Wysłany: 02-06-2007, 23:26 Przyjaciele odchodzą prędzej niż wrogowie...
Miałam trzy przyjaciółki...Jednak między naszą przyjaźń wkradło się kamstwo, bądź jak kto woli ukrywanie prawdy... Jeden chłopak z naszej klasy za moimi plecami, wyzywał mnie od najgorszych, była przy tym jedna z moich przyjaciółek... Oczywiście nie powiedziała mi tego (uważała, ze to moze mnie zranić, a miało miejsce to miesiąc temu, jadnak ja się o tym i tak dowiedzialam, jadnak za późno, bo wczoraj) Miałam już wszystkiego dość! A na dodatego dowiedziałam sie, że dziś moje (teraz juz byłe) przyjaciólki spotkały się z całą ekipą wraz z tym chłopakiem (beze mnie)... Załamałam się i tyle... Załamana, zapłakana pobieglam do nich (dowiedział się o tym spotkaniu) poprosiłam je na moment i każdą po koleji zapytałam
-Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, prawda? -prawda...
-A wróg mojego przyjaciela, jast dla mnie...kim? - wrogiem...
I wpadły... Same swoją odpowiedzią, która naprawde taka była... Ja nie zabraniam się im z tym chłopakiem spotykać ponieważ:
-jadna lubi go jak kumpla z klasy i kolegę do ''picia''
-Druga tak samo...
-Trzecia kocha jak brata...
Nie mogłam im się zabronić z nim spotykać, ale to jednak bolało... Zapytałam się więc...
-Jak zareagowałyscie na przezwiska kierowane w moją strone? Jak mnię broniłyście? Zamilkły... Nia znały odpowiedzi. Więc czy coś takiego można nazywać szczerą przyjaźnią?
Nie można wybierać pomiędzy kumplem z klasy który ma w szkole dobrą pozycię a przyjaciółką... Jak już wspominałam zerwałam z tymi dziewczynami przyjaźń, dla mnie tego było za dużo...
Czy nie powinnam tego robić? Czy miałam, na to wszystko patrzeć i milczeć? Może one go lubią i tyle i nie powinnam się wtrącać? Dla mnie przyjaźń jest jasna, skomplikowana, ale jasna...Wiem jak powinien się zachowywać prawdziwy przyjaciel, który za drugim skoczył by w ogień...
Proszę o szczerość i pomoc...
A cóż ci w takim przypadku można pomóc. Postąpiłaś słusznie zrywając z nimi przyjaźń, chociaż ja bym tego nie nazwała przyjaźnią. Nie chodzi mi o to, że się z nim spotykały, to jest normalne jak się chodzi do tej samej klasy, ale to, że jak wyzywał cię, nie stanęły w twojej obronie, czyli dały mu przyzwolenie na obrażanie ciebie a tym samym można stwierdzić że się z nim zgadzały. Tak nie postępują przyjaciółki, a tylko wrogowie. Musisz to przeboleć, a na przyszłość lepiej dobierać przyjaciółki.
Ja na przykład jeżeli spotykam się z kimś i ten ktoś źle mówi o osobach mi bliższych, proszę aby przestał tak mówić, bo ja te osoby lubię i nie chce słuchać żadnych obelg pod ich adresem.
Jednak prawda jest taka, że przyjaciół wielu nie ma, bo jak sie okazuje, że masz problem to szybciej znikają zanim się obejrzysz. Wiem to z autopsji bo znam taka jedną.
dobrze postapiłaś, przyjaźń to szczerość..
Lepiej znac najgorsza prawde niz najpiekniejsze kłamstwo..
Widocznie twoje "przyjaciółki" nnie były takimi jakimi je nazywałaś, moim zcdaniem powinny ci to powiedzieć,dziwne ze Cie nie broniły jak Cie obrażał..
Czasem lepiej znaleśc innych przyjaciół..
Lepszych
_________________ Pewnej nocy księżyc, widząc jej samotność, zapytał:
- Nie męczy Cię to czekanie?
- Trochę. Ale nie mogę się poddać...
Nie powinnaś mieć im za złe, że się spotykały, jednak fakt, że nie były wobec Ciebie szczere i nie stanęły w Twojej obronie jest cholernie nie w porządku. Dobrze, że zerwałaś kontakt. Też bym tak postąpiła.
_________________ Black is like the silence of the body after death, the close of life.
Kandinsky
Wysłany: 03-06-2007, 12:34 ble ble ble przyjaźń - brak słowa w słowniku
To nie były twoje prawdziwe przyjaciółki, tylko takie udawały. Sama zostałam wyrolowana teraz przez niby przyjaciółkę:( teraz wiem że takie słowo nawet nie istnieje. I jedyne co pozostaje to LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE....
Kiedy mnie i moją przyjaciółkę ktoś w szkole obgadywał, to mówiłyśmy sobie o tym.
A do osób, które obrabiały d*** mojej przyjaciółce, momentalnie traciłam szacunek - szczególnie, że przeważnie były to bzdury wyssane z palca.
_________________ Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat. Jan Stanisław Lec
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum