Mportalik - forum dyskusyjne Strona Główna Mportalik - forum dyskusyjne
Super forum młodzieżowe.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Kłopot z dziewczyną

Co zrobić? (przeczytaj tekst, sytuacja do odpowiedzi się rozjaśni)?
Odejść ostro, powiedzieć żegnaj i więcej się nie pokazywać
33%
 33%  [ 10 ]
Odejść szybko, tzw "po angielsku" (niespostrzeżenie)
0%
 0%  [ 0 ]
Odchodzić stopniowo, ale informując ją o tym
6%
 6%  [ 2 ]
Odchodzić stopniowo stając się mniej dostępnym, nieatrakcyjnym dla niej
13%
 13%  [ 4 ]
Nic nie robić, status quo
0%
 0%  [ 0 ]
Starać się pokazywac częściej
6%
 6%  [ 2 ]
Postarać się i kupować jej ulubione przedmioty, np. różę, finansować
3%
 3%  [ 1 ]
Starać się zbliżać do niej, biorąc ją np. z rodziną w jakieś wycieczki
0%
 0%  [ 0 ]
Oddać sie jej i słuchać niczym seniora w feudalizmie
3%
 3%  [ 1 ]
Pozostać, ale starać się ją zmienić (stopniowo reformując)
26%
 26%  [ 8 ]
Pozostać, ale starać się ją zmienić (głeboko i gwałtownie reformując)
6%
 6%  [ 2 ]
Głosowań: 30
Wszystkich Głosów: 30

Autor Wiadomość
Dominican 
Przyjaciel
MnichToJaN'et



Dołączył: 28 Wrz 2005
Posty: 1320
Skąd: z piekieł
Wysłany: 26-05-2007, 12:21   Kłopot z dziewczyną

Witajcie. Cholernie długo mnie nie było, bo miałem inne zajęcia.

Zwracam się jednak do was z poważnym problemem, chciałbym zaczerpnąć waszej opinii na ten temat. Postaram się go wam przybliżyć.

Swego czasu narzekałem na to, że nikt mnie nie pokocha. Tu się myliłem. Na zimę spotkałem kobietę, która jest niesłychanie sympatyczna i uprzejma. Niemalże wzór! Ale... dopóki jej coś nie odwali. Osoba ta ma kompleksy i to głębokie. Przeżyła parę odejść istotnych w jej życiu osób, ojciec, kiedyś pijak, wyjechał za granicę. Ona sama powiedziała mi, że jeżeli odejdę (np do innej [dodatek: chudszej]) to sobie zrobi krzywdę (szantaż). W mieszkaniu żyje z matką i niedosłyszącą babcią (do której trzeba krzyczeć, by usłyszała cokolwiek).
Sytuacja jest napięta, bowiem, nazwijmy ją Marta, od trzech lat jest chora. Psychicznie. Tzn. na bulimię, a dąży do anoreksji. Chce ważyć 50kg, mimo iż wie, że tego nie osiągnie. Jej budowa nie zezwala jej na to. Stosuje przeróżne metody, by tylko zrzucić kilogramy: zażywa jakieś lekarstwa (tu: tussipect, by poczuć się dowartościowaną), rzyga, chleje ocet, nie chce jeść, wzdryga się na widok czekolady lub innych kalorycznych potraw. Nawet po jogurciku z musli czy jabłku z przerażeniem wypytuje mnie czy przypadkiem nie przytyła, chce mieć małą pupę, nie mieć piersi i co chwila pyta po jakimś spotkaniu z kimś czy ją lubi, np czy moja mama ją lubi, czy kolega ją lubi. To jest lekko mówiąc nieco irytujac, bo co odpowiadać? Czasami sobie coś umyśli, coś sobie doda własnego do czyjegoś zdania i chodzi przymulona, np: ja mówię o jakiejś spódniczce lub dobrym, smacznym produkcie to ona sie smuci, ma nietęgi nastrój staje się apatyczna, niechętna do współpracy, drażliwa, a jak jej spytam co się dzieje, to odpowiada mniej wiecej tak: "nic, nic, jest OK" "no, ale powiedz, przecież widzę, żę jest nie tak..." "nie, wszystko jest wporządku..." i tak w nieskończoność. Sama mi później powiedziałą, bym nie mówił jej rzeczy, któe mogłyby ją urazić lub zasmucić. To moje pytanie jest takie: Czy mam się w ogóle odzywać? Skąd do cholery mam wiedzieć czy coś ją urazi, kiedy ona sobie coś ubzdra? Pwoiedziałem jej wprost: nie poddam się słownemu terrorowi, tej poprawności (nie, polityczny on nie jest...). Kiedy prawie jej komplementy z czystech intencji, nie by była tylko wesoła ta odpowiada: "Tak, tak, jasne..." To też mnie cholernie wkurza.
Jej blog to istne piekło. jeden wpis obrazuje sytuację: "dziewczyny takie jak ty mnie przerażają..." Ciągle pisze o śmierci, o tym, żę jej ciało to masa jakże okropnego tłuszczu, z którym walczy i walczy, a końca nie widać. Twierdzi, że jak osiągnie pułap 50 kg będzie szczęsliwą. Nie wierzę w to. Jestem zwolennikiem teorii pewnego filozofa (Sartre? nie pamiętam), że pragnień nie da się zaspokoić, przynajmniej nie w całości.
Marta uwielbia jazdę konną, a same konie wręcz kocha. Nie lubi basenów, spódniczek, bluzek naramiączkach, bo obnaża to jej "tłuste cielsko", które waży na oko raptem ze 65 kg. Figurę ma niezłą, waga bardzo dobra, wzrost to jakieś 180cm, więc i wysoka jest. Udało mi się jednak ją przekonać do tych trzech znienawidzonych rzeczy. Jednak wszystko, nawet jazdę konną i basen traktuje TYLKO jako sposób na zrzucenie kilogramów. Nawet ulubione sporty! A na basen ciągnie sama, nie chce się na nim zatrzymać na krótką rozmowę tylko gada płynąc, w pośpiechu mnie poganiając, bym i ja płynął. Wszystko tylko byle spalić kalorie!
Zauważyłem u niej teakże elementy zaborczości, do której mam tezę: przez to, że straciła tyle ważnych osób w życiu stara się przykleić, zamknąć mnie w klatce. Przykład: wkurza się, żę nie jestem u niej 5h (!), choć jestem w klasie maturalnej (byłem, bo już wszystko napisałem, obgadałem), a bywałem u niej 3-4h, głównie pod wieczór, bo inaczej nie dałem rady. Musiałem wszystko segregować w ściśle określony plan, że od tej do tej robię to, potem to, później tamto. A ona z tego szydzi. Dodatkowo nie przyjdzie do mnie tylko każe sobie do siebie jeździć, bo nie chce nam przeszkadzać. Spytałem rodzinę czy przeszkadza - nie, czy może sobie tu być - jak najbardziej. a ta się upiera przy swoim...
Ostatnio zrobiła mi awanturę przez telefon, który zakończył się trzaśnieciem słuchawką z jej strony. Poszło o przybycie po nią z pracy koło 18 (pracuje za marne grosze [5h=25zl, 10h=50zl] harując jako przedstawicielka jakichs produktów w supermaketach). Ale od początku. Na początku tygodnia powiedziałem jej o tym, że planowany jest wyjazd na wieś. Pytała kiedy; termin nie był ustalony, rodzince było to obojętne, jej także. Z początku. Potem powiedziała, że jedzie w niedziele na konie i wróci wycieńczona kolo 13. No to ok, myślę, niech będzie sobota, przynajmniej więcej będzie ruchu jak to w niedzielę (na wsi są bardzo religijni, niczym ortodoksyjni Żydzi). Padło więc na sobotę, nikomu to różnicy nie robiło, sama się zdeklarowała, żę pojedzie, bo nic nie robi w tym czasie. A jednak, pod koniec tygodnia zamówiła się na stanie w supermarkecie 5h, czyli do 18. Chciała, bym przyjechał. WIększego kłopotu mi to nie sprawia, bo i tak jadę do niej samochodem, więc i tu podjadę. Ale: na wieś zaś jechać miałem dziś o 12, a być tam do zmroku, czyli 20-21. Na wieść się wściekła, zrobiła awanturę "czy zapomniałeś o tym, że masz przyjechać?!" zyupełnie zapominając o tym, że deklarowała się na wyjazd na wieś. Powiedziała, że musi zarabiać pieniądze. Fajnie, ale marne 25 zł nikogo nie zbawi, no, chyba że żyjemy w Afryce, to jest to fortuna. Kiedy powiedziałem jej, że chciałem sobie odpocząc na wsi ta powiedziała krzykiem: "no to jedź sobie, pa!!" Kurde, praca ode mnie ważniejsza? Wg mnie nie tak powinien wyglądać związek...

Ja mam tej sytuacji dość, to jest związek ewidentnie toksyczny. Nie wyobrażam sobie co się stanie, gdy wyjadę do Krakowa studiować. W mieście będę raptem raz do tygodnia lub radziej, a ona się będzie smucić, żalić, wściekać, chodzić wiecznie ptrzymulona, rzygać i dalej faszerować się świńswem. Już dziś ma kłopoty z wątrobą, nerkami i jest podejrzenie cukrzycy - właśnie przez te rzygawicowe ekscesy...

czekam na opinię i propozycje jak się z tego stopniowo wycofywać, bo ona jest bardzo uczuciowa, a ja nie mam serca, by zrobić jej świństwo typu "żegnaj" czy zostawić pod domem i wrócić sobie do domu. Ja też mam miękkie serce, bardzo mnie boli to, że ona się tak zachowuje, ale zrezygnować muszę, bo inaczej sam się w to bagno pogrążę... A mimo to mam wciążnadzieję, ze ona da się "zreperować"...

Czekam na opinie...
 
  Znak zodiaku: skorpion
 
caessa 
Przyjaciel
**złośnica**



Wiek: 20
Dołączyła: 07 Lut 2006
Posty: 4002
Wysłany: 26-05-2007, 12:47   

Dominican, witam ponownie, tak na początek.
Dominican napisał/a:
Swego czasu narzekałem na to, że nikt mnie nie pokocha.

pamiętam, pamiętam...

przeczytałam. dla mnie to jest za trudne aby skomentować...

Dominican napisał/a:
czekam na opinię i propozycje jak się z tego stopniowo wycofywać, bo ona jest bardzo uczuciowa, a ja nie mam serca, by zrobić jej świństwo typu "żegnaj" czy zostawić pod domem i wrócić sobie do domu. Ja też mam miękkie serce, bardzo mnie boli to, że ona się tak zachowuje, ale zrezygnować muszę, bo inaczej sam się w to bagno pogrążę... A mimo to mam wciążnadzieję, ze ona da się "zreperować"...

sama nie wiem jak można ją by było zreparować. facet musi mieć anielską cierpliwość, żeby to wszystko wytrzymać. obojętnie jak ją zostawisz to będzie to przeżywać tak samo. i będzie twierdziła, że to przez to, że byłą gruba, że nie mogłeś znieść bycia z nią, ze to wszystko przez nią.

ech..
_________________
poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
 
  Znak zodiaku: byk
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2770
Skąd: Warsovia
Wysłany: 26-05-2007, 12:54   

Ciocia dobra rada mowi, popracowac, zeby dziewczyna poszla na jakas terapie. Ty sam nie masz zadnej mozliowsci by jej pomoc. Jej jest potrzebna profesjonalna pomoc... Dziewczyna jest klebkiem fobii, kompleksow i strachu.. ja sie obawiam, ze ona nawet sama nie wie, ze nie umie stworzyc zwiazku. On chce miec kogos - ale chyba na wlasnosc.. anizeli tworzyc parterstwo.
A jesli chodzi o wycofanie sie. Osobiscie jestem zdania, ze odwlekanie i przeciagnie tlumaczone, ze nie chce sie od razu jest najgorszym molziwym sposobem rozejscia sie bo czlowiek dlugo ma nadzieje, ze ktos przy nim bedzie, bo jest z nim dluzej. Jestem zdania, ze takie sprawy zalatwia sie jednak od reki... Tylko, ze zanim to zrobisz.. to naprawde sproboj ja namowic na terapie...
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Dominican 
Przyjaciel
MnichToJaN'et



Dołączył: 28 Wrz 2005
Posty: 1320
Skąd: z piekieł
Wysłany: 26-05-2007, 13:46   

ah, widze, ze zapomnialem wspomniec o jednym problemie: wlasnie terapii.
ona byla juz u 6 psychologow, w tym u 2 w Krakowie. wszystkich potrafiła omamić, symulowac, ze wszystko juz wyleczone, a te stwierdzały, ze ona jest zdrowa. byla nawet u psychiatry, ktory to samo stwierdzil. a fakt jest taki, ze ona przychodzila, bo lubila porozmawiac, a jak wracala to rzygala od nowa. i tak w kolko. namawialem ja na terapie, ale ona jest oporna i nie chce dac sobie pomoc, mimo iz wielu slyszy jej wolanie. jej matka poszla do szpitala (zwyklego...) wlasnie przez jej wyniszczanie sie. nic jej nie pomaga. ja wiem, ze ja jej nie pomoge.
gdyby chciala sie zamknac w swiecie swoim to pisalaby pamietnik, a nie bloga. a jest inaczej. kazdy jej mowi gdzie powinna pojsc, wielu chce jej pomoc, ale ta nie daje sie, ciagle tkwi w swoim, ze musi schudnac. nie chce, by skonczyla jak te dwie hiszpanki, co z wycienczenia zmarly, a do tego ewidentnie dazy. poruszony byl watek samobojstwa. ona twoerdzi, ze samobojcy to bohaterowie, co uz ewidentnie wydaje mi sie chorym podejsciem. w dodatku jej blog jest czarniejszy niz czeluście w Hadesie. ostatni wpis, konkluzja: nie wie na co czeka, juz chyba tylko na smierc. a ma zaledwie 17 lat! wiem, ja tez tak mowilem, ale zmienilem zdanie. nie mialem tak agresywnego podejscia do zycia... :566:

omowilismy wspolnie z rodzina sprawe, doszedlem do wniosku, ze bede realizowal punkt 4 ankiety
_________________
poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
Ostatnio zmieniony przez Dominican 26-05-2007, 13:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: skorpion
 
caessa 
Przyjaciel
**złośnica**



Wiek: 20
Dołączyła: 07 Lut 2006
Posty: 4002
Wysłany: 26-05-2007, 13:50   

Dominican napisał/a:
doszedlem do wniosku, ze bede realizowal puknt 4 ankiety

a myślisz, że Ci się uda? pomyśl... skoro ona w sobie widzi tylko wady, a jest z Tobą, to ty jesteś dla niej przedstawicielem samych zalet. nie wiem jak chcesz zrobić się nieatrakcyjny dla niej.
Dominican napisał/a:
na byla juz u 6 psychologow, w tym u 2 w Krakowie. wszystkich potrafiła omamić, a te stwierdzały, ze ona jest zdrowa.

bo psychole nic nie dają. można ich b. łatwo oszukać.

nie dziwię Ci się, że chcesz ją zostawić. w końcu to "ciężar" dla faceta. :/ ech

biedna.
_________________
poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Ostatnio zmieniony przez caessa 26-05-2007, 13:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Znak zodiaku: byk
 
Erill 
Moderator
Zapracowana kobietka



Imię: Gabi
Wiek: 25
Dołączyła: 24 Wrz 2006
Posty: 2770
Skąd: Warsovia
Wysłany: 26-05-2007, 13:54   

Cytat:
omowilismy wspolnie z rodzina sprawe, doszedlem do wniosku, ze bede realizowal punkt 4 ankiety


Bedzie miala do Ciebie o wiele wiekszy zal jak tak zrobisz a Tobie bedzie coraz ciezej.
Tak czy inaczej powodzenia.


Byla na terapii? i nic.. Hmmm... Dziwne, wydawalo mi sie, ze takie oszustwo by wyszlo.. z drugiej strony psycholog nikmu nie pomoze jesli ta osoba nie bedzie chciala faktycznie takiej pomocy otrzymac..

[ Dodano: 26-05-2007, 14:55 ]
caessa napisał/a:
bo psychole nic nie dają. można ich b. łatwo oszukać.


Oszukac ich faktycznie mozna. Ale tez nie na dlugo. Zawsze czlowiek zrobi cos co da informacje, ze cos nie gra.. Tylko trzeba umiec patrzyc.
_________________
CeDePownia :P
http://erill.blog.interia.pl/

http://pleciony.blog.onet.pl/
 
  Znak zodiaku: baran
 
Gość

Wysłany: 26-05-2007, 14:03   

jejku przeczytałam to wszystko i aż nie wiem co powiedzieć...zastanawiam się co mogło wpłynąć na to że ta dziewczyna ma takie podejście do swojego ciała i w ogóle życia...po tym co napisałeś to nie wiem jakie zaproponować rozwiązanie, bo skoro była już na tylu terapiach i żadna nie dawała rezultatu...a też na pewno (zresztą to wynika z tego co piszesz) nie jesteś jakimś robotem który będzie to w nieskończoność znosił...nie jest to dla Ciebie "zdrowy" związek więc może spróbuj się z niego wycofać...ciężko na pradwę coś radzić...mam nadzieję że jakoś sobie z tym problemem poradzisz
 
 
devir 
Przyjaciel
killed by distortion



Wiek: 23
Dołączył: 09 Paź 2006
Posty: 2504
Skąd: Lubin
Wysłany: 26-05-2007, 14:04   

Ten zwiazek nie ma szans, jak i sam zauwazyłeś dziewczyna ma problemy do tego moze dojść jeszcze DDA ( Dorosłe Dzieci Alkoholików ).
Nie mozesz sie tak meczyć, pogadaj z nia i zakończ, moim zdaniem dosc ostro do tego podejdz bo dziewczyna zaraz cos wymysli zeby Ciebie zachować dla siebie, dlatego realizacja punktu 4 moze okazać sie kłopotliwa nie mówiąc ze nie osiagalna.
_________________
"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
  Znak zodiaku: ryby
 
caessa 
Przyjaciel
**złośnica**



Wiek: 20
Dołączyła: 07 Lut 2006
Posty: 4002
Wysłany: 26-05-2007, 14:09   

Gość napisał/a:
zastanawiam się co mogło wpłynąć na to że ta dziewczyna ma takie podejście do swojego ciała i w ogóle życia...

często trudno znaleźć powód tych zaburzeń odżywiania.
Gość napisał/a:
nie jest to dla Ciebie "zdrowy" związek więc może spróbuj się z niego wycofać.
devir napisał/a:
pogadaj z nia i zakończ

niby prawda...
ale miłość powinna być ponad takie rzeczy. i jeśli człowiek naprawdę kocha to powinien walczyć.
najwyraźniej tu nie o miłość chodzi.
_________________
poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
 
  Znak zodiaku: byk
 
devir 
Przyjaciel
killed by distortion



Wiek: 23
Dołączył: 09 Paź 2006
Posty: 2504
Skąd: Lubin
Wysłany: 26-05-2007, 14:15   

caessa napisał/a:
niby prawda...
ale miłość powinna być ponad takie rzeczy. i jeśli człowiek naprawdę kocha to powinien walczyć.
najwyraźniej tu nie o miłość chodzi.


Jasne ze walczyć ,ale pytanie jest czy ona ( Marta ) go Kocha i czy "to" mozna nazwać miościa. Po drugie jezeli on chce cos poprawiac a druga osoba nie i nawet przeszkadza, to to nie ma sensu, to tak jakby budował mur, a ona go rozbierała z innej strony, takim sposobem nijak nie zbudujesz.
_________________
"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
  Znak zodiaku: ryby
 
caessa 
Przyjaciel
**złośnica**



Wiek: 20
Dołączyła: 07 Lut 2006
Posty: 4002
Wysłany: 26-05-2007, 14:20   

devir napisał/a:
zeli on chce cos poprawia

no ale on chce poprawić ją.

wiesz... to, że ona tak się zachowuje, to po części robi to dla niego. bo jak będzie chuda, to będzie ładna i on będzie mógł być dumny. a teraz to musi się męczyć z "grubaską". takie jest jej myślenie
ona ustaliła sobie taką granicę szczęścia. 50 kg. i naprawdę wierzy w to, ze gdy będzie tyle ważyć to wszystko się ułoży. co prawda gdyby jej się to udało to pewnie stwierdziłaby, ze to 50 kg szczęścia nie daje.
ale 45 pewnie da.
_________________
poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
 
  Znak zodiaku: byk
 
akukaracza 
Przyjaciel
Say I.



Wiek: 20
Dołączyła: 13 Wrz 2006
Posty: 1015
Skąd: PL
Wysłany: 26-05-2007, 14:44   

Cytat:
nie wie na co czeka, juz chyba tylko na smierc. a ma zaledwie 17 lat! wiem, ja tez tak mowilem, ale zmienilem zdanie. nie mialem tak agresywnego podejscia do zycia... :566:

Zastanowiło mnie to zdanie, bo skoro jesteście w związku, powinna mieć milion wspaniałych pomysłów co w życiu jeszcze może ją czekać. Co innego gdyby przechodziła chorobę sama, ale mając Ciebie, jak może czekać na śmierć? Miłość to takie uczucie, dla którego chce się żyć a nie umierać. Jest taka uczuciowa, a nie potrafi się z tego uczucia cieszyć...?

Skoro ona ma 180 cm, ona po prostu nie może ważyć 50 kg. Nie rozumiem jak dziewczynom mogą podobać się skrajnie wychudzone patyki, które przewraca wiatr wiejący z prędkością 2 km/h -.-

Ja marzę o takiej figurze jaką ma Twoja dziewczyna, jestem za chuda i robie wszystko żeby wyglądać normalniej, jednak mi jest łatwiej schudnąć niż przytyć mimo że niczego sobie nie odmawiam. To nie ona powinna upodabniać się do szkieletów, tylko odwrotnie.

IMO porozmawiaj z nią stanowczo, że jej obsesja na punkcie wagi to choroba i jeśli ona nie pozwoli Tobie sobie pomóc, to mimo że ją kochasz nie chcesz być z nią w związku, bo jej obsesja sprawia że boisz się przy niej wspomnieć o jedzeniu czy pokazać fajną kiecke na wystawie. Powiedz że kochasz ją taka jaka jest, a wręcz nie chcesz by schudła chociażby 1 kg, bo taka jest piękna. Zapytaj jej czy ona sama jest gotowa z tym skończyć, dla Ciebie, dla Was, dla samej siebie. Jeśli nadal będzie stała przy swoim raczej powinieneś z nią zerwać, ona sama powinna zrozumieć, że dzieje się z nią źle. Może pogadaj z jej koleżankami, żeby z nią porozmawiały na ten temat?
Cieżka sprawa:/
_________________
Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim.
Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.
  Znak zodiaku: wodnik
 
Dominican 
Przyjaciel
MnichToJaN'et



Dołączył: 28 Wrz 2005
Posty: 1320
Skąd: z piekieł
Wysłany: 26-05-2007, 14:54   

caessa napisał/a:
nie dziwię Ci się, że chcesz ją zostawić. w końcu to "ciężar" dla faceta. ech
ej, ciezar, ale psychologiczny. jezeli tak bedzie ciagle to dojdzie do tego,z e i ja stane sie zgorzknialy, niemily itp. nie bede umial sie cieszyc co mam.
a jej dazenie do chudzielstwato utopia. sama powiedziala, ze nie wierzy w to, ze uda sie jej to osiagnac.
Gość napisał/a:
zastanawiam się co mogło wpłynąć na to że ta dziewczyna ma takie podejście do swojego ciała
jakas babka naobozie powiedziala jej, ze jest za gruba, ze kazda na obozie jest za gruba, a ta przyjela to do siebie.
Cytat:
często trudno znaleźć powód tych zaburzeń odżywiania.
mam dwie tezy: jedna podalem powyzej, druga, moze sie wiazac, podala caessa.
caessa napisał/a:
ale 45 pewnie da.
...chyba tylko szpital i kroplówkę...
Cytat:
ale miłość powinna być ponad takie rzeczy. i jeśli człowiek naprawdę kocha to powinien walczyć.
pytanie: jak walczyc, skoro ona nie chce ofiaryz mojej strony, a nawet sie przed nia broni, oszukuje, nie chce dac sobie pomoc?
Cytat:
najwyraźniej tu nie o miłość chodzi.
przyznam szczerze, zalezy mi na niej, ale w tej postaci nie ma to sensu kontynuowac, bo to dojdzie do jeszcze wiekszej zaborczosci z jej strony, bedzie sie zachowywac niczym dziecko: czegos jej nie dasz to zacznie ryczec, krzyczec, wrzeszczec, az mu dasz, co chce.
caessa napisał/a:
naprawdę wierzy w to, ze gdy będzie tyle ważyć to wszystko się ułoży
ja jej mowielm, ze to nie da, ale najwyrazniej poszlo to gdzies bokiem. dalej rzyga.

[ Dodano: 26-05-2007, 16:02 ]
akukaracza napisał/a:
Skoro ona ma 180 cm, ona po prostu nie może ważyć 50 kg. Nie rozumiem jak dziewczynom mogą podobać się skrajnie wychudzone patyki, które przewraca wiatr wiejący z prędkością 2 km/h
caly czas jej to mowie, ze to dazenie jest bez sensu, ze kocham ja taka jaka jest. a i nie chce obijać się o kości, tylko miec sie do czego przytulic...
akukaracza napisał/a:
IMO porozmawiaj z nią stanowczo, że jej obsesja na punkcie wagi to choroba
ona to wie, bo kazdy jej to mowi, ja takze. byly juz 3 stanowcze rozmowy. przy 2 sie roplakala. i dalej w swoje.
akukaracza napisał/a:
Powiedz że kochasz ją taka jaka jest, a wręcz nie chcesz by schudła chociażby 1 kg, bo taka jest piękna
poruszalem temat parokrotnie, bezskutecznie.
akukaracza napisał/a:
Zapytaj jej czy ona sama jest gotowa z tym skończyć, dla Ciebie, dla Was, dla samej siebie
z zyciem jak najbardziej... podala mi niedawno taki przyklad, ze to byloby piekne tak razem skoczyc pod pociag... juz to mnie przerazilo...
akukaracza napisał/a:
oże pogadaj z jej koleżankami, żeby z nią porozmawiały na ten temat?
myslalem nad tym, jednakze wyszloby na to, ze nie bedzie chciala sie odezwac juz do tych kolezanek, bowiem ona nie chce poruszac tego tematy, mimo iz wie, ze jest chora, bo stara sie jej nawet matka pomagac, wujek, ciotka, kuzynka, a ta dalej idzie w zaparte...
_________________
poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
 
  Znak zodiaku: skorpion
 
wyzynarka 
*****
fuck off



Imię: Tullia d'Aragona
Dołączyła: 15 Sie 2006
Posty: 1745
Skąd: z bankomatu
Wysłany: 26-05-2007, 16:33   

No tak... Nauczka- zanim sie z kims zwiazesz-
postaraj sie poznac najgorsze strony kobiety...

Pamietaj, ze ona swoim zachowaniem moze Cie
doszczetnie zniszczyc... :/ no niestety...

Zamiast okazywac jej litosc, przeprowadz porzadna dyskusje
i powiedz jej, ze nie podoba Ci sie to wszystko, co wymieniles tu.
Musisz byc stanowczy, bo dziewczyna potrzebuje takiego samego kopa,
jakiego Ty dostajesz od niej....

Zauwaz, ze poza choroba, przemawia przez nia czysty egoizm...
Bo jej praca, akurat nie miala wiele wspolnego z anoreksja/bulimia!
Nie wszystko co wymieniles sprowadza sie do tego.

Hmmm... i dobrze, ze zauwazyles, ze jesli grozi, ze sie zabije-
to jest to zwykly szatnaz :/ brak slow...

jesli juz postanowisz sie z nia rozstac- zrob to tak, zeby to ona Cie zostawila.
Mysle, ze bardzo nie bedzie trzeba sie wysilac (bo ona wiecznie niezadowolona)...
  Znak zodiaku: byk
 
Poison 
Przyjaciel
:]



Imię: P jak Poison
Wiek: 22
Dołączył: 19 Sty 2005
Posty: 1407
Wysłany: 26-05-2007, 16:46   

Ale jeżeli ona Ciebie kocha to, dlaczego każe ciągle do siebie przyjeżdżać, jeżeli np. masz napięty dzień i wygodniej byłoby dla Ciebie jakby ona przyjechała, albo, że woli zarobić 25 zł niż spędzić czas z Tobą – dziwne. Osobiście nie wiem jak długo bym wytrzymał psychicznie w takim związku, ale prędzej czy później bym powiedział STOP i zakończył "to". Raczej nie widzę na dłuższą metę Was razem. Ale sam musisz podjąć (trafną) decyzję. W każdym razie powodzenia. A jeżeli postawisz jej ultimatum, odchudzanie albo koniec z Wami? Trochę drastyczne posuniecie, ale może coś to w końcu da.
_________________

"Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, aby przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej": Paulo Coelho
 
 
Piotrek

Dołaczył: Dawno
Posty:
Skad: Z internetu





Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
REGULAMIN

:::REKLAMA:::

Mapa forum
Fotografie ślubne Wiadomości, newsy
statystyki www stat.pl