągałem metrami, ale to kilka lat temu(2-3). W tym roku w szkole jakoś na wiosnę wziąłem od chłopaków na lekcji Red Bulla dosyć porządną kreskę, to później krew z nosa nie chciała mi przestać lecieć :DJedyny plus to to, że nie poszedłem na część chemii na której pisaliśmy sprawdzian(i tak dostałem buta...). No i troche się stracha nałapałem, bo pierwszy raz coś takiego mi się przetrafiło. Chciałem być kozak, ale nie wyszło
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3277
Wysłany: 18-11-2007, 20:41
Pierwszą moją tabaką była Ozona Cherry, potem RedBull, jakaś mentolowa, Gawith Apricot aż w końcu dorwałam dwie tabaki Wilsons Of Sharrow - malinową oraz jerzynowo-rumową.
To dopiero są wrażenia!
Malinowa jest tak pyszna, to po prostu raj w nosie! Uwielbiam ją. W dodatku ma bardzo drobne te "ziarenka", czy jak to nazwać i przez to nie da się jej zbyt dużo wciągnąć - i dobrze, bo w innym wypadku mogłabym nie mieć umiaru i wciągnąć tyle, że zatraciłabym jej smak.
Co się zaś tyczy jerzynowo-rumowej... Nikomu jej nie polecam. Nikomu.
Strasznie daje w kość!!!
Do niedawna wciągałam sobie codziennie taką ładną 20cm działeczkę tabaki, ale gdy raz się zdołowałam... wciągnęłam 55cm mieszkanki Ozony Cherry i RedBulla. Czułam się po tym wprost fatalnie i od tego czasu już tyle nie wciągam, bo odrzuca mnie, szczególnie od Poschli.
Swoją drogą niestety po tabace nigdy nie kicham, a szkoda.
Pisałam już na temacie o shishy, że tabaka RedBull świetnie się spisuje w fajce wodnej jako dodatek do melasy. Polecam
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3277
Wysłany: 05-12-2007, 16:17
miyako napisał/a:
Czy powinnam żałować?
Myślę, że w sumie nie. Większość "doznań" to pieczenie w nosie, nadmierne cieknięcie, lub odwrotnie - wysuszenie.
Chociaż dla Wilsons of Sharrow Raspberry warto!
Wartooo!
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum